Babiniec Cafe Strona Główna

Poprzedni temat «» Następny temat
usadzenie gosci

A jak to było u was
z winietkami
76%
 76%  [ 46 ]
bez winietek
23%
 23%  [ 14 ]
Głosowań: 60
Wszystkich Głosów: 60

Autor Wiadomość
aniobelek Wysłany: 2007-07-16, 19:36   usadzenie gosci

On znów gotuje bo ja wciąż netuje
Laurkowa i Karinkowa mamusia


Wiek: 41
Dołączyła: 20 Lut 2006
Posty: 1891
przykro czytac, ze w takim waznym dniu musisz sie uporac , jeszcze z doroslymi z przedszkola , ze tak powiem.ja bym ich nie sadzala zbyt blisko siebie, bo bedziesz cala uroczystosc zerkala i myslala, czy juz sie leja czy jeszcze nie.zreszta jak sie nie potrafia zachowac to znajda sie i w kiblu.naprawde nie wiem co poradzic.
Ostatnio zmieniony przez fastyna 2009-07-22, 08:02, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
annkula Wysłany: 2007-07-16, 19:39   
Rodzina głoduje, bo ja netuje
taka-ja


Dołączyła: 20 Lut 2006
Posty: 1570
Kurczę, Carol, niewesoło :(
carol napisał/a:
uwaza ze wlasnie lepiej C... ale wtedy musialabym ich po jeden stronie posadzic ..

a nie mozna ojca po jednej stronie, a matki po drugiej w podobnej odległości od Was?
w sumie, jeśli zechcą sobie skoczyc do gardeł czy w jakikolwiek inny sposób nieodpowiednio się zachowac - zrobia to niezaleznie od tego, jak ich posadzisz :/
Mam nadzieję, że jednak będą umieli się pohamować...




czasami potrzeba odrobiny szaleństwa, by postawić kolejny krok
 
 
Noa Wysłany: 2007-07-16, 19:49   

Forumowy wyjadacz
sweet kitty


Dołączyła: 20 Lut 2006
Posty: 2302
Skąd: Ziemia
U mnie była podobna sytuacja - tzn, w J rodzinie. Jego rodzice byli rozwiedzeni i wahał się, czy w ogóle zaprosić ojca [alkoholik].
W końcu jednak zaprosił - istaniała możliwość, ze nie przyjedzie.

Na ślubie cywilnym go nie było, więc J. wyluzowany, a tu nagle na kościelny przyjechał. J od razu się zestresował, rodzina teściowej też, ale..... było spokojnie i bez awantur.

Poza jednym wujkiem, ktory się upił i wyszedł i znalazły go moje koleżanki [wesele było w pobliżu wieżowca, gdzie mieszkała koleżanka z klasy, a zwyczaj taki miałyśmy, że na każdej koleżanki ślub szłyśmy, a potem popijawa w czyimś mieszkaniu]. No i one przyprowadziły tego wujka. :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl:

Być może Carol będzie dobrze.
A jak nie - to tak jak mowią dziewczyny, wyprosi się i już. To Twój dzień i nie powinnaś sie niczym zamartwaić, to ma bvyć najszczęśliwszy dzień w życiu.


Powiem tak - im mniej myślenia, tym lepiej. Wiecie, że jak sobie pryzpominam, to w ogóle nie martwiłam się tym, że ktoś się schleje i zrobi awanturę.
A pił mój dziadek, wujkowie - i znani są [byli] z awantur [raczej domowych i nie na całą klatkę], ale jednak.





Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.
G.B. Shaw
 
 
campari
[Usunięty]
Wysłany: 2007-07-16, 22:28   


wiesz co? tak sobie mysle, a moze Ty poprostu ustal w jaki sposob chcesz miec ten stol ustawiony, i zapytaj ojca i matke gdzie zycza sobie siedziec... wtedy nie bedzie niesnasek moze? chyba, ze taka propozycja ich urazi... tez tak moze byc :hyhy:


wiem, wiem... kazdy ma prawo, ale troche szkoda, ze ona go tak omotala... robi to co ona chce, a nie powinna sie wpier.... bo to nie jej rodzina.
 
 
modeste1 Wysłany: 2008-11-18, 18:47   

Pampersa mi dali i nowym nazwali


Wiek: 37
Dołączyła: 17 Lis 2008
Posty: 22
Skąd: Zielona Góra
Zazwyczaj w każdej rodzinie takie kwiatki ;) W związku z czym nikogo nie pytaliśmy, tylko sami rozplanowaliśmy siedzenia i układ stołów. Oczywiście braliśmy pod uwagę kto powinien z kim i na odwrót, ale nie ma rzeczy niemożliwych :D





 
 
 
Licho Wysłany: 2008-11-18, 21:00   

Forumowy wyjadacz


Dołączyła: 10 Wrz 2008
Posty: 2240
Skąd: z maliniaka
a ja generalnie pytałam - ale nie na zasadzie czy chcesz siedzieć obok, tylko "mamo czy nie bedzie Ci przeszkadzać, jeśli posadzę Cię na końcu stołu" - w sensie że to drugi koniec od pary młodej, a zgodnie z dobrym wychowaniem osoby najważniejsze (hehe w tym rodzice) powinny siedzieć jak najbliżej młodych - ale mama powiedziała, ze nie ma nic przeciwko, byleby tylko siedziała daleko od ojca... :rotfl:




:police:
 
 
Lorien Wysłany: 2008-11-22, 09:22   

Net włączony- gar z zupą spalony


Dołączyła: 09 Wrz 2008
Posty: 1019
Jak rozwoziliśmy zaproszenia to podpytywaliśmy z kim kto chciałby siedzieć - okrągłe stoliki. Część udało się ułożyć bezproblemowo, a reszte pomieszaliśmy - przyjęliśmy tylko zasadę, ze conajmniej dwie pary przy stole powinny się znać i wyszło ok. Rodzice siedzieli blisko, ale nie przy najbliższych stolikach - tam byli znajomi
Fajnym pomysłem jest też zrobienie tablicy z rozsadzeniem gosci i postawienie jej przed salą - tylko nie polecam robić jej w firmie, która zajmuje się zaproszeniami - tzn. jest bardzo ładna, ale kosztuje ok.500 zł, my zrobiliśmy naszą w powerpoint i wydrukowaliśmy w małej drukarni - 90 zł.




 
 
czekoladka Wysłany: 2008-11-23, 09:02   
reklama
smaczna i szalona


Dołączyła: 26 Wrz 2008
Posty: 399
Skąd: sprzed słonecznika
To ja mam lekki problem. Bo na naszej sali stoły są ustawione w 2 litery L i nie mam pojęcia jak usadzić gości. Nie mam innej możliwości ustawienia stołów, bo sala jest kwadratowa i przy tym ustawieniu daje optymalne warunki do chodzenia, tańczenia itd. Stoły są wzdłuż ścian a na środku jest parkiet. Poza tym nie wiemy ile osób nam dokładnie przyjdzie. Więc ten problem i tak zostaje na później :(






"Człowiek może obejść się bez wielu rzeczy - z wyjątkiem drugiego człowieka"
 
 
fastyna Wysłany: 2008-11-23, 11:39   

Starsza Kobieta
leniwiec


Wiek: 32
Dołączyła: 29 Wrz 2008
Posty: 6610
a my raczej nie będziemy usadzać gości, chociaż mi się ten pomysł podoba, bo jak się dobrze wszystko rozplanuje to jest ok, ale tylko ja jestem za tym więc...







mój nałóg - blog
 
 
 
Al. Wysłany: 2008-11-23, 12:37   

Net włączony- gar z zupą spalony


Wiek: 36
Dołączyła: 01 Wrz 2008
Posty: 1057
U nas były dwa rzędy. Rząd młodych i rząd starszych.
Usadziliśmy Gości charakterologicznie ;)
"Młodych" zaś tak, żeby mogli się szybko zintegrować. Zresztą większość znajomych już się znała :)
Po weselu nie zbierałam reklamacji dotyczących usadzenia - więc chyba było ok ;)

Myślę, że usadzenie eliminuje chaos związany z "wpadnięciem gości na salę" i siadaniem przypadkowym. W tych przypadkach często pokrzywdzeni są ci, którzy przyszli ostatni ;)
Ale racja, że czasem można posadzić kiepsko (nas tak kiedyś posadzono - między wujków i ciotki państwa młodych ;) i zepsuć komuś zabawę.. :kwasny:

Choć - nie powiem - rozsadzenie gości przyprawiło nas o największy ból głowy i chyba było najtrudniejszym z zadań..




