Babiniec Cafe Strona Główna

Poprzedni temat «» Następny temat
Uzaleznienie - choroba, czy glupota?
Autor Wiadomość
agnetta Wysłany: 2011-07-25, 09:05   Uzaleznienie - choroba, czy glupota?

Starsza Kobieta


Dołączyła: 05 Wrz 2008
Posty: 6238
Skąd: Sielskie Mazowsze ;)
hela napisał/a:
Szkoda, że rozumu jej zabrakło


Nie wiem czym brakiem rozumu można nazwać chorobę. Uzależnienie jest chorobą chroniczną, postępującą i śmiertelną. Osobie umierającej na raka nikt nie powie, że umarł, bo rozumu zabrakło.

[ Komentarz dodany przez: Dżej: 2011-07-25, 13:16 ]
Wątek wydzielony z "Amy Winehouse nie żyje".




G & J & B
Ostatnio zmieniony przez Kirka 2011-07-25, 11:05, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Leteecia Wysłany: 2011-07-25, 09:15   

Poważnie uzależniona
cyborg


Wiek: 35
Dołączyła: 08 Wrz 2008
Posty: 3124
Skąd: Silesia
agnetta napisał/a:
Osobie umierającej na raka nikt nie powie, że umarł, bo rozumu zabrakło.

niemniej nikt raka sobie nie zapodaje samodzielnie... Uwielbiam muzykę Amy, ale nikt jej siłą hery nie wstrzykiwał. Sama to sobie zrobiła.
 
 
agnetta Wysłany: 2011-07-25, 09:21   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 05 Wrz 2008
Posty: 6238
Skąd: Sielskie Mazowsze ;)
Leteecia napisał/a:
agnetta napisał/a:
Osobie umierającej na raka nikt nie powie, że umarł, bo rozumu zabrakło.

niemniej nikt raka sobie nie zapodaje samodzielnie... Uwielbiam muzykę Amy, ale nikt jej siłą hery nie wstrzykiwał. Sama to sobie zrobiła.


Uzależnienia też nikt sobie nie funduje tak po prostu. Szereg czynników, które na to wpływa. Tak, sama wstrzykiwała, bo była CHORA.




G & J & B
Ostatnio zmieniony przez agnetta 2011-07-25, 09:22, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Dzej Wysłany: 2011-07-25, 09:21   

Starsza Kobieta


Dołączył: 05 Wrz 2008
Posty: 4769
Ja chyba też nie umiem postawić w jednym rzędzie osoby chorej na raka z narkomanką.. Choć z drugiej strony - co z chorym na raka płuc, który całe życie palił 2 paczki dziennie? Też można powiedzieć, że "sam sobie to zrobił"..

agnetta napisał/a:
Uzależnienia też nikt sobie nie funduje tak po prostu. Szereg czynników, które na to wpływa.

Jednakl nikt mi nie powie, że jest tak zupełnie oderwane od wolnej woli i spada na człowieka jak każda inna choroba - jest jednak jakiś punkt, który człowiek przekracza z własnej woli.

agnetta napisał/a:
Tak, sama wstrzykiwała, bo była CHORA.

Pytanie, czy była chora, w momencie jak wstrzyknęła pierwszy/drugi raz?




"Każdy cytat w Internecie wygląda na prawdziwy" Józef Piłsudski

 
 
agnetta Wysłany: 2011-07-25, 09:27   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 05 Wrz 2008
Posty: 6238
Skąd: Sielskie Mazowsze ;)
Dżej napisał/a:
Na uzależnienie, jak pisze agnetta, wpływa pewnie szereg czynników - ale nikt mi nie powie, że jest tak zupełnie oderwane od wolnej woli i spada na człowieka jak każda inna choroba.


A wyobraź sobie, że ta choroba nie ma nic wspólnego z wolną wolą i że spada - po prostu. Jak wiele mitów i steretypów na temat uzależnienia jest w społeczeństwie.


edit

Dżej napisał/a:
Pytanie, czy była chora, w momencie jak wstrzyknęła pierwszy/drugi raz?


Była.




