Babiniec Cafe Strona Główna

Poprzedni temat «» Następny temat
Mamy dzieci wybitnie zdolnych
Autor Wiadomość
sylw Wysłany: 2010-02-16, 15:35   Mamy dzieci wybitnie zdolnych

Starsza Kobieta


Dołączyła: 08 Wrz 2008
Posty: 6119
Są tu takie mamy? Znaczy wiem, że wszystkie nasze dzieci są WYJĄTKOWE :) Chodzi mi o sytuację zdiagnozowanego dziecka.
Muszę się przyjrzeć bliżej "problemowi" - czy w ogóle istnieje? czy jest problemem czy radością? czy faktycznie jest inaczej, niecodziennie?




Moje Bąble kochane :)
 
 
agnetta Wysłany: 2010-02-16, 16:09   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 05 Wrz 2008
Posty: 6238
Skąd: Sielskie Mazowsze ;)
sylw wiem, że w Specjalnej Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej na Ochocie (to się nazywało Uniwersytet dla Rodziców) zajmują się dziećmi wybitnie zdolnymi. Może tam Ci udzielą informacji. poszukaj przez google ich strony tam powinny być jakieś informacje.
Ja tam chodziłam z Gabrysiem, ale nie jako wybitnie zdolnym ;)

edit
znalazłam stronę http://www.sppp-udr.org/zdolne_cen.html

ale pewnie panie z Waszej poradni też Was powinny umiejętnie poprowadzić




G & J & B
 
 
sylw Wysłany: 2010-02-16, 16:13   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 08 Wrz 2008
Posty: 6119
Dzięki agnetta :) Na razie - jak pisałam w naszym wątku, nie ogarniam sytuacji. Nie wiem dlaczego, ale naprawdę nawet niepokój to we mnie budzi.




Moje Bąble kochane :)
 
 
Madeleine Wysłany: 2010-02-17, 20:47   

Starsza Kobieta


Dołączył: 01 Wrz 2008
Posty: 8789
Jest inaczej. Oczywiście, to nie jest skala problemu porównywalna z chorym dzieckiem, ale dzieci wybitnie uzdolnione są większym wyzwaniem dla rodziców niż "zwykłe". Są bardzo specyficzne. Na szczęście większość dzieci z tego wyrasta ;)
Sama mam bardzo wybitnego męża. On wybitnych przyjaciół. Po latach przyzwyczaiłam się do jego (i ich) inności, prawdopodobnie Piotruś też jest taki - zwracają uwagę na to zarówno znajomi (w tym moja teściowa, która z racji doświadczeń z własnym dzieckiem jest dla mnie niezłym punktem odniesienia), nauczycielki w przedszkolu, jak i obcy ludzie. Nie widzę potrzeby diagnozowania go pod tym kątem, staram się raczej zapewnić mu równomierny rozwój z mocnym naciskiem na interakcje społeczne oraz rozwój fizyczny, bez podkreślania jego wybitności.
Pewnie, że jest wyjątkowy, bo jest naszym synkiem, ale nie dlatego, że jego IQ jest wysokie. Tak w dużym uproszczeniu.
 
 
Nale Wysłany: 2010-02-17, 20:58   

Rodzina głoduje, bo ja netuje


Dołączył: 11 Paź 2008
Posty: 1404
Marysia ma policzone IQ tylko i wyłącznie dlatego że taki test zlecili neurolodzy w szpitalu z racji jej problemów zdrowotnych. Jako córka doświadczonej bardzo psycholożki i obecna w trakcie badania matka mam poważne zastrzeżenia co do jego diagnostyczności. Ale było nie było, wynik jest bardzo wybitnie wysoki.
Prawdę mówiąc z gruntu to olałam. w ogóle nie widzę tematu do zajmowania - może inaczej bym podeszła, gdyby nie sprawy zdrowotne, a tak to w ogóle nie przyszło mi rozwodzić się nad rozwojem umysłowym, jak w ruchowym była rok do tyłu. widzę, że jest rzeczywiście bystra i przede wszystkim ma niezwykłą pamięć. mówi o niebo lepiej niż przeciętni rówieśnicy. I tyle. Przyjmuję jako fakty i nic z tym nie robię szczególnego. raczej zdawałabym się na intuicję. Ja miałam przez całe dzieciństwo przyczepioną łatkę wyitnej i ciężko mi z tym było, a i tak mama mnie chroniła i nie pozwoliła obciążyć ponad miarę tzw. rozwijaniem talentów, przenosić do wyższych klas, puszczać wcześniej do szkoły itp. Pamiętam jaką megaaferę zrobiła, jak mi zrobili Wekslera w szkole bez jej wiedzy i zgody - to jednak były inne czasy - twierdząc, że to nikomu niepotrzebne a tylko sprzyja wodzie sodowej. I takie podejście jest mi bliskie.





