Babiniec Cafe Strona Główna

Poprzedni temat «» Następny temat
Ogrodnica niszczylistka - co z nią zrobić?
Autor Wiadomość
Licho Wysłany: 2012-06-08, 16:10   Ogrodnica niszczylistka - co z nią zrobić?

Starsza Kobieta


Dołączyła: 10 Wrz 2008
Posty: 4881
Skąd: z maliniaka
Problem jak w temacie. Oczywiście zaatakowały głównie moje maliny. Ale zauważyłam je też na jabłonce i na róży... Nie wiem czy już mam się martwić, czy jeszcze nie... i jak bardzo...







:police:
Ostatnio zmieniony przez Blutka 2012-06-11, 07:54, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
behemot Wysłany: 2012-06-08, 16:59   

Poważnie uzależniona


Dołączyła: 16 Sie 2008
Posty: 3169
Wiem, co to za paskudztwo, bo udało mi się zidentyfikować - Ogrodnica niszczylistka.
Metod walki z tym nie znam, pewnie znajdziesz coś w sieci. :/




A&R
blogowo
:police:
 
 
 
Licho Wysłany: 2012-06-08, 18:42   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 10 Wrz 2008
Posty: 4881
Skąd: z maliniaka
Dzięki Ci, dobra kobieto, idę szukać




:police:
 
 
corgi Wysłany: 2012-06-08, 19:40   

Forumowy wyjadacz


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 2295
Tu coś znalazłam: http://www.sadownictwo.co...-jaki-preparat-




Mój blog decoupage

Pomóżmy wyzdrowieć Kacperkowi - podaruj mu 1% swojego podatku
 
 
Licho Wysłany: 2012-06-08, 19:52   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 10 Wrz 2008
Posty: 4881
Skąd: z maliniaka
dzięki, już to widziałam

znalazłam jeszcze coś takiego (ogrodnica zalicza sie do rodziny żukowatych):
Cytat:
Zwalczanie szkodników z rodziny żukowatych. Od wielu lat pędraki powodują duże szkody na plantacjach roślin uprawnych, jednak ciągle brakuje w pełni skutecznych metod ich zwalczania. Bardzo ważne jest, by w zagrożonych rejonach sprawdzać obecność pędraków w glebie przed posadzeniem roślin, tak jak opisałam powyżej. Jeżeli stwierdzi się pędraki, warto wybrać inne, wolne od nich pole, a jeśli to niemożliwe, trzeba ograniczyć ich populację podczas przygotowania gleby przed założeniem uprawy.

Zaleca się walkę mechaniczną, tzn. uprawę gleby maszynami z ostrymi elementami, np. glebogryzarką, talerzówką. Ponadto pędraki wyrzucone podczas tych uprawek na powierzchnię gleby są wybierane i zjadane przez ptaki. Zaleca się także uprawę gryki na glebie zasiedlonej przez pędraki. Roślina ta zawiera taniny, związki niekorzystne dla pędraków. Larwy żerujące na korzeniach gryki mają zakłócony rozwój, nie osiągają stadium owada dojrzałego.***

Uzupełnieniem omówionych metod jest walka chemiczna, czyli opryskiwanie gleby (również zachwaszczonej). Zabiegi mechaniczne i chemiczne powinno się wykonać wiosną, np. w końcu kwietnia lub pierwszych dniach maja, po ogrzaniu się gleby, kiedy pędraki rozpoczęły już żerowanie, albo w sierpniu (jeśli jest ciepło, najpóźniej w pierwszych dniach września), przed zejściem pędraków na zimowanie.
Zaleca się do tego celu preparat Dursban 480 EC w dawce 5 l/ha, w 1000 l wody, a następnie jak najszybsze zaoranie pola, by maksymalnie wykorzystać gazowe działanie chloropiryfosu (substancja aktywna). Przemieszcza się on pomiędzy grudkami gleby i niszczy obecne tam pędraki. W 2011 roku na rynku mogą być dostępne odpowiedniki Dursbanu 480 EC, a mianowicie Golden Pyrifos 480 EC, Pyrinex Extra 480 EC i Owadofos Extra 480 EC (uwaga, nie mylić z wcześniej znanym Owadofosem 540 EC, który zawierał fenitrotion i był polecany do zwalczania wielu szkodników żerujących na nadziemnej części roślin). Korzystnie jest wykonać zabieg w dzień pochmurny lub podczas drobnej mżawki, gdyż w takich warunkach preparat wolniej paruje. Chloropiryfos użyty przeciwko pędrakom, ogranicza także żyjące w glebie drutowce (larwy sprężykowatych), larwy opuchlaków, pędraki ogrodnicy niszczylistki i guniaka czerwczyka oraz krocionogi.

