Babiniec Cafe Strona Główna

Poprzedni temat «» Następny temat
Sprzątanie po sobie
Autor Wiadomość
Mańka Wysłany: 2010-01-06, 09:10   

On znów gotuje bo ja wciąż netuje


Dołączyła: 03 Wrz 2008
Posty: 1999
Skąd: Hmmm...
Cytat:
Ja na szczęście nigdy nie musiałam uciekać się do metod typu zniszczę ci zabawki, jeśli nie posprzątasz. Sorry za szczerość, ale dla mnie to głupie po prostu - najpierw kupować dziecku zabawki, a potem je niszczyć :niepewny:

Poczułam się jakbym z biczem stała nad dzieckiem i z mega przyjemnością tratowała jej zabawki :hyhy: :rotfl:
U nas to wyglądało trochę inaczej, powiedziałam, że skoro nie chce ich pozbierać tzn. że ich nie szanuje i ja z chęcią spakuje je dla biednych dzieci, które zabawek nie mają i na pewno będą umiały je docenić i uszanować.
Aha, Dżul miała wtedy skończone 4 lata więc już jednak bardziej kumata była.




Zestaw głośnomówiący
 
 
Ajka Wysłany: 2010-01-06, 09:48   

Forumowy wyjadacz


Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 2638
Skąd: Gdansk/Warszawa
Tylko,ze tu nie znajdziemy konsensusu. Sa rozne typy dzieci. Moja 3 latka, juz od roku sie nie wyrywa, sprzata jak jej sie powie, klocki wyjmuje z wielkiego pudla pojedynczo (taki jaki jest jej akurat potrzebny do budowli). Generalnie 99% rzeczy jest przegadane i nie trzeba milion razy powtarzac, wystarczy raz poprosic i jest robione.

No ale to moje latwe dziecko. Sa inne nie tak latwe w obsludze.
 
 
Kary Wysłany: 2010-01-06, 10:14   

Starsza Kobieta


Dołączył: 02 Wrz 2008
Posty: 7429
Skąd: z lasu
Ajka napisał/a:
No ale to moje latwe dziecko. Sa inne nie tak latwe w obsludze.


Na przykład moje, z którym trzeba walczyć o każdą pierdołę :] Nie ubierze się, bo nie. Nie posprząta, bo nie. Ty to zrób. Nie, bo go ręce bolą. Nie, bo ma zajęte. Nie, bo w przedszkolu nie trzeba (bzdura jak rzadko) itd.

Jedynie na spacerach nie odstawia histerii. W sklepach. Na placach zabaw. Nie ucieka, nie wyrywa się, nie robi numerów. W domu natomiast nie ma dla nas litości.




Łobuz Maksymalny
Miko
 
 
Evvie Wysłany: 2010-01-06, 10:34   

Poważnie uzależniona


Dołączyła: 16 Lis 2009
Posty: 3289
naturella napisał/a:
Aha, a dla mnie plusik na tablicy to takie samo przekupstwo, jak batonik, czy czekoladka. I w dorosłym życiu nikt nie daje punktów za sprzątanie po sobie, więc po co w ten sposób to rozgrywać?


eeeeee, bez przesady. To nie jest to samo.

Nawet w książkach o wychowaniu czy programach typu super niania, podstawą jest plan dnia i tablica (plusiki, słoneczka itd.....)


Jeszcze 2 lata temu zastanawiałam się co robię nie tak, gdzie tkwi błąd....
Potem przeczytałam "Kiedy dzieci się dąsają" i mnie olśniło to, o czym napisała wyżej Ajka.
Dzieci są różne, różnie reagują, potrzebują innych motywatorów i morza cierpliwości.

Córka należy do tych "łatwych w obsłudze i egzekwowaniu". Wystarczy powiedzieć, że idziemy spać, kąpać się czy sprzątamy i zazwyczaj nie ma problemu.
Jeżeli zrobi coś niewłaściwego to wystarczy jak ukucnę przy niej i powiem "nie wolno".
Nauka samodzielnego zasypiania była u nas lightem.


Olek to zupełnie inna historia.
Mam wrażenie, że on po prostu lubi ten swój wrzask z wysokim C.

Każda nowa umiejętność czy obowiązek to zazwyczaj droga przez mękę.
Nadal nie jest lekko ale już wiemy, że jest dzieckiem, które musi mieć jasno określone reguły (żadnych odstępstw), wiedzieć czego się spodziewać, żelazna konsekwencja.

