Babiniec Cafe Strona Główna

Poprzedni temat «» Następny temat
Histeriosis vulgaris
Autor Wiadomość
kometa Wysłany: 2008-09-06, 18:14   Histeriosis vulgaris

Starsza Kobieta


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 4551
Pisze tutaj, bo nie bardzo wiem, gdzie poszukac pomocy. Moja Ola od zawsze byla dosc histeryczna, uparta, niepokorna (zwlaszcza w okresie buntu), probowala wymuszac rozne rzeczy i do niedawna wydawalo mi sie, ze sobie z tym jakos radze (radzimy). Dzisiejsza histeria przeszla moje najsmielsze oczekiwania, rece mi opadly, sama sie poryczalam i generalnie nie bardzo wiem jak postepowac z moim dzieckiem w tej kwestii (a ze sama cierpliwosci nie mam zbyt duzo, wiec jest mi jeszcze trudniej). Maz tez nie bardzo wie co zrobic, a ze w wiekszosci przypadkow ma inne pomysly niz ja wiec dodatkowo przy wyjacym dziecko zaczyna sie dyskusja wscieklych i zdezorientowanych rodzicow :( Probowalam poczytac jakies ksiazki, Supernianie, ale jakos nie przemawiaja do mnie tamte ogolne porady, rozwazam wiec nawet wizyte u psychologa dzieciecego, zeby nam doradzil, w naszym konkretnym przypadku. Bo to, ze takie zachowania moga wystepowac to wiem, przerylam caly "Rozwoj psychiczny dziecka..." , ale tam nie widze konkretnych porad jak postepowac (do tej pory skala histerii byla mniejsza :( )

To moze opisze scenke rodzajowa z dzisiaj - spacer w parku, niestety nie zauwazylismy, ze dziecko lekko zrypane, ale twardo spacerujemy (Ola w wozku). Nagle Ola postanawia pochodzic sama, na co my ochoczo wyrazamy zgode (bo przeciez jak sie zmeczy to szybciej padnie). Pozniej Ola chce patyka, matka wyszukuja pasujacy i podaje ;) Niestety matka nieopatrznie ulamuje kawalek patyka i zaczyna sie jazda - dziecko stoi, tupie, wyje, ze patyk nie taki, ze za krotki i ze w ogole nie bardzo. Probujemy ignorowac kwestie patyka, tlumaczyc, ze zaraz wyszukamy sto innych lepszych, ale bez efektu, dziecko dostaje szalu i tupie. Probujemy odwrocic jej uwage ptaszkami, wiewiorkami i listkami - bez efektu. Probujemy isc dalej, ale dziecko nagle opada z sil i chce na raczki. My nie chcemy dac sie sterroryzowac i grzecznie proponujemy wozek, ale bez rezultatu - twardo targujemy sie, ze albo wozek, albo idzie sama, ale Olka konsekwentnie wyje i tupie dalej. No wiec stoimy, stomy, dziecko wyje, ludzie nas mijaja, stoimy, stoimy.

Wpadlismy nagle na uroczy pomysl, by zapakowac dzieckona sile do wozka, bo juz nam sie odechcialo tak stac i stac. No i rozpetalo sie pieklo, nie wiedzialam, ze nasze dziecko jest takie silne :( No ale w sumie nie tak silne jak dwojka jego rodzicow, wiec udalo sie nam ja zapiac. Ola nadal tupala, kopala, wola, wrzeszczala, byla cala zasmarkana, zaczynala chrypnac, prawie "piana na pysku" - po prostu horror jakiego jeszcze nie bylo. Po pewnym czasie nie wyrobilismy i wyjelismy Olke z wozka, zeby jej nie nosic usiedlismy na lawce. No i dalej bylo wycie. Wtedy juz Olka sama nie wiedziala co chce, a my nie wiedzielismy jak to opanowac. Jednoczesnie chciala byc na rekach i nie chciala, jednoczesnie chciala byc i u mamy i u taty, zebralismy ja wiec na sile do domu, bo mielismy dosc scen w parku. Po zapakowaniu na sile do fotelika, dziecko dalej wylo, jednoczesnie chcac i nie chca kilku rzeczy - patyka, misia itp. Po czym padlo w koncu, przenieslismy ja spiaca do domu, pospala godzinke, po czym obudzila sie w tym samym stanie jakim zasnela. Wycie trwalo nadal i w koncu sama juz nie wiem jak sie udalo nam to zakonczyc - jakos maz ja zagadal i poszli szukac na dwor nowego patyka.

