Babiniec Cafe Strona Główna

Poprzedni temat «» Następny temat
Sale weselne - polecane
Autor Wiadomość
Alix Wysłany: 2008-09-07, 20:31   Sale weselne - polecane

Starsza Kobieta
stara schizara...


Dołączyła: 22 Sie 2008
Posty: 5113
Skąd: z antykwariatu...
Ponieważ wątek może skłaniać firmy do reklamy (a tego oczywiście chcemy uniknąć) bardzo proszę przed wypowiedzeniem się w tym wątku zapoznać się z kilkoma zasadami :
1. proszę polecać firmy dopiero po własnym weselu
2. proszę opisywać własne doświadczenia (posty dot. wesel znajomych czy członków rodziny - nawet najbliższych - będą kasowane)
3. proszę o wypowiedzi tylko osoby przez jakiś czas już związane z forum (posty osób niezwiązanych z forum będą kasowane)



Bardzo proszę redagować posty według następującego wzoru:

Firma: nazwa sali
Data naszego ślubu/wesela: dd.mm.rrrr
Miejsce ślubu: nazwa miejscowosci
Opis sytuacji: szczegółowy opis ze wskazaniem (w miarę możliwości) z kim podpisywało się umowę/załatwiało sprawę



Ponieważ natura tego wątku może prowokować do reklamy, traktujmy umieszczane tu wypowiedzi tylko jako informacje, które ewentualnie można wykorzystać w rozmowach z daną firmą.

Zmieniłam zasady udzielania się w wątku/mpk




Każdy plan można zmienić, lecz wolę życie bez planu - jak tylko odkurzę mieszkanie, zdobędę mury Libanu...
Ostatnio zmieniony przez mpk 2009-12-04, 10:15, w całości zmieniany 5 razy  
 
 
Luna. Wysłany: 2008-09-08, 13:49   

Poważnie uzależniona


Wiek: 36
Dołączyła: 08 Wrz 2008
Posty: 3084
Nazwa sali: Villa Park Julianna
Adres :ul. Julianowska 78
05-500 Piaseczno-Julianów
http://www.villajulianna.pl/
Na ile osób: 96
Termin wesela: 24 maja 2008
Cena oraz co było w nią wliczone:
258zl/osobę.
W cenie był:
uroczysty obiad składający się z 4 dań (przystawka, zupa-krem, danie główne, deser), bardzo bogaty i elegancki bufet, sałatki do grilla i grill (mięso - dziczyznę załatwialiśmy sami), woda, sok pomarańczowy, herbata, kawa, szampan na przywitanie, powitanie chlebem i solą, dwa apartamenty ze śniadaniem, wydrukowane menu.
Krótka opinia:
Cudowne miejsce na wesele, moim zdaniem, do 100/110 osób. Bardzo kameralnie. Stoliki okrągłe. Miejsca do tańczenia w sam raz ( na dużej sali grał 5 osobowy zespół) - niektórzy powiedzą, że mało, ale dzięki temu nawet przy 8 parach tańczących miało się wrażenie, że parkiet nie jest pusty. Świetna organizacja - 2 kelnerów na stolik, dzięki czemu napoje, talerze wjeżdżały i wyjeżdżały błyskawicznie. W zasadzie wszystko da się załatwić. W jednej z sal jest bar - my mieliśmy własnego barmana.
Przepiękny ogród w którym ustawione były dodatkowe namioty i dwa dodatkowe stoliki. Obok były też malutkie stoliczki, gdzie można było palić. Mimo rozsadzenia gości na 3 salach, wszyscy dobrze się bawili.
Bardzo polecam to miejsce.
Zdjęcia i więcej szczegółów chętnym wyślę na priva.




Pan i Pani P.
Nasze Atomówki:Bójka Bajka Brawurka
Doula - wsparcie okołoporodowe dla rodziców w Warszawie i okolicach
 
 
Magda MM Wysłany: 2008-09-10, 18:01   

Wałeczki na głowie, a ja netuje sobie


Wiek: 34
Dołączyła: 08 Wrz 2008
Posty: 472
Skąd: Wołomin
Nazwa sali:
Adres www.przybyszowka.pl
Na ile osób:200-300
Termin wesela:12-08-2006
Cena oraz co było w nią wliczone:130 / 5 gorących + zimne + napoje + ciasta + tort praktycznie wszystko oprócz alkoholu i wiejskiego stołu. My zrezygnowaliśmy z 1 dania dopłacając 5 zł i mieliśmy super grilla Masa pysznego mięsa
Krótka opinia: SUPER SUPER SUPER
Będę ich polecać do końca życia. Bardzo mili ludzie czułam się jak w rodzinie. Służyli dobrą radą i pomocą. Niezwykle wyrozumiali i pomocni
CUDOWNI
Profesjonalizm pełną gębą




 
 
Malina Wysłany: 2008-09-11, 08:25   

Forumowy wyjadacz


Dołączyła: 10 Wrz 2008
Posty: 2643
Skąd: zza okna :)
Nazwa sali: NEUMANN
Adres Piotrówka http://www.wesele.opole.pl/content/view/29/91/
Na ile osób:100-200
Termin wesela:05-05-2007
Cena oraz co było w nią wliczone: 120 /
- wesele dwódniowe,
- 5 gorących posiłków (jedzenia mnóstwo- bardzo dobre i donoszone non stop- nie liczono 1 gość= 1 rolada- każdy jadł ile czego mógł i chciał).
- Pyszne ciasta (7 rodzajów)
- tort weselny (mniam...)
- obsługa na 12 godz. pierwszego dnia i 9 drugiego dnia
- dekoracja sali (uzgadniana z Parą Młodą, ubiór kelnerek pod wystrój sali)
- szampan na powitanie

Sala naprawdę niesamowita. Niestety trudno w niej o wolne miejsca- rezerwacje na dwa lata do przodu (wesela odbywają się tam codziennie za wyj. piatków). Polecam wszystkim!!!!