G & J & B
 
 
Dzej Wysłany: 2011-07-25, 09:48   

Starsza Kobieta


Dołączył: 05 Wrz 2008
Posty: 4769
agnetta napisał/a:
Jak wiele mitów i steretypów na temat uzależnienia jest w społeczeństwie.

Nie ukrywam, że temat nie jest mi w żaden sposób bliski, więc poruszam się po omacku i chętnie dowiem czegoś nowego.

agnetta napisał/a:
Dżej napisał/a:
Pytanie, czy była chora, w momencie jak wstrzyknęła pierwszy/drugi raz?

Była.

Czyli człowiek choruje na narkomanię już przed pierwszym zażyciem narkotyku? Można być uzależnionym zanim się w ogóle zetknie z "uzależniaczem"? :niepewny: Przepraszam, ale to brzmi dla mnie dość abstrakcyjnie..




"Każdy cytat w Internecie wygląda na prawdziwy" Józef Piłsudski

 
 
agnetta Wysłany: 2011-07-25, 09:57   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 05 Wrz 2008
Posty: 6238
Skąd: Sielskie Mazowsze ;)
Dżej po prostu ma się predyspozycje, cały bagaż który wynosi się z dzieciństwa, chore emocje, niezrozumienie, głód miłości. To taka pożywka, na którą trafia uzależnienie (to może być wszystko - alkohol, narkotyki, sex, hazard itd). Ale nagle w różnych okolicznościach, ktoś odkrywa, że po tym czuje się lepiej. Powtarza te czynności. Na początku nie praktycznie żadnych konsekwencji lub są tak niewielkie. Ale to cała machina, która wciąga. Rodzi się obsesja, że bez tego czegoś nie da się funkcjonować. I niemoc wyjścia z tego stanu.
Znam wiele osób, którym się nie udało. Próbowali. Polegli. Umarli.
Ale znam również wiele osób, którym się udało. To trudna droga. Udaje się zaledwie 3%.
Ludzie umierają, bo ich otoczenie uważa, że mają tylko słabą wolę i gdyby chcieli to by przestali. A tak nie jest.




G & J & B
 
 
gonick Wysłany: 2011-07-25, 10:00   

Poważnie uzależniona
Bajabongo fajlure


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 3352
Skąd: z nikad
agnetta napisał/a:
A wyobraź sobie, że ta choroba nie ma nic wspólnego z wolną wolą i że spada - po prostu. Jak wiele mitów i steretypów na temat uzależnienia jest w społeczeństwie.


Skłonność do uzaleźnień/zachowań kompulsywnych to wynik socjalizacji a nie genów.
Zawsze jest powiązana z tym, jak i gdzie wzrastaliśmy, w jaki sposób nauczyliśmy się ukierunkowywać nasz gniew/strach/trudne emocje.
I sorry - KAŻDY dorosły człowiek jest odpowiedzialny za swoje czyny. Jeśli nie radzisz sobie z życiem/uzależnieniem/emocjami - możesz poddać się nałogowi, albo przyznać, że sam z siebie konstrukcje psychiczną masz słabą - i udać się po pomoc.
To nie piorun, że strzelił i zabił.

Zgadzam się z tym, że to choroba - coś, z czym człowiek nie jest w stanie walczyć samodzielnie. Ale zawsze ma możliwość walczyć.


edit:
widzę ten wpis:
agnetta napisał/a:
Dżej po prostu ma się predyspozycje, cały bagaż który wynosi się z dzieciństwa, chore emocje, niezrozumienie, głód miłości. To taka pożywka, na którą trafia uzależnienie (to może być wszystko - alkohol, narkotyki, sex, hazard itd).


A więc źródło upatrujemy w tym samym. Inaczej widzimy zakończenie :oczami:




 
 
Leteecia Wysłany: 2011-07-25, 10:04   

Poważnie uzależniona
cyborg


Wiek: 35
Dołączyła: 08 Wrz 2008
Posty: 3124
Skąd: Silesia
Dżej napisał/a:
Przepraszam, ale to brzmi dla mnie dość abstrakcyjnie..