Calosc trwala 3 godziny z przerwa na spanie :( Teraz czytajac ten opis rzucil mi sie w oczy chaos i brak naszej konsekwencji, ale bladzimy jak slepi we mgle :( Aha, mam wrazenie, ze pojedynczymi probami wymuszenia czegos - np. zabawki, czy czegos slodkiego na zakupach jakos sobie radze.

Aha nr 2 - mam wrazenie, ze skala histerii Oli baardzo sie zwiekszyla w tym tygodniu, a przeciez w tym tygodniu Ola poszla do przedszkola (gdzie nota bene zachowuje sie ladnie, nie placze) czy to moze byc jednak jakas forma odreagowania?

Dziekuje z gory za przeczytanie najdluzszego postam jakiego kiedykolwiek napisalam ;)





 
 
Noa Wysłany: 2008-09-06, 18:19   

Forumowy wyjadacz
sweet kitty


Dołączyła: 20 Lut 2006
Posty: 2302
Skąd: Ziemia
Ja myślę, ze to może z powodu przedszkola. Jak piszesz - tam zachowuje sie przykładnie, więc może odreagowuje w domu.

Sposób na histerię - ignorować. Nie pocieszać, przeczekać.
STraszNe i bezlitosne sie wydaje, serce może pękać, ale to naprewdę działa.

Nie znam tego z autopsji, bo mije dziecko mi scen nie urządzało, ale instynkt mi tak podpowiada.
No i Superniania potwierdziła :hyhy:

Trzymam kciuki i życzę powodzenia i wytrwałości. :oczami:





Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.
G.B. Shaw
 
 
amst Wysłany: 2008-09-06, 19:14   

On znów gotuje bo ja wciąż netuje
Czytam z ruchu traw...


Dołączyła: 03 Wrz 2008
Posty: 1729
Skąd: by-Tom
Kometko Kochana wiesz, że stoję po tej samej stonie bandy - piszesz jakby o moim dziecku...
- czy początek przedszkola nie zafundował jej jakiegoś przeziębienia? czegoś co się rozwinie w czasie? (Mati ma ospę, która wisiała w powietrzu od 3 tygodni stąd pytam)

- ode mnie - skróciłam odpowiedzi - "tak ma być", "tak bedzie dobrze", "tak zrób", "teraz to" i działa, bo Mati ma mniejszy wybór a ja włączam zdartą płytę, wścieka się strasznie, jak nie daję rady to jej pomagam...

No własnie ten zmniejszony wybór pomógł, podaję śniadanko a nie pytam co zje. Idziemy teraz na spacer a nie pytam czy chce iść. Robimy pizzę a nie pytam czy mi pomoże. Dyryguję nią trochę a ona się mniej gubi. To tak ode mnie...

Dużo czasu jej organizuje więc nie musi na siebie zwracać uwagi płaczem buczeniem, głupawką. Zauważyłam, że nuda w niej wywołuje własnie taki stan "brzęczenia" z którego się rozwija złość itd...

Pozdrowionka ciepłe.




Matylda vs.Emilka vs.Zocha
 
 
kometa Wysłany: 2008-09-07, 16:01   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 4551
Przemyslalam kwestie i postaram sie wprowadzic jakis system motywacyjny - nie wpadlam wczesniej na to, poniewaz mnie nikt nie nagradzal, a raczej karal (czy tez straszyl kara). A na Ole takie straszenie kara nie dziala zupelnie, wiec moze nagroda ja zmotywuje.