My w słońcu
 
 
 
Max Giray Wysłany: 2008-11-23, 15:58   

Wałeczki na głowie, a ja netuje sobie
Life is good!


Wiek: 41
Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 515
Skąd: the District
My mielismy stoly ustawione w podkowe. Po srodku siedzielismy my, ze swiadkami i plusami. Staralismy sie usadzic rodzinki nasze po obu stronach. Znalismy ich na tyle, ze wiedzielismy kogo, gdzie, kolo kogo usadzic. Udalo sie. Nie chcielismy, zeby goscie sami sobie wybierali miejsca, bo mogloby sie okazac, ze ktos z zagranicy, kto zna tylko dwie inne osoby - albo ktos nie mowiacy po polsku - beda siedziec w towarzystwie, z ktorym sie nie dogadaja..

Wg mnie, jesli zna sie rodzinke, to jest to najlepszy pomysl. A wiadomo, ze w trakcie wesela, ludzie i tak 'migruja', zeby miec okazje porozmawiac ze wszystkimi.. :)




Who is John Galt?
_______________________________________
 
 
xmonixxx Wysłany: 2008-11-23, 19:02   

On znów gotuje bo ja wciąż netuje


Dołączyła: 10 Wrz 2008
Posty: 2112
u nas bylu 4 rzedy stolow:
w 1: nasi znaomi
w 2: mlodsza rodzina meza (czyli 20-30 latkowie)
w 3: starsi przedstawiciele obu rodzin (wlacznei z rodzicami)
w 4: moja mlodsza rodzina (czyli 20-30 latkowie)

ale przyznam ze trudno mi bylo usadzac, najgorsze jest to ze czasem dlugosc stolu jest ograniczona i brakuje 1 os, alo akurat jest o 2 za duzo...

plus na dzien przed slubem, kiedy akurat ustawialismy winietki na stole, zadzwonila, mama z niusami ze ktos tam nei przyjdzie, a ktos inny wezmie jednak dziecko...wiec bylo milo... mielismy szybka burze mozgow i szczesliwie zapasowe winietki ( robilam je sama, zrobilam az za duzo :) )




 
 
Sun Wysłany: 2008-11-29, 15:34   
Net włączony- gar z zupą spalony


Dołączyła: 26 Wrz 2008
Posty: 716
Skąd: Wwa
Usadzenie gości było chyba najtrudniejsza rzeczą :rotfl: jedna osoba rezygnuje i wszystko się wali. Na szczęście tylko 2 osoby były niezadowolone.
Znajomych rodziców usadzali oni, rodzinę wspólnie z mamą, a znajomych z mężem. Jakoś poszło ;) nawet udało mi się 2 znajomych sparować :hyhy:
 
 
xmonixxx Wysłany: 2008-11-29, 21:30   

On znów gotuje bo ja wciąż netuje


Dołączyła: 10 Wrz 2008
Posty: 2112
Sun a skad wiesz ze 2ie osoby byly niezadowolone? ktos smail Ci o tym powiedziec ? jejku juz mnie nic nie zdziwi...




 
 
Licho Wysłany: 2008-11-30, 10:35   

Forumowy wyjadacz


Dołączyła: 10 Wrz 2008
Posty: 2240
Skąd: z maliniaka
xmonixxx, takie rzeczy dochodzą pocztą pantoflową.
Ja też wiem, że jak usadziłam gości, to część z nich na początku była przerażona (grupę dziewcząt usadziłam na przeciwko kawalerów ;) a potem okazało się to dobrym pomysłem i wszyscy się świetnie bawili...




:police:
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



forumla.pl - fora internetowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group