Babiniec Cafe Strona Główna

Poprzedni temat «» Następny temat
O której wracacie z pracy?
Autor Wiadomość
gonick Wysłany: 2012-11-20, 22:31   O której wracacie z pracy?

Poważnie uzależniona
Bajabongo fajlure


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 3352
Skąd: z nikad
Coraz bardziej interesuje mnie ten temat. Pracy muszę szukac od poczatku, bo nie mam do czego wracać.
Największe szansę mam na taką, która powoduje, ze bede w domu najwcześniej o 18:30. Mąż wcześniej, ok 16. Dziecko będzie u dziadków (szczęście w nieszczęściu :oczami: )
Autentycznie boję się, że moje dziecko mnie zapomni, do jego pory spania zostaje nam 2h, a przecież trzeba sie ogarnąć, coś zjeść itp. Słabo mi jak sobie o tym wszystkim pomyślę :masakra:

Napiszcie jak to jest u Was.




 
 
zimens Wysłany: 2012-11-20, 23:05   

On znów gotuje bo ja wciąż netuje


Dołączyła: 11 Wrz 2008
Posty: 2024
Skąd: Szczecin
Gonick ja wróciłam do pracy jak dzieciaczki miały skończone 7 m-cy :( pierwsze 2 m-ce to była dla mnie dramat bo miałam poczucie, że jestem weekendową Mamą i mnie to dobijało...jak już wpadłam w rytm z każdym dniem było coraz lepiej, teraz już jestem w pełni oswojona z myślą, że niestety tak musi być, praca do 15 jest bardzo mało realna dziś albo nie do końca byłaby to taka, która by mnie satysfakcjonowała...

wracam do domu około 17:30, rano budzimy się ok 7:00 i do ok 8:00 jestem z dziećmi ale to wiadomo szaleństwo poranka :hyhy: odprowadzam Hankę do przedszkola, Maksika do żłobka i wiooo do pracy. Mąż odbiera ich i do około 16 są już w domu. Maksiu spać chodzi ok 19:30 więc za dużo czasu razem nie mamy ale ten, co nam pozostaje jest tylko z Rodzinką, żadnego gotowania, sprzątania, prasowania - te czynności jak młodzież idzie spać (albo wcale, dlatego PPP nie byłaby ze mnie dumna czasem)...weekendy rzecz święta (w zasadzie nd bo w sb do 14 w pracy, mąż z dziećmi), staramy się je spędzić aktywnie razem. Jak o tym myślę to robi mi się lekko słabo ale wiem, że innej opcji na tą chwilę nie ma i staram się nie panikować i nie smuć czarnych wizji tylko wykorzystać ten ułamek dnia z dziećmi jak najlepiej...choć przyznam, że czasem styrana nie mam siły ani werwy, tak też się zdarza...

i banalne stwierdzenie na koniec, nie ilość czasu z dziećmi a jakość jego spędzania jest ważna...takie myślenie nieco koi moje serducho w chwilach słabości i dołków w tym temacie :zawstydzony:




Nasze dwa cudowne Skarby :love:

 
 
kamila-t Wysłany: 2012-11-21, 07:17   

Net włączony- gar z zupą spalony


Dołączył: 02 Wrz 2008
Posty: 991
My wstajemy o 5 i na 6 jedziemy do przedszkola. Kończymy pracę o 15 i odbieramy dzieci przed 16. Mąż kilka razy w tygodniu idzie jeszcze do drugiej pracy i wraca ok. 18-19.




 
 
elek Wysłany: 2012-11-21, 07:38   

Rodzina głoduje, bo ja netuje
zblazowana maruda...