:mbounce:




Bartuś; Maciuś

Sprzedam ubranka 50-68
 
 
Lorien Wysłany: 2008-09-25, 13:29   

Net włączony- gar z zupą spalony


Dołączyła: 09 Wrz 2008
Posty: 1019
Nazwa sali: Sala Bankietowa "Królewska"
Adres (oraz link, jeśli jest): Jabłonna, ul.Królewska 7 www.salabankietowa.pl
Na ile osób: 110 przy okrągłych stolikach, 140 przy prostokątnych
Termin wesela: 20.09.2008
Cena oraz co było w nią wliczone: 210/os. w tym były 4 posiłki na ciepło (w tym pierwszy dwudaniowy), bardzo dużo zimnych przystawek, 2 słodkie stoły z ciastami,deserami i świeżymy owocami, bufety z kawą i herbatą, napoje zimne, pokrowce na krzesła oraz obsługa kelnerska (service charge). Do wyboru jest kilka menu w różnych cenach, a menedżer jest otwarty na dyskusje co do zmian w menu. Dodatkowo można wykupić: stoł wiejski, fontanny z czekolady, pokazy barmańskie, fajerwerki, pieczonego dzika etc. etc. - co dusza zapragnie.
Krótka opinia: Absolutnie świetne miejsce na wesele - piękne nowoczesne, a jednocześnie eleganckie wnętrze, obsługa na najwyższym poziomie, pyszne jedzenie i ogromne porcje. Okragły parkiet ze szklaną kopułą, zaplecze noclegowe (7 pokoi). Przed salą stoliki z parasolami, kawałek dalej kolejne + fontanna i duży parking dla gości. Niestety jedyny minus to niezbyt zachęcające otoczenie - tyły jakiegoś zaplecza budowalnego (?) - ale jak się juz wejdzie na teren Królewskiej to nikt nie zwraca na to uwagi. Menedżer sali jest bardzo otwartym i sympatycznym człowiekiem, który czuwa nad weselem od poczatku do końca, spełniając życzenia młodych, którym nie pozostaje nic innego jak się cudownie bawić. Wszyscy goście są zachwyceni - serdecznie polecam!




 
 
Sylvana Wysłany: 2008-10-25, 21:01   

Wałeczki na głowie, a ja netuje sobie


Jak do nas trafilas?: z G
Dołączyła: 11 Wrz 2008
Posty: 492
Dom Gośćinny Zalewskich Parzniew
1)Rok 2006 wrzesień, pierwszy rok funkcjonowania sali, nikt nie był w sanie nic powiedzieć odnoście swoich doświadczeń
2) Pierwsze wrażenie:
To była jedyna sala, która zobaczyłam. Nie chciałam już jeździć nigdzie indziej. Miłość od pierwszego wrażenia
3)Umowa
Rodzice ustalali wszystko z managerem. Zapytał się ile dań chcemy, czy na stolikach czy szwedzki stół itd. Ostatecznie przedstawili kilka zestawów, które zostały przez nas pomieszane, jedna potrafię wynegocjowały mamy dodatkowo. Mamie mojej nie podobał się ten materiał na suficie, bo po zimie i lecie nie był zbyt czysty, więc go uprali i powiesili na nowo. Zwróciliśmy jeszcze uwagę na dziurę w obrusie, wszystko miało być wymienione.
3)Wystrój sali i ogrodu
Nam również nie podobały się sztuczne kwiaty, więc pani od dekoracji samochodu zrobiła jeszcze kilka bukietów, ładnie opływających wazony, oraz bukiet płaski na naszym stole. Super wszystko wyglądało.
Dla nas światło było w sam raz, w ogóle nie zwróciłam na to uwagi. Film i zdjęcia są jasne. Trochę ciemniej było na parkiecie, ale to było zamierzone, bo na DJ miał swoja kule i oświetlenie.
Parkiet był świetny. Byłam na wielu weselach i zawsze łapałam poślizgi na terakotach, albo potykałam się o krzywe dechy.
Przed wejściem stały ładne kwiaty, na stolikach w ogrodzie rozpalono świeczki. Ludzie chętnie tam siadali i łapali oddech po tańcach. Obawiam się, że jak by była ciepła noc, wszyscy by tam uciekli. Całe szczęście było chłodnawo, więc bawili się na sali
4) Wielkość sali.
Ponieważ wesele było na 120 osób. Ruchoma ścianę przesunęli, w stronę parkietu, żeby nie robic wrażenia pustej sali.




Ostatnio zmieniony przez Sylvana 2008-10-25, 21:04, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Sylvana Wysłany: 2008-10-25, 21:02   

