Babiniec Cafe Strona Główna

Poprzedni temat «» Następny temat
Szpital sw.Zofii
Autor Wiadomość
kotetsu Wysłany: 2014-08-24, 21:10   

On znów gotuje bo ja wciąż netuje


Dołączyła: 22 Lip 2009
Posty: 1781
Skąd: Wawa
Dziewczyny, a jakieś świeższe wiadomości z Zośki? Jak tam się teraz rodzi? Jak jest z przyjęciami? Bo po oddaniu nowej części miejsc dość dużo. Rozważam czy brać położną min. żeby się na pewno dostać i nie wiem czy to ma sens. Bo jeśli ma być taka jak przy pierwszym porodzie to wolę za nią nie płacić i wziąć doulę żeby mi pomogła...





 
 
mesimarja Wysłany: 2014-08-24, 21:14   

On znów gotuje bo ja wciąż netuje
Wsiowa kobieta


Dołączyła: 30 Lis 2011
Posty: 1813
kotetsu, a możesz opisać swoje doświadczenia z położną w Zofii? (może być oczywiście na priw). Ja przy pierwszym porodzie nie miałam, ale teraz jestem prawie zdecydowana. Jeśli coś jest nie tak, to też może doulę rozważę... Czy można być na porodzie z doulą i mężem?

Dwa lata temu jak się przymierzałam do położnej z Zofii, to mi powiedziała, że zamówienie położnej nie gwarantuje przyjęcia, że radzi mieć lekarza stamtąd (miałam i teraz mam ;) ). Nie wiem jak jest teraz.




Zapraszam do siebie ...
 
 
aisile Wysłany: 2014-08-25, 10:03   

Net włączony- gar z zupą spalony


Jak do nas trafilas?: gimbla
Wiek: 32
Dołączyła: 30 Paź 2008
Posty: 1136
Skąd: Warszawa
Nie wiem czy to odpowiedni temat, ale mam pytanie odnośnie papierologii po narodzinach. Słyszałam ze św Zofia sama umawia na termin w Usc i wysyła dokumenty? Jak to dokładnie wyglada?




Miłość jest ślepa, ale ślub przywraca jej wzrok :D
 
 
kotetsu Wysłany: 2014-08-25, 10:59   

On znów gotuje bo ja wciąż netuje


Dołączyła: 22 Lip 2009
Posty: 1781
Skąd: Wawa
mesimarja moim zdaniem chodzi o konkretną położną, której nie polecam. Rozważam, bo może inne są bardziej pomocne, ja rodziłam całą noc i poza nalaniem wody do wanny położna nie zrobiła nic, głównie siedziała z położną dyżurną i mąż za nią biegał, żeby mi jakoś pomogła. No poza masażem szyjki (bardzo bolesnym), a potem przebiciem pęcherza - ale nie poinformowała mnie
że będzie robić ani jedno ani drugie :kwasny:
Z tego co wiem można być z doulą i mężem.
Co do dostania się do szpitala, to zależy czy dużo kobiet czy nie, a to taką wiedzę mi chodzi - czy zdarza się odsyłanie.
Tak rozważam czy lepiej wziąć znów położną, tylko jakąś sensowną, czy doulę.





 
 
mesimarja Wysłany: 2014-08-25, 13:56   

On znów gotuje bo ja wciąż netuje
Wsiowa kobieta


Dołączyła: 30 Lis 2011
Posty: 1813
kotetsu, podeślesz jej nazwisko na priw?




Zapraszam do siebie ...
 
 
meg_ann Wysłany: 2014-08-28, 10:33   
Wałeczki na głowie, a ja netuje sobie


Wiek: 35
Dołączyła: 08 Lis 2009
Posty: 459
Skąd: W-wa
Cytat:
Słyszałam ze św Zofia sama umawia na termin w Usc i wysyła dokumenty? Jak to dokładnie wyglada?
_________________

Przychodzi pani z urzędu i mówi jaki jest najbliższy wolny termin. Jeśli Ci nie pasuje to podaje inne, późniejsze terminy. U nas ten najbliższy wolny termin był aż za miesiąc a mi zależało żeby załatwić to jak najszybciej bo akt potrzebny jest do wypłaty macierzyńskiego z Zusu więc wysłałam męża do USC kilka dni po porodzie - panie się zdziwiły, że przyszedł wcześniej ale że było akurat wolne okienko bo ktoś się nie zgłosił w swoim terminie to dokumenty mu wydały.
kotetsu napisał/a:
Dziewczyny, a jakieś świeższe wiadomości z Zośki?

