Babiniec Cafe Strona Główna

Poprzedni temat «» Następny temat
Jak kupiłaś (kupiliście) samochód?
Autor Wiadomość
MarMaja Wysłany: 2011-07-28, 10:25   

Starsza Kobieta


Dołączył: 01 Wrz 2008
Posty: 3796
:lol:
Nie spodziewałam się innej wypowiedzi.
Typowa wypowiedź kogoś, kto cos jedynie widział, cos słyszał od kogos, ale nigdy nie miał i nigdy nie jeździł.
Jeździmy tylko benzyną i w życiu nie zamienimy ich na diesle.

A pozdrawiamy się na drodze właśnie dlatego, że nie widzielismy się w serwisie :P




KOMU KSIĄŻKĘ? KOMU? :D Fruziaki :love:
Przyszłość należy do tych, którzy wierzą w marzenia! :cwaniak:
 
 
fajny gość Wysłany: 2011-07-28, 10:51   

zbanowany
zły sen


Jak do nas trafilas?: za karę chyba
Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 240
MarMaja napisał/a:
Typowa wypowiedź kogoś, kto cos jedynie widział, cos słyszał od kogos, ale nigdy nie miał i nigdy nie jeździł.

Typowa wypowiedź kogoś, kto lubuje się a psychoanalizach via internet. Skąd możesz wiedzieć czym jeżdżę/jeździłem? POdałem tylko garść suchych faktów i nawet nie opatrzyłem ich swoim komentarzem. Oparłem się na doświadczeniach rodziny, analizach DECRY i ogólnej opinii serwisów o tej marce.




Wszyscy użytkownicy Forum podlegają Regulaminowi i mają takie same prawa, bez względu na staż, ilość postów, opłacanie (bądź nie) składki na serwer, a także prywatne znajomości
Miszcz offtopa
 
 
late Wysłany: 2011-07-28, 13:05   

Rodzina głoduje, bo ja netuje


Dołączyła: 11 Paź 2008
Posty: 1383
Skąd: Anglia
Ja już mam swoje autko upatrzone :love:

Jak tylko skończe podyplomówkę w zamian kupuję sobie Juka ;)



Uploaded with ImageShack.us

Byle do września!
 
 
fajny gość Wysłany: 2011-07-28, 13:13   

zbanowany
zły sen


Jak do nas trafilas?: za karę chyba
Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 240
Można go nienawidzieć, albo nim zachwycić. Skrajny design, obok którego nikt nie przejdzie obojętnie. Chyba jestem w tej drugiej grupie, oczywiście mając na uwadze, że to typowo kobiecy samochód.




Wszyscy użytkownicy Forum podlegają Regulaminowi i mają takie same prawa, bez względu na staż, ilość postów, opłacanie (bądź nie) składki na serwer, a także prywatne znajomości
Miszcz offtopa
 
 
MarMaja Wysłany: 2011-07-28, 14:49   

Starsza Kobieta


Dołączył: 01 Wrz 2008
Posty: 3796
fajny gość napisał/a:
Oparłem się na doświadczeniach rodziny, analizach DECRY i ogólnej opinii serwisów o tej marce.
taaaa....

Late a prowadziłaś już to auto, czy tylko oglądałaś? Wybierz się na jazdę próbną, bo możesz czuć się w nim trochę nieswojo ;)
Generalnie podoba mi się jednak bardziej niż nie podoba, chociaż szala jest ciagle w ruchu ;)




KOMU KSIĄŻKĘ? KOMU? :D Fruziaki :love:
Przyszłość należy do tych, którzy wierzą w marzenia! :cwaniak:
 
 
late Wysłany: 2011-07-28, 14:56   

Rodzina głoduje, bo ja netuje


Dołączyła: 11 Paź 2008
Posty: 1383
Skąd: Anglia
MarMaja napisał/a:
Late a prowadziłaś już to auto, czy tylko oglądałaś? Wybierz się na jazdę próbną, bo możesz czuć się w nim trochę nieswojo


Prowadziłam i to przeważyło o wyborze. Fajnie się prowadzi, siedzi się wysoko, a to dla mnie ważne no i NAJWAŻNIEJSZE samochód kończy się tam, jak widzę to siedząc w środku, czyli konieć zadrapanych boków ;)