]
 
 
kasiakiel Wysłany: 2010-02-17, 21:18   

Forumowy wyjadacz


Wiek: 38
Dołączyła: 18 Gru 2008
Posty: 2543
Nale napisał/a:
jest rzeczywiście bystra i przede wszystkim ma niezwykłą pamięć. mówi o niebo lepiej niż przeciętni rówieśnicy. I tyle. Przyjmuję jako fakty i nic z tym nie robię szczególnego.

Widzę to bardzo podobnie jak Nale. Na Hanki zdolności zwracano mi uwagę już w żłobku, teraz w przedszkolu panie twierdzą, że Hania odstaje od reszty wiedzą, umiejętnościami, szybkością uczenia się. Były już rozmowy na temat wcześniejszego puszczenia jej do szkoły, bo przecież pisze, czyta, dodaje, odejmuje... Nie zgodzę się na to ani ja ani mój mąż. Widzimy, że mimo jej inteligencji i łatwości uczenia się, jej emocje są na poziomie każdego 4-5 latka i w tym względzie potrzeby ma podobne. Jeśli chce się pobawić zadaniami matematycznymi - to się bawi, ale jeśli spędza pół dnia na cięciu papieru, skakaniu po kałużach czy zabawie pluszakami - to nie widze w tym też nic złego.
Jeśli czymś się zainteresuje i szuka informacji - staram się jej umożliwiać zgłębienie tematu - i to wszystko. Przede wszystkim unikam mówienia do niej i przy niej, że umie więcej niż przeciętny 4-latek.

Martwią mnie interakcje społeczne, bo Hance ciężko dogadać się z rówieśnikami. Drażnią ją, widzę że nie potrafi się z nimi bawić. Odnoszę wrażenie, że szuka kontaktu a potem się rozczarowuje. Nie wiem czy IQ czy charakter jest tego przyczyną, ale problemem jest to, że jest wyniosła, patrzy na dzieci z góry i to zaburza jej relacje społeczne. Waczymy z tym jak możemy, ale :mur: . Najlepiej czuje się w towarzystwie dzieci 2-3 lata starszych od niej.




 
 
 
sylw Wysłany: 2010-02-17, 22:09   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 08 Wrz 2008
Posty: 6119
kasiakiel napisał/a:
Najlepiej czuje się w towarzystwie dzieci 2-3 lata starszych od niej.
U nas tak samo, a w ogóle to by najchętniej z dorosłymi siedział. Do dzieci ma dość lękliwy stosunek - chyba że dobrze zna, ale to też nie zawsze pomaga.
Dzięki za wypowiedzi. Mam bardzo zbliżone podejście. Szczególnie, że pracując w szkole, widzę, jak wiele jakaś "łatka" w życiu dzieciaka może zmienić.
Myśmy poszli na badania kontrolne, bo Tomko neurologiczny dzieciak, z opóźnieniami w sferze motorycznej był, mowie też - ale to bardzo sprawnie i szybko nadrobił. Natomiast pani z przedszkola poprosiła o konsultację w poradni, ponieważ naprawdę "koślawo" mój niespełna 3-latek biega, niechętnie się angażuje w zajęcia artystyczne, manualne. Poszłam a tam mnie zaskoczyły wiadomości, jak nic.
Traktowałam dotąd Tomka normalnie - no miał swoje dziwactwa, ale kto ich nie ma ;) Jednocześnie chciałam się czegoś bliżej dowiedzieć...