W doświadczeniach prowadzonych kilka lat temu w Instytucie Sadownictwa i Kwiaciarstwa w Skierniewicach do zwalczania pędraków w młodych nieowocujących sadach stosowaliśmy Dursban 480 EC metodą iniekcji doglebowych, ale preparat nie został zarejestrowany do stosowania w sadach, tylko przed sadzeniem drzewek.

Lokalnie, w rejonach szczególnie zagrożonych, może być potrzebne zwalczanie chrząszczy podczas ich masowego lotu i żerowania na liściach i zawiązkach owoców. Najlepsze efekty można uzyskać opryskując rośliny preparatem kontaktowym lub kontaktowo-wgłębnym, w ciągu dnia, kiedy odpoczywają na nich chrząszcze.

źródło: http://www.sadinfo.pl/art...e-w-glebie.html

***w innym opracowaniu czytałam, że uprawa gryki daje efekt tylko przy długofalowym stosowaniu




:police:
 
 
Licho Wysłany: 2012-06-10, 22:38   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 10 Wrz 2008
Posty: 4881
Skąd: z maliniaka
Jeszcze parę info o niej samej

(najpierw z tego samego źródła)
Cytat:
Ogrodnica niszczylistka (Phyllo-pertha horticola) należy do tej samej rodziny, co wcześniej opisany gatunek. W Polsce występuje powszechnie, chrząszcze nalatują na jabłoń, porzeczkę, truskawkę, malinę.
Niebezpieczne dla roślin są zarówno chrząszcze, jak i larwy. Chrząszcze powodują znaczne szkody w sadach, niszcząc zawiązki owoców i liście. Larwy odżywiające się podziemnymi częściami roślin, częściej żerują w obrębie trawników i terenów zachwaszczonych.

Chrząszcze mają ciało dłogości 10-12 mm. Ich pokrywy są kasztanowobrązowe, natomiast głowa i przedplecze zielononiebieskie, błyszczące. Młode pędraki trudno odróżnić od larw chrabąszcza majowego. Dorosłe są jednak znacznie mniejsze od wcześniej opisanego gatunku – dorastają do 20 mm długości.

W sezonie 2010 lot chrząszczy trwał około 4 tygodnie – od końca maja prawie do końca czerwca, z maksimum w połowie maja. Chrząszcze są aktywne w ciepłe, słoneczne dni. Jaja składają do gleby. Rozwój pędraków ogrodnicy niszczylistki trwa jeden sezon. Przepoczwarczają się wczesną wiosną.


Za wikipedią:
Cytat:
Ogrodnica niszczylistka (Phyllopertha horticola) – gatunek owada z rodziny żukowatych z rzędu chrząszczy.

Pospolity chrząszcz na żywopłotach przede wszystkim różanych, na skrajach lasów i w ogrodach. Ubarwienie pokryw brunatne a głowa, przedplecze i nogi są ciemnozielone z metalicznym połyskiem. Całe ciało pokrywają krótkie włoski. Dorosłe osobniki żerują przede wszystkim na liściach i kwiatach drzew owocowych i róż. Larwy rozwijają się w glebie około dwóch lat żywiąc się korzeniami traw i innych roślin. Z końcem maja masowo wylęgają się postacie dorosłe.


Z moich (na razie krótkich) obserwacji:
Rzeczywiście, las mam blisko. Generalnie jest to stworzenie bardzo towarzyskie, jak siada na liściu, to wygląda jak ludzie na plaży. Nie ważne, że obok jest masa miejsca, usiądźmy wszyscy na kupie. Im ciaśniej tym lepiej.

Jeśli się nic nie robi, to po liściu pozostaje tylko smętny ażurek. Potrącenie liścia / krzaka powoduje odruch obronny typu "głowa w piasek" - czyli udajemy trupa. Po to aby po zniknięciu niebezpieczeństwa rozwinąć skrzydełka i podfrunąć na smakowity posiłek.

