Babiniec Cafe Strona Główna

Poprzedni temat «» Następny temat
Potwierdzanie obecnosci - jak to jest?

Dostajecie zaproszenie z prosba o potwierdzenie obecnosci do konkretnego dnia, co robicie?
Zawsze informuje przed deadlinem czy bede czy nie. ewentualnie kiedy bede to na 100% wiedziec.
93%
 93%  [ 43 ]
Zawsze informuje czy bede czy nie, ale zdarza mi sie olac deadline.
2%
 2%  [ 1 ]
Potwierdzam obecnosc, jak sie nie odzywam, to oczywiste, ze mnie nie bedzie.
4%
 4%  [ 2 ]
Dzwonie tylko w przypadku nieobecnosci, jak sie nie odzywam to znaczy, ze sie pojawie.
0%
 0%  [ 0 ]
Mam to w d... w dniu imprezy zdecyduje, czy przyjde.
0%
 0%  [ 0 ]
To zalezy...
0%
 0%  [ 0 ]
Głosowań: 46
Wszystkich Głosów: 46

Autor Wiadomość
Netula Wysłany: 2017-01-11, 20:44   

On znów gotuje bo ja wciąż netuje


Wiek: 39
Dołączyła: 04 Wrz 2008
Posty: 2179
Skąd: Slask
5te urodziny syna odprawiałam w domu. Syn wybrał 12 dzieci z grupy. Zaproszenia zostawiliśmy w szafkach w szatni ( taki u nas zwyczaj) z prośba o potwierdzenie ( z datą) i nr tel. Prawie wszyscy potwierdzili Poza jedna dziewczynka. Po terminie w jakim prosiłam o potwierdzenie "na szczęście" spotkałam się z opiekunką dziewczynki w szatni i skorzystałam z okazji i zapytałam o przybycie,akie było zdziwienie Pani ."Co ja od niej chcę?" Dowiedziałam sie że dziecko jest chore i nie przyjdzie bo by innych pozarażało i Pani z uśmiechem na buzi zaprowadziła dziewczynkę do sali przedszkolnej.... W umie przyszło 8 dzieciaczków i stwierdziłam że następne urodziny będą poza domem. Tak tez było. Na szczęście tym razem trafili sie zdyscyplinowani rodzice i wszyscy potwierdzili. Impreza z animatorem, przekąsami i tortem na 10 dzieciaczków wyszła mnie 280zł. Tak więc kolejną w marcu planuje też poza domem.




 
 
Madeleine Wysłany: 2017-01-11, 20:49   

Starsza Kobieta


Dołączył: 01 Wrz 2008
Posty: 8752
Wszystko zależy i od dziecka, i od pory roku :P
O ile dla starszaka temat urodzin był na etapie przedszkola kompletnie obojętny (zresztą jakoś wtedy kulkolandie na topie nie były, jedynie tort w przedszkolu i finito), tak moja gwiazda od początku kariery przedszkolnej prowadziła bardzo bujne życie towarzyskie (i to dzieci same się umawiały ;) ), skutkiem czego rodzice znali się bardzo dobrze. Urodziny robiły wtedy chyba prawie wszystkie dzieci, w sezonie niewyjściowym w jakichś kinderplanetach, przy ładnej pogodzie w domu (tj. ogrodzie).
I o ile zimą impreza domowa to jest hardcore, to wiosną - świetny pomysł. Pół roku temu nawet robiliśmy imprezę z okazji braku okazji dla starszego - dzieciaki bawiły się naprawdę super.

Temat urodzin u niektórych dzieci jest bardzo szeroko dyskutowany i planowany - i pewnie, byłoby taniej nie robić, no ale cóż - decydując się na dziecko zakładałam, że będzie mnie kosztować ;) A już argument o naszych czasach... cóż, ja pierwszą komórkę dostałam, jak szłam na studia.
 
 
markdottir Wysłany: 2017-01-11, 21:03   

Starsza Kobieta
Wojtek, lat 12 i pogodynka


Dołączył: 02 Wrz 2008
Posty: 8066
Skąd: z szuflady
I jeszcze w kwestii świętowania urodzin w przedszkolu: w naszym - z czego się bardzo cieszę - jest zakaz przynoszenia tortów czy słodyczy (jakiegokolwiek w sumie jedzenia) na teren przedszkola.
Za to solenizant wybiera na dzień swoich urodziny menu na obiad. ;)





