Babiniec Cafe Strona Główna

Poprzedni temat «» Następny temat
Jak nauczyć dziecko riposty?
Autor Wiadomość
Mała Wysłany: 2010-04-15, 07:31   Jak nauczyć dziecko riposty?

Poważnie uzależniona


Dołączył: 07 Wrz 2008
Posty: 2919
Skąd: Kraków
Nie mialam sily przekopac sie przez 11 stron watkow na Maluszkach, wiec jesli taki temat juz jest to przepraszam.
Natchnela mnie sytuacja z naszego podworka. Ania kiedys powiedziala mi, ze Ola z jej grupy mowi, ze jej nie lubi. Oczywiscie mi jako matce sie cisnienie podnioslo, bo jak to nie lubic mojego dziecka ;) Zartuje, oczywiscie. Zaczelam intensywnie myslec, jak Ani pomoc, co jej doradzic. Bo odpowiedz: "Ja ciebie tez nie lubie" jakos mi nie wchodzila w gre. I wymyslilam. Teraz od czasu do czasu cwiczymy ten dialog, zeby jej sie zakodowal, zeby zawsze miala w zanadrzu gotowa odpowiedz. Ja jestem Ola. A dialog wyglada tak:
Ja: Aniu, nie lubie cie.
Ania: Nikt ci nie kaze. Mam inne kolezanki.

Kiedy przecwiczylysmy to pierwszy raz, wyraz twarzy mojego dziecka mowil sam za siebie. To tak, jakby dac jej gotowe narzedzie. Juz sie nie obawiala kolejnej konfrontacji z Ola. I rzeczywicie tak reaguje. Kiedys maz byl swiadkiem rozmowy ich dwoch w szatni.

A wy macie jakies rady/doswiadczenia w tym temacie? Bo jednak im nasze dzieciaki beda strasze, tym wiecej takich sytuacji i roznych przykrych slow, z ktorymi nasze dzieci beda sie musialy zmierzyc.

[ Komentarz dodany przez: Madeleine: 2010-04-15, 14:49 ]
przeniosłam do bardziej odpowiedniego działu






Moje bransoletki ***
www.spodmoichpalcow.blogspot.com
www.aniapowiedziala.blogspot.com
 
 
spinka Wysłany: 2010-04-15, 07:49   

Net włączony- gar z zupą spalony


Dołączył: 05 Wrz 2008
Posty: 1135
Skąd: stąd
Dla mnie ważniejsze jest, żeby dziecko umiało sobie poradzić z emocjami niż żeby było "mistrzem ciętej riposty". Dlatego ważne żeby większy nacisk tej rozmowy położyć na to jak dziecko się czuło kiedy usłyszało coś przykrego, umiało to nazwać i zrozumieć.
Czyli pogadać, jak się wtedy czuło, czy było mu przykro. Czy może być jakaś przyczyna, ze ta dziewczynka jej nie lubi. Wytłumaczyć, że świat jest taki a nie inny, że nie wszyscy się kochają i czasem ludzie mówią przykre rzeczy, ale nie trzeba tego brać do siebie jesli to jest zwyczajna wredota. Czy Jeśli w wyniku takiej rozmowy dziecko uzna, że ma ochotę koleżance/koledze dogadać to jego sprawa. A może będzie wolało powiedzić jej, że takie teksty sprawiają mu przykrość i nie chce już więcej tego słuchać. Bardziej skupiłabym się na emocjach niż trenowaniu dialogów.
 