Na chwilę obecną walczę z nimi "mechanicznie" (żeby nie powiedzieć ręcznie) za pomocą butelki po napoju i lejka - lejek podstawiam pod zaatakowany liść i potrząsam gałązką. Sypią się jak ulęgałki. Przekonamy się (pewnie za rok) czy jest to w jakikolwiek sposób skuteczne. Ale nie mogę patrzeć jak wpierdzielają moje malinki... :masakra:

Nie do końca rozgryzłam zasadę co im smakuje a co nie. Generalnie wolą młode drzewka niż stare - w dużych ilościach znalazłam je na niektórych krzakach malin oraz wyłącznie na młodych jabłonkach. Czyli stare jabłonki są niesmaczne (pojedyncze egzemplarze). Porzeczki też im raczej nie smakują (przynajmniej na razie). Zostawiły też w spokoju truskawki. Za to zainteresowały się bobem. I różami. Głównie płatkami róż. Nie nacieszyłam się w związku z tym pierwszą kwitnącą różyczką, bo od momentu rozluźnienia pąka do momentu opadnięcia płatków minęła niewiele ponad doba. Oczywiście płatki nie są nadzwyczaj urokliwe. Raczej pogryzione.

Dzisiaj jak rano byliśmy z psem, to obserwowałam przelot tego tałatajstwa od strony lasu. Latają tak ze 20 cm nad ziemią. Ale jak się chcą dostać na jabłonkę to sobie nie żałują i zwiększają poziom.

Jakby ktoś znał skuteczne (a najlepiej ekologiczne sposoby) to będę wdzięczna. Z informacji znalezionych w necie wynika, że walczy się (chemią) głównie z pędrakami (a to na przełomie kwietnia i maja lub sierpnia i września). Gdzieś mi się przewinęła przez oczy nazwa "Trebon" (ktoś polecał że działa). Ale nie wiem jak, kiedy i czy po tym maliny będą nadawały się do jedzenia...

W zeszłym roku tego gówna nie widziałam.




:police:
 
 
Marchefka Wysłany: 2012-06-10, 23:01   
Starsza Kobieta


Dołączył: 09 Paź 2008
Posty: 3790
Licho napisał/a:
W zeszłym roku tego gówna nie widziałam.

Ja też, a od jakiegos czasu mamy masowy wysyp, nie wiedzialam, ze to szkodnik. Dobrze wiedziec :masakra:




 
 
gustawa Wysłany: 2015-06-08, 07:53   

On znów gotuje bo ja wciąż netuje


Dołączyła: 08 Wrz 2008
Posty: 1979
Skąd: z nad morza
Dziewczyny, jak wasze doświadczenie z walką z tym cholerstwem?
Mam wysyp.
Jako, że ogródek mam niewielki to wytoczyłam im wojnę i dzielnie je zbieram. Normalnie jak walka ze stonką :rotfl:
Pytanie - czy to coś da czy i tak za rok będzie ich tłum??




Ptysiowo
 
 
nitka82 Wysłany: 2015-06-10, 12:35   

Net włączony- gar z zupą spalony


Jak do nas trafilas?: przypadkiem
Wiek: 33
Dołączyła: 17 Sty 2011
Posty: 754
Właśnie z tym samym przyszłam bo wpierdzielają kwiaty mojej róży. Jest na to jakiś oprysk? Na róże nie musi być eco




"Uda są zawsze dwa.Albo się uda,albo się nie uda..."
W.Cejrowski
 
 
gustawa Wysłany: 2015-06-10, 13:25   

On znów gotuje bo ja wciąż netuje


Dołączyła: 08 Wrz 2008
Posty: 1979
Skąd: z nad morza
nitka82, ponoć to trudna walka.

Można pryskać ale ziemię, żeby uśmiercić pędraki. Co do tych latających - znalazłam taką informację:
"Na drzewach i krzewach owocowych można przeprowadzić oprysk preparatem Mospilan 20 SP, a na roślinach ozdobnych – Sumi-alpha 050 EC."