 
 
MarMaja Wysłany: 2008-09-07, 16:58   

Starsza Kobieta


Dołączył: 01 Wrz 2008
Posty: 3796
kometa,
ja mam takie samo dziecko i pokładów cierpliwości też niestety nie mam zbyt wiele. Do tego M, który ma oczywiście inne teorie wychowawcze niż ja i dodatkowo wyłącznie jego są słuszne, więc histerie też u nas niestety są. Siła zjawiska prawie identyczna.

Maja w przedszkolu jest zdecydowanie grzeczniejsza, bo MUSI. Pani nie cacka się z histerią, więc jej nie ma. Głównym powodem awanturowania sie w domu jest oczekiwanie, że mama i tata będą skakać wokół niej. Histeria jest silna, bo do samego wymuszania dochodzi potrzeba odreagowania, że w przedszkolu nie jest pępkiem świata.

Napiszę więcej później.
Trzymaj się - nie jesteś sama!




KOMU KSIĄŻKĘ? KOMU? :D Fruziaki :love:
Przyszłość należy do tych, którzy wierzą w marzenia! :cwaniak:
 
 
kometa Wysłany: 2008-09-07, 17:11   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 4551
No to MarMaju faktycznie chyba identyczny okaz i schemat dzialania ;) dzis juz mi lepiej, ale wczoraj bylam zdruzgotana, oczekiwalam uroczego spacerku, a dostalam wroclawska masakre pila mechaniczna ;) Mamy postanowienie, by za wszelka cene unikac sytuacji w ktorych jest zmeczona czy glodna, bo wtedy faktycznie sytuacja wymyka sie spod naszej i jej kontroli.





 
 
Kate Wysłany: 2008-09-07, 17:17   

Rodzina głoduje, bo ja netuje


Dołączyła: 05 Wrz 2008
Posty: 1251
kometa Zośka potrafi wykonać coś takiego, chociaż w wersji młodszej o rok. Przeważnie właśnie jak nie wyczaimy w porę, że tak naprawdę ten nadmiar energii to tylko taki chwilowy, a po nim nadchodzi kryzys.

Jak dla mnie przedszkole może odreagowywać w ten sposób.

Też mi się podoba ten sposób z motywowaniem pozytywnym, chyba muszę wdrożyć.

A jak będziesz chciała namiary na "siłę fachową" to znam fajną babkę.
 
 
zulam Wysłany: 2008-09-07, 19:15   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 05 Wrz 2008
Posty: 3633
Kurka, juz widzę jak Ignac taki będzie, bo on z histerycznych :kwasny:
A wprawiam sie juz z Zuzą :znudzony:
Moje uwagi-tak robię z moimi dziećmi
-nie upierac sie przy pierdołach (wzięcie na ręce to nie jest terroryzowanie-chciała się przytulić/wyciszyć jak sądzę, ale żeby było rochę po waszemu mozna powiedzieć "dobrze, ponisę cię do tamtego drzewa, a potem pojedziesz w wózku, bo jesteś ciężka. I nie pytaj czy się zgadza!), szczególnie jak dziecko jest zmęczone
-nie tłumaczyc i gadac za dużo bo to zwiększa chaos-nie pomogło szybko zagadywanie to i nie pomoże trzy razy więcej zagadywania, lepiej zmienić metodę
-nie pytać jej jak księżniczkę o wszystko, tylko niech sama zdecyduje lub ma mały wybór(nie podoba ci się patyk-znajdź taki jak lubisz, chce coś słodkiego-mozesz dostac małego herbatnika albo pięć chrupków itp)
-nie reagować za bardzo, ale dać jej znak że może przyjść i ukoić swoje nerwy przy was. Ew.nad głowa wspomniec "ojej, jaka ona biedna, czuje się chyba źle, myślę że gdybym ją przytuliła byłoby jej lepiej" Kucnąć lub usiąść obok i poczekać aż jej trochę przejdzie.