Wałeczki na głowie, a ja netuje sobie


Jak do nas trafilas?: z G
Dołączyła: 11 Wrz 2008
Posty: 492
5) Jedzenie
Smacznie, dużo, ładnie podane, cały czas coś donosili. Całe szczęście rodzina męża odpuściła opcje szwedzkiego stołu. Wg. Nich było by to eleganckie, ale w praktyce ludzie siedzieli by przy pustych stołach i może nawet nie każdy (szczególnie starszy) załapały by, że gdzieś tam jest stół z jedzeniem. A tak przekąski były na stołach i można było od razu mieć pod wódeczkę, zagryzkę)
Napoje gazowane były w małych buteleczkach szklanych( a nie wielkich plastikach co jedna osoba otworzy, a potem juz ciepłe i bez gazu) i to był dobry pomysł
Ciasta i owoce, i gorące napoje były bliżej budynku na szwedzkim stole. Bardzo fajne rozwiązanie. Te leżące ciasta z wędlinami i proszenie kelnera o kawę to nieporozumienie. A tak człowiek sobie wstał zrobił kawkę i nałożył ciasto. Oczywiście było kilka gap, które nie wiedziały że w ogóle tam jest stół...no ale ich strata. Dla reszty był widoczny nawet z parkietu.
Tort był śliczny i pyszny...do dziś goście wspominają. Ja tylko zastrzegłam, że ma być cały biały i w środku z wiśniami. Reszta się nie zajmowałam.
Na owoce, nie zwracałam uwagi...i tak nikt ich nie jje. Były raczej na ozdobę stołu z ciastami. Rodzice dokupili jeszcze mieszankę fajnych czekoladowych cukierków i poszło wszytko
Jedzenie, które zostało po weselu, dali nam do domu
6) Alkohol
Nie dawaliśmy go kelnerom. Nigdy i nigdzie się go nie daje..choćby nie wiem jak prestiżowa sala była. Świadkowie się nią zajmowali i tylko oni mieli wstęp do pomieszczenia z lodówką.
7) Obsługa
Była dosyć wolna, ale w trakcie wesela dowiedzieliśmy się czemu. Mogło by być więcej kelnerów. Byłam strasznie głodna i miałam wrażenie, że pierwsze danie już nigdy nie zostanie podane.
Nasz stolik obsługiwać chyba najgorszy z kelnerów. Na wstępie napatoczył się na kamerzystę, przez co stłukły sie wszystkie kieliszki z szampanem na wejście. W sumie to byl niezły ubaw i duuuużżo szczęścia na przyszłość. Zachlapał mnie rosołem i potem chyba jeszcze raz wywalił się z tacą, pełna kieliszków....nie wróże mu kariery. Manager był wściekły, pewnie zaraz wyleciał.
Ogrzewanie
Noc była chłodna, więc włączyli ogrzewanie, jak dla mnie to za mocne...pot się ze wszystkich lał
9)Pokaz cyrkowy
to niespodzianka od Zalewskich. U nas była pani magik. Ja nie lubię takich atrakcji, ale gościom się podobało. Opadały im kopary przy niektórych sztuczkach. Do dziś polewamy się z tym min na filmie
10) Niespodzianki
Było tez kilka zaskoczeń. Okazało się, że w tym samym czasie jest jeszcze jedno wesele w restauracji w budynku..mimo, że mówiliśmy, że sobie nie życzymy. Z tego co wiedziałam, to było tam z 30 osób. Raczej młode laseczki z podstarzałymi panami. Podobno wesele jakiegos dziadka z 18-stka. Wyglądali na kasiastych, więc pewnie manager nie mógł się oprzeć. Przez co kuchnia i kelnerzy byli obciążeni i dlatego wszystko tak wolno im szło

Okazało się też, że nie dostaliśmy pokoju dla nowożeńców z balkonem, mimo, że był obiecany...bo zajęli go tamci państwo. Byliśmy w bardzo ładnym pokoiku fajnie nam się spało, ale byliśmy zniesmaczeni, że nas tak potraktowali
11) Ogólna ocena nasza i gości
Oceniam pozytywnie i polecam, ale trzeba wszystkiego pilnować. Zawsze jednak trzeba wszystkiego pilnować i nie ma się co oszukiwać, że jest inaczej. Nie można sobie wejść na głowę, ale uprzejmie wymagać. Sama prowadzę biznes i wiem jak jest. Trzeba trzymać wszystko w łapie inaczej będą kombinować.

Goście byli zadowoleni. Oczywiście wszystkim się nie dogodzi i nie ma się co stresować. Słyszałam, że głupio, że okrągłe stoły, że beznadzieja, że nie ma zespołu. A jak na poczatku słyszeli, że w namiocie, to w ogóle nie mieściło sie niektórym w głowach. Jak jek weszli juz do tego namiotu.....to słyszałam tylko „wow”.
Wesele, przez gości było uznane jako bardzo eleganckie, wykwintne, inne niż wszystkie i o to chodziło, bo ja nie znoszę biesiad.

Sorry za rozpisanie, ale mam nadzieje, że pomogła. Pamiętajcie, że wesele było już dawno, wiec wiele mogło się zmienić. W przyszłym tyg. Postaram się zamieścić fotki sali z wesela, bo nie chce mi się wszystkim na maile wysyłać




 
 
Licho Wysłany: 2008-10-26, 17:45   

Forumowy wyjadacz


Dołączyła: 10 Wrz 2008
Posty: 2240
Skąd: z maliniaka
Nazwa sali: Zajazd pod jaworem, Pruszków
Adres (oraz link, jeśli jest): http://www.zajazdpodjaworem.pl/
Na ile osób: 90 (podobno max 250, ale nie wiem gdzie to by chcieli upchnąć)
Termin wesela: 10.10.2008 (wesele piątkowe)
Cena oraz co było w nią wliczone: 160 zł/os (obsługa 50%, dzieci do 5 lat- 0 zł, dzieci 5-10 – 50%)
W cenie:
4 posiłki ciepłe (5 dań), dania zimne, ciasta, owoce, napoje (bez limitu), stół wiejski, barman (tzn. kelnerka do baru), bez korkowego
Generalnie wszystko poza alkoholami.

Krótka opinia: NA WŁASNE RYZYKO, osobiście radzę uważać i dobrze się zastanowić...

Dłuższa opinia: (nie dam rady krótko, z góry przepraszam za długość)

W stosunku do sali miałam większe wymagania niż większość, więc z definicji szukałam sali, która będzie im w stanie sprostać... Wesele było organizowane na dwa miesiące przed (czyli ostatnia chwila na łapanie klienta), termin z założenia był piątkowy...

