Babiniec Cafe Strona Główna

Poprzedni temat «» Następny temat
Mama wraca do pracy..
Autor Wiadomość
skrzacik Wysłany: 2012-08-31, 20:44   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 3685
Skąd: Warszawa
Maciek jako niespełna dwulatek poszedł do przedszkola i to był ogromny błąd. Choroby zdominowały nasze życie. Dosłownie. Do tej pory (a minęły już trzy lata) CODZIENNIE i obsesyjnie sprawdzam czy nie ma gorączki, kataru czy innego świństwa.
Do tych niespełna dwóch lat chorował dwa razy - trzydniówka i rota. Potem to był istny koszmar. Od września do końca kwietnia co chwilę był chory, a my cali w nerwach.
Jako trzylatek chorował już mniej, jako czterolatek jeszcze mniej, zobaczymy co będzie teraz. :hyhy:




 
 
misiepolarne Wysłany: 2012-08-31, 21:26   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 4896
Skąd: ze stolnicy
W sumie jeżeli patrzeć tylko na finanse to rzeczywiście jeżeli powrót do pracy oznacza pensję na pokrycie opłat a żłobek i biletu miesięcznego to bym się nawet nie zastanawiała. Nie wracałabym definitywnie - rozważając li jedynie kwestie finansowe.

Generalnie - widzę że im starsze dziecko tym trudniej. Moje poszły do klubiku jako 9,5 miesięczne brzdące i było super. Z perspektywy czasu - poszło mega łatwo. Od jakiejś połowy lipca nie chodzą (zmienialiśmy placówkę, urlopy, moje długie L4) i.. teraz kiepsko jest. Zwłaszcza Igun, co do zasady mający ludzi w odwłoku - od poniedziałku chodzimy na adaptację i od wczoraj kiepsko to wygląda. Dziś pierwszy raz w życiu widziałam jak moje dziecko przypomina skrzyżowanie rzepa z małpką - nigdy wcześniej nie wczepiała się we mnie tak kurczowo. Pewnie to wpływ tych kilku tygodni razem, wakacji, tatusia na co dzień i na dodatek babci do dyspozycji. Ciężko jest. Mi też :zdziwko: choć momentami marzę o zapieprzu w pracy i ciszy ;) Cóż, od poniedziałku wracamy do kieratu.

I ciocia dobra rada - Let sprawdź ile czasu zajmuje ci wyszykowanie się z Alą plus dołóż czas na nieprzewidziane sytuacje (u mnie ostatnio - wysmarowanie siebie i siostry kremem (łącznie z ubraniem), wylanie połowy fluidu na podłogę, zdjęcie założonych butów i ich schowanie w miejscu unikalnym (oczywiście uczyniły to dwa małe potwory cichcem, wszak matka miotająca się z urrrrwanym kubkiem na ustach to ubaw po pachy), walnięcie mega kupona, histeria bo coś, nieprzeparta potrzeba założenia czapki czy ułożenia wieży z klocków...(o takim szczególe jak dziecko w drzwiach, dziecko w przejściu, dziecko wiecznie pod nogami koniecznie muszące się przytulić nawet nie wspominam)
Poważnie rozważam przybijanie moich gwoździami do podłogi rano :cenzura:
 
 
swanlake Wysłany: 2012-09-01, 19:43   
Rozrywka w eterze -głupawka mnie bierze


Dołączyła: 08 Kwi 2012
Posty: 136
Skąd: Warszawa
zaraza napisał/a:
Wcześniej nigdy nie chowaliśmy, nawet na grypę się nie szczepiliśmy, bo i po co?
Kwestia chorób dziecięcych zdecydowanie nas przerosła.


czy jest jakas Mama,która może choc trochę mnie pocieszyć w kwesti chorowania żłobkowego...?
Mały w poniedziałek zaczyna żlobek, do tej pory nie wiem co to gorączka, choroba, a wszedzie słyszę tylko o tym jak często będzie chorował...oszaleć można :zalamany:




 
 
Cza_net Wysłany: 2012-09-02, 07:42   
On znów gotuje bo ja wciąż netuje


Jak do nas trafilas?: z gimbli
Dołączyła: 30 Paź 2008
Posty: 1938
Skąd: Wawa
swanlake napisał/a:
zaraza napisał/a:
Wcześniej nigdy nie chowaliśmy, nawet na grypę się nie szczepiliśmy, bo i po co?
Kwestia chorób dziecięcych zdecydowanie nas przerosła.


