Babiniec Cafe Strona Główna

Poprzedni temat «» Następny temat
Kot dla początkujących
Autor Wiadomość
hela Wysłany: 2010-08-20, 18:54   

Rodzina głoduje, bo ja netuje


Dołączyła: 31 Gru 2009
Posty: 1433
Wszystko już chyba zostało napisane wyżej, ale dopiszę coś do tego wątku:
patt napisał/a:
I kiedy u kotów należy pomyśleć o antykoncepcji? (o ile uda się stwierdzić czy to chłopiec czy dziewczynka ;) )


Ja - posiadaczka 3 kotów (chociaż bardzo trafne jest określenie, że służąca :rotfl: ) - nie miałam problemu z rozpoznaniem płci tylko pierwszego kota. Od razu było widać, że to kocur ze wszystkim na swoim miejscu :) Wykastrowałam go w styczniu, zanim się wiosenne zaloty zaczęły (urodził się wiosną, a mieszkał ze mną od sierpnia).
Drugi kotek przez 3 miesiące był uznawany za kotkę. Nawet weterynarz się zdziwił, że jak przywiozło się kotkę do sterylizacji - też zimą - to okazało się, że to kocurek i wrócił już od niego kot, a nie kotka :rotfl:
Natomiast trzeci kot okazał się (już po narkozie) wykastrowany - czego nie mogłam wiedzieć, bo to kilkuletni przybłęda.

Czasem bardzo trudno stwierdzić jednoznacznie czy kot jest kocurem czy kotką :zawstydzony:


No i moje trzy koty przyszły same do domu. Nie musiałam łapać - po prostu dostawały jeść przy schodach i uznały, że to będzie już ich dom i zostały :hyhy: Na spacer wypuszczam je kiedy chcą, tak jak psa - łazikują po ogrodzie i okolicy kiedy chcą i jak długo chcą. I zawsze wracają :cool2: :ok:




My <3
 
 
Blutka Wysłany: 2010-08-20, 20:29   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 01 Wrz 2008
Posty: 12039
Mój wychodzący kot, od kiedy się polować nauczył, o jedzenie jęczy, ale dla zasady. Sypię mu Purinę dla kastratów, bo lubi, w ramach deseru. Zjada troszkę i olewa sprawę (surowego mięsa nie olewa - zjadłby, ile bym dała), bo głównie je to, co upoluje. Czasem kawałek nam przyniesie. :looka:
 
 
hela Wysłany: 2010-08-21, 13:46   

Rodzina głoduje, bo ja netuje


Dołączyła: 31 Gru 2009
Posty: 1433
Blutka napisał/a:
Czasem kawałek nam przyniesie. :looka:


Pasztet z nadgryzionej myszy albo gołębia jest podobno wyśmienity ;) :hyhy:
Ja codziennie mam na wycieraczce przynajmniej 2 myszki :cool2:




My <3
 
 
Blutka Wysłany: 2010-08-21, 16:59   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 01 Wrz 2008
Posty: 12039
O tak, dzisiaj też zaliczyłam dwie sztuki. Z tym, że kot po tym, jak go z nimi wywaliliśmy z domu, ostentacyjnie je żarł, siedząc na parapecie na poziomie naszych oczu i, słowo daję, mlaskając.
 
 
hela Wysłany: 2010-08-21, 19:31   

Rodzina głoduje, bo ja netuje


Dołączyła: 31 Gru 2009
Posty: 1433
Blutka napisał/a:
O tak, dzisiaj też zaliczyłam dwie sztuki. Z tym, że kot po tym, jak go z nimi wywaliliśmy z domu, ostentacyjnie je żarł, siedząc na parapecie na poziomie naszych oczu i, słowo daję, mlaskając.


Zawsze się zastanawiam jak kotu smakuje mięso w futrze :oczami: z pazurkami..

Zawsze chwalę swoje koty za przyniesioną mysz. Dostają nagrodę w postaci kociego chrupka czy kawałka mięska. Odbieram zdobycz i zamykam kota w domu, żeby się jej pozbyć..