Ja uparcie zbieram. Zawzięłam się. :mad:




Ptysiowo
 
 
nitka82 Wysłany: 2015-06-10, 20:04   

Net włączony- gar z zupą spalony


Jak do nas trafilas?: przypadkiem
Wiek: 33
Dołączyła: 17 Sty 2011
Posty: 754
gustawa napisał/a:
Ja uparcie zbieram. Zawzięłam się
brzydzę się :masakra:
nie mam ich aż tak dużo bo na razie na jednym krzaku siedzą ale pewnie wkrótce będzie ich więcej. A jak już wyzbierasz to co z nimi robisz? No bo jak je wypuszczę to wrócą.




"Uda są zawsze dwa.Albo się uda,albo się nie uda..."
W.Cejrowski
 
 
gustawa Wysłany: 2015-06-10, 22:43   

On znów gotuje bo ja wciąż netuje


Dołączyła: 08 Wrz 2008
Posty: 1979
Skąd: z nad morza
W rękawiczkach zbieram. I to gumowych bo do takich ogrodowych się przyczepiają i nie dawałam rady ;)

nitka82 napisał/a:
A jak już wyzbierasz to co z nimi robisz? No bo jak je wypuszczę to wrócą.

Uśmiercam :kwasny: No niespecjalnie mi to psychicznie pasuje ale również mi nie pasuje jak widzę jak mi wpierdzielają ogród. Winobluszcz mam ażurowy.
Wrzucam je do słoika z wodą i środkiem owadobójczym.

Rozmawiałam dziś z sąsiadem, który robił opryski i szału nie ma. Też dziś chodził i zbierał…
To by trzeba jakoś po całości chyba pryskać, a to mi się nie uśmiecha - nie po to dmucham i chucham na moje zioła i grządki, żeby były 'eko', żeby potem ogród chemią zalać :masakra:

No nic - plaga powoli się zmniejsza. Ciąg dalszy pewnie za rok.




Ptysiowo
 
 
Licho Wysłany: 2015-06-11, 15:08   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 10 Wrz 2008
Posty: 4881
Skąd: z maliniaka
Dziewczyny, ja to zbieram za pomocą butelki i lejka

Butelka, zwykły pet (po wodzie, albo napoju, byle się wygodnie trzymało w ręku) z włożonym do środka lejkiem
Podkładam pod listek na którym siedzą i potrząsam, albo zrzucam czymś (wg uznania - paznokciem, patyczkiem, czymkolwiek). Te cholerstwa wtedy zaczynają udawać że są martwe i się sypią jak ulęgałki - a lejek zbiera je do butelki.
Potem wysypuję z butelki na beton i kończę dzieło metodą podeszwową.

W tym roku mam na: bobie, truskawkach, malinach, różach, czereśniach i minimalnie na jabłonkach.


U mnie niezależnie od zbierania/nie zbierania są co roku. Ale teraz nie będę niczym pryskać, bo truskawki już są do jedzenia, bób właśnie traci kwiaty, maliny zbierają się powoli do owocowania, czereśnie są /są zielone... Pozostaje zbieranie.

Ja jeszcze nie rozgryzłam z jakiego obszaru one się wylęgają i atakują te rosliny. Bo jeśli są w stanie przylecieć na przykład z kilometra, to nie ma co tego pryskać...




:police:
 
 
Nabla Wysłany: 2015-06-11, 15:36   

Starsza Kobieta
Every man must dine


Dołączyła: 03 Wrz 2008
Posty: 10031
Skąd: z bagien
Licho, a bakterii probowalas? Ja sie przymierzam do slimakowych, ale na owady latajace tez sa




"Ruszaj się, Bruno! Idziemy na piwo!"
 
 
Licho Wysłany: 2015-06-12, 14:52   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 10 Wrz 2008
Posty: 4881
Skąd: z maliniaka
Nabla, nie, nie próbowałam. Prawdę mówiąc nawet nie wiem co to jest.

Przyglądałam się w ubiegłym roku jakimś nicieniom, które są podobno naturalnymi wrogami larw. Ale po pierwsze mam obawy w stosowaniu pasożytów (żeby nie było "zamienił stryjek siekierkę na kijek") a po drugie oczywiście zaczynam o tym myśleć dopiero jak jest przelot, a wtedy to i za późno i za ciepło na przesyłanie :(




:police:
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



forumla.pl - fora internetowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group