czy jest jakas Mama,która może choc trochę mnie pocieszyć w kwesti chorowania żłobkowego...?
Mały w poniedziałek zaczyna żlobek, do tej pory nie wiem co to gorączka, choroba, a wszedzie słyszę tylko o tym jak często będzie chorował...oszaleć można

choroby nie są regułą, zależy od odporności, ale chyba calkowicie się ich nie da wyelimonowac.
Moja Ala przez 11 m-cy życia miała ze 2 razy katar i nic więcej, a w zlobku niestety było tego duzo więcej. Często sam katar i kaszel, ale lekarze zalecali siedzenie w domu. Antybiotyk dostala 5 razy w ciagu ostatniego roku.
Najgorszy byl okres wrzesien-listopad (3 tyg w domu, 1 tydz w zlobku), potem coraz lepiej. Nie wiem czemu w sierpniu nic nie zlapała.
Mi wychodzi 16 tygodni chorob w czasie 13-stu m-cy. I liczę na poprawę statystyki w tym roku ;) .
Znam dzieci, które chorują znacznie mniej i takie, których rodzice musieli zrezygnowac ze żłobka, bo choroby zdominowały ich życie. Włascielka żłobka powiedziala mi kiedys, ze pediatrzy twierdzą, ze jesli dziecko choruje więcej niż pół roku w ciągu roku to nie powinno chodzic do złobka, jak mniej to nie ma problemu.




[/url]

ciuszki małe i większe
 
 
ampa Wysłany: 2012-09-02, 09:56   

Net włączony- gar z zupą spalony


Jak do nas trafilas?: gimblowa ewakuacja
Dołączył: 10 Lis 2008
Posty: 1022
Mój mąż poszedł do żłobka w piątym miesiącu życia i ponoć nigdy nie chorował, więc są i takie dzieci.




A
 
 
skrzacik Wysłany: 2012-09-02, 10:40   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 3685
Skąd: Warszawa
Zalezy co, kto rozumie przez chorobe. Niektorzy rodzice sadza, ze katar, kaszel i stan podgoraczkowy to nie jest choroba i wtedy dzieciak siedzi w zlobku/przedszkolu non stop.




 
 
ampa Wysłany: 2012-09-02, 10:45   

Net włączony- gar z zupą spalony


Jak do nas trafilas?: gimblowa ewakuacja
Dołączył: 10 Lis 2008
Posty: 1022
Nie wiem jak jest dzisiaj, ale w latch 70. w żłobkach mierzono dzieciom temperaturę, powyżej 37 dziecka do żłobka nie przyjmowano. A czy teściowa zostawiała syna z kaszlem i katarem to nie wiem, ciągle się zachwyca, że mój mąż to był takim super zdrowym dzieckiem, a jego brat ciągle chorym.




A
 
 
skrzacik Wysłany: 2012-09-02, 12:04   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 3685
Skąd: Warszawa
Ale ja nie pisalam akurat konkretnie w odniesieniu do Twojego meza. Po prostu te "niechorujace" to sa zazwyczaj te z zielonym glutem po pas i gruzliczym kaszlem. ;)
Prawdziwie niechorujacych jest jak na lekarstwo. ;)




 
 
Aga Wysłany: 2012-09-02, 16:33   

Rodzina głoduje, bo ja netuje
Mama Bąbli:)


Wiek: 38
Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 1571
Skąd: Gdańsk
swanlake napisał/a:
zaraza napisał/a:
Wcześniej nigdy nie chowaliśmy, nawet na grypę się nie szczepiliśmy, bo i po co?
Kwestia chorób dziecięcych zdecydowanie nas przerosła.


czy jest jakas Mama,która może choc trochę mnie pocieszyć w kwesti chorowania żłobkowego...?
Mały w poniedziałek zaczyna żlobek, do tej pory nie wiem co to gorączka, choroba, a wszedzie słyszę tylko o tym jak często będzie chorował...oszaleć można :zalamany:


To naprawdę kwestia tak różna ile jest dzieci i nie ma co z góry się nastawiać, że będzie źle - może konsultacja z lekarzem w kwestii odporności by coś pomogła? Swego czasu chłopcy pobierali isoinoprosine i u nas podziałało rewelacyjnie.
Chłopcy poszli do żłobka jak skończyli rok. W pierwszym roku chorowali średnio co dwa miesiące co okazało się chyba super wynikiem bo na forum co chwila czytałam wpisy, ze dziecko dwa dni chodziło a potem dwa tygodnie w domu.
Potem już było tylko lepiej, a odkąd dwa lata temu poszli do przedszkola to już w ogóle jakby luksus (tfu tfu co by nie zapeszyć ;) ). W zeszłym roku jednemu przytrafiła się szkarlatyna, jedynie co niestety panoszy się w każdym żłobie czy przedszkolu to rota i ciężko temu zaradzić jak ma złapać to złapie ale to w sumie jeden dzień i po sprawie-choć są przypadki, że kończy się szpitalem.