A propos książek lubię "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały, jak słuchac żeby do nas mówiły"




 
 
agnetta Wysłany: 2008-09-07, 19:15   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 05 Wrz 2008
Posty: 6238
Skąd: Sielskie Mazowsze ;)
Kiedy moje chłopaki popadają w histerię (a takie akcje, które opisujesz u nas nie raz bywały) to się wycofuję. Jak chce to niech wyje (oczywiście jeśli to jest w domu to jest łatwiej). Jak jestem na dworze i muszę iść dalej to biorę pod pachę (Jeremiego) i idę, nawet jeśli wyje. Staram się wtedy w ogóle nie odzywać, nie reagować - choć często w środku mnie już też nosi.
Słusznie zwróciłaś uwagę na brak konsekwencji. Ja bym jej już z tego wózka nie wyjmowała, bo to tylko nasiliło histerię... I przedszkole - może być tak, że jest to jej odreagowanie. Tylko jak się nauczy, że to na Was działa, że skupia takimi atakami histerii Waszą uwagę to następnym razem zrobi jeszcze większy i dłuższy numer. Jeśli dziecko wie, że rodzic i tak się podda to będzie krzyczało tak długo, aż tak się właśnie stanie. Zamiast się skracać zaczną się wydłużać takie ataki.
Mam nadzieję, że nie napisałam tego zbyt chaotycznie.




G & J & B
 
 
Nezi Wysłany: 2008-09-07, 19:33   

Poważnie uzależniona


Dołączyła: 03 Wrz 2008
Posty: 3476
Skąd: z domu
Matko, jakbym o Lenie czytała, tyle ze u nas jeszcze wersja w młodszym wydaniu więc pewnie lżejsza. A ona już teraz potrafi wytarzać się na chodniku tylko dlatego, że matka chce ją wziąść za rękę i przeprowadzić przez jezdnię.

Ogólnie, na chwilę obecną, ignoruję histerię, nawet jeśli jest to tarzanie po asfalcie.
Zdarza się, że jak mała się już całkiem zapętli i sama nie wie o co jej tak naprawdę chodziło, to kucam koło niej lub siadam (jeśli jest to w domu) i zachęcam do przytulenia. Jeśli nie chce, to zostawiam ją jeszcze na jakiś czas niech się wypłacze i próbuje przytulenia za chwilę. Zwykle właśnie na przytualniu się kończy.

Ciekawe co mi urządzi w domu jak się zorientuje że ma brata, którego nie da się "odnieść do szpitala" ;)




Lena i Iwo
Słodziakowe przygody
Fotograficznie
 
 
 
kometa Wysłany: 2008-09-07, 20:34   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 4551
Dzieki dziewczyny :) Normalnie kopiuje Wasze wypowiedzi i wydrukuje do poczytania sobie i mezowi ;)

zulam napisał/a:
wzięcie na ręce to nie jest terroryzowanie-chciała się przytulić/wyciszyć jak sądzę, ale żeby było rochę po waszemu mozna powiedzieć "dobrze, ponisę cię do tamtego drzewa, a potem pojedziesz w wózku, bo jesteś ciężka. I nie pytaj czy się zgadza!


No wlasnie ja sie miotam miedzy opcja, ze taka byla jej potrzeba, a opcja, ze na nasz cos wymusza :kwasny:

zulam napisał/a:
nie tłumaczyc i gadac za dużo bo to zwiększa chaos-nie pomogło szybko zagadywanie to i nie pomoże trzy razy więcej zagadywania, lepiej zmienić metodę


No to mistrzem zagadywania jest moj maz chyba ;)

agnetta napisał/a:
Tylko jak się nauczy, że to na Was działa, że skupia takimi atakami histerii Waszą uwagę to następnym razem zrobi jeszcze większy i dłuższy numer. Jeśli dziecko wie, że rodzic i tak się podda to będzie krzyczało tak długo, aż tak się właśnie stanie. Zamiast się skracać zaczną się wydłużać takie ataki.