Nasze oczekiwania to:
- możliwość ślubu na sali
- dwa menu: mięsne i bezmięsne
- smaczne i świeże jedzenie, bez wpadek (typu mięso w bezmięsnej zupie)
- szwedzki bufet (dla zimnych dań)
- napoje określonych firm (np. gazowane coca-cola, soki też z kilku wybranych)
- pokój dla nas i dla dzieci (do spania i oglądania dvd)

Adres znaleźliśmy na gimbli, kierowaliśmy się dobrymi opiniami.

1. Pierwsze wrażenie: rewelacja.

Zajazd to była pierwsza sala którą oglądaliśmy (w sensie wybierania sali, bo na kilku weselach byliśmy). Optycznie zrobiła ogromne wrażenie. Równie duże wrażenie zrobiła na nas WŁAŚCICIELKA. Dla kobiety nie było żadnego problemu z naszymi wymaganiami. Wiedziała o co chodzi z daniami bezmięsnymi, na dowód pokazała rybę w galarecie robionej bez żelatyny (wiele lat nie jadłam mięsa, wyczuwam takie rzeczy). Generalnie profesjonalizm w całej okazałości. Cena uwzględniająca to, że wesele piątkowe. Także decyzja była szybka.

2. Umowa.
To co nas zaskoczyło, to konieczność wpłaty całości przed weselem (w naszym przypadku tydzień). No ale nie znaliśmy realiów rynkowych, myśleliśmy, że podobnie jak inne uzgodnienia co sala to inaczej. Podpisaliśmy umowę, wpłaciliśmy zaliczkę. Kilka tematów zostało otwartych. Typu: negocjacja ceny w zależności od wybranego menu, pokoje za darmo w przypadku większej ilości gości.

3. Pierwsze komplikacje ...
Na jakiś miesiąc przed ślubem (zaproszenia wydrukowane, częściowo rozdane, ustalony z urzędniczką przyjazd na salę) okazało się, że... z przyczyn zdrowotnych właścicielka przekazała prowadzenie interesu synom. Spotkaliśmy się i... na 20 ustaleń: 10 okazało się niemożliwych do realizacji, 5 „bardzo trudnych” i z 5 do przedyskutowania. Oczywiście tematy otwarte zamknęły się automatycznie. Trzy razy w ciągu rozmowy (dodajmy, że facet nie miał pojęcia o szczegółowych ustaleniach) usłyszeliśmy, że ta umowa jest dla nich niekorzystna i że on by takiej umowy z nami nie zawarł.
Przykład: wśród gości mieliśmy pary, w których jedna osoba jadała mięso a druga nie. Pan „rozkosznie” stwierdził, że MUSZĘ gości bezmięsnych usadzić oddzielnie. Ja odpowiadam, że niemożliwe, bo nie będę rozsadzać par i małżeństw. Na co usłyszałam „oj, te parę godzin odpoczną od siebie...”
Przykład drugi: Od początku upieraliśmy się przy koncernie Coca-cola (to był jeden z warunków podpisania umowy, nie pijamy napojów Pepsico ze względu na używane słodziki). Usłyszeliśmy, że będzie tylko Pepsico bo oni mają z nimi podpisaną umowę. Na moje stwierdzenie, że nie pijam tego, usłyszałam „to będzie Pani MUSIAŁA zadowolić się tym (potrząśnięcie soczkiem)”
Tego typu popisów „kultury i właściwego podejścia do klienta” mieliśmy... sporo...
Na naszą informację, że przedstawione przez niego warunki są dla nas nie do zaakceptowania usłyszeliśmy (kilkakrotnie), że zawsze możemy zrezygnować z umowy...
Jak ktoś spragniony, to więcej tutaj: http://babiniec-cafe.pl/viewtopic.php?t=3066

Generalnie podjęliśmy decyzję o rezygnacji z sali – i kiedy pojechaliśmy na salę aby poinformować o przyczynach, natknęliśmy się na właścicielkę, która nas przekonała, że pomimo stanu zdrowia ona będzie nadzorować nasze wesele i dopilnuje, żeby wszystko było ok...

Specjalnie na nasze wesele do gotowania została sprowadzona siostra właścicielki.

4. Wystrój sali
Sala ze względu na swój charakter nie wymaga strojenia. Miejsce do tańca jest w centralnym punkcie, w przejściu. Niestety terakota. No ale ja akurat nie zarejestrowałam problemów poślizgowych.
Dekoracje stołów wg informacji były w cenie. Tyle, że – o czym nas „zapomniano” poinformować – w cenie były dekoracje ze sztucznych kwiatów. A kiedy oglądaliśmy przykładowy wystrój sali, kwiaty były żywe. Jeśli ktoś chce prawdziwe – musi dopłacić lub robić na własną rękę.

5. Wielkość sali
Stoły ustawiane są w 4-5 rzędów, przy każdym „na luzie” mieści się 32-36 osób. Bez uszczerbku dla gości można dosadzić jeszcze 4 osoby (po dwa krzesła z każdej strony). Sądzę, że optymalna wielkość wesela to gdzieś między 120-200 osób. Nie wyobrażam sobie więcej (wydłużenie ciągu stołów ograniczy parkiet). U nas były cztery rzędy, w tym jeden „szwedzki bufet” (czyli goście siedzieli przy trzech).