Poza tym jest naprawdę ładny w środku, dośc duży, więc i fotelik i dwie osoby z tyłu usiądą wygodnie. Trochę mały bagażnik, jak na tak duży samochód, ale na zakupy wystarczy. No i cena przyjemna :oczami:
 
 
MarMaja Wysłany: 2011-07-28, 15:07   

Starsza Kobieta


Dołączył: 01 Wrz 2008
Posty: 3796
late napisał/a:
prowadziłam i to przeważyło o wyborze. Fajnie się prowadzi, siedzi się wysoko, a to dla mnie ważne no i NAJWAŻNIEJSZE samochód kończy się tam, jak widzę to siedząc w środku, czyli konieć zadrapanych boków

a to ok :D




KOMU KSIĄŻKĘ? KOMU? :D Fruziaki :love:
Przyszłość należy do tych, którzy wierzą w marzenia! :cwaniak:
 
 
wosia Wysłany: 2011-07-28, 19:59   
reklama


Dołączyła: 20 Lut 2006
Posty: 439
Dla mnie "to ten czas" na zmiane autka :D a szukam (już?) od 2 miesiecy. Pierwsze cudo auto jakiewypatrzyłam to corsa elegance full :love: (nadal stoi w komisie i na mnie czeka :ok: a ja czekam na obnizke jej ceny przynajmniej o wysokosci opłat :hyhy: ). Obecna sytuacja wyglada tak, ze po obejzeniu masakrycznej ilości ofert chetnie nabędę także którys z modeli: fiesta, micra lub space star, ewentualnie mazdę 323. Podstawowe kryteria to - benzyna (poj. 1.2-1.4) i 5-drzwiowy, poza tym el. szyby, klimka, radio/cd oraz inne w opcji rozszezonej :oczami: Słyszałam, że ze wzgledu na ceny aut lepiej kupowac je w sezonie późno jesiennym, nie wiem czy tyle czasu jeszcze wytrzymam :znudzony:
Dzieki za wszelkie informacje w tym temacie.
Ps. wczoraj przeleciała mi koło nosa okazja na fieste (cena, rocznik itd. :ok: ) ogłoszenie ukazało sie rano a popołudniu gosc juz miał umowionego klienta na dzis rano i prosil poczekac do godz. 9 na jego decyzje i okazało sie nieaktualne :dobani:
 
 
fajny gość Wysłany: 2011-07-28, 20:11   

zbanowany
zły sen


Jak do nas trafilas?: za karę chyba
Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 240
wosia napisał/a:
Podstawowe kryteria to - benzyna (poj. 1.2-1.4)

Lepiej jest wziąć tę większą pojemność. Różnica w spalaniu będzie żadna, albo minimalna. Im mniejszy silnik - tym wyżej trzeba go kręcić, by się rozpędzić, a wtedy spalanie jest większe.
wosia napisał/a:
fiesta, micra lub space star

Ten ostatni to chyba inny segment? I raczej nie występuje z silnikiem 1.2 - 1,4 (choć mogę się mylić)
wosia napisał/a:
Słyszałam, że ze wzgledu na ceny aut lepiej kupowac je w sezonie późno jesiennym,

Chyba letnim.
Jeśli określiłabyś z grubsza kwotę, którą chcesz wydać - można by się konkretniej poprzymierzać .




Wszyscy użytkownicy Forum podlegają Regulaminowi i mają takie same prawa, bez względu na staż, ilość postów, opłacanie (bądź nie) składki na serwer, a także prywatne znajomości
Miszcz offtopa
 
 
madzia106 Wysłany: 2011-07-28, 20:24   

Forumowy wyjadacz


Dołączyła: 25 Paź 2008
Posty: 2337
Skąd: Wieliczka
Ja jestem obecnie na etapie poszukiwań, ale moje wymagania są chyba za bardzo wygórowane, albo jeszcze czekam na tą jedną jedyną okazję ;) Zobaczymy :)




My

 
 
Omen Wysłany: 2011-07-28, 21:47   

Rozrywka w eterze -głupawka mnie bierze
Trochę PRO100, trochę krzywo


Wiek: 48
Dołączył: 24 Lip 2010
Posty: 130
Skąd: 51.418255, 21.959881
Od razu na początku przepraszam za tak długi "artykuł" :padam: Trochę mi zajęło zanim go "przepisałem".
fajny gość napisał/a:
Oparłem się na doświadczeniach rodziny, analizach DECRY i ogólnej opinii serwisów o tej marce.