Wiek: 42
Dołączył: 02 Wrz 2008
Posty: 1454
Skąd: Warszawa
na szczęście mam wybór godzin pracy i wybrałam na 7 rano.. tyle że droga zajmuje mi ok. godziny :zalamany: rano jak wychodzę syn jeszcze śpi... wracam ok. 16.... tyle, że nie mam czasu dla siebie, Adaś chodzi spać ok. 21 czyli po położeniu go myję, przyszykuję ubrania na rano i też idę spać bo pobudka o 5 rano.. weekend jest czasem tylko dla nas.. ogólnie nie narzekam... tylko ciut na to, że nie mam czasu tylko dla siebie... :hyhy:





Wszyscy jesteśmy aniołami z jednym skrzydłem:
możemy latać wtedy i tylko wtedy, gdy obejmiemy drugiego człowieka... B. Ferrero
 
 
 
Misiaczek Wysłany: 2012-11-21, 07:53   

Forumowy wyjadacz
www.petycje.pl


Wiek: 37
Dołączyła: 26 Gru 2009
Posty: 2506
Skąd: niewazne
Ja wstaje o 5:30 (o tej dzwoni budzik ;-)), do pracy na 7:30. Wychodzę o 15 i 3 dni w tygodniu odbieram dziecko z klubiku i w domu jesteśmy ok. 17. Mąż niewiele później po nas przychodzi. Nie jest źle.






 
 
roza20 Wysłany: 2012-11-21, 07:53   
Wałeczki na głowie, a ja netuje sobie


Dołączyła: 10 Wrz 2009
Posty: 491
Ja zaczynam prace o 7,30 a mąż o 7 takze ja zawoze syna do przedszkola i szybko do pracy. Mąż prace konczy roznie o 16 a bywa ze o 18 takze zawsze ja odbieram młodego jestesmy w domku o 16 to jeszcze mamy duzo czasu na zabawe :rotfl:
 
 
ananke Wysłany: 2012-11-21, 07:57   
Rodzina głoduje, bo ja netuje


Dołączyła: 12 Wrz 2008
Posty: 1324
Do pracy przychodzimy z małżonkiem o 8.30, wychodzimy ok. 17, w domu jesteśmy przed 18. Gdy nas nie ma, zajmuje się nimi moja mama.

Cały czas do spania jest poświęcony dla nich, to są 2h w przypadku Hani i 3h w przypadku Pawełka. Do tego dzieciaki w poniedziałki i piątki chodzą po południu do teściów, więc widzimy się wtedy dosłownie godzinę przed snem. Za to weekendy spędzamy razem, wszędzie chodzimy/jeździmy razem i dajemy radę się sobą nacieszyć :) Układ nie jest idealny, chciałabym z nimi spędzać więcej czasu - ale co zrobić.




Myszek i Pysia
 
 
Tuci Wysłany: 2012-11-21, 07:58   

Poważnie uzależniona


Dołączył: 10 Wrz 2008
Posty: 3198
O kurcze to ja nie powinnam wcale narzekać, choć uważam, że za mało czasu spędzam z Szymkiem. Wstaję o 6.15, Szym budzi się ok 7-7.30. Ja o 7.30 wychodzę więc spędzam z nim max 30 min (szykując siebie). O 8 jestem w pracy a w domu o 16.30. Szymek spac chodzi ok 21. Ale w tym wszystkim staram sie biegać, na to tez potrzebuje wieczorami czasu. Miałam możliwość wyboru godzin pracy, więc pracodawca poszedł mi na rękę (większość osób pracuje 9-17)




Szymon

Filip
 
 
 
awangarda w stylu retro Wysłany: 2012-11-21, 08:22   

Starsza Kobieta


Wiek: 40
Dołączyła: 06 Wrz 2008
Posty: 3513
przy pierwszym powrocie do pracy pracowalam w godzinach 9-17 - dojazd zajmowla i +/-1-1,5h. zeby ograniczyc stanie w korku przesiadlam sie na rower - 0,30do 20 minut.

teraz pracuje 200m od domu: zaprawoadzam Mloda do przedszkola na 8:10, wracam do domu, ograniam chalupe i lece do pracy na 9, wychodze punkt 16, 16:05 jestem u rodzicow, ktorzy odbieraja Gaj z przedszkola. wielbie pracodawce za ten gest w moim kierunku :zawstydzony:




