Babiniec Cafe Strona Główna

Poprzedni temat «» Następny temat
depresja, baby blues, lajcik?

jak to było?
1 poród - lajcik
32%
 32%  [ 67 ]
1 poród - baby blues
36%
 36%  [ 75 ]
1 poród - depresja
11%
 11%  [ 24 ]
2 poród - lajcik
11%
 11%  [ 24 ]
2 poród - baby blues
4%
 4%  [ 9 ]
2 poród - depresja
2%
 2%  [ 5 ]
Głosowań: 165
Wszystkich Głosów: 204

Autor Wiadomość
CHATOR Wysłany: 2012-12-27, 19:34   

Forumowy wyjadacz


Wiek: 42
Dołączyła: 10 Wrz 2008
Posty: 2632
Albo jeszcze: " Ty to masz jedno a co maja powiedzieć Ci, którzy maja więcej" :masakra:

late napisał/a:
strach przed drugim dzieckime i przechodzeniem przez "to" ponownie.


Święta racja.

dorota83 napisał/a:
Zamiast niego lepsze byloby wyjscie z domu z dana osoba chocby na kawe i oderwanie sie od pieluch


Mnie by wystarczyło, żebym nie siedziała sama z pustym domu z malutkim dzieckiem. Samotność była najgorsza :zalamany:




My
Agatka
 
 
corgi Wysłany: 2012-12-27, 19:52   

Rodzina głoduje, bo ja netuje


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 1308
piro napisał/a:
wkurzalo mnie wszystko co robił i czego nie robil mój mąż, [...], czułam się taka niezaopiekowana ( jeżeli jest takie słowo) i zmuszona do bycia dzielną - samodzielną.

100% prawdy w moim przypadku.




Mój blog decoupage

Pomóżmy wyzdrowieć Kacperkowi - podaruj mu 1% swojego podatku
 
 
pysznie Wysłany: 2012-12-27, 21:05   

Wałeczki na głowie, a ja netuje sobie


Dołączyła: 08 Wrz 2008
Posty: 489
Skąd: lubuskie
Ja ostatnio zostalam zapytana o pierwsze tygodnie i miesiace zycia dziewczyn...
Komentarz sluchajacych : "nie sprzedalas nam tego" (w sense - nie zachecasz do posiadania dzieci ;) )...Chyba sama nie zdawalam sobie sprawy jaka bylam zmeczona...a wszyscy tylko poklepywali mnie po plecach i mowili jak to swietnie sobie radze...i znikali,a ja bylam sama z dziewczynkami...




 
 
gonick Wysłany: 2012-12-27, 22:10   

Poważnie uzależniona
Bajabongo fajlure


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 3352
Skąd: z nikad
CHATOR napisał/a:
Mnie by wystarczyło, żebym nie siedziała sama z pustym domu z malutkim dzieckiem. Samotność była najgorsza


Mój mąż siedział z nami pierwszy miesiąc, a i tak dostawałam ataków paniki, jak wychodził na kilka godzin coś załatwić :niepewny:




 
 
Nabla Wysłany: 2012-12-27, 22:27   

Starsza Kobieta
Every man must dine


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 8751
Skąd: z bagien Hibernii
gonick napisał/a:
CHATOR napisał/a:
Mnie by wystarczyło, żebym nie siedziała sama z pustym domu z malutkim dzieckiem. Samotność była najgorsza


Mój mąż siedział z nami pierwszy miesiąc, a i tak dostawałam ataków paniki, jak wychodził na kilka godzin coś załatwić :niepewny:


Mój kiedyś wyszedł do sklepu i po powrocie nie wiedział czyją histerię najpierw opanowywać - moją czy dziecka, bo wrzeszczeliśmy oboje, a ja ostatkiem przytomności próbowałam Młodego nie upuścić.