Co do różnych opinii o analizach i testach nie tylko DEKRY ale i innych tego typu firm to poniżej dla Ciebie (a innych jeśli chcą) artykuł z:
AUTO ŚWIAT PORADNIK Nr 2 luty 2011s 4-9 napisał/a:
Prawdy, półprawdy i statystyki
UWAGA! Żaden ze znanych nam raportów usterkowości nie bierze pod uwagę wszystkich rodzajów usterek. Co ciekawe, wyniki różnych raportów są często... przeciwstawne. Jak to możliwe, że ten sam model auta w jednym raporcie wypada doskonale, a w innym słabo? Co robią producenci, aby ich produkty wypadały lepiej?

Teorie spiskowe niemieckiej prasy czy próby oszukania statystyk?
Przez niemieckie media przetoczyła się ostatnio dyskusja o zasadach przeprowadzania przeglądów rejestracyjnych. Pojawiły się głosy, że tamtejsze organizacje badawcze celowo zawyżają liczbę wykrywanych w autach poważnych usterek, żeby uzasadnić w ten sposób wprowadzenie corocznych badań technicznych zamiast dotychczasowych, wykonywanych co dwa lata. Zdaniem niektórych cytowanych osób problem dotyczy szczególnie aut starszych, w których na siłę wynajdywane są usterki. W przypadku aut nowych, znajdujących się jeszcze pod opieką serwisów autoryzowanych, tendencja jest ponoć odwrotna. Ponieważ przeglądy wykonywane są często „wyjazdowo", w warsztatach dilerów, bywa ponoć tak, że diagności, w razie wykrycia usterki, zamiast pisać protokół z negatywnym wynikiem badania, dają autom drugą szansę. Organizacje badawcze nie chcą się narażać klientom flotowym, którzy mogliby zlecić następne przeglądy innym (czyt. mniej czepliwym) firmom. Z przecieków z branży wynika, że niektóre koncerny motoryzacyjne oferują swoim dilerom bonusy (w wysokości kilkudziesięciu euro od sztuki) za to, że auta za pierwszym razem przechodzą przez badanie bez żadnych (wykrytych) usterek. Samochody są po prostu dokładniej sprawdzane przed przeglądem, aby nie było wpadki. Gra jest warta świeczki, bo awans w statystykach firm badających stan pojazdów doskonale wygląda w materiałach reklamowych i przekłada się na wzrost sprzedaży aut.
Nie ma przebacz! Jeśli pominąć testy aut sprzedawanych za granicę, przeglądu nie zaliczy nawet auto klasy premium z wykrytą dużą usterką.