Bo to głupota :]

Wybacz, agnetta, ale o uzależnieniach wiem sporo więcej niż przeciętny Kowalski. Przez lata walczyłam z alkoholizmem ojca. Przeczytałam tony książek, przewlekłam się przez kilka instytucji. Przegrałam. Tak, na pewnym etapie uzależnienie staje się chorobą i człowiek bierze/pije bo musi. Ale to się nie dzieje po pierwszym piwie/pierwszej kresce tylko sporo później. W wypadku dragów pewnie szybciej, ale żeby stać się alkoholikiem (nie lubiącym wypić, tylko CHORYM) - w wypadku dorosłego mężczyzny - mówimy o minimum 4-5 latach (!) regularnego picia. U kobiety nieco krócej, bo już po 3-4 latach. Są też tacy, którzy piją lat 20 i nie są uzależnieni w sensie chorobowym.

agnetta napisał/a:
Dżej po prostu ma się predyspozycje, cały bagaż który wynosi się z dzieciństwa, chore emocje, niezrozumienie, głód miłości. To taka pożywka, na którą trafia uzależnienie

Tyle, że posiadanie predyspozycji do czegoś to żaden wyrok! To, że ja - jako DDA - od czasu do czasu wciągnę flaszkę i mi po niej fajnie o niczym nie świadczy.
Ostatnio zmieniony przez Leteecia 2011-07-25, 10:05, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
kasia29 Wysłany: 2011-07-25, 10:04   
Net włączony- gar z zupą spalony
do-radca ;)


Dołączyła: 01 Wrz 2008
Posty: 658
Skąd: toronto
Myślałam, że uda jej się przezwyciężyć chorobę tym bardziej, że podobno szykowała się do płyty, a trasa koncertowa miała być z nowym materiałem... Może jej managerowie pospieszyli się z trasą?
Nawet chcieliśmy kupić bilety na festival do Bydgoszczy żeby ją usłyszeć.... gdy koncerty odwołano - wycofaliśmy się.
Jej "Valerie" z Markiem Ronsonem przyćmiła oryginał.
 
 
agnetta Wysłany: 2011-07-25, 10:12   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 05 Wrz 2008
Posty: 6238
Skąd: Sielskie Mazowsze ;)
Leteecia napisał/a:
Przez lata walczyłam z alkoholizmem ojca.


I tutaj tkwi sedno. Z tą chorobą się nie walczy. Uznaje się własną bezsilność wobec niej.

Tak się składa, że wiem o uzależnieniu również więcej niż przeciętny Kowalski.

gonick napisał/a:
Jeśli nie radzisz sobie z życiem/uzależnieniem/emocjami - możesz poddać się nałogowi, albo przyznać, że sam z siebie konstrukcje psychiczną masz słabą - i udać się po pomoc.
To nie piorun, że strzelił i zabił.
Zgadzam się z tym, że to choroba - coś, z czym człowiek nie jest w stanie walczyć samodzielnie. Ale zawsze ma możliwość walczyć.


Masz rację. I tak powinno być. Mam problem - idę po pomoc. Ale to tak kolorowo nie wygląda. W przypadku osób uzależnionych największym problemem jest uznanie tego problemu. Można leżeć w rynsztoku i nadal uważać, że nie jest ze mną tak źle.
Osoby uzależnione są niedojrzałe emocjonalnie. Zatrzymują się w tym dojrzewaniu na pewnym etapie. Jak więc wymagać tutaj prawdziwie dorosłej postawy?
Naprawdę trzeba dotknąć swojego dna, żeby dotarło. Dla niektórych to dno to śmierć.




G & J & B
 
 
Leteecia Wysłany: 2011-07-25, 10:45   

Poważnie uzależniona
cyborg


Wiek: 35
Dołączyła: 08 Wrz 2008
Posty: 3124
Skąd: Silesia
agnetta napisał/a:
Z tą chorobą się nie walczy. Uznaje się własną bezsilność wobec niej.