6. Kontrola własna.
Ze względu na ilość szczegółowych ustaleń, na których nam zależało – umówiliśmy się z narzeczonym, że z samego rana w dniu ślubu podjedzie na salę i sprawdzi wszystko, co mogłoby być później źródłem konfliktu czy naszego złego samopoczucia. I bardzo dobrze, że pojechał. Problemy były i tam gdzie było ustalone jak i tam, gdzie Panowie „zarządzili” coś po swojemu. Oczywiście Pan Właściciel z samego rana (po interwencji) jechał gdzieś po wiele już razy omawianą coca-colę... Część stołów i krzeseł została zwinięta w miejsce, gdzie miał siedzieć dj (czyli na widoku, cała sala patrząc na parkiet obserwowałaby sterty krzeseł), bo to był zbyt duży wysiłek wynieść je w inne miejsce. Stół, przy którym miała się odbyć ceremonia to był zwykły stolik przykryty białym obrusem, bez jakiegokolwiek przybrania... Trzeba było pokazać palcem co zmienić...

7. Jedzenie i picie
Ogólnie (z nielicznymi wyjątkami) smaczne.
Ciepłe dania podawane na półmiskach, co w przypadku jeśli kuchnia przygotowuje kilka porcji „górką” jest super rozwiązaniem. Przede wszystkim wiadomo, że to co wraca do kuchni na półmisku – to nie jest ruszone, polizane czy pomacane... No i każdy nakładał sobie tyle kartofelków ile miał ochotę...
Tort śmietanowy – rewelacyjny. Bardzo skromnie przybrany, ale to akurat mi pasowało.

Nie przyszło nam do głowy, żeby przy uzgadnianiu menu zwrócić uwagę, że ryba to powinna być w wersji filet. Bo nie każdy radzi sobie z ośćmi. Barszcz czerwony był niesmaczny. I uszka z kapustą i grzybami do niego to też totalna porażka.

Menu podane nie we wszystkich przypadkach zgadzało się z ustalonym. Jako trzecie danie miał być placek ziemniaczany z sosem śmietanowo-pieczarkowym dla bezmięsnych i placek po zbójnicku dla mięsnych. Był tylko ten z sosem, bo pani przy ustalaniu menu zapomniała wpisać placek po zbójnicku do swojej wersji menu. Zwracaliśmy na to uwagę jeszcze w poniedziałek, niestety właściciele olali ten temat... Także wszyscy goście dostali wersję bezmięsną.

Soki, zamiast uzgodnionych Tymbarku były jakiejś innej firmy (nie chcę rzucać nazwami), ale jakiejś takiej taniej typu dwa litry w cenie jednego, którą zawsze starannie omijaliśmy w sklepie... I nie soki, tylko napoje...

W zakresie baru na początku ustalane było, że wszystkie dodatki do drinków gwarantuje sala (a my tylko alkohol). Tuż przed weselem okazało się, że nawet takie (jakby się wydawało podstawowe) dodatki jak mleczko skondensowane albo tabasco musimy kupić we własnym zakresie.

8. Alkohol i jego roznoszenie.
Alkohol we własnym zakresie, włącznie z szampanem. Oni nie mają koncesji.
Z roznoszeniem mieliśmy nie lada problem, bo nie chciałam obciążać rodziny. Na pytanie ile będzie kosztowało, usłyszeliśmy że... 250 zł... Przy 80 dorosłych osobach (w tym po części niepijących) na weselu uważaliśmy, że jest to „lekkie” przegięcie. Natomiast było dostępne zamykane pomieszczenie (magazynek) z lodówką i koszykiem do roznoszenia.

9. Obsługa
Zasadniczo była ok. Mogłaby być lepsza, bo nie rozumiem dlaczego na stole dziecięcym pojawiła się wyłącznie ryba (z ośćmi) a nie pojawiły się w ogóle de volaie (albo bardzo późno, jak wszystkie dzieci już sobie nałożyły)

Bardzo mi się nie podobało, że kieliszki z szampanem były po prostu postawione na stole, a kelnerzy nie podawali ich gościom. Nie przyszło mi do głowy, że to trzeba ustalić.

10. Inne
Było sporo rzeczy wcześniej poustalanych, które w ostatniej chwili okazały się zmienione...
Na przykład ustalaliśmy, że z połowy kinkietów zostaną wykręcone żarówki (nie było innej metody zmniejszenia ilości oświetlenia), w ostatniej chwili okazało się, że „nie wolno”.
Kominek miał się palić przez całe wesele, drewna do kominka było tyle, że ledwo starczyło do godziny pierwszej w nocy i to wcale nie palący się kominek tylko dwie szczapy na krzyż.
Świece na stołach paliły się i były zmieniane zgodnie z ustaleniami.

11. Rozliczenie po weselu i wydawanie jedzenia
Generalnie jak przed weselem wpłaciliśmy pieniądze, to usłyszeliśmy że w tym momencie oni zaklepują liczbę gości i że jeśli zgłosimy wcześniej, że będzie mniej, to nie ma to żadnego znaczenia bo oni już kupili produktów na tyle osób co zgłaszamy. A jak więcej, to jest to nasz problem, bo oni przygotowują na tyle...
Oczywiście wcześniejsze ustalenia były zupełnie inne.

Otwarte napoje gazowane po weselu zestawiono nam do konterenrka. Z propozycją że mogą pozlewać, to wyjdzie mniej butelek do wożenia...

Soki ze stołów zostały zlane do dzbanków i wstawione do lodówki. Nikt nie zaproponował, żebyśmy zabrali. Pewnie poszły na kolejne wesele, po wielu godzinach stania na naszych stołach...