Madame rośnie Mademoiselle też
1% dla Patryka
 
 
Madeleine Wysłany: 2017-01-11, 21:06   

Starsza Kobieta


Dołączył: 01 Wrz 2008
Posty: 8752
Z jednej strony fajne. W zerówce też tak było u Matyldy. Z drugiej - kurde, te cukierki na urodziny - to jednak fajna tradycja szkolna ;)
 
 
markdottir Wysłany: 2017-01-11, 21:14   

Starsza Kobieta
Wojtek, lat 12 i pogodynka


Dołączył: 02 Wrz 2008
Posty: 8066
Skąd: z szuflady
Madeleine napisał/a:
fajna tradycja szkolna

Ja - urodzona w wakacje - całą podstawówkę miałam żal do rodziców, bo ani cukierków przynieść, ani urodzin urządzić (byłam wywożona na wakacje do dziadków na wieś). :lol:

Natomiast moja siostra - urodzona na wiosnę - co roku zapraszała do domu na urodziny naszą bandę podwórkową, a później też kilka koleżanek z klasy. "Za naszych czasów" nie było innej możliwości niż zaproszenie gości do domu. I nie przełożyło się to na huczną 18-kę z wodotryskami. Też spędziła ja w gronie kilku ulubionych koleżanek / kolegów w domu. :P
Zresztą w mojej rodzinnej wsi (chyba) wciąż nie ma miejscówki, w której można by wyprawić dziecku urodziny. ;)





Madame rośnie Mademoiselle też
1% dla Patryka
 
 
zaraza Wysłany: 2017-01-11, 22:18   

On znów gotuje bo ja wciąż netuje


Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 1810
Skąd: z epidemii
Niestety rodzice różnie podchodzą do potwierdzania i jak ktoś się nie odezwał, to należy zarezerwować sobie możliwość dopłacenia za takie dziecko.

U nas w przedszkolu zwyczajowo zaprasza się cała grupę (nie wyobrażam sobie nawet wręczania części dzieci zaproszeń, a części nie - w momencie gdy jest cała grupa) - zwykle są to 2h na kulkach + słodycze i tort. Wynajem sali brzmi może i dumnie, ale nie uważam aby takie urodziny były jakieś wystrzałowe. Ot dzieciaki poskaczą, objedzą się słodkościami i do domu.
W dniu urodzin do przedszkola nosi się cukierki i jest jakaś mała celebracja.

Ogólnie urodziny i ich celebracja jest dla maluchów bardzo ważna - dużo o niej mówią, przezywają i ciągle się licytują kto kogo zaprosi na urodziny ;)

W szkole dzieci już osobiście wręczają sobie zaproszenia i wiem, że nie wszystkie dostają.

Do naszego dzieciństwa bym nie porównywała. Ja nigdy nie dostałam lalki Barbie - bo rodziców nie było stać na zakupy w Pewexie, a z zagranicy nie było komu przywieźć. Co nie znaczy, ze córce nie kupię jeśli będzie o niej marzyła.




O większości rzeczy nie mam pojęcia i korzystam z luksusu nie posiadania na ich temat opinii.
© S. Twardoch
 
 
nata Wysłany: 2017-01-11, 23:45   

Poważnie uzależniona


Dołączyła: 05 Wrz 2008
Posty: 3209
Skąd: ...
zaraza napisał/a:
ciągle się licytują kto kogo zaprosi na urodziny ;)

Ano właśnie, licytacja. Mnie strasznie boli, że są jednak dzieci, których rodziców nie jest stać ani na prezenty dla dzieci obchodzących urodziny (pomimo, że ich dzieci są póki co lubiane i zapraszane na imprezy urodzinowe, ale nie przychodzą, bo rodzice nie mają pieniędzy na prezenty. Tak więc bywa, że "póki co" są lubiane, ale szybko przestają takimi być...), ani na rewanż urodzinowy ich dziecka. To od początkowych lat rodzi podziały. U nas w przedszkolu panie bardzo zwracają na to uwagę i uważam, że to rozsądne i mocno im kibicuję w ostudzaniu zapału rodziców na tym etapie. Powszechnie wiadomo, że dzieci są bezpośrednie, a przy tym okrutne, a przecież przedszkole to start w życie społeczne. Ten maluch, który nie przychodzi i sam nie zaprasza na przyjęcia zwykle jest stopniowo wykluczany z grupy. Na zebraniach w naszym przedszkolu bardzo mocno to podkreślają, bo podział na lepszych i gorszych ze względu na zasoby finansowe rodziców, to chyba najgorsze co można dzieciom w tym wieku zafundować.
I nie uważam żebym przy trybie życia moich dzieci, czyli według mnie atrakcyjnych zajęciach dodatkowych i równie atrakcyjnych wyjazdach wakacyjnych, robiła im wielką krzywdę brakiem hucznych urodzin. A jeśli jakiemuś dziecku rzeczywiście ma to pomóc wejść w społeczność placówkową, to w pełni się do zamysłu dyrektorki mojego przedszkola przychylam. Uważam, że to bardzo rozsądne i nie ma tu nic do rzeczy, że ja nie miałam Barbie, a córka ma. Ma w domu, do przedszkola nie nosi, jej domowa Barbie nie ma wpływu na interakcje w grupie, nakręcanie spirali urodzinowej jak najbardziej.
 