 
Mała Wysłany: 2010-04-15, 08:06   

Poważnie uzależniona


Dołączył: 07 Wrz 2008
Posty: 2919
Skąd: Kraków
Oczywiscie, ze zapytalam Anie, jak sie czuje, czy jej przykro.
I nie chodzilo mi o trenowanie "mistrza cietej riposty". Bardziej chodzilo mi o podsuwanie dziecku pomyslow, jak reagowac. Bo ono male i nie zawsze wie. Wiem, ze czesto najlepsza riposta jest "ty tez!" ;)
Chodzilo mi o sytuacje z zycia, z doswiadczenia. Czy wasze dzieci kiedys musialy sie zmierzyc z docinkami innych.
Przyczyny braku sympatii Oli do Ani nie widze. Ania jest osoba ogolnie lubiana (wiem to od przedszkolanek). Powod raczej tkwi w Oli, ktorej mama - jako przewodnczaca grupy i mama dziecka z grupy starszej - zalatwila jej "plecy". I nie, nie przemawia przeze mnie zazdrosc. Tak czy inaczej, Ola sie dosc pewnie czuje i wydaje jej sie, ze moze mowic rozne rzeczy bez konsekwencji.
Nie chce opiniowac Oli jakos ostro, ze jest to wredota, zlosliwosc. Raczej komentuje delikatnie, ze moze zazdrosci Ani, ze ma sporo innych kolezanek.
A swoja droga, nie wiem, czy u trzy-czterolatka slowa, by nie brac czegos do siebie odnioslyby pozadany skutek. Wiele rzeczy/sytuacji urasta wtedy do gigantycznych rozmiarow.
I podkreslam raz jeszcze - nie chodzi mi o trenowanie dogadywania. Chyba nie tym jest wspomniany przeze mnie dialog. Chodzilo mi bardziej o pomoc dziecku, ktore czasem w pewnymi sytuacjami styka sie po raz pierwszy i nie zawsze wie, jak sobie z tym radzic.

I przypomniala mi sie druga sytuacja ze zlobka. Ania mowila, ze Pawel mowi "dupa" i ze to brzydko i ona nie chce tego sluchac. Doradzilam jej, aby powiedziala Pawlowi tak: Nie mow tak do mnie, bo ja sobie tego nie zycze.
Cieta riposta? Chyba nie. Raczej gotowa reakcja na poziomie (moze nie zlobkowicza ale co tam!). Mam nadzieje...






Moje bransoletki ***
www.spodmoichpalcow.blogspot.com
www.aniapowiedziala.blogspot.com
 
 
Tolka Wysłany: 2010-04-15, 08:19   

Starsza Kobieta


Jak do nas trafilas?: Z G., której już nie ma
Dołączyła: 03 Wrz 2008
Posty: 3695
Skąd: W&W
Mała napisał/a:
Ola sie dosc pewnie czuje


To wg mnie w dużej mierze cecha jej charakteru, a nie pleców wyrobionych przez mamę.
Jakoś nie wyobrażam sobie mojej Olinki, która by rozstawiała wszystkich po kątach, dlatego, że ma mamę w pobliżu, a inni nie. Ona jest takim typem, że zamyka się w sobie, obserwuje, czeka, wolno się adaptuje i czasem jeszcze moja obecność dodatkowo ją oniesmiela.
Tak czy inaczej, ja bym raczej nie sugerowała, że Ola czuje to czy tamto, bo tego nie wiemy. W sytuacjach, w których Olinka mówi mi, że ktoś tam gryzł albo popychał oceniam samo zachowanie, mówiąc np. zachował się bardzo niegrzecznie, to nie było ładne zachowanie. Nie dorabiam motywacji, niech Oliśka sama się jej doszukuje. Czasem pytam, czy wie dlaczego ktoś się tak zachował albo pytam, co odpowiedziała na zaczepkę.

Rozumiem twoją motywację Mała i to, co chcesz osiągnąc, ale ja bym takich treningów z córką nie uskuteczniała. W ogóle zależy mi na tym, że Olisia sama nauczyła się najodpowiedniejszej dla siebie reakcji. Nie wyobrażam sobie, że miałabym jej coś wkładać w usta, nawet w dobrej wierze, bo zdaję sobie sprawę, że jej emocje mogą iść w zupełnie innym kierunku niż mój racjonalny, dorosły umysł by sobie życzył.