Ze sprzątaniem też tak było.
Teraz u nas jest tak, że mówię "jeszcze 10 minut zabawy, a potem sprzątamy"
Na początku sprzątania nastawiam minutnik na 10 minut.
Minutnik bardzo go mobilizuje i cieszy się jak już jest posprzątane dawno, a minutnik zadzwoni.

Przed pójściem spać dzieci sprawdzają czy jest już porządek.
Wprowadziliśmy zasadę, że to co zostanie porzucone na podłodze "na noc" zabieram i chowam. Wiem, że zabawki są własnością dzieci ale oczekuję, że będą szanować swoją własność.
Jeżeli rzucają zabawkami, depczą po nich - niszcząć lub porzucają to taka rzecz jest zabierana.
Dziecko odzyskuje następnego dnia jeśli wzorowo posprząta.


Jest jeszcze jedna rzecz, która pomaga niezmiernie w sprzątaniu.
Zauważyliśmy, że trudno zabrać się do porządków np wieczorem, kiedy wszystkie zabawki są porozrzucane. Po prostu przerasta ich ilosć do posprzątania.
Podzeliliśmy więc zabawki tematycznie i są posegregowane w różnych pudełkach.
Najlepsza jest więc naturalna konsekwencja:
kończymy zabawę w farmę i zwierzątka - chowamy,
a dopiero później wyjmujemy Lego.
Wyjmujemy farby jak Lego jest posprzątane.




Aleksander 2006 Alicja 2008
 
 
Tygrys Wysłany: 2010-01-06, 10:51   

On znów gotuje bo ja wciąż netuje


Dołączyła: 08 Wrz 2008
Posty: 1798
Skąd: Warszawa
Ja minutnika nie mam ale podobno rzeczywiscie działa .
U nas bardzo się sprawdza liczenie do trzech . Jak czegoś nie chce zrobić liczę do 3 i jeśli tego nie zrobi to cos tam konkretnego się stanie . Takie proste a na Maćka działa zawsze .
Moze i minutnik zadziała własnie przy sprzataniu czy odliczaniu czasu do kąpieli lub konca bajki .




M&A
 
 
Evvie Wysłany: 2010-01-06, 11:53   

Poważnie uzależniona


Dołączyła: 16 Lis 2009
Posty: 3289
Tygrys napisał/a:
Ja minutnika nie mam ale podobno rzeczywiscie działa .
U nas bardzo się

wydawało mi się na początku, że to takie musztrowanie wojskowe ale u nas działa, mało tego, Olek lubi się z nim ścigać.

Czasem Olek sam prosi, zeby mu nastawić minutnik, bo wtedy mu się szybciej cośtam robi.


Jak włączę bajki bez żadnego komentarza a potem wyłączę - nawet jeśli miałaby to być godzina - to mam wrzask na bank.
Ale jak włączam i mówię, że tylko 2 bajki; potem przy drugiej przypominam, że to druga i ostatnia, to przy wyłączaniu nie ma żadnego szemrania nawet.




Aleksander 2006 Alicja 2008
 
 
dorota83 Wysłany: 2010-01-06, 12:07   

Rodzina głoduje, bo ja netuje


Wiek: 34
Dołączyła: 11 Mar 2009
Posty: 1213
Skąd: De
naturella napisał/a:


Aha, a dla mnie plusik na tablicy to takie samo przekupstwo, jak batonik, czy czekoladka. I w dorosłym życiu nikt nie daje punktów za sprzątanie po sobie, więc po co w ten sposób to rozgrywać?


Nie no, to sie podlamalam ;)
Przeciez to sa dwie rozne rzeczy i nie powinno sie tego do siebie porownywac.

Minutnika nie znalam. Ale przyznam szczerze, ze tez ciekawy sposob.
Evvie, nawet jesli traktowalas to jako tak troche musztre wojskowa, to i tak to nikomu nie zaszkodzilo ;)

Cytat:
Nie zdziwiłabym się, jakby dziecko po akcji wciągania zabawek odkurzaczem po prostu samo zaczęło je wywalać do śmieci


To by ich nie miala. Ja bym na pewno nie plakala, a dziecko by sie uczylo na wlasnych bledach, ze jesli sie cos wyrzuci to amba fatima, zabawki nie ma.
Raz, drugi, trzeci i nie bedzie nowej.