Gdy ma się dużo danych, można z nich robić statystyki, a potem wykorzystywać je komercyjnie - sprzedawać lub przynajmniej budować na nich swój wizerunek. Tak właśnie robi kilka niemieckich firm, które sporządzają coroczne statystyki usterkowości aut. Sporo wyników swojej pracy udostępniają za darmo. Do wszelkich raportów statystycznych należy jednak podchodzić, jeśli nie z ostrożnością, to przynajmniej ze świadomością: skąd się biorą dane i jak się je potem obrabia. Jedno jest pewne: żaden z raportów, które i w Niemczech, i w Polsce mają dużą siłę opiniotwórczą, nie pokazuje pełnego obrazu sytuacji. Nic dziwnego: ani ADAC, ani Dekra, ani TÜV nie mają monopolu na naprawy samochodów. Nie znaczy to oczywiście, że raporty te są nic niewarte - aby jednak je właściwie interpretować, warto wiedzieć, jak one powstają i czego nie uwzględniają.
Z drogi
Pracownicy automobilklubu ADAC, który swoim członkom zapewnia m.in. pomoc drogową i w razie potrzeby holowanie, skrupulatnie notują na miejscu interwencji: jaki samochód się zepsuł, ile miał lat, jaki przebieg, co było prawdopodobną przyczyną usterki itp. Mając kilkadziesiąt tysięcy takich miniraportów, można już pokusić się o sporządzenie solidnego rankingu niezawodności samochodów różnych marek. Wnikliwy czytelnik zapewne jednak już w tym momencie się zorientował, że raport ADAC bierze pod uwagę tylko te usterki, które zmusiły kierowców do wezwania pomocy drogowej. Jeżeli w samochodzie zapaliła się żółta lampka ostrzegawcza, auto dojechało na własnych kołach do serwisu i tam właściciel za naprawę zapłacił np. 1500 euro, zdarzenie nie ma szans „załapać się" na obecność w raporcie ADAC. Jeśli jakiś model cierpi na typowe usterki, od ich rodzaju zależy, jak wysoko będzie w rankingu: te, które zmuszają do wezwania pomocy, są dla niego mniej korzystne; te, które pozwalają dowlec się do warsztatu, nie liczą się w statystyce. Wyjątków jest też zresztą więcej: jeśli np. importer lub producent aut danej marki podpisze z ADAC umowę na zapewnienie swoim klientom usług assistance, wyjazdów do unieruchomionych pojazdów, za które płaci partner biznesowy, nie uwzględnia się w statystykach. Importer czy producent aut z kimś podpisać umowę o usługi assistance musi; jeśli zależy mu na dobrej pozycji w raporcie ADAC, wybierze właśnie tę firmę. To zresztą żadna tajemnica: wystarczy wejść na niemiecką stronę ADAC i dotrzeć do zakładki z raportem awaryjności, aby przeczytać stosowne zastrzeżenie. Z oczywistych względów raport nie obejmuje też zdarzeń, w których po uszkodzone auto przyjechała firma konkurencyjna, niewspółpracująca z ADAC. W każdym razie z raportu ADAC dowiemy się, które auta (statystycznie) najczęściej psują się w ten sposób, że nie chcą jechać dalej. Typowe przyczyny usterek? Instalacja elektryczna (40,8 proc), zapłon (10,8 proc), wtrysk paliwa (9,1 proc), usterki silnika (7,6 proc), koła i opony (niecałe 7 proc).
Ze stacji diagnostycznej
Na zupełnie innej podstawie opierają się raporty awaryjności takich firm, jak TÜV i Dekra, które bardzo angażują się m.in. w przeprowadzanie obowiązkowych przeglądów pojazdów - zarówno w swoich warsztatach, jak i należących do innych firm. Tak właśnie: autoryzowany serwis w Niemczech, który wykonuje naprawę czy np. wymianę materiałów eksploatacyjnych, może w prosty sposób zupełnie legalnie załatwić klientowi pieczątkę w dowodzie rejestracyjnym. W tym celu wzywa diagnostę np. TÜV, który przyjeżdża do warsztatu i na miejscu robi przegląd. Ponieważ w Niemczech każdy samochód co dwa lata (nie jak w Polsce - co rok) musi zaliczyć obowiązkowe badania techniczne, zarówno TÜV, jak i Dekra mają do dyspozycji mnóstwo danych pozwalających na sporządzenie interesujących statystyk. Tak, właśnie: nie opłaca się - jak choćby u nas - przyjąć auta na przegląd, zainkasować równowartości 100 zł, przybić pieczątkę i zapomnieć. Firmy te starannie zapisują, jakie modele aut stawiają się na przeglądy, w jakim są stanie, ile wykryto u nich usterek i jakiego rodzaju były to awarie. Dodajmy, że choć w praktyce różnie z tym bywa, to jednak badania techniczne są przeprowadzane w Niemczech z dużą dokładnością, choć bez czepiania się. I tak diagnosta przepuści auto jako zdatne do ruchu, jeśli jest ono w ogólnie bardzo dobrym stanie, ale zapisze, że wykryto np. pęknięty klosz kierunkowskazu i zakwalifikuje tę usterkę jako „mało znaczącą". Każda tego rodzaju wada ma jednak wpływ na końcową pozycję danego modelu w rankingu. Jak zapewne już się domyślacie, diagności żadnej z tych firm nie wpiszą do swoich statystyk usterek, które spowodowały unieruchomienie pojazdu, zostały wykryte i usunięte w warsztatach lub naprawione przez właścicieli przed przyjazdem na obowiązkowy przegląd. Raporty tego typu mówią nam przede wszystkim o tym, w jakim stanie (statystycznie) są samochody w określonym wieku na rynku niemieckim i jakich usterek eksploatacyjnych należy się w nich spodziewać. To akurat dość dobrze odpowiada i naszym polskim doświadczeniom: jeśli mamy np. 5-letniego Peugeota 307 kupionego w salonie jako nowe auto, to z reguły jesteśmy już nieźle zmęczeni problemami z oświetleniem, hamulcami, możemy też już planować wymianę układu wydechowego.
Wiele zależy też nie tylko od samych aut, lecz także od profilu potencjalnego właściciela. Przeciętny właściciel np. Porsche 911 to człowiek stateczny i zamożny, którego stać na staranny serwis auta. Nawet jeśli Porsche nie są aż tak bezawaryjne, jak na to wskazują statystyki, to jednak takie auta w Niemczech z reguły prezentują stan idealny.
Nie do końca jednak tego typu statystyki opisują stan używanych aut kupowanych przez polskich handlarzy w Niemczech. Kupują oni bowiem auta zajeżdżone, uszkodzone, rozbite i zwykle z ogromnym przebiegiem. Tymczasem np. Dekra (zupełnie słusznie) w swoich statystykach dzieli auta na trzy grupy: z przebiegiem do 50 tys. km, w przedziale 50-100 tys. km i 100-150 tys. km. Jeśli wydaje się wam, że samochód od handlarza ze stanem licznika 150 tys. km naprawdę tylko tyle przejechał, możecie się bardzo rozczarować.
Ciekawostka: w Niemczech jednym z podstawowych narzędzi diagnosty jest wkrętak. Mechanik wchodzi pod samochód i próbuje zrobić dziurę w podwoziu. Jeśli mu się uda, auto plakietki nie dostanie. Jest w zasadzie skazane na sprzedaż handlarzowi z Polski lub innego wschodniego kraju.
My wymyślamy, wy się stosujcie
Zależy wam, drodzy Czytelnicy, na bezpiecznym aucie? Największą dostępną bazę testów zderzeniowych znajdziecie na stronach organizacji Euro NCAP. Ta firma rozbija nowe samochody, poddając je zderzeniom offsetowym: auto z określoną prędkością uderza w przeszkodę, ale nie całą powierzchnią przodu, tylko jego częścią. Procedury poddawania auta crash testom i przyznawania gwiazdek są dla każdego auta takie same. Obecnie testy zderzeniowe Euro NCAP mają ogromne znaczenie marketingowe i bez dobrego albo bardzo dobrego wyniku nie sposób sprzedać żadnego auta w Europie. Przekonały się o tym chińskie firmy próbujące wprowadzić na rynek swoje - zupełnie niedostosowane do realiów (tzn. realiów testu) samochody. Przepadły z kretesem, a w świat poszła wiadomość: chińskie samochody są niebezpieczne! Czy znaczy to jednocześnie, że liczba gwiazdek mówi wprost o tym, które samochody są bezpieczne, a którymi lepiej się nie rozbijać? Pewnie już się domyślacie: nie!
Po pierwsze, producenci aut, dla których dobry wynik testu jest niezmiernie ważny, dostosowują swoje auta już na wczesnym etapie konstrukcyjnym do zaliczenia offsetowego crash testu. Co wcale nie świadczy o tym, jak zachowa się auto w innej niebezpiecznej sytuacji. To, co nie ulega wątpliwości, to różne kryteria dla samochodów różnych klas: czego innego się wymaga od samochodu miejskiego, a czego innego od limuzyny lub SUV-a. Praw fizyki się nie oszuka i w zderzeniu auta ciężkiego i wysokiego z małym, niskim i krótkim - pasażerowie tego ostatniego mają niewielkie szanse na ujście z życiem. Wykorzystał to m.in. ADAC (patrz ramka), organizując „konkurencyjne" czołowe zderzenie Fiata 500 z Audi Q7 (dodajmy, że „500" dostała w teście Euro NCAP komplet 5 gwiazdek, a SUV Audi tylko 4). Czyżby niemiecki automobilklub starał się zniechęcić niemieckich nabywców do bijącego rekordy sprzedaży Fiacika? Tak czy inaczej: z pięciogwiazdkowej „pięćsetki" leciały wióry, czterogwiazdkowe Audi wyszło z wypadku potłuczone, ale bezpieczne dla swoich pasażerów. Czy to znaczy, że coś jest nie tak z Fiatem 500? Oczywiście, nie! Gdyby ADAC zrobił test zderzeniowy np. Audi Q7 z modelem A1 czy np. VW Polo, wyniki byłyby dla A1 (a także VW Polo) opłakane - bez względu na liczbę gwiazdek, jaką mają te małe autka w Euro NCAP. Tylko czy taki test spodobałby się niemieckim fanom motoryzacji?
Po jednym
Z równą łatwością można się przyczepić, że testy długodystansowe, jakie publikujemy na łamach „Auto Świata", też nie mówią o danym modelu wszystkiego. Przecież za każdym razem testujemy tylko jeden egzemplarz, który akurat mógł być wyjątkowo wybrakowany. Jasne, że mógł - tak zresztą bronią się najczęściej przedstawiciele producentów, których prosimy o komentarz w sprawie awarii, które psują wizerunek marki. Tylko dlaczego w końcowej części tabeli, gdzie trafiają najbardziej awaryjne egzemplarze, jest wyjątkowa nadreprezentacja samochodów z Grupy VW? Sami oceńcie: przypadek to czy raczej legendarna trwałość zeszła na psy? Zresztą, statystyka - i w tym przypadku - nie mówi wszystkiego, nie wszystko też da się po prostu ująć w tabele. Dlatego eksperci „Auto Świata" i „Auto Bilda" szczegółowo badają stan samochodów po przejechaniu testu długodystansowego - większość aut jest rozbieranych na części, które potem bada się pod kątem zużycia. I stąd wiemy np., że w wielu wypadkach samochody, które przejechały bez większych problemów 100 tys. km, są już poważnie zużyte, a wystąpienie usterek to kwestia krótkiego czasu. Nie tak dawno mieliśmy taki przypadek: Renault Laguna 2.0 dCi wypadło w teście całkiem nieźle (do dziś utrzymuje 25. pozycję do spółki z Fiatem Pandą 1.1). Szkopuł w tym, że stan silnika tego samochodu po przejechaniu 100 tys. km można było określić krótko: „trzy ćwierci od śmierci". :masakra:

