Babiniec Cafe Strona Główna

Poprzedni temat «» Następny temat
Trzeci poród
Autor Wiadomość
agnetta Wysłany: 2016-01-28, 12:15   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 05 Wrz 2008
Posty: 6238
Skąd: Sielskie Mazowsze ;)
Qurczak napisał/a:
Do tego stopnia byłam niepewna tego czy już rodzę, czy już wyjeżdżać by zdążyć


Otóż to, znam to uczucie :)
Ogromnie GRATULUJĘ :hurra:




G & J & B
 
 
Zmora Wysłany: 2016-01-28, 13:42   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 11 Wrz 2008
Posty: 5297
Qurczak, gratulacje!
 
 
Qurczak Wysłany: 2016-01-28, 14:29   

Poważnie uzależniona


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 3293
Dziewczyny - bardzo dziękuje za gratulacje. :-)

Odpowiadając na pytania - miałam rodzic na Madalińskiego- miałam stamtąd lekarke i oswojony wyjazdami na KTG teren. ;)
Ponieważ bóle zaczęły sie rano tuż przed godzinami szczytu, no cóż, zdecydowaliśmy o zmianie planów i zajechaliśmy na Karową. Bałam sie, korków przy rondzie Jazdy Polskiej.
Generalnie płakałam z bólu podczas jazdy.
Na hasło, ze to trzeci porod, i ze skurcze trwają ze 3 godziny, akcja była natychmiastowa.
Przyjęta zostałam i zbadana w max. 10 min. Miałam już 4 -5 cm rozwarcia.
Po poprzednim porodzie w św. Zofii, po tym jak zobaczyłam sale, autentycznie myślałam o tym żeby zawiesić akcje porodową na jakiś czas i jednak pojechać na Madalinskiego :hyhy:
To jest głęboki PRL - zarówno jeśli chodzi o pokój do porodu , jak i mentalność personelu ( młodego!!!).
Poszanowanie intymności? Godności? Prywatność? W życiu.
Niemniej jednak lekarka i położna były konkretne i profesjonalne- bardzo sprawnie poprowadziły mnie przez porod - 3 parcia - 10 min i Tomek był już na świecie. Po 1,5 h od dotarcia do szpitala. Moja doula nie zdążyła dojechać ;)
Ale kategorycznie zażadalam wypisu mnie ze szpitala, jeszcze w trakcie porodu. :hyhy:
Podpisałam masę dokumentów, ktore tworzyli na te okazje ( nie mieli procedur i miałam wrażenie ze to dla nich egzotyka) w tym musiałam własnoręcznie napisać oświadczenie, ze mam świadomość tego, ze wyjściem ze szpitala mogę narazić siebie i swoje dziecko na zagrożenie zdrowia i zycia a w konsekwencji na smierć.
Koniec końców - Tomek urodził sie o 10.40. mając 4050 g. 53 cm dł. SN. Bez znieczulenia z.o. Tylko na gazie rozweselajacym. Dostał 10 pkt. Pięknie sie przyssal.
O 17.30 wyjechaliśmy do domu :)




 
 
nata Wysłany: 2016-01-28, 17:08   

Poważnie uzależniona


Dołączyła: 05 Wrz 2008
Posty: 3212
Skąd: ...
Gratuluję jeszcze raz :) Zapytam z ciekawości, dlaczego tak zależało Ci, żeby jak najszybciej wyjść ze szpitala do domu? Dla mnie czas w szpitalu po porodzie był czasem odpoczynku. Podali jeść, posprzątali, wykąpali dziecko, no luz bluz :cool2: Jedyne co musiałam to wziąć prysznic i nakarmić ssaka, poza tym mogłam leżec i pachnięć tudzież spać :hyhy: A w domu, wiadomo: gotowanie, sprzątanie, zajmowanie się starszym itd. Te trzy dni w szpitalu były mi potrzebne.
 
 
dagjes Wysłany: 2016-01-28, 20:10   

On znów gotuje bo ja wciąż netuje


Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 1792
Qurczak, gratulacje :) Ja też nie byłam pewna czy rodzę, ale stwierdziłam, że najwyżej mnie odeślą ;)




DMB++
 
 
Qurczak Wysłany: 2016-01-29, 22:10   

Poważnie uzależniona


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 3293
nata napisał/a:
Gratuluję jeszcze raz :) Zapytam z ciekawości, dlaczego tak zależało Ci, żeby jak najszybciej wyjść ze szpitala do domu? Dla mnie czas w szpitalu po porodzie był czasem odpoczynku. Podali jeść, posprzątali, wykąpali dziecko, no luz bluz :cool2: Jedyne co musiałam to wziąć prysznic i nakarmić ssaka, poza tym mogłam leżec i pachnięć tudzież spać :hyhy: A w domu, wiadomo: gotowanie, sprzątanie, zajmowanie się starszym itd. Te trzy dni w szpitalu były mi potrzebne.