No niestety, mam wrazenie, ze ten etap wlasnie przerabiamy :( Juz sie nauczyla i teraz trenuje :kwasny:





 
 
Królik Wysłany: 2008-09-07, 20:52   

Wałeczki na głowie, a ja netuje sobie


Dołączyła: 01 Wrz 2008
Posty: 514
Kometa, nie napiszę już nic mądrego po tylu fajnych postach :)
Szczególnie spodobał mi się post zulam :)

Filip był okropny - kiedyś.
Teraz? Nie chcę zapeszać, ale.... o takim dziecku marzyłam ;)
Intensywnie stosuję metodę nagradzania i chwalenia. Działa, naprawdę. Motywuje go do uczenia się samodzielności.
Poza tym nauczyłam się panować nad sobą. Truuudno było... Ale jestem w tym miszczem 8) I to też działa rewelacyjnie. Zero emocji. Nic. Cichy, stanowczy głos. To działa cuda :)
Aha, i jeszcze jedno. Filipa na łopatki rozbrajam... miłością ;) Czyli - jego atak histerii, a ja przytulam go i mówię jak bardzo go kocham :D Jest zdezorientowany. No i dodaję wtedy, że serce mnie boli, kiedy się tak zachowuje i że jestem smutna ;)

Ale u Was to może przedszkole jednak... Nie wiem. W tej kwestii nie pomogę :(

Trzymajcie się wszyscy :)




Będzie dobrze,
Bo jesteś.
 
 
kometa Wysłany: 2008-09-07, 20:55   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 4551
Nawet jesli to przedszkole to tak czy inaczej brakuje mi wlasnie takich reakcji o jakich piszesz Kroliku - nagradzanie, chwalenie, spokoj, cichy glos, ech... A juz o tym nagradzaniu w szczegolnosci zapomnialam :(





 
 
Nezi Wysłany: 2008-09-07, 20:56   

Poważnie uzależniona


Dołączyła: 03 Wrz 2008
Posty: 3476
Skąd: z domu
Królik napisał/a:
Kometa, nie napiszę już nic mądrego po tylu fajnych postach :)
Szczególnie spodobał mi się post zulam :)

Filip był okropny - kiedyś.
Teraz? Nie chcę zapeszać, ale.... o takim dziecku marzyłam ;)
Intensywnie stosuję metodę nagradzania i chwalenia. Działa, naprawdę. Motywuje go do uczenia się samodzielności.
Poza tym nauczyłam się panować nad sobą. Truuudno było... Ale jestem w tym miszczem 8) I to też działa rewelacyjnie. Zero emocji. Nic. Cichy, stanowczy głos. To działa cuda :)
Aha, i jeszcze jedno. Filipa na łopatki rozbrajam... miłością ;) Czyli - jego atak histerii, a ja przytulam go i mówię jak bardzo go kocham :D Jest zdezorientowany. No i dodaję wtedy, że serce mnie boli, kiedy się tak zachowuje i że jestem smutna ;)

Ale u Was to może przedszkole jednak... Nie wiem. W tej kwestii nie pomogę :(

Trzymajcie się wszyscy :)


Króliku, właśnie coś takiego w tej chwili staram się wytrenować w sobie i w Lenie. I to rzeczywiście działa. Ja zaczynam widzieć efekty. Lena po 2 tygodniach koszmarnego zachowania znów zmienia się w grzecznego aniołka. Oby tak dalej.
A chwalenie rzeczywiście działa :D




Lena i Iwo
Słodziakowe przygody
Fotograficznie
 
 
 
Królik Wysłany: 2008-09-07, 21:06   

Wałeczki na głowie, a ja netuje sobie


Dołączyła: 01 Wrz 2008
Posty: 514
kometa napisał/a:
brakuje mi wlasnie takich reakcji o jakich piszesz Kroliku - nagradzanie, chwalenie, spokoj, cichy glos

Da się wyćwiczyć, naprawdę. Tylko trzeba sobie o tym przypominać w tych "trudnych" momentach.
Też jestem nerwicowiec, ale da się :) Szczególnie, kiedy zobaczysz efekty :)

Nezi napisał/a:
Oby tak dalej.

Trzymam kciuki :)




Będzie dobrze,
Bo jesteś.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



forumla.pl - fora internetowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group