Babiniec Cafe Strona Główna

Poprzedni temat «» Następny temat
depresja, baby blues, lajcik?

jak to było?
1 poród - lajcik
32%
 32%  [ 67 ]
1 poród - baby blues
36%
 36%  [ 75 ]
1 poród - depresja
11%
 11%  [ 24 ]
2 poród - lajcik
11%
 11%  [ 24 ]
2 poród - baby blues
4%
 4%  [ 9 ]
2 poród - depresja
2%
 2%  [ 5 ]
Głosowań: 165
Wszystkich Głosów: 204

Autor Wiadomość
Alix Wysłany: 2012-12-22, 12:14   

Starsza Kobieta
stara schizara...


Dołączyła: 22 Sie 2008
Posty: 5113
Skąd: z antykwariatu...
Opcja szukaj:
http://babiniec-cafe.pl/v...ight=baby+blues




Każdy plan można zmienić, lecz wolę życie bez planu - jak tylko odkurzę mieszkanie, zdobędę mury Libanu...
 
 
Bacha Wysłany: 2012-12-22, 20:34   

Pampersa mi dali i nowym nazwali


Dołączyła: 21 Wrz 2012
Posty: 6
Ja mialam lekkiego BB:( Z moich obserwacji wsrod kolezanek wynika , ze nie jest to taki odosobniony problem. Sporo Mam boryka sie z tym problemem, a partner nie wie jak jej pomoc...:( tak bylo u mnie...
 
 
jstynka Wysłany: 2012-12-22, 22:50   

Net włączony- gar z zupą spalony


Dołączyła: 10 Sie 2011
Posty: 1049
2x "lajcik", ale nie w sensie dosłownym. po prostu bez bb/depresji. chyba nie mam nawet na to czasu.. ;)
 
 
gonick Wysłany: 2012-12-23, 08:17   

Poważnie uzależniona
Bajabongo fajlure


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 3352
Skąd: z nikad
jstynka napisał/a:
chyba nie mam nawet na to czasu..


Gdyby to była kwestia tego, czy ma się czas na myślenie to problem bb by nie istniał :hyhy:




 
 
Lorien Wysłany: 2012-12-23, 09:32   

Net włączony- gar z zupą spalony


Dołączyła: 09 Wrz 2008
Posty: 1019
Pierwszy poród totalny BB trwający dobre dwa miesiące. Pierwsze trzy tygodnie były najgorsze, na szczęście mój mąż był dla mnie ogromnym oparciem. Do tej pory jak sobie przypomnę co się ze mną działo, to aż się boję pomyśleć o drugim dziecku :rozpacz: Chyba za drugim razem poszukałabym profesjonalnej pomocy, żeby szybciej przeszło.




 
 
Ulcia Wysłany: 2012-12-23, 11:22   
Net włączony- gar z zupą spalony


Jak do nas trafilas?: Gimbla
Dołączyła: 05 Wrz 2008
Posty: 947
Skąd: Warszawa
BB niestety, trwający przez ok 2 tygodnie po porodzie. Najgorzej było w szpitalu. Nie wiem co mnie podkusiło, że sama zachęciłam męża, żeby nie brał urlopu zaraz po porodzie, niby chciałam żeby był z nami dłużej w domu, a w szpitalu, myślałam, jakoś sobie poradzę. Rzeczywiście jakoś sobie poradziłam ;) ale przyznam szczerze, że nawet myślami nie chcę do tego wracać...W domu było już lepiej, ale pierwszy tydzień po wyjściu ze szpitala, był taki, że mąż musiał się wykazywać cierpliwością anioła.




N.
A.
 
 
Share Wysłany: 2012-12-23, 12:06   

Wałeczki na głowie, a ja netuje sobie


Jak do nas trafilas?: z Gimbli
Dołączyła: 08 Wrz 2008
Posty: 459
Skąd: Wawa
Po pierwszym porodzie byłam w euforii. Cc prawie nie odczulam, poza tym zaraz miałam przeprowadzkę i nie miałam czasu na myślenie. Po drugim dużo gorzej, może nie byl to bb, ale bardzo blisko. Czulam sie fatalnie po cc, dopiero odczuwam że to poważna operacja, a po powrocie do domu miałam zapaść. Ciągle trwał remont a ja w ogóle się nie mogłam odnalezc i jeszcze nie miałam pokarmu. Brrr
 
 
sternik Wysłany: 2012-12-23, 17:05   

Net włączony- gar z zupą spalony


Dołączyła: 10 Wrz 2008
Posty: 807
jstynka napisał/a:
chyba nie mam nawet na to czasu.. ;)

Rozumiem, że to żart?

Ogromny bb, koszmar w szpitalu i długo, długo później.
 
 
dziubutek Wysłany: 2012-12-23, 17:51   

On znów gotuje bo ja wciąż netuje


Dołączyła: 08 Wrz 2008
Posty: 1765
Skąd: 3city
Przy pierwszym dziecku bardzo mocny bb. Chwilami myślałam, ze to juz depresja. I tak do końca połogu. Było mi wstyd, ze tak reaguję na upragnione dziecko :masakra:
Przy drugim dziecku bardzo sie bałam, co sie bedzie ze mną działo. Były płacze i lekki bb w porównaniu z poprzednim razem.