Jeśli ktoś jest zbyt wrażliwy na takie widoki to kota nie polecam :hyhy:




My <3
 
 
Blutka Wysłany: 2010-08-21, 19:41   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 01 Wrz 2008
Posty: 12039
Ja nie zabieram, po co ma zabijać na próżno. Niech się chociaż pożywi - to jego naturalne żarcie, na pewno dla niego lepsze, niż kocia karma z fabryki. :P No ale ja mam wiejskie podejście do kotów. ;) I bardzo się cieszę, że nie mam myszy w garażu i na strychu dzięki kocisku.

Jedyne, co jest uciążliwe, to jedzącego myszy kota odrobaczać trzeba dużo częściej - nam wet kazał co 3 miesiące (zimą robimy trochę dłuższą przerwę, bo wtedy zwierzak i tak nie chce z domu wychodzić, więc nie łowi ;) ) i tak też robimy.
 
 
hela Wysłany: 2010-08-21, 19:46   

Rodzina głoduje, bo ja netuje


Dołączyła: 31 Gru 2009
Posty: 1433
Blutka, no ja moje koty co 2-3 miesiące też odrobaczam..
A zżerania zdobyczy przez kota się boję - i jak tylko jest szansa na odebranie jej, biorę. :oczami: :zawstydzony:
Po prostu mój pierwszy kot, najbardziej łowny już mi umierał kilka razy po zeżarciu jakiejś myszy, czy ptaszka :kwasny: Obawiam się, że kiedyś mój super wet nie zdoła go uratować...




My <3
 
 
positive Wysłany: 2010-08-23, 07:31   

Starsza Kobieta


Jak do nas trafilas?: stara historia
Dołączył: 01 Wrz 2008
Posty: 6022
Skąd: z widokiem na morze
No własnie, jest ryzyko, ze mysz już wczesniej zjadła trutkę :/

Jakokolwiek dziwnie by to nie zabrzmiało, z tego powodu kiedyś na lepszy świat nie przeniósł się nam pies (z tym, że to był pies, ktory był wczesniej mocno zaniedbany i nauczył się polować żeby przeżyć).




 
 
Blutka Wysłany: 2010-08-23, 07:39   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 01 Wrz 2008
Posty: 12039
Ja myślę, że na polu czy w lesie myszy raczej trutką nie mają szans się otruć, bo nikt na uprawy czy w lesie trutki nie sypie. Poza tym chyba musiałabym za tym kotem chodzić, bo ja nie wiem, ile on myszy dziennie zżera. ;)

Pewnie wszyscy animalsi na forum mnie już nienawidzą. :P
 
 
hela Wysłany: 2010-08-23, 07:55   

Rodzina głoduje, bo ja netuje


Dołączyła: 31 Gru 2009
Posty: 1433
U mnie sąsiad truł myszy w piwnicy swojego domu.. kot zeżarł już taką podtrutą..
Na szczęście mu się udało wygrzebać z tego :cool2:




My <3
 
 
positive Wysłany: 2010-08-23, 08:08   

Starsza Kobieta


Jak do nas trafilas?: stara historia
Dołączył: 01 Wrz 2008
Posty: 6022
Skąd: z widokiem na morze
Blutka, kiedys pewnie bym Cie nienawidziła ;) ale zauważyłam, że odkąd mam dziecko mój poziom "uzwierzęcenia" spadł.

Pewnie, że wsród pól szanse na trutkę sa minimalne. Ja akurat mieszkałam niedaleko ogrodków działkowych, patt tez ma sąsiedztwo dookoła.

BTW, w tym samym czasie co patt dokociła się moja sąsiadka - zgarnęła bidę-kociaka, który szwendał się po naszym osiedu, bo deszcz, zapukała do mnie, czy kotek mi się nie zgubił przypadkiem :hyhy: a jak wyjaśniłam, że owszem mieliśmy takiego, ale już dwa lata, jak go wyadoptowaliśmy, to westchnęła z radością "No to chyba mam kota" ;)




 
 
Brzoza Wysłany: 2010-08-24, 07:28   

Net włączony- gar z zupą spalony


Dołączyła: 23 Wrz 2008
Posty: 848
Skąd: Podlasie
Blutka napisał/a:
Ja myślę, że na polu czy w lesie myszy raczej trutką nie mają szans się otruć, bo nikt na uprawy czy w lesie trutki nie sypie. Poza tym chyba musiałabym za tym kotem chodzić, bo ja nie wiem, ile on myszy dziennie zżera. ;)