Owszem, uznaje się. A później się walczy. No chyba, że ta banda psychologów i lekarzy zrobiła mnie w balona, a w książkach czytałam to białe... i koniecznie trzeba napisać do Donalda, że NFZ przewala kupę kasy na centra leczenia uzależnień, a nie mają one sensu, bo uznaje się wyższość choroby i nie walczy.

agnetta napisał/a:
W przypadku osób uzależnionych największym problemem jest uznanie tego problemu. Można leżeć w rynsztoku i nadal uważać, że nie jest ze mną tak źle.
Osoby uzależnione są niedojrzałe emocjonalnie. Zatrzymują się w tym dojrzewaniu na pewnym etapie. Jak więc wymagać tutaj prawdziwie dorosłej postawy?
Naprawdę trzeba dotknąć swojego dna, żeby dotarło. Dla niektórych to dno to śmierć.

Łał, jaka głębia :orany: To są właśnie stereotypy. Teoretyczne frazesy, które można znaleźć w każdym poradniku pt. uzależnienie dla opornych. W praktyce jest to trochę bardziej skomplikowane. I ma więcej odcieni. Ale ponoć wiesz więcej od Kowalskiego, więc o tym pewnie też wiesz.
 
 
agnetta Wysłany: 2011-07-25, 10:55   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 05 Wrz 2008
Posty: 6238
Skąd: Sielskie Mazowsze ;)
Leteecia napisał/a:
Owszem, uznaje się. A później się walczy


Jeśli za walkę uznajemy skupianie się na sobie i na własnym zdrowieniu to owszem - walczy się - walczy się o siebie. Ale jeśli przeszłaś terapię tylko po to, aby uratować swojego tatę - to taka walka to jak walka z wiatrakami.

Leteecia napisał/a:
Łał, jaka głębia To są właśnie stereotypy. Teoretyczne frazesy, które można znaleźć w każdym poradniku pt. uzależnienie dla opornych. W praktyce jest to trochę bardziej skomplikowane. I ma więcej odcieni. Ale ponoć wiesz więcej od Kowalskiego, więc o tym pewnie też wiesz.


Naprawdę nie da się w jednym poście ująć całej istoty uzależnienia. Nie oburzaj się zatem, że streściłam. W poradniku dla opornych może znajdziesz, grunt, że nawet takie poradniki nie docierają i myślenia nie zmieniają.




G & J & B
 
 
gonick Wysłany: 2011-07-25, 11:13   

Poważnie uzależniona
Bajabongo fajlure


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 3352
Skąd: z nikad
Leteecia napisał/a:
Przez lata walczyłam z alkoholizmem ojca

Pomijając fakt walki z cudzym uzaleznieniem za kogoś (co uważam za bezsens totalny)- trochę to tłumaczy czemu tak gwałtownie zareagowałaś:
Leteecia napisał/a:
Łał, jaka głębia To są właśnie stereotypy. Teoretyczne frazesy, które można znaleźć w każdym poradniku pt. uzależnienie dla opornych. W praktyce jest to trochę bardziej skomplikowane. I ma więcej odcieni. Ale ponoć wiesz więcej od Kowalskiego, więc o tym pewnie też wiesz.


Po co ten ton Let? To, co napisała Agnetta to nie stereotypy, tylko prawda - o tyle smutna, że naprawdę niewiele można wymagać od człowieka uzależnionego.
I nie chodzi o to, żeby go wytłumaczyć i usprawiedliwić.
Raczej o to, żeby wskazać walczącym za niego - że to bezcelowe. Że nie działają metody "na rozum dorosłego". I że dopóki nie zobaczy się w uzaleznionym słabości - nie przestaniesz się obwiniać i denerwować, że znowu zawiódł. Że jest złośliwy i podły. Że nie kocha bliskich i celowo rujnuje im życie.
No ale to już temat współuzależnienia :oczami:

I myślę, że wypowiedź Agnetty wcale nie oznaczała, że sie nie da. Da się. Niestety tylko tyle, na ile będzie w stanie sam zainteresowany. A dopóki nie dostrzeże swojego stanu i potrzeby zmiany - można mu skoczyć. Ew. zapalić świeczkę jak u Amy.




 
 
Sill Wysłany: 2011-07-25, 12:31   

Poważnie uzależniona


Dołączyła: 01 Wrz 2008
Posty: 2913
oczywiście, że sam zainteresowany, czyli uzależniony, musi zrozumieć swój stan i sam CHCIEĆ zerwać z nałogiem. Nie da się wywalczyć tego za kogoś.




 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



forumla.pl - fora internetowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group