„Auto Świat" też ma swój ranking
Dopiero po rozebraniu auta na części dowiadujemy się, jak naprawdę przetrwało test długodystansowy. Przedtem można tylko zliczać usterki.
O pozycji w rankingu aut poddanych naszym redakcyjnym testom długodystansowym (100 tys. km) decyduje liczba punktów - im samochód zbierze ich więcej, tym niższa ocena. Punkty przyznajemy za usterki, przy czym różne usterki wiążą się z różną liczbą punktów: za drobne awarie przyznajemy po 3 pkt,za drobne defekty elementów funkcjonalnych po 4 pkt, za nieplanowane wizyty w warsztacie wymuszone np. przez zapalenie się żółtej kontrolki lub inne, pozwalające jednak dowlec się do warsztatu - 5 pkt, za usterki wymuszające holowanie do warsztatu -10 pkt. W ten sposób rekordzista - VW Touran - zebrał aż 77 punktów. Łatwo też zauważyć, że końcowe miejsca okupują samochody francuskie oraz pojazdy Grupy VW, zaznacza też swoją obecność Fiat 500. Zapewne zdarzają się w naszych testach przypadki, które pogrążają ten czy inny model, jednak ta wiedza nie wynika już ze statystyk - warto przeczytać cały test, aby wyrobić sobie opinię o danym modelu. Trzeba też pamiętać, że samochody „długodystansowe" mają u nas (wbrew pozorom) dość cieplarniane warunki: duży przebieg pokonują w stosunkowo krótkim czasie, pod koniec testu są to wciąż prawie nowe samochody, trochę tylko zużyte.