 
Nabla Wysłany: 2017-01-12, 06:47   

Starsza Kobieta
Every man must dine


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 8691
Skąd: z bagien Hibernii
Wiesz nata, na co dzieci w przedszkolu się najbardziej licytują? Na to, kogo mama odbiera wcześniej. I to zdecydowanie dzieci gorzej sytuowane wygrywają na tym polu, bo ich mamy często nie pracują.




"Ruszaj się, Bruno! Idziemy na piwo!"
"Jadźka! Chodu! Bierz kożuch! Ojce idą!"
 
 
Caska Wysłany: 2017-01-12, 06:52   

On znów gotuje bo ja wciąż netuje


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 2194
Skąd: Gliwice
Nie zauważyłam na szczęście u nas takiego podziału. My możemy sobie na to pozwolić, to zaprosiliśmy ok. 10 osób na salę zabaw. Przyjaciółka mojego dziecka nie, więc zaprosiła tylko ją jedną w dniu urodzin. Obie zadowolone, że były u siebie nawzajem na urodzinach i że ta druga była :oczami: Zresztą często obie są też na inne imprezy zapraszane. To bardziej rodzice nakręcają "odwdzięczanie się" zaproszeniem.
Co do prezentów faktem jest, że w tym wieku nie ma jeszcze takiego parcia na drogie zabawki, my nie szalejemy pod tym względem i nie oczekujemy tego od innych.

Do przedszkola dzieci zanoszą cukierki (jak jeszcze były w żłobku to przynosiłam domowe wypieki), tylko w młodszych grupach była prośba, żeby to nie były landrynki itp. - ale to raczej dość oczywiste ;) Poza tym jubilat dostaje koronę i mają jakieś tam obchody.




 
 
nata Wysłany: 2017-01-12, 07:04   

Poważnie uzależniona


Dołączyła: 05 Wrz 2008
Posty: 3209
Skąd: ...
Nabla napisał/a:
Wiesz nata, na co dzieci w przedszkolu się najbardziej licytują? Na to, kogo mama odbiera wcześniej. I to zdecydowanie dzieci gorzej sytuowane wygrywają na tym polu, bo ich mamy często nie pracują.

Dzieci licytują się na różne rzeczy. Jednak u nas w przedszkolu na zebraniach poruszany jest właśnie temat urodzin, bo z doświadczenia pań pracujących w placówce, to właśnie on budzi wśród dzieci (i nakręconych rodziców) najwięcej emocji. Dlatego próbują je trochę ostudzic i zaznaczają, że przedszkole absolutnie nie chce brac udziału w tym urodzinowym szaleństwie. Według mnie to bardzo rozsądne podejście.

Trochę nam się OT zrobił ;)
 
 
Blutka Wysłany: 2017-01-12, 07:29   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 01 Wrz 2008
Posty: 11975
Dobry OT nie jest zły. ;)

My nigdy nie robiliśmy urodzin poza domem. Jak dziecko było małe, to przychodziły na podwórko dzieciaki sąsiadów. Był tort, baloniki, koce na trawie, itp. - dziecko ma urodziny latem, więc to było proste. W szkole zaczęły się imprezy urodzinowe wyjazdowe, ale starszaki na kulki już nie chodzą, więc to jest albo ścianka wspinaczkowa, albo gokarty, itp. Droższa sprawa, niż kulki. Mojemu dziecku powiedziałam, że albo wypasiona impreza, albo prezent. Wybiera prezent, a i tak imprezę ma, ale małą. W tym roku poszedł z dwoma kolegami na kręgle, a potem w domu przyszli poszaleć i zjeść tort.