Cytat:
I wcale nie musiałam w tym celu stać nad nim począwszy od 6 miesiąca jego życia i egzekwować w żelazny sposób.


Chyba nikt zaczynal od 6 m-ca ;)

Cytat:
Poczułam się jakbym z biczem stała nad dzieckiem i z mega przyjemnością tratowała jej zabawki


A ja z odkurzaczem :rotfl:

Cytat:
Najlepsza jest więc naturalna konsekwencja:
kończymy zabawę w farmę i zwierzątka - chowamy,
a dopiero później wyjmujemy Lego.
Wyjmujemy farby jak Lego jest posprzątane.


Swieta racja,




 
 
naturella Wysłany: 2010-01-06, 12:38   

Rodzina głoduje, bo ja netuje


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 1634
dorota83 napisał/a:
Chyba nikt zaczynal od 6 m-ca


Naprawdęęęęę? :rotfl:




 
 
MiuMiu Wysłany: 2010-01-06, 13:01   

On znów gotuje bo ja wciąż netuje


Dołączyła: 08 Wrz 2008
Posty: 1831
Anirrak napisał/a:
mam nadzieję, że jak Zosia dobije do 3 urodzin, to na nią nagłą jasność spłynie i pozwoli jej zrozumieć o co chodzi z tym sprzataniem po sobie :hyhy:


też miałam taką nadzieję :whistle:




Syn i Synek
 
 
dorota83 Wysłany: 2010-01-06, 13:32   

Rodzina głoduje, bo ja netuje


Wiek: 34
Dołączyła: 11 Mar 2009
Posty: 1213
Skąd: De
naturella napisał/a:
dorota83 napisał/a:
Chyba nikt zaczynal od 6 m-ca


Naprawdęęęęę? :rotfl:


Zapomnialo mi sie dopisac nie :rotfl:




 
 
late Wysłany: 2010-01-06, 17:38   

Rodzina głoduje, bo ja netuje


Dołączyła: 11 Paź 2008
Posty: 1383
Skąd: Anglia
hajduczek napisał/a:
Nie trafia, bo gdyby to było takie proste, to spokojnie dałoby radę wytłumaczyć dzieciom w tym wieku, że nie należy już sikać w majtki, publicznie się złościć, wyrywać na ulicy, bo tego się od nich oczekuje....


I tutaj odwaze sie niezgodzic ;)

Podczas, gdy nauke sprzatania, czy inne bardziej mechaniczne czynnosci da sie wypracowac na zasadzie behawioryzmu (czy jakiejkolwiek innej metody, ktora po obraniu z kolorowych piorek, do niego sie sprowadza), to jednak 'nauka' panowania nad swoimi emocjami to juz wyzsza szkola jazdy (czasami nawet dorosli jej nie opanowali). Nauka niesikania w majtki, nie polega tylko na prostym odruchu pojscia do toalety, gdy nam sie chce, ale bardziej na nauczeniu sie rozpoznawania, kiedy nam sie chce, co to oznacza itp. Podobnie ataki histerii, czy inne atrakcje, to wynik nieznajomosci wlasnych emocji, zmian hormonalnych i rozwojowych na danym etapie, socjalizacji i wymagan danego spoleczenstwa, a nie tylko zrozumienia, dlaczego tak, a nie inaczej nalezy sie zachowywac.

przepraszam z OT do OTa :cool2:
 
 
MarMaja Wysłany: 2010-01-06, 18:03   

Starsza Kobieta


Dołączył: 01 Wrz 2008
Posty: 3796
Kary napisał/a:
Ajka napisał/a:
No ale to moje latwe dziecko. Sa inne nie tak latwe w obsludze.


Na przykład moje, z którym trzeba walczyć o każdą pierdołę :] Nie ubierze się, bo nie. Nie posprząta, bo nie. Ty to zrób. Nie, bo go ręce bolą. Nie, bo ma zajęte. Nie, bo w przedszkolu nie trzeba (bzdura jak rzadko) itd.

zupełnie jak moja córka. Naprawdę mam nadzieję, że ten upór kiedyś przynajmniej osłabnie na sile. :masakra:
Evvie napisał/a:
"Kiedy dzieci się dąsają"
Możesz napisać coś więcej o tej książce? Interesują mnie właśnie spostrzeżenia "od siebie" a nie od recenzentów.
Podejrzewam, że może być dla nas lekarstwem....