 
 
upta Wysłany: 2010-04-15, 08:32   

On znów gotuje bo ja wciąż netuje


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 2140
Przechodziłam z synek taki trening "ciętej riposty", gdy lubiane przez niego dzieci zaczęły wykorzystywac jego miękką naturę i zbyt agresywnie się z nim "bawic". Sam nie umiał nic wymyślić, prócz rozpłakania się i poskarżenia pani w przedszkolu. Te metody radzenia sobie w stresującej dla niego sytuacji na niewiele się zdały, bo zachowania kolegów się powtarzały.
W końcu przećwiczyłam z synem tą sytuację w domu dając mu gotowy szablon właściwego zachowania w analogicznej sytuacji. Teraz automatycznie przy każdej próbie agresywnego zachowania ze strony innego dziecka odsuwa się i mówi: "Nie chcę się tak bawic. Daj mi spokój."
Skończyły się żale i płacze. Nie widzę nic złego w tym, że wdrukowałam dziecku taką reakcję. Sam prawdopodobnie morze łez jeszcze by wylał, zanim sam wpadłby na pomysł ukrócenia napastliwości kolegów .
Prawdopodobnie będę mu w ten sposób pomagać także w innych sytuacjach, gdy sam nie będzie umiał ich rozwiązać. I nie ma to nic wspólnego z wmawianiem dziecku co czuje. :zdziwko:




 
 
Mała Wysłany: 2010-04-15, 08:40   

Poważnie uzależniona


Dołączył: 07 Wrz 2008
Posty: 2919
Skąd: Kraków
upta, dokladnie o to mi chodzilo.
Moje dziecko jest indywidualista ale jeszcze bardzo malym indywidualista. Zanim bedzie umiala sama zareagowac w trudnych sytuacjach, chce jej posrednio pomoc. Nie chce, by plakala, by nie chciala chodzic do przedszkola. Chce, by sie czula pewnie i wierze, ze z czasem moich podobnych "interwencji" bedzie coraz mniej. Zreszta, do tej pory byly tylko dwie.






Moje bransoletki ***
www.spodmoichpalcow.blogspot.com
www.aniapowiedziala.blogspot.com
 
 
Gatka Wysłany: 2010-04-15, 12:47   

Rodzina głoduje, bo ja netuje


Jak do nas trafilas?: Gimbla :)
Wiek: 41
Dołączyła: 04 Wrz 2008
Posty: 1366
Skąd: z Gdyni ;)
Riposty bywają zdradliwe .... ostatnio Alek bawił się z kuzynem i kolegą kuzyna. Kuzyn coś złośliwie zrobił koledze, tamten się rozpłakał a Alek na to do kolegi "nie lubię cię, nie będę się z Tobą bawił". Kolega zaczął jeszcze głośniej płakać. Po wezwaniu na rozmowę okazało się, że panie w przedszkolu poradziły mojemu synowi, że jak ktoś coś robi co mu nie odpowiada to ma im mówić właśnie to. Będę musiała wykorzenić bo to nie jest zdanie do stosowania zawsze i od ręki :(




Pomóż TASI
A,E,M,K.

 
 
 
Mała Wysłany: 2010-04-15, 13:43   

Poważnie uzależniona


Dołączył: 07 Wrz 2008
Posty: 2919
Skąd: Kraków
Gatka, bo to trzeba zaproponowac cos madrego. Tekst pan z przedszkola moim zdaniem taki nie jest.






Moje bransoletki ***
www.spodmoichpalcow.blogspot.com
www.aniapowiedziala.blogspot.com
 
 
Madeleine Wysłany: 2010-04-15, 14:03   

Starsza Kobieta


Dołączył: 01 Wrz 2008
Posty: 8789
Mała napisał/a:
Przyczyny braku sympatii Oli do Ani nie widze. Ania jest osoba ogolnie lubiana (wiem to od przedszkolanek). Powod raczej tkwi w Oli, ktorej mama - jako przewodnczaca grupy i mama dziecka z grupy starszej - zalatwila jej "plecy". I nie, nie przemawia przeze mnie zazdrosc. Tak czy inaczej, Ola sie dosc pewnie czuje i wydaje jej sie, ze moze mowic rozne rzeczy bez konsekwencji.

Zgadzam się, nie sądzę, aby taka była motywacja jakiejkolwiek trzy- czy czterolatki.
Anyway - nieraz słyszałam podobne teksty między dziećmi w przedszkolu, zazwyczaj w kontekście zabrania zabawki czy równie ważnego wydarzenia. Jestem zdania, że akurat takie opinie należy kontrować na zasadzie: "nieładnie tak mówić" i nie wchodzić w ogóle w polemikę nad prawdziwością opinii.
Nie jestem przekonana do poprawiania samopoczucia naszego dziecka kosztem innych - a poniższy dialog niestety taki ma wydźwięk.
Cytat:
Ja: Aniu, nie lubie cie.
Ania: Nikt ci nie kaze. Mam inne kolezanki.
 