Ja generalnie dużej imprezy bym w domu nie urządzała, bo mam jak markowa - nie cierpię tłumów dzieciaków u siebie w domu. Dwóch kolegów to max. :masakra: Nie jestem przeciwna opcji lokalowej, po prostu nie chcę wydawać majątku, więc albo impreza, albo prezent. ;)

Co do licytowania - w pierwszej i drugiej klasie dzieciaki zapraszały się grupowo, całą klasę (15 sztuk) na różne wypasione imprezy. Obecnie już okrzepło, urodziny są tylko dla "wybranych", ale odbywa się to dyskretnie i nikt nie narzeka. Dzieci starsze mają już swoje sympatie i antypatie i nie mają potrzeby świętowania ze wszystkimi, jak leci. Chyba sytuacja z wiekiem dzieci się uspokaja. ;)
 
 
zaraza Wysłany: 2017-01-12, 08:27   

On znów gotuje bo ja wciąż netuje


Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 1810
Skąd: z epidemii
nata, - pewnie gdyby u nas przedszkole tak do sprawy podeszło (nie pozwoliło na wkładanie zaproszeń do szafek) to urodzin by nie było. Ale są, dzieci się zapraszają, więc nie widzę problemu aby i swojemu nie zrobić. Nie dopisywałabym ideologi.

Przy czym jest to na tyle powszechne (i z założenia zaprasza się całą grupę) że wątpię aby większość rodziców kontrolowała kto robił a kto nie. Ja tam nie mam pojęcia na ilu urodzinach mały był i u kogo. Zaczęło się tez nie dlatego, ze jacyś rodzice chcieli się "pokazać," a dlatego, ze jedna z dziewczynek miała starsze rodzeństwo, którym rodzice urodziny wyprawiali więc jak powiedzieć młodszej, ze jej nie zrobią? Zrobili i poszła fala.

I jeszcze jedno - są różne przedszkola z różnym statusem majątkowym. Myślę, ze inaczej sprawa wygląda w przedszkolu państwowym, gdzie opłaty są niskie i faktycznie cześć rodzin dzieci może być zwyczajnie biednych. I tam wrażliwość personelu, aby nie wykluczać mniej zamożnych dzieci jest jak najbardziej wskazana.

Inaczej będzie w placówce prywatnej. U nas te urodzinowe kulki kosztują mniej niż miesięczna opłata za przedszkole. I patrząc na to, że większość rodziców bierze na imprezie droższy pakiet z jedzeniem (czyli taki, ze rodzic nic nie musi robić, bo wszystko załatwia przedszkole, w tańszym pakiecie rodzic się buja z jedzeniowymi zakupami i wszystko sam przynosi) oraz, że po imprezie te słodycze, które zostają ludzie każą wyrzucać, a nie zabierają ich do domu - to raczej nie jest to wielkie finansowe wyrzeczenie.

Blutka napisał/a:

Ja generalnie dużej imprezy bym w domu nie urządzała, bo mam jak markowa - nie cierpię tłumów dzieciaków u siebie w domu. Dwóch kolegów to max. :masakra: Nie jestem przeciwna opcji lokalowej, po prostu nie chcę wydawać majątku, więc albo impreza, albo prezent. ;)

Przy maluchach trzeba jeszcze zorganizować w tym domu jakieś animacje - brrrr koszmar :przestraszony:
Ja też jestem z opcji, że dzieciowa impreza w domu to armagedon. Więc dzięki niebiosom, ze są kulki. A co do kasy to właśnie wiele zależy od miejscowości. W małej będzie taniej, w dużych miastach to już może być w miarę konkretny wydatek.




O większości rzeczy nie mam pojęcia i korzystam z luksusu nie posiadania na ich temat opinii.
© S. Twardoch
 
 
nata Wysłany: 2017-01-12, 08:32   

Poważnie uzależniona


Dołączyła: 05 Wrz 2008
Posty: 3209
Skąd: ...
Blutka napisał/a:
Chyba sytuacja z wiekiem dzieci się uspokaja.