Bo zwyczajnie wolałam leżeć i pachnieć po porodzie w warunkach domowych. ;)
Nie szpitalnych.
Tak ustaliłam z mężem, zgodziliśmy sie na wizje jak najszybszego powrotu do domu i kilku dni podczas których mam pod nos podane jedzenie, nie myśle o praniu, sprzątaniu, gotowaniu i dzieciach. Jest słodko, uroczo ach i och. ;) a ja leżę w pachnącej świeżością własnej pościeli z noworodkiem u piersi, w świeżo odnowionym domu. W tle leci playlista którą przygotowałam na porod. Pachnie naparem ziół z mojego ogrodu. Moje starsze dzieci sa nakarmione, zadbane.
Taka miałam wizje, na która od kilku miesięcy przygotowywałam i męża i dzieci.
I na to sie przygotowaliśmy organizacyjnie i tak jest :)




 
 
nata Wysłany: 2016-01-29, 22:25   

Poważnie uzależniona


Dołączyła: 05 Wrz 2008
Posty: 3212
Skąd: ...
Qurczak napisał/a:
nata napisał/a:
Gratuluję jeszcze raz :) Zapytam z ciekawości, dlaczego tak zależało Ci, żeby jak najszybciej wyjść ze szpitala do domu? Dla mnie czas w szpitalu po porodzie był czasem odpoczynku. Podali jeść, posprzątali, wykąpali dziecko, no luz bluz :cool2: Jedyne co musiałam to wziąć prysznic i nakarmić ssaka, poza tym mogłam leżec i pachnięć tudzież spać :hyhy: A w domu, wiadomo: gotowanie, sprzątanie, zajmowanie się starszym itd. Te trzy dni w szpitalu były mi potrzebne.


Bo zwyczajnie wolałam leżeć i pachnieć po porodzie w warunkach domowych. ;)
Nie szpitalnych.
Tak ustaliłam z mężem, zgodziliśmy sie wizje jak najszybszego powrotu do domu i kilku dni podczas których mam pod nos podane jedzenie, nie myśle o praniu, sprzątaniu, gotowaniu i dzieciach. Jest słodko, uroczo ach i och. ;) a ja leżę w pachnącej świeżością własnej pościeli z noworodkowym u piersi, w świeżo odnowionym domu. W tle leci playlista którą przygotowałam na porod. Pachnie naparem ziół z mojego ogrodu. Moje starsze dzieci sa nakarmiona, zadbane.
Taka miałam wizje, na która od kilku miesięcy przygotowywałam i męża i dzieci.
I na to sie przygotowaliśmy organizacyjnie i tak jest :)

Ano widzisz, ja nawet gdybym ustaliła i wszyscy stosowaliby się do tego, to jestem tak nastrojona na wysokie obroty, że nie potrfiłabym zluzować. Nawet po operacji w dniu wyjścia ze szpitala, ledwie kuśtykając wskoczyłam w swoje tryby: praca, dzieci, dom. Mnie jak się nie przymusi, to nie ma opcji odpoczynku. Mama krzyczała, że mam leżeć (wzięła urlop, żeby się mną zająć :lol: ), a stary olał, bo wie jaka jestem :oczami: . Ponoć to się jakoś leczy ;)
 
 
Qurczak Wysłany: 2016-01-29, 22:37   

Poważnie uzależniona


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 3293
nata, nie twierdze, ze łatwo jest walczyć z przyzwczajeniami i nawykami. ;)
Natomiast fajnie jest czasem sie zatrzymać i pocelebrowac ważne w życiu chwile. Ktore nigdy już sie nie powtórzą.
Ja już kolejnego dziecka nie planuje.




 
 
karola82 Wysłany: 2016-01-30, 09:24   

Rodzina głoduje, bo ja netuje


Dołączył: 01 Paź 2008
Posty: 1498
Qurczaku gratuluję serdecznie :cmok: Witaj Tomku:) No to masz teraz brygadę :hyhy:
Podziwiam za decyzyjność i odwagę. W życiu bym chyba nie wpadła na to, że mogę sobie tak po prostu po porodzie wyjść ze szpitala, a przecież to nie zsyłka czy więzienie :rotfl:

Jeszcze raz wszystkiego najlepszego:)
 
 
Matylda Wysłany: 2016-02-10, 10:39   

Starsza Kobieta


Wiek: 33
Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 15406
Skąd: Warszawa
Qurczak, gratuluję trzeciego potomka :D

Qurczak napisał/a:
Po poprzednim porodzie w św. Zofii, po tym jak zobaczyłam sale, autentycznie myślałam o tym żeby zawiesić akcje porodową na jakiś czas i jednak pojechać na Madalinskiego

To w szoku jestem, ja na Karowej rodziłam 7 lat temu (matko, nie sądziłam, że tak dawno :masakra: ), w Zoście 4 lata temu, i wtedy już miałam poczucie, że jednak Karowa bardziej komfortowa.