Bardzo zazdroszczę kobietom dla których hormony po porodzie są łaskawe.





 
 
CHATOR Wysłany: 2012-12-23, 22:14   

Forumowy wyjadacz


Wiek: 42
Dołączyła: 10 Wrz 2008
Posty: 2632
Był i to duży trwający prawie rok :masakra: . Najgorsza była samotnośc ( mąż całymi dniami pracował ) a ja siedziałam sama w domu z maleńkim dzieckiem i pora roku tez nieciekawa ( grudzień ) tez chyba pogłębiła sprawę. Na samo wspomnienie tamtego okresu az mi sie coś robi......
A za rady najblizszych w stylu " weź sie w garść" to bym :krzeslem: :cenzura:




My
Agatka
 
 
dorota83 Wysłany: 2012-12-27, 06:38   

Rodzina głoduje, bo ja netuje


Wiek: 34
Dołączyła: 11 Mar 2009
Posty: 1213
Skąd: De
Tak, tez kocham rady w stylu: "wez sie w garsc, przeciez musisz sobie poradzic, nie jestes ani pierwsza ani ostatnia, ktora urodzila. Kobieto co Ty wogole robisz. Zamiast sie cieszyc, ze masz dziecko jakies doly masz. Pozbieraj sie do kupy ibedzie dobrze".

Po urodzeniu Jasia bylo wszystko dobrze. Dopiero teraz czuje, ze cos jest nie tak. Chyba ciezko to podpiac pod baby blues :zalamany:




 
 
late Wysłany: 2012-12-27, 10:53   

Rodzina głoduje, bo ja netuje


Dołączyła: 11 Paź 2008
Posty: 1383
Skąd: Anglia
U mnie była depresja przez dwa pierwsze lata, niestety zdiagnozowana dopiero po roku :kwasny:

Wspominam ten okres koszmarnie i nie chce mi sie do niego nawet myslami wracać - stąd strach przed drugim dzieckime i przechodzeniem przez "to" ponownie.

Z drugiej str., wiem, że szukałabym pomocy wczesniej, a poza tym mam o wiele większa grupę wsparcia teraz.

I w pewnym sensie rady typu "weź się w garśc", jak się na to popatrzy z innej perspektywy, nie są aż tak bardzo nie na miejscu, bo jednak z depresją, czy BB trzeba sobie poadzic samemu :niepewny:
 
 
dorota83 Wysłany: 2012-12-27, 11:01   

Rodzina głoduje, bo ja netuje


Wiek: 34
Dołączyła: 11 Mar 2009
Posty: 1213
Skąd: De
Pkt widzenia, zalezy od pktu siedzenia.
Wiem, ze z BB trzeba sobie tez poradzic samemu, ale w momencie kiedy tkwi sie w takim dole, akurat taki tekst nie pomaga.
Zamiast niego lepsze byloby wyjscie z domu z dana osoba chocby na kawe i oderwanie sie od pieluch chociaz na pol godz. niz haslo "wez sie w garsc".




 
 
late Wysłany: 2012-12-27, 11:48   

Rodzina głoduje, bo ja netuje


Dołączyła: 11 Paź 2008
Posty: 1383
Skąd: Anglia
dorota83 napisał/a:
Pkt widzenia, zalezy od pktu siedzenia.


Dokładnie tak.

Tak, jak pisałam, miałam niezdiagnozowana depresje przez 2 lata, a przez kolejny rok, już z pomocą innych, z nią walczyłam.

Zgadzam się w 100%, że pomoc, rozmowa, lekarstwa, terapia itp. itd. pomagają, ale W MOIM PRZYPADKU, ostatecznym krokiem było poprzestawianie sobie rzeczy w głowie i dopiero od tamtego czasu jest naprawde dobrze. Bywały momenty, że było lepiej bo działaly tabletki/odnosiłam sukcesy/udawało mi się osiągnąc jakies tam zamierzone cele/miałam duzo przyjaciół, ale gdzies tam w środku smutek lub strach, że depresja powróci nadal był.

Polepszyło sie może jkiś rok temu, od kiedy może się walić, palić, moge siedzieć sama w pokoju z wrzeszczacym dzieckiem, a nie powoduje to u mnie stanów depresyjnych, bo po prostu jest mi dobrze i mój stan emocjonalny nie jest już tak zalezny od czynników zewnętrznych.

Sorry, za elaboraty, ale temat depresji jest mi bliski ;)
 
 
Nabla Wysłany: 2012-12-27, 13:10   

Starsza Kobieta
Every man must dine


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 8751
Skąd: z bagien Hibernii
dorota83 napisał/a:
Tak, tez kocham rady w stylu: "wez sie w garsc, przeciez musisz sobie poradzic, nie jestes ani pierwsza ani ostatnia, ktora urodzila. Kobieto co Ty wogole robisz. Zamiast sie cieszyc, ze masz dziecko jakies doly masz. Pozbieraj sie do kupy ibedzie dobrze".


Najlepsze to sa teksty: "bo tobie to za dobrze jest i wymyslasz" :cool2:




"Ruszaj się, Bruno! Idziemy na piwo!"
"Jadźka! Chodu! Bierz kożuch! Ojce idą!"
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



forumla.pl - fora internetowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group