Jedzenie, które zostanie mieliśmy otrzymać do domu. Na pewno nie otrzymaliśmy całego. Od rodziny miałam informacje, że de volaie wracały na półmiskach do kuchni. Do domu nie dostaliśmy ani jednego (a byłam ciekawa ich smaku, bo jadłam rybę). Barszczu nie dostaliśmy ani troszkę. A ponieważ było to ostatnie danie, to zjadło je może 15 osób... czyli porcje dla 75 osób zostały... można się tylko domyślać, co z nimi zrobili... Krem z brokułów otrzymaliśmy (widocznie dzień później nie było go w menu), ale już groszku ptysiowego do niego – nie (może poleżeć). O tort (został cały jeden krążek) musiałam się upomnieć. O barszcz się nie upomniałam, bo był paskudny. Ciasta zostały zrzucone na kupę do kartonu takiego po owocach. Nie widziałam tego „pakowania” bo bym wrzeszczała... Generalnie do domu przyjechały w formie kupy...
Na weselu było ok 10 osób mniej niż było "zadeklarowanych", tych porcji też nie otrzymaliśmy...
Nie umiem określić czy wszystkie zimne dania dostaliśmy...

12. Ocena i ogólne wrażenia oraz zmiany związane ze zmianą właścicieli...
Gdybym miała to wesele organizować jeszcze raz, to byłabym w kropce. (Żeby mieć ślub na sali musieliśmy ją znaleźć na terenie gminy Pruszkowa lub Michałowic, a tu nadmiaru sal nie ma). Najprawdopodobniej jednak zmieniłabym salę na inną. Najwyżej postawilibyśmy na inny (letni) termin i ślub w plenerze. Uważam, że ilość nerwów, jaką przeszliśmy w związku z nowymi panami zarządcami – była zdecydowanie zbyt duża!!!

Z punktu widzenia biznesu, jeśli nie zmienią stosunku do klienta (na przyjazny), to nie wróżę im powodzenia... W każdym razie NA PEWNO jeżeli oglądając salę trafiłabym na któregoś z nich a nie na poprzednią właścicielkę, to nie zdecydowałabym się na tą salę. Panowie stwarzają wrażenie, że chodzi im tylko o kasę. I w bardzo nieprzyjemny sposób dają do zrozumienia, że my, to wynajmujemy tą salę na chwilę i jesteśmy tu generalnie mało-płacącymi intruzami...

Jeżeli ktoś się zdecyduje, to niestety ale trzeba dopilnować każdego detalu. Wszystko trzeba spisać i sprawdzić, czy w obu wersjach (umowy, menu) jest zapisane to samo. Na przykład godzinę zakończenia wesela, menu ze szczegółami (ilością jedzenia, wielkością porcji) oraz rodzajami napojów, które pojawią się na stole...

Z tego co wiem (na gronie) już rozwinęła się dyskusja na temat nowych panów właścicieli. Panowie dzwonią po klientach i zmieniają umowy na przyszły rok i kolejne lata. Zmieniają ceny, zmieniają ilość potraw, zmieniają inne zasady (typu: wcześniej za zespół 50%, teraz 100%). Na protesty klienci słyszą, że w umowie jest taki punkt, że z przyczyn losowych (po stronie właścicieli) jest możliwość rozwiązania umowy i zwrotu zaliczki. „A przyczyna losowa to jest wtedy jak mi się pies rozchoruje” – oczywiście to jest cytat.
Podobne problemy pojawiają się w związku z ilością porcji. Przypomnę, że jedzenie podawane jest na półmiskach... Padają podobno odpowiedzi, że „to już wasz problem jeśli ktoś weźmie dwie porcje mięsa”. Wcześniej pani właścicielka deklarowała, ze z definicji przygotowują 10% więcej... Generalnie poszukujących odsyłam na grono, tam jest dość ciekawa dyskusja na temat aktualnych zmian...
 
 
pauloszka Wysłany: 2008-10-27, 14:42   

Rodzina głoduje, bo ja netuje


Wiek: 34
Dołączyła: 09 Wrz 2008
Posty: 1573
Nazwa sali: Villa Estera (dawniej restauracja Estera)
Adres (oraz link):
Reguły kolo Piastowa, Al.Jerozolimskie 331
www.villaestera.com
Na ile osób: 150-200
Krótka opinia: nowa sala weselna, w budowie, planowane otwarcie na pazdziernik 2008
mijam tę sale codziennie w drodze do pracy, wiec podpowiadam, ze takowa sie buduje :)




synuś pierzasty
 
 
Leteecia Wysłany: 2008-10-28, 13:54   

Poważnie uzależniona
cyborg


Wiek: 35
Dołączyła: 08 Wrz 2008
Posty: 3124
Skąd: Silesia
Licho, właścicielom zajazdu pod jaworem należy się wielki kop w doopę :zly:

***

Nazwa sali: Dom Przyjęć Okolicznościowych OMEGA
Adres (oraz link, jeśli jest):Ruda Śląska, ul. Reja 2, http://www.omega.rsl.pl/index.html
Na ile osób: sala na max 50 osób, nasze wesele było na 40 i uważam, że to optymalna liczba na tej sali. Oprócz tego do dyspozycji jest druga sala na kilkanaście osób (u nas podawano tam posiłki obsłudze), ogród zimowy,i altana do grilla i oczywiście ogród.
Termin wesela: sierpień 2006
Cena oraz co było w nią wliczone: 150zł/ osobę, 1 dzień. W cenie było wszystko prócz alkoholi i dodatków do nich; czyli: obiad(rosół, 5 rodzajów mięsa, sałatki i kapusty,kluski, ziemniaki, kompot, soki, wino do wyboru), deser (tort, ciasta, pyszne małe ciasteczka/cukierki, lody, kawa, herbata -gorące i mrożone, płyta (po prostu oczy by jadły, na stronie są przykłady menu, mnóstwo galaret, wędlin, ptysiów i innych cudów - to jedyny lokal, w którym się tak obżeram każdorazowo :P ), jako kolację wybraloiśmy grill w altanie (pieczone ziemniaki, sałatki, karczek, szaszłyki, kiełbaski), a na ostatnią kolację żurek z grzybami.
Krótka opinia:To była pierwsza i jedyna sala, jaką obejrzeliśmy. Zależało nam na małej, klimatycznej sali z ogrodem gdzie właściciele spełnią nasze, dość wysokie, oczekiwania. Spisali się na medal. Było cudownie na naszym weselu i jest cudownie za każdym razem kiedy tam gościmy. Właściciele uwzględnili w menu wszelkie nasze sugestie (jedyna rzecz o jakiej zapomniałam powiedzieć to, że nie chcę na torcie żadnych figurek :kwasny: i wjechał mi na salę torcik z gustowną parką na szczycie - piszę, żeby uprzedzić że tak jest w standarcie). Starłam się z właścicielem tylko w jednej kwestii - nie uznaję symboli religijnych i prosiłam o zdjęcie krzyża, który zdobi korytarz. Nieco się pożarliśmy, bo właściciel katolik do kwadratu, ale ostatecznie krzyża nie było :] Także można się z nimi w każdej kwestii dogadać. Nie zostały też od nas pobrane żadne dodatkowe opłaty za roznoszenie alkoholi, przedłużające się wesele (mimo, że w umowie było zastrzeżone 100zł za każdą godzinę) :cool2: , krojenie kołocza itp. Wszystko zostało spakowane do pudełek i do koszy i nam zwrócone (poza sałatkami i rzeczami, które nie nadawają się do przechowywania). Od naszego wesela wszyscy, którym starcza ta wielkość sali robią tam imprezy, a to chyba najlepsza rekomendacja ;)
 