Moje Bąble kochane :)
 
 
kasiakiel Wysłany: 2010-02-17, 22:22   

Forumowy wyjadacz


Wiek: 38
Dołączyła: 18 Gru 2008
Posty: 2543
sylw napisał/a:
kasiakiel napisał/a:
Najlepiej czuje się w towarzystwie dzieci 2-3 lata starszych od niej.
U nas tak samo, a w ogóle to by najchętniej z dorosłymi siedział. Do dzieci ma dość lękliwy stosunek - chyba że dobrze zna, ale to też nie zawsze pomaga.

To u Hani inaczej - ona bardzo chce do dzieci - tylko nie może sie z nimi dogadać. Denerwuje się i jest rozczarowana, ale ciągle chce byc w grupie. Poza tym bardzo przeżywa, jak ktoś okazuje się lepszy od niej - ne wiem czy to nie jest efektem właśnie tej "łatki". Każde niepowodzenie traktuje tak, jakby to było strącenie jej z pozycji "debeściaka", a przecież nie we wszystkim jest najlepsza (na przykład inne dzieci biegają szybciej niż ona) i nie umie się z tym pogodzić. Kompletnie nie wiem jak z tym u niej walczyć.




 
 
 
sprookje Wysłany: 2010-02-18, 13:18   

Wałeczki na głowie, a ja netuje sobie


Jak do nas trafilas?: szybko
Dołączył: 09 Wrz 2008
Posty: 563
Skąd: Holandia
Tutaj mama wybitnie zdolnego (do wszystkiego) Marcina. My tez slyszymy z zewnatrz glosy o tym, ze Marcin jest wybitnie uzdolniony. My tego nie dostrzegamy az tak mocno, bo jest on naszym starszym dzieckiem i nie mamy porownania z innymi dziecmi. Dla nas jest on normalny. Fakt, ze nigdy nie byl przez nas traktowany jak dzicko. Zwykle "na powaznie". Moze dlatego my nie dostrzegamy w pelni jego wyjatkowosci.

W maju Marcin idzie do szkoly (W Holandii od czwartego roku zycia) i wybierajac szkole wzielismy pod uwage jego mozliwosci i potrzeby intelektualne. Mamy nadzieje, ze nie bedzie sie w szkole nudzil.
Poza tym jest przez nas traktowany jak normalny czterolatek.
 
 
Madeleine Wysłany: 2010-02-18, 14:50   

Starsza Kobieta


Dołączył: 01 Wrz 2008
Posty: 8789
Nie jest przesądzone, że dziecko ponadprzeciętnie inteligentnie nie będzie się odnajdowało w grupie. Są różne charaktery przecież. Ale nawet w przypadku samotników można i trzeba pracować nad tym, aby dziecko potrafiło żyć w grupie.

IMO - nie ma nic gorszego dla zdolnego dziecka, niż utwierdzać go w przekonaniu o jego przewadze nad innymi. Bo zawsze zdarzy się jeszcze zdolniejsze dziecko czy też gorszy dzień. I wtedy jest problem, bo dziecko sukces kogoś innego odbiera jako zagrożenie własnej tożsamości.
Plus to, że kluczem do sukcesu jest specjalizacja. Czyli nie nalegamy, aby dziecko było najlepsze we wszystkim (szczerze - ze wszystkich znanych mi osób o ponadprzeciętnym IQ, a trochę ich znam, prawie nikt nie był piątkowym uczniem we wszystkich przedmiotach w liceum), ale dajemy mu prawo nielubienia np. rysowania czy polskiego (łącznie z osiąganiem obiektywnie bardzo słabych wyników), jeśli w zamian doskonale liczy.
 
 
Blutka Wysłany: 2010-02-18, 14:59   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 01 Wrz 2008
Posty: 12039
Madeleine napisał/a:
szczerze - ze wszystkich znanych mi osób o ponadprzeciętnym IQ, a trochę ich znam, prawie nikt nie był piątkowym uczniem we wszystkich przedmiotach w liceum


Ja z kolei znam niemal wyłącznie odwrotne przypadki. ;)

Nie wiem, w czym u kilkulatka objawia się "wybitność", bo mam wrażenie, że dzieci szybciej rozwijające się w jakiejś dziedzinie są zbyt łatwo określane, jako "wybitne" i potem jak nagle wyrównają poziomem z rówieśnikami, to jest wielkie zdziwienie.