Ciekawe trendy
Jeśli chodzi o same raporty, to szczególne różnice można zauważyć pomiędzy ocenami w statystykach ADAC i dwóch firm przeglądowych: Dekry i TÜV. Przykłady: w raporcie ADAC Citroen C4 wypada świetnie niezależnie od rocznika. W De krze i TÜV - po prostu fatalnie! Inny przykład: Toyota Corolla Verso w TÜV jest przykładem bezawaryjności dla większości konkurentów, w ADAC - szczególnie auta z 2009 roku - wypadają wyjątkowo kiepściutko.
Jeśli chodzi o nasze spostrzeżenia, to należy odrzucić wiele uprzedzeń, bo auta stają się coraz bardziej podobne do siebie - przynajmniej z technicznego punktu widzenia. Im jednak prostsza konstrukcja, im bardziej pozbawiona detali uprzyjemniających jazdę, tym lepszy, bardziej trwały i niezawodny samochód. Najgorszy pojazd wszech czasów, jaki wziął udział w naszych testach długodystansowych, to VW Touran z ulubionym (tak w Niemczech, jak i w Polsce) silnikiem 2.0 TDI. Co się w nim zepsuło? Głowica silnika, turbosprężarka, uszczelki w drzwiach, klamka, reflektory przeciwmgielne, klakson... Inne ulubione auto polskich kierowców (Passat 2.0 TDI): w ciągu (pierwszych) 100 tys. km 8 (!) razy naprawiano w nim silnik, z czego dwukrotnie były to wymiany pompo wtryskiwaczy.
Z kolei Fiat Bravo z silnikiem wysokoprężnym 1.9 niemal do końca testu dojechał bezawaryjnie, ale dwa razy przełączył się na tryb awaryjny z powodu uszkodzonego przewodu turbosprężarki i uszczelki kolektora wydechowego. W Kii cee'd na dystansie 100 tys. km popsuły się... mechanizm popielniczki i przepaliła się żarówka.