 
Licho Wysłany: 2008-10-28, 17:52   

Forumowy wyjadacz


Dołączyła: 10 Wrz 2008
Posty: 2240
Skąd: z maliniaka
Leteecia, wiesz, ja wierzę głęboko, że oni dostaną jeszcze tego kopa... nazwijmy to od życia...

słowo daję, że specjalnie czekałam ponad dwa tygodnie, żeby emocje opadły, bo bezpośrednio po to mogłabym się nie powstrzymać i to bardziej dosadnie opisać...

wiem też z korespondencji mailowej z jedną dziewczyną, która u nich miała wesele, ze u niej z kolei pojawił się problem godziny zakończenia (akurat poprawin), bo pani na swojej kartce zapisała wcześniejszą... i potem zażądała dopłaty za przedłużenie...




:police:
 
 
till Wysłany: 2008-10-29, 06:41   
On znów gotuje bo ja wciąż netuje


Dołączyła: 10 Wrz 2008
Posty: 1866
Nazwa sali: Canwa
Adres (oraz link, jeśli jest): http://www.canwa.waszewesele.com/ofirnie.html
Na ile osób: 100
Termin wesela: 2007 rok
Cena oraz co było w nią wliczone:
160 zł/osoba (choć inni płacili w podobnym terminie 150 zł/osoba, więc najwyraźniej słabo się targowaliśmy) + 1000 zł grill. W tym: 5 posiłków, sporo przystawek, napoje zimne (cola, fanta, soki itd.), napoje gorące, obsługa kelnerska, tort, szampan na powitanie. Brak korkowego. 6 pokoi z miejscem noclegowym. Poprawiny płatne dodatkowo (nie pamiętam ile).
Krótka opinia:
Sala niezbyt urokliwa, ale jedna z większych (do 140 osób) i tańszych w Warszawie. Jest parking, na noc podwórko jest zamykane, więc jest w miarę bezpiecznie. Dzięki pokojom na górze sali goście zawsze mogą się zdrzemnąć (starczy miejsca dla ok. 18 osób). Żarcia dużo, gościom ponoć smakowało. Można ułożyć własne menu, sporo potraw do wyboru. Właścicielka sali chciała, żebyśmy całą kwotę za salę zapłacili jej tydzień przed weselem. Salka taneczna trochę mała, ale to nie przeszkadzało, po prostu wesele weszło nam na salę jadalnię. Sala klimatyzowana. Krzesła są w miarę ładne, nie trzeba zamawiać pokrowców. Na zewnątrz są ławki i stoliki drewniane, paskudne oczko wodne - jest gdzie się przewietrzyć ;)

Niestety doszło do paru zgrzytów. Gdy podpisywaliśmy umowę zapytałam właścicielkę sali o dekorację. Pani powiedziała, że dekoracja jest elementem stałym sali, jest taka jak widzimy i taka będzie na nasze wesele. Kobieta "zapomniała" wspomnieć, że w ostatnią sobotę miała wesele i ci ludzie zamówili dekoratora, więc dekoracja, którą wtedy widzieliśmy zdecydowania nie była stałym elementem sali. Na 2 tygodnie przed weselem musiałam szukać dekoratora, bo bez dodatkowych ozdobników ta sala jest po prostu brzydka.
Poza tym pani nie zgodziła się na zewnętrzny catering (nawet barman podający drinki musiał być jej znajomym!).
W czasie wesela doszło do bardzo nieprzyjemnej sytuacji. Zespół organizował dość tradycyjne zabawy weselne, do których potrzebne były krzesła. Pani odmówiła pożyczenia tych krzeseł, bo w czasie zabaw się niszczą :| Właściciel zespołu później powiedział, że w jego wieloletniej karierze po raz pierwszy coś takiego się wydarzyło.
Były problemy z dodekorowaniem sali, dekoratorka też musiała trochę negocjować z właścicielką sali by się zgodziła na niektóre nasze pomysły :kwasny:

Sala ma niewątpliwe plusy (np. cena), ale gdybym dzisiaj brała wesele wolałabym dopłacić za ładniejszy lokal ;)
 
 
Dodka Wysłany: 2008-11-19, 15:59   

Temat po temacie, a bałagan w chacie


Dołączyła: 15 Wrz 2008
Posty: 250
Skąd: z Glacy
Nazwa: Restauracja Cesarsko-Królewska
Ślub: 24.06.2006
Miejsce ślubu: Wrocław