Oczywiście nie mówię o przypadkach całkujących czterolatków, ale o takich "zwykłych", rezolutnych dzieciakach.
 
 
skrzacik Wysłany: 2010-02-18, 15:18   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 3685
Skąd: Warszawa
No też mi się wydaje, że teraz się szafuje określeniem "dziecko wybitnie zdolne". To, co? Jak ja zaczęłam mówić w wieku 9 miesięcy, w wieku 1,5 roku mówiłam pełnymi zdaniami, a czytałam i pisałam biegle w wieku 4 lat i miałam rozległą wiedzę na wiele tematów, to jestem teraz geniuszem?
Nie twierdzę, że jestem głupia, czy poniżej przeciętnej, ale do "wybitnie zdolnej" mi daleko.
Nie dajmy się zwariować. ;)




 
 
sprookje Wysłany: 2010-02-18, 15:44   

Wałeczki na głowie, a ja netuje sobie


Jak do nas trafilas?: szybko
Dołączył: 09 Wrz 2008
Posty: 563
Skąd: Holandia
W Holandii dzieci wybitnie uzdolnione to takie ktore maja IQ powyzej 130. Nie chodzi tu o stawianie ich na piedestale ale o odpowiednie stymulowanie uzdolnien. Przede wszystkim w szkole. Zeby sie nie nudzily, zeby mialy zajecia dostosowane do swojego poziomu. Sama nie uwazam sie za wybitnie uzdolniona ale doskonale pamietam lekcje w podstawowce na ktorych czytalam ksiazki pod lawka, bo temat lekcji byl mi od dawna znany.
Jesli wychodzenie na przeciw uzdolnieniom i rozwijanie ich idzie w parze z mianem "wybitnie uzdolnionego", to niech sobie taki bedzie.
 
 
Madeleine Wysłany: 2010-02-18, 16:48   

Starsza Kobieta


Dołączył: 01 Wrz 2008
Posty: 8789
Cytat:
No też mi się wydaje, że teraz się szafuje określeniem "dziecko wybitnie zdolne".
i dlatego pisałam o wyrastaniu z tej genialności w przypadku większości dzieci. Mało które osiągają poziom olimpiad światowych, doktoratów w wieku dwudziestu kilku lat czy wybitnej kariery - czy to z powodu właśnie wyrównywania się rozwoju w pewnych dziedzinach, jak pisze Blutka, czy też braku wystarczającego pielęgnowania talentów.

Blutka napisał/a:

Ja z kolei znam niemal wyłącznie odwrotne przypadki. ;)
Serio? szczerze, sama skończyłam renomowane liceum z jakąś absurdalnie wysoką średnią, oczywiście czerwony pasek, jestem pewnie bardziej inteligentna niż średnia społeczeństwa, ale wybitnie zdolna absolutnie nie jestem. Za dużo mam prawdziwie wybitnych ludzi w swoim otoczeniu, aby aspirować do ich grona. I owszem, wszyscy oni są bardzo mocno ukierunkowani na pewną dziedzinę (lub też kilka), w której są absolutnymi liderami, a równocześnie w innych, które ich nie interesują, są zdumiewająco przeciętni.
 
 
sylw Wysłany: 2010-02-18, 16:54   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 08 Wrz 2008
Posty: 6119
hymmm, ja bym do tej pory nie powiedziała, że mam dziecko jakoś wybitne. Owszem zadziwił mnie kilka razy bystrością, ale to tak jak się odkrywa po kilku latach małżeństwa, że mąż czasami potrafi zaskoczyć ;) Tak to dla mnie było do tej pory. Natomiast teraz po prostu zamierzam baczniej mu się przyglądać i wspierać tę sferę emocjonalną - tym zaszkodzić nie powinnam.
sprookje napisał/a:
Jesli wychodzenie na przeciw uzdolnieniom i rozwijanie ich idzie w parze z mianem "wybitnie uzdolnionego", to niech sobie taki bedzie.
Coś w tym jest. Ja mam poczucie, że niektóre dzieciaki mają niezły potencjał - idzie o sensowne pokierowanie.




Moje Bąble kochane :)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



forumla.pl - fora internetowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group