 
Tygrys Wysłany: 2010-04-19, 12:00   

On znów gotuje bo ja wciąż netuje


Dołączyła: 08 Wrz 2008
Posty: 1798
Skąd: Warszawa
Ja uczę Maćka jak reagować w sytucji kiedy ktoś jest agresywny .
Wie ze ma powiedzieć głośno ze bić nie wolno , wyrywać zabawek itp i odejść i bawić się z innym dzieckiem .

W kwestii ``nie lubię Cię ``...
Twoja córka może jeszcze wiele razy cos takiego usłyszeć mimo ze jest lubiana , bo dzieci tak mają . Często tak mówią . Ja od własnego syna też to usłyszałam ale wiem ze on tak nie myśli , wyraza swój gniew bo np na coś mu nie pozwoliłam .
Ja mówię mu wtedy ze ja go bardzo lubię i ze jak będzie chciał się ze mną pobawic niech przyjdzie do mnie . Sam przeprasza , przytula i jest ok .
Nie mówię mu ``nie musisz mnie lubić , mam drugiego syna ... `` .

Dlatego Twoja odpowiedz nie wydaje mi się właściwa . Bo to jest własnie Twoja odpowiedz - wyraza chyba niechęć do tej dziewczynki a właściwie do jej mamy która ma plecy ...
Ja bym wymyśliła raczej coś łagodzącego konflikt mniędzy dziewczynkami a nie zaostrzającego go .




M&A
 
 
naturella Wysłany: 2010-04-19, 12:31   

Rodzina głoduje, bo ja netuje


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 1634
Wiecie, czytam ten wątek i tak sobie myślę, że to chyba nie o to chodzi, żeby dziecko umiało cos odpowiedzieć. Bo z tym to samo sobie poradzi. Lepiej chyba pomóc mu zrozumieć, dlaczego inne dziecko coś takiego powiedziało, pomóc sobie poradzić z reakcją na takie słowa.

Tekst "mam inne koleżanki" też mi się nie podoba, bo to niejako przekreśla dalszy dialog, jakieś porozumienie w tej kwestii. Maks ostatnio przyszedł z przedszkola z dylematem, że Wojtek, czy inny kolega powiedział mu, że go nie lubi. A przecież on nic złego nie zrobił. Więc tłumaczyłam, że i dzieci, i dorośli mają czasem gorsze dni, że bywają zmęczeni, źli, zniecierpliwieni, że mówią rzeczy, których nie myslą tak naprawdę. I że pewnie Wojtek miał zły humor, dlatego tak powiedział, ale że skoro dotąd byli dobrymi kolegami i nic nie zaszło (bo rozmawialiśmy też, czy Maks czegoś temu chłopcu nie powiedział, nie zabrał zabawki itp), to pewnie niedługo mu przejdzie. Że to tylko słowa, a czasami mówimy coś, czego nie chcielibyśmy powiedzieć. Że on (Maks) też czasem mówi Oli, czy rodzicom niemiłe rzeczy, a potem tego żałuje. I w ten deseń.

Mnie się wydaje, że nasze dzieci są za małe, żeby uczyć je konfrontacji. Poradzą sobie z tym same, nikt mi nie wmówi, że klasowe pierdoły były takie, bo rodzice nie uczyli prawych sierpowych - to zależy od temperamentu dziecka, jego nieśmiałości, umiejętności społecznych, a nie od tego, że rodzice zaniedbali jakiegoś elementu edukacji:) Ja uczę moje dzieci, że muszą reagować na agresje, na bicie, na zaczepianie itp, ale na tym sprawa się kończy.

Mała napisał/a:
Powod raczej tkwi w Oli, ktorej mama - jako przewodnczaca grupy i mama dziecka z grupy starszej - zalatwila jej "plecy". I nie, nie przemawia przeze mnie zazdrosc. Tak czy inaczej, Ola sie dosc pewnie czuje i wydaje jej sie, ze moze mowic rozne rzeczy bez konsekwencji.