Ja rodziłam 17 kwietnia, przyjechałam z sączącymi się wodami w nocy i przyjęli mnie - nie miałam tam lekarza ani położnej. Z kolei dziewczyna z którą potem leżałam w sali miała położną i urodziła na izbie przyjęć - nie było miejsc a poród postępował szybko, ledwo zdążyła przyjechać ta jej położna ;)
Moje wrażenia są takie sobie. Wcześniej rodziłam na Solcu i było gorzej ale w Zofii położna przyszła tylko kilka razy na badanie i na końcówkę porodu a tak to zajmowała się mną sympatyczna studentka położnictwa. Poród postępował bardzo powoli i położna zapytała czy zgadzam się na podanie petydyny która przyspieszy rozwieranie szyjki. Zgodziłam się, nie wiedziałam że pod tą nazwą kryje się po prostu dolargan. :wsciekly: Na tym jednak nie koniec - po podaniu kroplówki zaczęłam mieć skurcze parte i było za późno na znieczulenie więc końcówka porodu była dużo gorsza niż na Solcu gdzie znieczulenie mi podano. Położna badała mnie co kilka godzin bardzo boleśnie - podejrzewam że masowała szyjkę pod przykrywką badania :cenzura: Poza tym w wypisie mam: podano ileś tam ml oksytocyny podczas gdy ja byłam pewna że podają mi petydynę/dolargan. (dopytywaliśmy z mężem o tę petydynę kilka razy i położną i tę studentkę i obie mówiły to samo) Naprawdę byłam w szoku jak to zobaczyłam, bo położna uprzedzała mnie że może być konieczne podanie oksytocyny jeśli nie urodzę do południa a w końcu mnie okłamała odnośnie tego co zamierza mi podać.
Po porodzie opieka bardzo w porządku, położne zajęły się z własnej inicjatywy moim małym krzykaczem żebym mogła zjeść śniadanie w spokoju - ponosiły ją zwiniętą w tobołek i po 10 min. oddały całkiem spokojne dziecko ;) Jak chciałam dokarmić małą to powiedziały że jak za 15 min nie uspokoi się i nie zaśnie to przyniosą mi butelkę ale zasnęła więc nie dokarmiałam (ale spadek wagi w dniu wypisu był ciut za duży jednak)




 
 
aisile Wysłany: 2014-09-24, 16:40   

Net włączony- gar z zupą spalony


Jak do nas trafilas?: gimbla
Wiek: 32
Dołączyła: 30 Paź 2008
Posty: 1136
Skąd: Warszawa
Jestem juz po, więc moge zdać mała relacje.
Do szpitala przyjęli mnie w niedziele w nocy, miałam juz 5 cm rozwarcia, niestety nie było miejsc na porodowce, ale przyjęli mnie na patologie. Więc i tak miło z ich strony. Poloznej nie miałam wykupionej, ale trafiła mi sie super młoda dziewczyna Hania. Naprawdę bardzo pomocna, troskliwa, po prostu super!
W szpitalu lezalam 5 dni, warunki bardzo dobre, jedzenie spoko. Położne miłe, ale jest jedno ale. Miałysmy problem z karmieniem piersią, i niestety jedyne co usłyszałam, to to ze mam duże, płaskie brodawki, a mała nie umie ssac i z karmienia nic nie bedzie... zostałam z tym sama.
Więc uważam, ze położne mimo, ze miłe trochę mało pomocne...
Najwiekszy minus szpitala to pani pediatra nastraszyla mnie cytomegalia u córki, bez potwierdzenia wynikami badań. I przez jej opieszałość w kierowaniu nas na badania musialysmy siedzieć tam dłużej.
Podsumowując złe nie było, ale idealnie tez nie. I potwierdzam, ze są nastawieni mocno na siły natury, co nie zawsze jest łatwe dla rodzącej ;)




Miłość jest ślepa, ale ślub przywraca jej wzrok :D
 
 
Szanta Wysłany: 2014-10-01, 20:55   
Pampersa mi dali i nowym nazwali


Jak do nas trafilas?: wyszukiwarka
Wiek: 37
Dołączyła: 05 Wrz 2014
Posty: 6
Jeśli nie pomyliłam szpitali to w św. Zofii utworzyli Dom Narodzin gdzie rodzi sę zupełnie naturalnie, warunki zbliżone do porodu w domu. Żadnych znieczuleń, kroplówek itp. Rodziła tam moja koleżanka więc jak mi opowie jak było to napiszę
 
 
czumilka Wysłany: 2015-05-27, 19:50   

Rodzina głoduje, bo ja netuje


Wiek: 38
Dołączył: 17 Lip 2010
Posty: 1378
Jakies porody z tego roku w Zośce? ;) odsyłają jak się nie ma lekarza od nich?