Oby, bo to co teraz obserwuję, to naprawdę istne szaleństwo. W bawialniach animatorzy, piniaty i milion drogich atrakcji, ale to pikuś. Osobiście byliśmy na przyjęciu w ogrodzie, gdzie też byli profesjonalni animatorzy oraz: dmuchańce, balony z helem, wata cukrowa i wiele innych atrakcji, których nie uświadczamy nawet na powiatowym pikniku :rotfl: ;) Przyznam, że przez chwilę zaczęłam się nawet zastanawiac, jakie ja teraz będę musiała zrobic urodziny :oczami: Po chwili jednak postukałam się w głowę, wzięłam dwa głębokie wdechy, policzyłam do dziesięciu i stwierdziłam, że nie dam się zwariowac, bo inaczej na osiemnastkę będę musiała zrobic małe wesele rodem z programu "Sweet 16" ;)
 
 
light Wysłany: 2017-01-12, 09:11   

On znów gotuje bo ja wciąż netuje


Dołączyła: 19 Wrz 2008
Posty: 1718
Temat aktualnie też na tapecie: robimy urodziny na placu zabaw, zaproszone są wszystkie dziewczynki z grupy, czyli 9. Dotychczas potwierdziły 2, ale fakt, że nie podałam daty do kiedy proszę o potwierdzenie :cwaniak: W sali mamy taki układ, że płacimy za faktyczną liczbę uczestników imprezy, a minimum 6 osób. Zakładam, że tyle się zbierze, więc nie będę jakoś mocno ścigać rodziców, przekąski przygotuję na maksymalną liczbę gości, najwyżej będziemy dojadać ;) Dla mnie oczywiste jest, aby potwierdzić obecność.

Zaproszenia trafiły do szafek w szatni, rozmawiałam z panią - w sytuacji, gdy nie są wybrane jedynie pojedyncze osoby nie mają nic przeciwko. Dotychczas były organizowane kilka razy imprezy chłopięce, więc zapraszając poszłam tym trybem "płciowym" :oczami: Mogłybyśmy teoretycznie wybrać też kilku chłopców, których Lena bardziej lubi, ale wtedy ktoś by był pominięty... A 25 osób zapraszać na urodziny 4 latki jakoś sobie nie wyobrażam - głównie z tego powodu, że nie sądzę, aby faktycznie bawili się jako grupa i skupili wokół Jubilatki, a nie po prostu rozbiegli po sali w mniejszych grupkach.
Dla mnie te urodziny oprócz wszystkich wymienionych powodów to też okazja, żeby poobserwować jak Lenka funkcjonuje z dziewczynkami ze swojej grupy.

Co do wyścigu nakręcających się atrakcji - mam nadzieję, że nas to ominie :oczami: Ja nie brałabym udziału w nakręcaniu spirali i raczej poszłabym w wymyślanie jakiegoś fajnego motywu przewodniego takiej imprezy, niż w kosztowne atrakcje, choć "mnie stać" :oczami: Wg mnie to też element wychowania.

markdottir napisał/a:
Madeleine napisał/a:
fajna tradycja szkolna

Ja - urodzona w wakacje - całą podstawówkę miałam żal do rodziców, bo ani cukierków przynieść, ani urodzin urządzić (byłam wywożona na wakacje do dziadków na wieś). :lol:

Lenka urodzona 26.12 przyniosła do przedszkola cukierki 9.01, bo wtedy dopiero poszła do przedszkola po Świętach, także tego ;) Przed Świętami choć byłoby bliżej daty urodzin dużo się działo w przedszkolu: Mikołaje, kolędowanie itd. pieczenie pierniczków, teatrzyki, a nie chciałam żeby jej urodziny w tłoku przeleciały ;) Ja tam lubię różnego rodzaju rytuały i celebrację, więc młodej też tak organizuję.




 
 
Madeleine Wysłany: 2017-01-12, 10:41   

Starsza Kobieta


Dołączył: 01 Wrz 2008
Posty: 8752
Nata, uwierz - osmiolatka kulki i piniaty nie bardzo kreca ;) serio inaczej jest z pieciolatkami.

Light, segregacja plciowa w przedszkolu? U mojego czwartoklasisty nadal niektore urodziny sa mieszane plciowo, do drugiej klasy wlacznie kazde.
I serio, nie wszyscy urodziny organizuja, z roznych wzgledow, ale zapraszani sa - naprawde nie oceniajcie dzieci w ten sposob, sympatie i pozycja w grupie w najmniejszym stopniu zalezy od organizacji urodzin.

Natomiast z uwagami Naty sie czesciowo zgadzam - i m.in. Dlatego robie regularnie imprezy w domu, bo sa postrzegane jako tansze i mniej zobowiazujace. Mimo zamowienia pinaty :P (serio, az tyle to ona nie kosztuje, luksus sredni ;) )
Ostatnio zmieniony przez Madeleine 2017-01-12, 10:49, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



forumla.pl - fora internetowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group