A to już mnie trochę rozbawiło... bo to takie... takie dorosłe spojrzenie ;) Naprawdę myślisz, że dziecko 3 czy 4 letnie może czuć się pewnie i mieć przekonanie, że może docinać koleżankom, bo mama jest przewodniczącą grupy? :cool2:




 
 
ananke Wysłany: 2010-04-19, 12:46   
Rodzina głoduje, bo ja netuje


Dołączyła: 12 Wrz 2008
Posty: 1324
Pawełek też jest nauczony, żeby w takiej sytuacji powiedzieć, że to nieładnie tak mówić/robić, ostatnio dorzucił sam od siebie do tego stwierdzenie "zrobiło mi się naprawdę przykro". Przez długi czas miał problem z wyrażaniem negatywnych uczuć (tzn. nie potrafił nazwać tego, że jest mu smutno/przykro/jest zły). Staraliśmy się to przełamać i cieszę się, że się udało :) i że w konfrontacji z rówieśnikami i z dorosłymi potrafi określić, co czuje w reakcji na daną sytuację.

Odnośnie kwestii spornych z innymi dziećmi - zgadzam się z naturellą, że ważne jest wyjaśnienie, dlaczego drugie dziecko w jakiś sposób źle się zachowało. Pawełek zresztą bardzo się tym interesuje, DLACZEGO ktoś mu powiedział czy zrobił coś przykrego. Widzę, że generalnie po nim to "spływa". Cieszę się, że za bardzo nie dotykają go przykrości ze strony dzieci; szczerze mówiąc mam wrażenie, że to mnie jest często bardziej przykro, niż małemu ;) a on podchodzi do sprawy bardziej ... naturalnie.

IMHO uważam to za lepsze podejście, niż uczenie tak małego dziecka ciętej riposty. Na to jeszcze przyjdzie czas.

edit: Tekst upty też mi się podoba - jasno określa, że dziecku nie podoba sie dane zachowanie, ale nie przekreśla osoby, z którą dziecko jest w konflikcie.




Myszek i Pysia
 
 
Madeleine Wysłany: 2010-05-25, 16:59   

Starsza Kobieta


Dołączył: 01 Wrz 2008
Posty: 8789
Tak mi się skojarzyło w temacie - fragment artykułu:

Cytat:
Z czego się bierze poczucie niezależności, podmiotowości?

To się tworzy w ważnych relacjach z ludźmi, najczęściej z rodzicami, którzy pozwalają nam być i silnymi, i słabymi. Kiedy nie wycofują swoich uczuć czy dobrej oceny, gdy dziecko płacze albo się stawia i wyraża swoją złość lub niezadowolenie.

Mam taki przykład. Dziecko bawi się w piaskownicy z innymi dziećmi. W pewnej chwili dostaje od kogoś w głowę łopatką i biegnie z płaczem do mamy. Mama może się zachować tak: przytuli, pogłaszcze i odprowadzi z powrotem. Dziecko dostaje wtedy bezcenny komunikat, że jest akceptowane i kiedy płacze, i kiedy jest silne. Inna mama powie: 'No co, nie poradzisz sobie?!'. Dziecko otrzymuje wówczas komunikat, że może być przyjęte tylko wtedy, kiedy jest silne. Jeszcze inna powie: 'Idziemy stąd, bo to nie jest dobre miejsce'. Takie dziecko otrzymuje komunikat, że tylko mama go ochroni.

Pierwsze doświadczenie jest integrujące, buduje poczucie wartości i podmiotowości, bo ważny człowiek w moim życiu akceptuje różne moje doświadczenia. Uczucie, które otrzymuję, nie zależy od tego, jak się zachowuję, jest wielkością stałą. Niestety, ogromna większość rodziców, przeważnie ze względu na własne doświadczenia ze swoimi rodzicami, ma trudność z byciem w takiej sytuacji. Jeżeli akceptujemy dziecko tylko w określonych sytuacjach, np. wtedy, kiedy walczy o swoje, a w innych nie, to powstaje w nim przekonanie, że jest kochane w sposób warunkowy. Jeżeli to się powtarza, to tak samo jest w dorosłym życiu. Wydaje się nam, że możemy być kochani tylko wtedy, gdy na miłość zasłużymy podporządkowaniem, realizacją oczekiwań, niewyrażaniem złości i niezadowolenia.