"Nie ocalimy wszystkiego, co byśmy pragnęli. Ale uratujemy o wiele więcej, niż mogłoby ocaleć, gdybyśmy w ogóle nie podjęli naszych starań" Sir Peter Scott
 
 
pauloszka Wysłany: 2012-11-21, 08:47   

Rodzina głoduje, bo ja netuje


Wiek: 34
Dołączyła: 09 Wrz 2008
Posty: 1573
pracuję 8:00-16:00, godzinę jadę do i z pracy
wychodzę z domu jak Fifek jeszcze śpi, wracam ok 17:15-30, Fifek spać chodzi ok 21:00
też chciałabym spędzać więcej czasu z synem, ale niestety, nie da się inaczej :/




synuś pierzasty
 
 
magdagee Wysłany: 2012-11-21, 08:57   Re: O której wracacie z pracy?

Wałeczki na głowie, a ja netuje sobie


Jak do nas trafilas?: z Gimbli
Wiek: 42
Dołączyła: 06 Wrz 2008
Posty: 433
Skąd: wawa
gonick napisał/a:
Coraz bardziej interesuje mnie ten temat. Pracy muszę szukac od poczatku, bo nie mam do czego wracać.
Największe szansę mam na taką, która powoduje, ze bede w domu najwcześniej o 18:30. Mąż wcześniej, ok 16. Dziecko będzie u dziadków (szczęście w nieszczęściu :oczami: )
Autentycznie boję się, że moje dziecko mnie zapomni, do jego pory spania zostaje nam 2h, a przecież trzeba sie ogarnąć, coś zjeść itp. Słabo mi jak sobie o tym wszystkim pomyślę :masakra:

Napiszcie jak to jest u Was.
n
jak można zapomnieć najcudowniejsze, najlepsze, najbliższe, pachnące, będące jego częścią cudo??? czyli mamę?
Kuba został z nianią jak miał około 9 miesięcy, Wojtek w zasadzie non stop ze mną w pracy - nie zauważyłam żeby któryś z nich ucierpiał:).
A z psychologicznego punktu widzenia- najważniejszy jest 7-8 miesiąc czyli czas tworzenia więzi, wtedy Anton był z Tobą i na pewno stworzyliście więź najlepszą z najlepszych - tego się nie da odkręcic tym że pójdziesz do pracy :) )).






Mariuszek :)
 
 
pysznie Wysłany: 2012-11-21, 09:49   

Wałeczki na głowie, a ja netuje sobie


Dołączyła: 08 Wrz 2008
Posty: 489
Skąd: lubuskie
Ja w tej chwili pracuje po 12h,wiec przez kilka dni w tygodniu nie widze dziewczyn wcale,albo klade je tylko spac...
Wlasnie zmienilam prace,zeby poprawic te sytuacje...Dziewczyny beda 4dni w tyg w przedszkolu po 10h,wiec bedziemy sie widzialy przez godzinke rano i wieczorem wspolne kapanie i pojscie spac...Za to kazdy weekend bedziemy mialy dla siebie.
Staram sie nie myslec o tym w bardzo negatywny sposob. Widze jak duzo daje dziewczynom czas spedzony w przedszkolu,a sama staram sie wykorzystac czas kiedy jestesmy razem...No i nie bardzo mam jak spedzac ten wspolny czas jedynie z dziewczynami,wiec staramy sie wciagnac je w nasze codzienne sprawy i obowiazki (razem gotujemy,pieczemy ciasta z tata czy sprzatamy)...I mysle,ze nie jestesmy najgorszymi rodzicami - nie porzucam swoich dzieci na caly dzien tylko oddaje je pod opieke komus, kto o nie zadba,a ja w tym czasie pracuje,aby zapewnic im jakies finansowe bezpieczenstwo i zeby nie zwariowac (mysle,ze wazne dla dziecka jest tez to by rodzice byli raczej zadowoleni i nie przenosili stresu na dziecko)




 
 
lilia Wysłany: 2012-11-21, 10:43   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 05 Wrz 2008
Posty: 3972
Skąd: Kraków
gonick nie zapomni.