Pewnie wszyscy animalsi na forum mnie już nienawidzą. :P


Ufff... Dobrze, że nie jestem sama - mam takie samo podejście jak Ty (jak to określiłaś - wiejskie ;) ). Moja kotka (wysterylizowana) wychodzi, kiedy chce i zawsze wraca (czasem szybko, czasem trochę dłużej się szwenda). Też nie wiem, ile myszy zżera, a do tego ciągle mam "prezenciki" na wycieraczce :hyhy: Myszy, nornice, ptaszki, małe krety, a nawet żaby... :rotfl: Wygląda na zadowoloną ze swojego życia :P
 
 
myszowata Wysłany: 2015-12-21, 07:58   

On znów gotuje bo ja wciąż netuje


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 1991
Dobra, skorzystam z wątku bo w sumie ja bardzo początkująca :rotfl:
Bo ponieważ do tej pory kota nigdy nie posiadałam, zawsze psy, zapewne będę się zgłaszać po rady doświadczonych ;)

Mamy kota :) :hyhy: ponieważ brak chyba w życiu rozrywek, dwóch synów i pies to za mało, więc zapragnęłam drugiego zwierzątka. Brałam pod uwagę kota, hodowlę szynszyli (duuuużo) i...rybki. Stanęło na kocie :) jako że się zakochałam w pewnym maine coonie... Niemniej ostatecznie stanęło, że chcemy brytyjczyka. Po wielu poszukiwaniach właściwego kota, właściwej hodowli (w międzyczasie zgłębiłam temat pseudohodowli, nawet nie zdawałam sobie sprawy jakie teraz dziwne można pseudorodowody mieć...) w końcu znalazłam! Miał być kocurek niebieski - jednak stanęło na kremowym ;) jeszcze nie wykastrowany, urodził się w lipcu więc już nie taki maluch ;)
Po zakupieniu wyprawki (szaleństwo) w sobotę przywieźliśmy go do domu. Był bardzo zestresowany, nie chciał wyjść z transportera, obrócił się do nas pupą i ignorował. Pies go obwąchał, pomerdał ogonem i został zagoniony przez nas do swojego posłania. Kot w końcu na rękach zwiedził część mieszkania, po czym ulokował się za kanapą i tam spędził noc i połowę dnia... Potem w naszej sypialni za łóżkiem, przeniosłam mu miseczki i kuwetę do tego pokoju, przymknęłam drzwi żeby w spokoju wyszedł z szoku. W końcu wylazł na schody i tam się ulokował i spędził kolejną noc.

Rozumiem, że się boi bo dzieci, pies (chociaż go ignoruje, nie przejawia strachu), nowe miejsce. Wiem, że muszę mu dać czas, martwię się jedynie bo od kiedy do nas przyjechał nie je, nie pije, nie sika. Czyli od soboty godz. 19. Panikować? Czy czekać? Napoić na siłę?
Głaskany włączył "traktorek", więc chyba postęp jest...

To nasze puchate szczęście (zdjęcie jeszcze z hodowli):


ciekawa jestem co zastanę w domu jak wrócimy z pracy :rotfl:






 
 
Blutka Wysłany: 2015-12-21, 10:05   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 01 Wrz 2008
Posty: 12039
myszowata, daj mu czas. Dwa dni to bardzo mało, żeby się przystosować.
 
 
myszowata Wysłany: 2015-12-21, 11:40   

On znów gotuje bo ja wciąż netuje


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 1991
Najgorzej to dzieciom wyjaśnić :rotfl: bo oni już by chcieli z wędką z nim gonić :cool2: Przyjmują do wiadomości, że kotka na razie w spokoju trzeba zostawić ale wieczne pytania: "mamo, a kiedy on się oswoi? a kiedy będziemy się bawić?"

Mąż dojechał do domu wcześniej dzisiaj i podobno demolki nie ma, a kot coś skubnął jedzonka z puszki.
Powolutku do przodu :oczami:






 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



forumla.pl - fora internetowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group