U nas odkurzacz skutkuje jak mało co, bo jeśli dziecko notorycznie zostawia zabawki na dywanie i nie wzrusza go nic oprócz realnego zagrożenia, że zostanie bez nich to nie ma lepszego sposobu. Naturalną koleją losów odkurzania dywanu jest to, że czego nie zbierze to zwyczajnie powciągam i jest to fakt a nie groźba sama w sobie. Konsekwencją nie zachowania porządku na dywanie jest brak zabawek.

Metoda skutkuje oczywiście przy drobnych zabawkach, bo próba wciągniecia konia Tawny, co najwyżej mogłaby skonczyć się atakiem śmiechu :rotfl:




KOMU KSIĄŻKĘ? KOMU? :D Fruziaki :love:
Przyszłość należy do tych, którzy wierzą w marzenia! :cwaniak:
 
 
Evvie Wysłany: 2010-01-07, 08:46   

Poważnie uzależniona


Dołączyła: 16 Lis 2009
Posty: 3289
MarMaja, dla mnie ta książka była objawieniem i chyba najwięcej mi dała jeżeli chodzi o usystematyzowanie wszystkiego i poukładanie sobie w głowie odnośnie wychowania i radzenia sobie z małym buntownikiem.

To książka inna niż większość, bo nie jest napisana w formie poradnika. Brak schematów działania jak w przypadku "Jęzuku dwulatka" itp.

Przedstawione są przeróżne przypadki (dzieci w różnym wieku) zachowań dzieci w relacji ich rodziców.

To co ja wyniosłam czytając to informację (niby to takie oczywiste), że każde dziecko jest inne i nie jest prawdą, że każde można szybko i już nauczyć grzecznego zachowania.
Pamiętam wypowiedź ojca, który miał dwoje dzieci. Starsza córka - nigdy nie sparwiała żadnych problemów. Więc do czasu pojawienia się syna patrzył z litością i pogardą na rodziców szarpiących się w smiejscach publicznych z histerykami. Myślał, że to "wina" nieudolności rodziców i braku wychowania. Pojawienie się syna - baaaardzo zweryfikowało te poglądy. Syn był bardzo żywym i energicznym dzieckiem. Do tego humorzastym, histerycznym i często wpadał w gniew "bez powodu"
Dotarło do Niego, że łagodna i "dobrze ułożona" córka to nie jest zasługa ich jako wzorcowych rodziców.

Podsumowanie autora było takie aby nie dać sobie wmówić przez innych dorosłych "życzliwych", że jest się złym rodzicem; nie przejmować się "dobrymi radami". Starać się pomóc dziecku przejść przez ten trudny okres i wychowywać.

Pocieszające jest to, że to mija kiedyś :padam:


To o czym pisałam już wcześniej, a też przeczytałam w ten książce, to, że takie dzieci potrzebują jasnych reguł, rytmu dnia i rutyny i przede wszystkim konsekwencji.
Nauczyłam się, że jak powiem raz, że nie dam kisielu na deser, a Olek chodzi i prosi ... to mimo tego, że jest to drobiazg i w zasadzie mogłabym machnąć ręką i mu go dać - to wiem, że NIE MOGĘ ustąpić.




Aleksander 2006 Alicja 2008
 
 
asik
[Usunięty]
Wysłany: 2010-01-07, 10:05   


U nas jest tak że dzieci same sprzątają po sobie. Czasem trzeba prosić czasem nie.
Julkę "dyscypliny" nauczyło przedszkole. Lena papuguje po niej i to jest dobre.

A dawanie plusa za posprzątanie nie nazwałabym przekupstwem.
To za co nagradzać dzieci - za uśmiech, za to że ładnie zjadło/a? Chyba nie.
Plusy - za dobre zachowania
Minusy - za nieodpowiednie zachowania.

Osobiście nie stosuję takiej tablicy z plusami ale kiedys to rozważałam.
 
 
MarMaja Wysłany: 2010-01-10, 23:01   

Starsza Kobieta


Dołączył: 01 Wrz 2008
Posty: 3796
Evvie, dzięki! :)




KOMU KSIĄŻKĘ? KOMU? :D Fruziaki :love:
Przyszłość należy do tych, którzy wierzą w marzenia! :cwaniak:
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



forumla.pl - fora internetowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group