przy pierwszym dziecku musiałam wrócić do pracy jak skończył 6 mcy i opiekowała się nim teściowa (najgorszy wybór jaki dokonałam - tak na marginesie) ja pracowałam 9-17 więc młodego dowoziłam ok 8:30 i odbierałam ok 17:30 czasem wcześniej jak się udało, potem ok 1,5 roku dałam go do żłobka, ja ryczałam jadąc autem do pracy lub w delegację, a młody był szczęśliwy z dziećmi i super ciociami, ale już raczej odbierałam go najpóźniej ok 16:00.
teraz młoda od 6 mca od razu do żłobka poszła, przeważnie wożę ją na ok 9:00 i odbieram najpóźniej o 16, poza tym cały pozostały czas spędzamy z dziećmi: bawiąc się, gadając, grając, razem w kuchni coś czasem robimy, bajki czytamy, jak mam czas to nawet bajkę w tv razem oglądam, kąpanie itd, spać idą młoda ok 19 młody ok 20, rano wstajemy o 6 i 7:30 wychodzimy

Ale weekendy i wszelkie wychodzenia, zakupy wszystko z nimi - może to dla mnie oczywiste ale znam rodziców którzy pomimo całego tygodnia w pracy a dzieci w "instytucjach" podrzucają kiedy się da bo: idą na zakupy, bo muszą odpocząć itd nawet w wigilię oddają do żłobka/przedszkola bo chcą w domu mieć spokój przy przygotowaniach.

Więc nie masz się co martwić, jeśli dziadkowie są fajni to maleństwu nic nie będzie, a mama zawsze jest No1 ;) a najważniejsze jest jak spędzasz z dzieckiem ten dany wam czas, a nie ile, możesz np ustalić sobie rytuał że wieczorem tylko ty kąpiesz i czytasz bajki, usypiasz, potem będziecie opowiadać sobie jak dzień minął itd to dużo daje
 
 
MagdaM. Wysłany: 2012-11-21, 14:03   

Rozrywka w eterze -głupawka mnie bierze


Dołączyła: 10 Sty 2011
Posty: 109
Ja zaczynam pracę o 8, kończę o 16, na szczęście mieszkam blisko i na nogach droga do i z pracy zajmuje mi jakieś 20 minut. Więc jestem dośc szybko w domu, chyba, ze jeszcze jakieś zakupy trzeba zrobic.
 
 
SkrawekNieba Wysłany: 2012-11-21, 14:14   

Starsza Kobieta


Wiek: 33
Dołączyła: 05 Wrz 2008
Posty: 5418
Gonick-u nas od zawsze jest tak, że jak właziłam do domu to nie robiłam w nim nic dopóki Tola a teraz Tola i Mikołaj nie położyli się spać. Staram się zjeść na tyle późno w pracy by dotrwać do kolacji o 19:30 w domu. Po prostu wracam i siadam na dywanie i jestem cała dla nich. W domu mam syf, lepiącą podłogę, kupę okruchów, brudne okna. Trudno.
Wracam teraz wcześniej-najpóźniej jestem o 17 w domu ale jeśli nic mi nie wypadnie w robocie to jestem nawet parę minut po 16:00 (od stycznia będzie to jednak najwcześniej 17). Puzel wraca koło 18:00 z Tolą z przedszkola Więc koło 1,5 do 2 godzin mam czas tylko dla Mikiego, potem 2 godziny dla obojga choć często jest tak, że Puzel przejmuje Małego a ja zajmuję się Tolą-pieczemy razem, malujemy, gramy.
Jest ciężko, bo Miki jakby mógł to by mi się uwiesił na szyi i tak wisiał aż uśnie. A Tola nie ma lepiej. Często oblepiona nimi siedzę na podłodze i jedno odgryza mi guziki od bluzki a drugie w tym czasie próbuje mi robić najpiękniejszą fryzurę z milionem spineczek na głowie. A ja nie mam siły protestować.




 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



forumla.pl - fora internetowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group