"Ruszaj się, Bruno! Idziemy na piwo!"
"Jadźka! Chodu! Bierz kożuch! Ojce idą!"
 
 
mpk Wysłany: 2012-12-27, 22:55   

Poważnie uzależniona


Dołączył: 08 Wrz 2008
Posty: 3106
a ja nie mogę pogodzić się z tym, że tak mało się mówi o tym w jakim stanie psychicznym może być kobieta po porodzie.
do dziś pamiętam jak na szkole rodzenia 'super' położna tłumaczyła nam, że po porodzie mama może mieć troszkę gorszy humor i może płakać ... ale jak maż przyniesie jej kwiaty, przytuli to wszytsko będzie dobrze :mad: gadała do nas jak do dzieci i tak bardzo bagatelizowała sprawę.
inna kwestia, że taki tradycyjny BB trwa przeciętnie ok. 2 tyg (ale może się mylę), a to był dla mnie okropny czas. z perspektywy czasu to tak krótko, a wtedy po porodzie wydawało mi się wiecznością.
czy jest w ogóle możliwe, aby przygotować się go tej sytuacji? przeraża mnie drugi poród właśnie ze względu na okres po porodzie. nie mogę sobie na taki stan jak poprzednio pozwolić, bo będzie czekała na mnie stęskniona córka. ale nie mogę założyć, że sytuacja się nie powtórzy :(
poza tym młode mamy w ogóle nie mówią o tym, jak źle psychicznie czują się po porodzie. ja dużo gadam - ale mam wrażenie, że w moim gronie tylko ja mówiłam o tym, że początki nie są kolorowe :oczami:
 
 
Nabla Wysłany: 2012-12-27, 23:01   

Starsza Kobieta
Every man must dine


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 8751
Skąd: z bagien Hibernii
Na naszej szkole rodzenia było spotkanie z panią prowadzącą grupę wsparcia dla kobiet z depresją poporodową.

Ale nie myliłabym BB z depresją - mnie mój BB całkiem ciekawił - te fale emocji przepływające przeze mnie, to rozczulanie się nad maluszkiem, płacze z byle powodu i wypieprzenie przez okno miśka, który mąż przyniósł dziecku, bo uznałam, że nie dość ładny :masakra: :rotfl:

Natomiast depresja czy stany lękowe to jest zupelnie inna bajka.




"Ruszaj się, Bruno! Idziemy na piwo!"
"Jadźka! Chodu! Bierz kożuch! Ojce idą!"
 
 
mpk Wysłany: 2012-12-27, 23:07   

Poważnie uzależniona


Dołączył: 08 Wrz 2008
Posty: 3106
Nabla to ja mam na myśli BB. mnie nie było do śmiechu. jak sobie przypomnę to płakać mi się chce, bo nie pamiętam pierwszych dni życia młodej :zdegustowany:
 
 
Nabla Wysłany: 2012-12-27, 23:27   

Starsza Kobieta
Every man must dine


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 8751
Skąd: z bagien Hibernii
mpk, nieprecyzyjnie się wyraziłam najwyraźniej, przepraszam - nie twierdzę, że BB jest zabawny bądź Twoje emocje były. Chodzi mi o to, że BB jest stricte hormonalny i normalny (nieprzyjemny również, mi też do smiechu nie było w trakcie, ale zdawałam sobie sprawę z tego, co się działo). PPD już nie jest normą. Poza tym z reguły zaczyna się dużo później (nawet wiele miesięcy po porodzie) i nie mija wraz z połogiem.




"Ruszaj się, Bruno! Idziemy na piwo!"
"Jadźka! Chodu! Bierz kożuch! Ojce idą!"
 
 
Sill Wysłany: 2012-12-28, 04:32   

Poważnie uzależniona


Dołączyła: 01 Wrz 2008
Posty: 2913
u mnie baby blues nałożył się na rozczarowanie własnym organizmem, kiedy przez pół ciąży żyłam marzeniem "byle do porodu", potem nadciśnienie się cofnie i będzie OK. Jakoś nie dotarło do mnie, że połóg może jeszcze nasilić objawy. I kiedy dobę po porodzie ciśnienie zaczęło naprawdę szaleć, ja wpadłam w panikę. Z jednej strony mam 220/120, wyniki ekg lekarze "interpretują" na lekki zawał serca, mam podpięte kroplówki z pompą infuzyjną, bezradność w oczach lekarzy i autentyczny strach, że zejdę i dziecko nie będzie miało matki, a mąż żony i będą sami, a z drugiej strony - mała ze mną 24 na dobę, brak pokarmu, nikła pomoc przy przystawianiu, itd. I tłumaczenie się lekarzom pediatrom na każdym obchodzie, dlaczego ja tu tyle dni siedzę, jak przecież dziecko już dawno mogłoby być w domu.