Które samochody są najbezpieczniejsze?
Wyników testów Euro NCAP dziś już żaden producent aut nie może lekceważyć, musi się dostosować do ich wymagań, wiadomo, że auto uderzy w przeszkodę lewą przednią częścią, znane są parametry tej przeszkody, prędkość itp. Producenci nauczyli się też,że Euro NCAP odejmuje punkty, jeśli auto nie ma systemu wymuszania zapięcia pasów - dlatego dziś wszystkie auta zaczynają uciążliwie piszczeć, jeśli zignorujemy ten obowiązek. W przeszłości m.in. BMW zignorowało ten drobiazg. Efekt? W 2003 roku X5 dostało tylko 4 gwiazdki. Minęło kilka miesięcy, producent pojazdu zainstalował „piszczałkę" i jeszcze w tym samym roku ten sam model uzyskał... 5 gwiazdek. Kryteria ocen są różne dla aut z różnych segmentów i tak np. małe autko .pięciogwiazdkowe" jest w praktyce mniej bezpieczne niż duże „czterogwiazdkowe".
Ostatnio Euro NCAP kładzie duży nacisk na bezpieczeństwo pieszych, co zmusza producentów samochodów do strasznej ekwilibrystyki. Coraz częściej w luksusowych modelach (np. BMW, Mercedes) napęd rozrządu umieszcza się za silnikiem, aby z przodu pozostawić więcej wolnej, „miękkiej" przestrzeni. Silnik jest prawie nienaprawialny, ale... samochód uzyskuje w testach pięć gwiazdek.
Na stronie www.euroncap.com możecie sprawdzić, jak w teście wypadło wasze auto. Test testem, ale najważniejsze jest, aby było.- duże.

Bardzo przydatne są statystyki zadowolenia klientów. Robi je m.in. firma JDPower - niestety, nie w Polsce. Tak czy inaczej, można zajrzeć do internetu i dowiedzieć się, co o danym modelu samochodu mówią klienci z innych krajów.

Czytaj wszystko!
Aby wyrobić sobie opinię o tym, które auta się psują bardziej, a które mniej, nie wystarczy poprzestać na lekturze jednego wybranego raportu. Dopiero mając dwa, trzy lub więcej źródeł, potrafimy wyciągnąć swoją własną średnią, a przede wszystkim brać pod uwagę to, co jest dla nas najistotniejsze. Trzeba jednak raporty czytać ze zrozumieniem - nie poprzestawać na tabelkach, ale dowiadywać się, jak one powstają. Wówczas unikniemy też zdziwienia: jak to możliwe, że w jednym raporcie auto wypadło dobrze, a w innym źle? Po prostu: sprawdzano coś innego...

Takie same testy (czytaj: Sondaże) przeprowadza PIS. Z ich wyników to oni wygrają najbliższe wybory :rotfl:
A według moich testów to Citroeny i Renaulty to dno i nie nadają się do niczego (dla mnie). BMKi z kolei to samochody którymi niewygodnie mi się jeździ. Co nie oznacza, że inni użytkownicy tych samochodów nie będą z nich zadowoleni.
 