Co do finansów ja pracowałam 30 km od domu, zaczynałam od 3/4 etatu bo chłopcy mogli być tylko 8 godzin w żłobku a że tylko ja zawoziłam i odbierałam to nie było opcji pełnego etatu. Niestety codzienny dojazd do pracy wchodził w grę więc po odliczeniu paliwa i żłobka, nie starczało nawet na pełną ratę hipotecznego :masakra: nie wspominając o wacikach ;) ale jak napisała Misie nie tylko kwestia finansów może być priorytetem u mnie to było, utrzymanie pracy i przerwa dłuższa w zawodzie też mi dobrze nie robiła.
Jeśli chodzi o wychodzenie z domu czy to do żłoba jak chłopcy byli mali czy do przedszkola teraz jest najprostszą kwestią logistyczną dla mnie - gorzej znosiłam korek po drodze ;)

Jeśli kolejny raz miałabym się decydować byłby to żłobek a potem przedszkole ale ja z tych co absolutnie jest antynianiowa, chyba za dużo słyszałam o nianiach i się programów naoglądałam ;) ale zawsze są dwie strony medalu bo na forum przecież jest wiele pozytywnych opinii na ten temat.




Agnieszka już sama nie mieszka :)
20.09.2003 i 22.01.2007
 
 
swanlake Wysłany: 2012-09-02, 18:54   
Rozrywka w eterze -głupawka mnie bierze


Dołączyła: 08 Kwi 2012
Posty: 136
Skąd: Warszawa
Aga potrzebowalam usłyszeć (tzn przeczytac) takie słowa, dzieki




 
 
alascan Wysłany: 2012-09-17, 10:34   
Pampersa mi dali i nowym nazwali


Dołączył: 17 Wrz 2012
Posty: 1
My rozwiązaliśmy sprawę tak, że pracuję 3 dni w tygodniu w biurze, a dwa dni zdalnie w domu. Mam to szczęście, że zajmuję się marketingiem internetowym, także wiele rzeczy mogę zrobić z dowolnego miejsca gdzie tylko sięga internet. Na te trzy dni oddajemy Tolka do dziadków, jednak jak tylko skończy 1,5 roku poślemy go do żłobka, żeby nabierał umiejętności kontaktu z innymi :) . ***

*** treść posta uznana za reklamę.
Ostatnio zmieniony przez Kary 2012-09-17, 10:42, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
darkbulka Wysłany: 2012-09-17, 16:52   
Starsza Kobieta


Dołączyła: 08 Wrz 2008
Posty: 7425
skrzacik napisał/a:
stan podgoraczkowy

w moim przedszkolu panie w takich przypadkach dzwonia od razu do rodzicow.
co do kaszlu, to Leon ostatnio chodzil z takim do szkoly, dodatkowo swiszczal podczas oddechu. Lekarka zbadala, zmian na oskrzelach nie bylo, tylko atak alergii. z boku mogloby to wygladac, ze puszczam chore dziecko....
swanlake, moje baaardzo malo chorowaly. Leon ciut wiecej, bo mial szkarlatyne i zapalenie wezlow chlonnych. ale tak poza tym to ze 3 przeziebienia w roku. dodam, ze jest alergikiem wziewnym-siersc kota i psa. nasza alergolog jest pod wrazeniem, ze on taki odporny. Helka choruje jeszcze mnie wlaczajac w to katar. kiedy zaczynala przygode z przedszkolem, miala 2lata i 9mcy. na poacztku jedno przeziebienie, potem drugie, a potem juz dluuuuugo nic. antybiotykow nie przyjmowala, Leon tez juz nie pamietam kiedy, chyba statnio na szkarlatyne czyli 1,5roku temu....takze glowa do gory! wyjatki sie zdazaja ;)
 
 
Agnieszka1985ro
[Usunięty]
Wysłany: 2013-01-18, 10:28   


alascan napisał/a:
My rozwiązaliśmy sprawę tak, że pracuję 3 dni w tygodniu w biurze, a dwa dni zdalnie w domu. Mam to szczęście, że zajmuję się marketingiem internetowym, także wiele rzeczy mogę zrobić z dowolnego miejsca gdzie tylko sięga internet. Na te trzy dni oddajemy Tolka do dziadków, jednak jak tylko skończy 1,5 roku poślemy go do żłobka, żeby nabierał umiejętności kontaktu z innymi :) . ***

*** treść posta uznana za reklamę.


Treść posta uznano za reklamę?:P o kurcze na jakiej podstawie?
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



forumla.pl - fora internetowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group