DObrze, że był ze mną mąż i mama i chociaż w dzień mi pomagali się nią zajmować. Noce to był hardkor.

A pamiętam że najbardziej rozwaliło mnie stwierdzenie mamy, że kupę można wyczuć przez pieluszkę i że "każda mama wyczuje". A ja jakoś nic nie czułam. Czułam się najgorszą matką ever.

Ech.

Jest to kolejna przyczyna, dla której Nike będzie jedynaczką - za bardzo się boję przechodzić to ponownie.

A potem oczywiście miałam totalne jazdy, pomoc psychologa była potrzebna...




 
 
gonick Wysłany: 2012-12-28, 10:23   

Poważnie uzależniona
Bajabongo fajlure


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 3352
Skąd: z nikad
mpk napisał/a:
a ja nie mogę pogodzić się z tym, że tak mało się mówi o tym w jakim stanie psychicznym może być kobieta po porodzie.

No właśnie. Ja gorączkowo grzebałam w necie potwierdzeń, ze jestem normalna.

mpk napisał/a:
inna kwestia, że taki tradycyjny BB trwa przeciętnie ok. 2 tyg (ale może się mylę), a to był dla mnie okropny czas. z perspektywy czasu to tak krótko, a wtedy po porodzie wydawało mi się wiecznością.

A nie bałaś sie wtedy, ze to przerodzi sie w depresje i tak już zostanie? Ja strasznie :niepewny:




 
 
Kary Wysłany: 2012-12-28, 10:27   

Starsza Kobieta


Dołączył: 02 Wrz 2008
Posty: 7429
Skąd: z lasu
Po pierwszym porodzie BB na całego. Raz w tę, raz w tę. Potem przeszło.

Po drugim niby było wszystko ok i super. Ale dopiero po kilku miesiącach objawiło się to, co dziś dopiero jestem w stanie zdiagnozować jako PPD. Niestety w wielu kwestiach (zwłaszcza towarzyskich) skutki miało nieodwracalne.

Dużo czasu minęło od tamtych miesięcy, ale nadal wspominam je kiepsko. No i nie wiem, ale mam wrażenie, że te parę lat temu dostęp do informacji był jeszcze mniejszy. Mnie w szkole porodowej nikt nie wspominał o zjawisku BB i PPD.




Łobuz Maksymalny
Miko
 
 
SkrawekNieba Wysłany: 2012-12-28, 10:36   

Starsza Kobieta


Wiek: 33
Dołączyła: 05 Wrz 2008
Posty: 5418
mpk napisał/a:
nie mogę sobie na taki stan jak poprzednio pozwolić, bo będzie czekała na mnie stęskniona córka. ale nie mogę założyć, że sytuacja się nie powtórzy :(


u mnie po poprodowej depresji po urodzeniu Toli na szczęście nie spotkało to drugi raz jak urodziłam Mikołaja. Ale i ciąża z Mikołajem była inna-z Tolą o wszystko się bałam-że będzie chora, że będzie niepełnosprawna, że poród będzie źle przebiegać, że nie będę dobrą mamą... z Mikim choćbym chciała to nie umiałam się denerwować. Wiedziałam, że wszystko będzie ok i było. I potem jak tylko wzięłam go w ramiona to wiedziałam, że go kocham. I wszystko kompletnie przyjmowałam na luzie. Śpi dobrze, je dobrze, nie je też dobrze. Chce wisieć na mnie-ok. Z Tolą byłam idealistką, słuchałam wszystkich dookoła. W nocy budziły mnie ataki paniki i nasłuchiwałam czy oddycha. Eh długo by opowiadać. Jak urodził się Mikołaj to nie byłam w domu już sama, bo jak Puzel wychodził to zostawałam z Tolą. Bawiłyśmy się, rozmawiałyśmy. Nie byłam gdzieś na końcu świata z wrzeszczącym bachorem, który coś ode mnie chciał a ja nie wiedziałam co. I słuchałam siebie a nie wszystckich dookoła. Pierwsze dziecko nauczyło mnie pokory, tego, że najmniej liczy się teraz to czego ja chcę. Liczy się to czego chce dziecko. I powoli jakoś nauczyłam się, że nie jestem już odrębną jednostką a matką. A matka to już kompletnie inny twór :masakra: Niestety nie poszłam nigdzie po pomoc i tamta sprawa ciągnie się za mną jak smród za wojskiem choć dzięki Mikołajowi do wielu spraw podchodzę już mniej ambicjonalnie, z większym dystansem i wymaganiami. Nie chcę być już matką idealną i nie chcę (bo się zwyczajnie chyba nie da na tym etapie) być kompletnie oddzielną jednostką niż moje dzieci.