A skąd w dorosłej osobie przekonanie, że związek jest od tego, żeby się w nim schronić, a partner ma się mną opiekować?


Jeżeli mama zabrała dziecko z tej piaskownicy i powiedziała: 'Świat jest groźny, tylko mama jest w stanie cię zrozumieć', to jak ta osoba ma potem być niezależna, wolna, samodzielna? Ona będzie już zawsze szukała takich kontaktów, w których ktoś ją z tych różnych piaskownic życiowych zabierze. Bo ludzie wprawdzie tęsknią za tym, aby otrzymać ważne uczucia, zostać wybranym przez atrakcyjnego partnera, zyskać potwierdzenie swojej atrakcyjności, ale jak to już dostają, to uciekają. Boją się spełnienia marzeń i głęboko czasami ukrytych pragnień

http://www.wysokieobcasy....?as=4&startsz=x
 
 
magdagee Wysłany: 2010-05-25, 19:51   

Wałeczki na głowie, a ja netuje sobie


Jak do nas trafilas?: z Gimbli
Wiek: 42
Dołączyła: 06 Wrz 2008
Posty: 433
Skąd: wawa
Mała napisał/a:
Powod raczej tkwi w Oli, ktorej mama - jako przewodnczaca grupy i mama dziecka z grupy starszej - zalatwila jej "plecy". I nie, nie przemawia przeze mnie zazdrosc. Tak czy inaczej, Ola sie dosc pewnie czuje i wydaje jej sie, ze moze mowic rozne rzeczy bez konsekwencji.


A to już mnie trochę rozbawiło... bo to takie... takie dorosłe spojrzenie ;) Naprawdę myślisz, że dziecko 3 czy 4 letnie może czuć się pewnie i mieć przekonanie, że może docinać koleżankom, bo mama jest przewodniczącą grupy? :cool2: [/quote]

Ja tam nie wiem czy dziecko które ma mamę przewodniczącą grupy czuje się pewniej, ale zapewniam że dziecko którego mama jest właścicielką przedszkola rozstawiać próbuje po katach wszystkich łącznie z panią dyrektor ;)
 
 
darkbulka Wysłany: 2010-05-26, 05:16   
Starsza Kobieta


Dołączyła: 08 Wrz 2008
Posty: 7425
magdage napisał/a:
Mała napisał/a:
Powod raczej tkwi w Oli, ktorej mama - jako przewodnczaca grupy i mama dziecka z grupy starszej - zalatwila jej "plecy". I nie, nie przemawia przeze mnie zazdrosc. Tak czy inaczej, Ola sie dosc pewnie czuje i wydaje jej sie, ze moze mowic rozne rzeczy bez konsekwencji.


A to już mnie trochę rozbawiło... bo to takie... takie dorosłe spojrzenie ;) Naprawdę myślisz, że dziecko 3 czy 4 letnie może czuć się pewnie i mieć przekonanie, że może docinać koleżankom, bo mama jest przewodniczącą grupy? :cool2:


Ja tam nie wiem czy dziecko które ma mamę przewodniczącą grupy czuje się pewniej, ale zapewniam że dziecko którego mama jest właścicielką przedszkola rozstawiać próbuje po katach wszystkich łącznie z panią dyrektor ;) [/quote]
sytuacja z przedszkola, w ktorym praucje kolezanka. chlopiec 4letni popycha rowiesnika, ten oddaje. chlopiec, ktory zaczal przewraca sie. pani daje reprymende obojgu. chlopiec-prowodyr, z tekstem do pani 'ja i tak powiem mamie, ze pani mnie nei dopilnowala, dlatego sie przewrocilem' :przestraszony: :szok:
chyba wszytko zalezy od tego jak dziecko jest wychowywane :niepewny:
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



forumla.pl - fora internetowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group