 
 
Zaynah Wysłany: 2015-05-28, 12:29   

Net włączony- gar z zupą spalony


Jak do nas trafilas?: z g.
Dołączyła: 10 Wrz 2008
Posty: 758
Skąd: Warszawa
czumilka napisał/a:
Jakies porody z tego roku w Zośce? ;) odsyłają jak się nie ma lekarza od nich?

Moja koleżanka została odesłana. Przyjęta została dopiero po interwencji znajomej, której przyjaciółka jest tam położną. Choć chodzę do szkoły rodzenia przy Zośce i cenię specjalistów w tym szpitalu pracujących, to jednak nie podoba mi się takie kategoryzowanie na osoby posiadające opłacony personel i osoby, które takiego personelu nie posiadają.
 
 
Zaynah Wysłany: 2015-06-03, 14:49   

Net włączony- gar z zupą spalony


Jak do nas trafilas?: z g.
Dołączyła: 10 Wrz 2008
Posty: 758
Skąd: Warszawa
Update po zajęciach w szkole rodzenia:
- lekarz prowadzący z Zośki daje pierwszeństwo, położna takiego pierwszeństwa ponoć nie daje.

czumilka, na mój osobisty raport trzeba będzie poczekać do sierpnia ;) nie mam ani lekarza, ani położnej, a na pierwszy strzał jadę do Zośki ;)
 
 
kasia29 Wysłany: 2015-06-03, 19:53   
Net włączony- gar z zupą spalony
do-radca ;)


Dołączyła: 01 Wrz 2008
Posty: 658
Skąd: toronto
No dobra, ale u nich jest kilka szkół rodzenia. Zastanawiam się nad jedną z nich, ale nie wiem kt. wybrać...
 
 
Oliwia Wysłany: 2015-06-03, 22:25   

Wałeczki na głowie, a ja netuje sobie


Dołączyła: 04 Cze 2010
Posty: 530
Ja też ciekawa jestem jak to jest. Przydałyby się jakieś wrażenie dziewczyn rodzących tam wkrótce...
A ja myślałam, ze jak już coś ma dać jakiekolwiek, nieoficjalnie oczywiście, pierwszeństwo to właśnie położna, bo to do niej dzwonisz i ona może Ci "przytrzymać" salę.
Z drugiej strony... tez nie chciałabym dostać się na siłę, bo poród na IP,a potem leżenie w 6os. sali... No i personel, który pewnie i tak dwoi się i troi, a jednak to są działania, które niosą za sobą wielką odpowiedzialność...

Kasia, ja w pierwszej ciąży chodziłam tu: http://szkolarodzenia.com.pl/
Spoko było, wykłady prowadziła głównie położna Bożena Zaborowska (?), a ćwiczenia ( (świetne!) fizjoterapeutka z Banacha, nie pamiętam nazwiska.

Koleżanka chodziła do M. Gierady-Radoń i też była zadowolona, natomiast bez sząłu podobno jest w "Zosieńce".






 
 
carol Wysłany: 2015-06-04, 13:21   

Starsza Kobieta


Dołączył: 19 Maj 2008
Posty: 5266
Skąd: babiniec
Oliwia napisał/a:
a potem leżenie w 6os. sali...
to jest naprawde calkiem dobre rozwiazanie, biorac pod uwage, ze mozna lezec tez na korytarzu :oczami:
 