O depresji się nie mówi ale tak naprawdę my kobiety same siebie nakręcamy. Naprawdę nie spotkałam kobiety z wózkiem, która w drodze na spacer by płakała/narzekała i umiała głośno powiedzieć co się z nią dzieje. Pamiętam, że swojego czasu zapisałam się na jakieś zamknięte forum, bo zwyczajnie nie umiałam o tym mówić głośno ale nie dałam rady. Pisanie i rozgrzebywanie sprawy potęgowało u mnie złość na samą siebie, że dlaczego innym się udaje a mi nie. Że do cholery nie można nie kochać własnego dziecka. Potem myślałam, że na pewno to kwestia dojrzałości. Że byłam po prostu dzieciakiem. W ogóle im więcej myślałam tym gorzej się z tym czułam.




 
 
Cafe-boy Wysłany: 2012-12-29, 13:57   
Rozrywka w eterze -głupawka mnie bierze


Wiek: 35
Dołączył: 25 Lut 2012
Posty: 88
ja może trochę z męskiego punktu widzenia - U nas to chyba ja miałem baby bluesa... byłem obrzydliwe wręcz szczęśliwy, ale nie potrafiłem tego okazać właściwie, jak się potem dowiedziałem i trochę zrozumiałem ;) Prawie nie było mnie w domu pierwsze dni, gdyż wszystkim -rodzinie i kolegom musiałem się pochwalić, a nie pomyślałem, ze to moje dziewczynki w domu mnie potrzebują! Za to bałem się zajmować małą - takie to maleńkie było! Wyolbrzymiałem wszelkie jej płacze (nie była szczególnie płaczliwa, potem stwierdzilismy , szczególnie w porównaniu z kilka miesięcy młodszą córką znajomych - z nimi nie można było porozmawiać, wiecznie dzieciak się darł). Mimo, że była karmiona piersią i raczej nie zdążyła się rozpłakać zanim dostała cycuszka, i nie przewijałem jej w nocy, to wydawało mi się, że jestem zmęczony i niewsypany, a mała zabiera nam cały czas, który mielismy zawsze dla siebie! Byłem przybity, choć się ciesyzłem, moja kobieta myślała, że jest odwrotnie, bo tak się zachowywałem. Mam wrażenie, że trwało to jakieś 2-3 mesiące, a potem dojrzałem, czy przyzwyczaiłem się do nowego stanu rzeczy.

Nie wiem czy można wszystko to nazwać baby bluesem, ale teraz taka moda, żeby facet był też w ciąży, to może i bb może mieć???

Za to okropnie mi szkoda tych kobiet, które dopada depresja poporodow2a itp. Może banalne, ale przypomniała mi się historia Igora z Hotelu 52 - jego pani adwokat z twardej sztuki zmieniła isę we wrak, a przecież chciała dziecka :niepewny:




I Bóg stworzył kobietę...
 
 
Bacha Wysłany: 2012-12-29, 18:49   

Pampersa mi dali i nowym nazwali


Dołączyła: 21 Wrz 2012
Posty: 6
Cafe-boy to raczej nie byl BB, bo ma on zwiazek z hormonami, ktore wariuja po ciazy i porodzie:) Ale dobrze , ze o tym mowisz... Faceci tez moga czuc sie zagubieni w nowej sytuacji. szkoda tylko, ze twoja zona nie miala wsparcia wtedy, kiedy Cie najbardziej potrzebowala. Mam nadzieje, ze teraz to sie troche zmienilo?:) A BB to naprawde masakra, nad ktora trudno kobiecie zapanowac przez te durne hormony...:(
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



forumla.pl - fora internetowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group