 
 
fajny gość Wysłany: 2011-07-29, 09:59   

zbanowany
zły sen


Jak do nas trafilas?: za karę chyba
Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 240
Nie zawrócisz kijem Wisły, jedynym raportem, który łaskawie wyraża się o Alfie jest ten wewnętrzny. Nie twierdzę, że każda Alfa się psuje, ale ryzyko usterek jest bardzo wysokie. Skoplikowane zawieszenie, szwankująca elektronika i niedopracowane jednostki silnikowe to jej wizytówka. Z każdym kolejnym modelem ogłasza się wprawdzie, że to już przeszłość, no ale jednak. O widzisz - nawet sama Alfa to przyznaje. Czy może być wobec tego lepszy argument? Podobnie czynią firmy żabojadzkie: vide: Renault. Jak już powiedziałem , Alfa mi się podoba. Kiedyś kupię. Gdy będę mógł sobie pozwolić na kupno auta tylko ze względu na przyjemność jazdy.




Wszyscy użytkownicy Forum podlegają Regulaminowi i mają takie same prawa, bez względu na staż, ilość postów, opłacanie (bądź nie) składki na serwer, a także prywatne znajomości
Miszcz offtopa
 
 
poohatka Wysłany: 2011-07-29, 12:21   
Starsza Kobieta
It is I, pooh!


Jak do nas trafilas?: G.
Wiek: 34
Dołączyła: 03 Wrz 2008
Posty: 6252
wosia napisał/a:
space star

Tu się muszę niestety zgodzić - nie wydaje mi się, aby dało radę poniżej 1,6. Ale Mitsu dają radę na 1,6, a to chyba te same widełki w ubezpieczeniu jeszcze...? Poza tym - Starem konkretnie nie jeździłam, ale opinię o marce mam jak najlepszą. Rodzice mieli 2 Space Wagony, my teraz Lancera dobijamy - ma już chyba 17 lat i jakoś paść (tfu tfu) nie zamierza. ;)




P.
:police: rodzinna pasja
 
 
 
wosia Wysłany: 2011-07-29, 19:03   
reklama


Dołączyła: 20 Lut 2006
Posty: 439
fajny gość napisał/a:
Lepiej jest wziąć tę większą pojemność. Różnica w spalaniu będzie żadna, albo minimalna. Im mniejszy silnik - tym wyżej trzeba go kręcić, by się rozpędzić, a wtedy spalanie jest większe.
tez tak mysle, gdyz są wieksze szanse na wyprzedzenie jakiekolwiek auta na trasie :chytry:
fajny gość napisał/a:
fiesta, micra lub space star

Ten ostatni to chyba inny segment? I raczej nie występuje z silnikiem 1.2 - 1,4 (choć mogę się mylić)
a o co chodzi z tym segmentem? znalazłam w okolicy model z silnikiem 1.4 jednak mój szpenio dopatrzył sie w nim pewnych mankamentów w karoserii :kwasny:

fajny gość napisał/a:
Jeśli określiłabyś z grubsza kwotę, którą chcesz wydać - można by się konkretniej poprzymierzać .
co masz na mysli?

W kwestii duuuuuuzej wstawki artykułu - to dosc pouczające :znudzony:
Omen napisał/a:
A według moich testów to Citroeny i Renaulty to dno i nie nadają się do niczego
mam takie samo zdanie co do "francuzów", bez koniecznosci testowania na sobie :luka:
W wyborze marki i modelu kieruje sie własnymi potrzebami i możliwościami, ponadto opiniami tylko polskich uzytkowników aut, wydaje mnie sie bardziej miarodajne ze wzgledu na warunki uzytkowania i rynek czesci.
 
 
MarMaja Wysłany: 2011-07-29, 19:28   

Starsza Kobieta


Dołączył: 01 Wrz 2008
Posty: 3796
wosia napisał/a:
a o co chodzi z tym segmentem?

chodzi o to, że micra i festa to małe kompakty, a mitsubishi jest zaliczane raczej do miniwanów, więc na pierwszy rzut oka jest pewna rozbieżność oczekiwań ;)
Poza tym google podaje, że najmniejszym silnikiem w Space Star był 1,3 a później 1,6. Nie było 1,4.

Odnośnie kwoty, którą chciałabyś wydać, to wiedząc jaką kwotą dysponujesz jest możliwość zaproponowania innych modeli, które spełnią założenia: wartości samochodu, oczekiwań technicznych, wyposażeniowych. No chyba, że zafiksowałaś się na podanych markach i inne absoloutnie nie wchodzą w grę ;)




KOMU KSIĄŻKĘ? KOMU? :D Fruziaki :love:
Przyszłość należy do tych, którzy wierzą w marzenia! :cwaniak:
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



forumla.pl - fora internetowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group