 
kotetsu Wysłany: 2015-06-06, 12:38   

On znów gotuje bo ja wciąż netuje


Dołączyła: 22 Lip 2009
Posty: 1781
Skąd: Wawa
meg_ann to ciekawe co piszesz o dolarganie, bo wszędzie deklarują, że w Zofii nie podają, że go nawet nie mają. Tak mówiły wszystkie położne, które pytałam :niepewny:
Ja najświeższych wieści może nie mam, ale grudniowe. Finalnie nie miałam położnej, ale miałam założoną kartę przez lekarkę w przychodni - poszłam tam na wizytę jakieś 3 tygodnie przed porodem. Założono mi kartę i umówiono na USG blizny po cc i KTG.
Na które tradycyjnie nie dotarłam (zarówno w pierwszej jak i drugiej ciąży urodziłam przed umówionym KTG :rotfl: ).
Lekarka oczywiście przypominała, że założona karta niczego nie gwarantuje. Jak przyjechałam na IP to nie było miejsc, ale była nadzieja, że się zwolni coś za chwilę. Przyjechałam z rozwarciem 5 cm i skurczami regularnymi co 3-4 minuty. Na IP odeszły mi wody i akcja tak się rozkręciła, że nawet jakby miejsc nie mieli to na odsyłanie było za późno :cwaniak:
Ale sala zwolniła się po 20-30 minutach (albo całej wieczności :rotfl: ).
Położna z dyżuru bardzo dobrze prowadziła poród, ja byłam z doulą i mężem. Studentka była, ale nie za bardzo mi pomogła, bo mam wrażenie, że skupiła się na oglądaniu KTG. Sama za bardzo nie potrafiła zinterpretować, więc ciągle wołała położną, a mnie to stresowało, bo podobnie się zaczęło u mnie przy pierwszym porodzie i skończyło na cc.
Tym razem poszło dość szybko i przed 7 Auri była na świecie, a w szpitalu byłam o 3.30.
Po porodzie na pół dnia położyli mnie w sali porodowej przerobionej na poporodową, tam było ciężko, bo było 5 czy 6 dziewczyn, ciągle jacyś mężowie, a ja po nocnym porodzie i na adrenalinie nie mogłam zasnąć, choć byłam bardzo zmęczona. Ale potem trafiłam do sali 2 osobowej, więc spoko.
Na plus to, ze zmienili procedurę dotyczącą żółtaczki (tym razem też konflikt grup głównych nas dotyczył) - w 2010 dziecko lądowało na noworodkach na naświetlanie, teraz kuwetkę i lampy dostawało się do pokoju. Dużo fajniej było być z małą, niż łazić przez 2 dni na noworodki. I laktację łatwiej rozkręcać jak się ma dziecko pod ręką.
Opieka spoko, położne różne jak to ludzie, ale większość bardzo sympatyczna Co do laktacji to minus taki, ze doradca jest raz na jakiś czas. A położne różnie się znają, ew. coś tam doradzą z doskoku. Ja po prostu wypatrzyłam taką bardziej w temacie ogarniętą i ją prosiłam o pomoc, sprawdzenie czy jest ok i zaplanowanie jak nie dokarmiać już. Potem sama wpadała zapytać czy jest ok. Doradca nas obejrzała, jak już praktycznie byłyśmy ogarnięte.
Pediatra średnio - nie uznała, że wędzidełko do podcięcia, a ewidentnie było. Poza tym była bardzo niemiła dla dziewczyny, z którą leżałam - nie chciała wypisać jej synka, bo spadł o 10g niżej niż powinien. Powiedzmy, że miała prawo i uzasadnienie medyczne, ale komentarz - bo ja nie wiem czy pani go w domu nie zagłodzi, był zbędny :masakra:
Mnie za to ginekolog postraszyła anemią "zagrażającą życiu", żeby mnie namówić na przetoczenie krwi. Faktycznie źle się czułam i wyniki miałam kiepskie. I znów - może medycznie miała rację, ew. wypełniała procedurę szpitalną, ale forma zakomunikowania tego mi bardzo słaba. Na przetoczenie się nie zgodziłam, wyniki po 1 dniu się poprawiły i nas wypisali.
Z mojego doświadczenia wynika, że trzeba pytać i prosić o rady, opinie, pomoc w laktacji. Najlepiej te fajniejsze położne. A rzeczy medyczne - o druga opinie, konsultację. Ja z tą moją anemią to dzwoniłam do pediatry syna, bo nie wiedziałam co i jak.
Oczywiście jak się słabo trafi to zbywają, spuszczają na drzewo itd. Ale najczęściej się trafi na kogoś kto pomoże. Ew. trzeba być upierdliwie uprzejmym i dobijać się do skutku, choć w rozwałce poporodowej nie zawsze to łatwe.
Generalnie jak się to już wie, to jest tam nieźle moim zdaniem. Nie mam porównania z innym położniczym ale byłam na noworodkach na Niekłańskiej i różnica w podejściu do pacjenta znaczna :masakra:





 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



forumla.pl - fora internetowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group