Restauracja Cesarko-Królewska, z bardzo dobrą kuchnią, mająca swoją renomę, przepiękną górną salę wiedeńską ale... . Z początku bardzo mili właściciele oraz kierowniczka zapewniali nas, że mamy rezerwację właśnie na wspomnianą górną salę, została ustalona cena, choć powiedziano również, iż jeżeli chcielibyśmy mieć przyjęcie na dolnej wówczas cena zostanie obniżona o daną sumę (nie pamiętam już dokładnie, ale różnica wynosiła kilkadziesiąt zł). Zapewniono nas również o braku potrzeby podpisania umowy (nasza wina, żeśmy się nie zaparli w tej kwestii). Toteż wierzyliśmy, że restaruracja z daną renomą i uchodząca za jedną z lepszych nie pozwoli sobie na jakikolwek numer. Pomyliliśmy się. Na niespełna kilka dni przed ślubem zostałam powiadomiona (gdy sama zadzwoniłam w sprawie domówienia szczegółów), iż nie możemy mieć u nich przyjęcia ponieważ będzie miał kto inny. Zapytawszy o przyczynę takiego postępowania usłyszałam, że u nas nie będzie tyle gości co u osoby, która właśnie dokonała tej rezerwacji. Byliśmy delikatnie mówiąc źli. Po kilku telefonach i wymianach zdań, gdy w końcu powiedzieliśmy, by była owa dolna sala (na co się zgodzili) usłyszeliśmy, iż ... cena pozostaje niezmieniona. Nie będę przytaczać tutaj wymiany zdań pomiędzy nami, a kierowniczką restauracji gdyż nadawałyby się tylko i wyłącznie na pomyje.
Zatem reasumując. Restauracja fajna pod względem wyglądu, smacznych potraw, ale tylko i wyłącznie na 1 razowy obiad, nic więcej. Odradzam ją względem organizacji w niej przyjęć. Nie życzę takiej sytuacji żadnej z przyszłych par młodych.




Janusz Korwin-Mikke
Obejrzyj. Nie będziesz żałować.
"Zaglądali do toreb, zaglądali do waliz, nie zajrzeli do d..y, a tam był socjalizm." — Czesław Miłosz
 
 
ilea Wysłany: 2008-12-12, 13:42   

Starsza Kobieta
z czarnym kotem


Wiek: 35
Dołączyła: 19 Lis 2008
Posty: 6340
Nazwa sali: Polonez-Kasyno Książęce Tychy
Adres (oraz link, jeśli jest): Tychy ul. Browarowa 2 http://www.polonez.com.pl/
Na ile osób: do 120
Termin wesela: 02.08.2008
Cena oraz co było w nią wliczone: 170 zł/osobę
w cenę wliczono obiad, tort, kawa i herbata bez ograniczeń, zimne gazowane napoje, zimna płyta i 3 ciepłe posiłki (w tym jeden mógł być na zasadzie grilla). Sami kupowaliśmy soki, ciasta, owoce i ciasteczka oraz alkohol (szampan, wina, wódkę)
Krótka opinia:
Sala duża z bardzo wysokim sklepieniem (niestety bez klimatyzacji), nie mieliśmy tam poczucia zaduchu, gorąco zaczęło się tam robić ok godziny 2 nad ranem. Sala położona w pięknym parku, do którego w trakcie wesela nie mają dostępu ludzie z zewnątrz. Duży parking, można powiedzieć, że strzeżony, bo cały czas krążył tam jeden z panów z obsługi. Właścicielka sali ma podpisaną umowę z zespołem (z którego można oczywiście zrezygnować), w sytuacji, gdy korzysta się z ich usług nie płaci się za ich posiłki. Istnieje możliwość zmniejszenia opłaty za osoby, które będą tylko na części wesela, np tylko na obiedzie. Za dzieci do 4 roku życia nie płaci się, dzieci do 10 roku życia połowa ceny. Jedzenie po weselu zostaje spakowane w dostarczone wcześniej pojemniki. Obsługa sprawna i szybka. Wydawanie kolejnych posiłków (tzn czas ich rozpoczęcia był wcześniej ustalony) konsultowana z nami, tzn czy już, czy jeszcze poczekać.
Alkohol wedle uznania może roznosić starosta lub jeden z kelnerów.
Jedzenie smaczne i duże porcje.
Sala ze względu na charakter nie wymaga dodatkowego, poza standardowym, zdobienia. Co więcej jedna z pań może zrobić śliczne rzeźby z owoców.
Sala godna polecenia.
Jeśli chodzi o poweselne rozliczenia, to także przebiegały bez problemu.
Sala godna polecenia, z tym że terminy trzeba rezerwować w "chodliwym" terminie nawet półtora do 2 lat wcześniej. :D
 
 
Lavinio Wysłany: 2009-02-08, 18:30   

Forumowy wyjadacz


Wiek: 35
Dołączyła: 08 Wrz 2008
Posty: 2556
Skąd: Warszawa
Nazwa sali: Centrum Platon , Warszawa
Adres : www.centrumplaton.pl/
Na ile osób: 69
Termin wesela: 25.08.2007
Cena oraz co było w nią wliczone: 149 zł jedzenie 3 x na ciepło, picie,cisata, alkohol i tort był nasz.

Krótka opinia:

Wesele w 2 salach z klimatyzacją,dobra obsługa pyszne jedzenie-szczególnie szynka pieczona w całości krojona na oczach gości przez kucharza w wielkiej czapie :) .Gratis były 3 pokoje 2 osobowe w tym jeden dla nas z koszem kwiatów i szampanem.Rano śniadanie.




 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



forumla.pl - fora internetowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group