Szybkiego powrotu do domu zazdroszczę, gdyby nie żółtaczka młodych moich, to pewnie też tak bym była gotowa zrobić. Może następnym razem ;)





FotoStwory
 
 
Qurczak Wysłany: 2016-02-11, 16:47   

Poważnie uzależniona


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 3293
Matylda, - każde z moich dzieci miało żółtaczkę. Fizjologiczną. Tomcio dopiero teraz ( 15 dni) odzyskuje normalny kolor skory. Tylko z Grzesiem dałam sie zatrzymać w szpitalu z tego powodu.
Z Romciem i Tomciem samo minęło - karmiłam normalnie piersią. Wiec nie wydaje mi sie aby to był naprawdę ważny powód aby przetrzymywać w szpitalu.

Przy 4 porodzie to chyba bym odmówiła już wyjazdu do szpitala na porod :cool2:

I serio serio - sale porodowe na Karowej i podejście personelu - jest mocno zmedykalizowane.
Nie były to okoliczności moich marzeń . No ale w sumie zawsze lepsze to niż w samochodzie w korku w centrum Warszawy :cool2:




 
 
Matylda Wysłany: 2016-02-11, 16:53   

Starsza Kobieta


Wiek: 33
Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 15406
Skąd: Warszawa
Qurczak napisał/a:
Z Romciem i Tomciem samo minęło - karmiłam normalnie piersią. Wiec nie wydaje mi sie aby to był naprawdę ważny powód aby przetrzymywać w szpitalu.

Moje dzieci miały wyjątkowo wysoki poziom bilirubiny, więc nie było mowy, żeby obeszło się bez naświetlania, a już nas przetaczaniem krwi raz straszyli. Wiem, że Zośka wypożycza łóżeczka do naświetlania do domu, więc może to będzie jakieś rozwiązanie :hyhy:

Qurczak napisał/a:
Przy 4 porodzie to chyba bym odmówiła już wyjazdu do szpitala na porod

Właśnie też bym tak kombinowała :D





FotoStwory
 
 
Qurczak Wysłany: 2016-02-11, 17:16   

Poważnie uzależniona


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 3293
Matylda - ja sie nie znam, ale z moich obserwacji wynika, ze żółtaczka pojawia sie najwcześniej w 2-3 dobie. Tomcio miał żółte spojowki w 5 dobie. Nie sprawdzalam nawet poziomu bilirubiny. W szpitalu tez nawet o tym nie wspominali.
Wydaje mi sie, ze teraz maja tez inne podejście. Ze żółtaczka fizjologiczna jest fizjologiczna i w większości przypadków nie wymaga reakcji. A jak bedzie wymagać to można wrócić do szpitala.

Ja już przy drugim dziecku chciałam rodzic w domu, ale pierwszy porod miałam przez cc, wiec automatycznie nie kwalifikowalam sie do porodu w domu.




 
 
Matylda Wysłany: 2016-02-11, 17:32   

Starsza Kobieta


Wiek: 33
Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 15406
Skąd: Warszawa
Qurczak napisał/a:
Ze żółtaczka fizjologiczna jest fizjologiczna i w większości przypadków nie wymaga reakcji. A jak bedzie wymagać to można wrócić do szpitala.

W większości przypadków tak, u nas niestety występuje jakiś konflikt, i dopiero w Zośce zamiast czekać do 3 doby z badaniem sprawdzili zaraz po porodzie, Adela była od razu praktycznie naświetlana, więc zakładam, że my niestety nie zaliczamy się do większości wypadków. Inaczej też pewnie bym za długo w szpitalu nie wytrzymała :)





FotoStwory
 
 
alexa Wysłany: 2016-02-12, 20:09   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 19610
Skąd: ...
U pierwszego dziecka żóltaczka fizjologiczna, ale u drugiego juz z konfliktu grup krwi, od razu, dlugo i wysoko.
Tak czy siak przy moich schizach i czarnowidztwie po powrocie od razu po porodzie mogłby mi się przytrafic mały zawał z nerwow :rotfl: Choc jak przeczytalam o Twojej wizji Qurczaku i jak ją realizujesz to się rozmarzylam ;) No i gratuluję :D




 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



forumla.pl - fora internetowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group