Babiniec Cafe Strona Główna

Poprzedni temat «» Następny temat
trudne tematy
Autor Wiadomość
m. Wysłany: 2009-11-21, 19:49   

Rodzina głoduje, bo ja netuje


Dołączyła: 01 Wrz 2008
Posty: 1466
Skąd: Wawa
Wyciągam.

Jestem świeżo po usypianiu Młodej, która już w łóżku wpadła w histerię, że 'nie chce umierać', 'czy ona umrze', czy 'wszyscy na świecie umrą' i w ten deseń.
Nie był to czas niestety na taką rozmowę, bo była już zmęczona i cokolwiek próbowałam jej wytłumaczyć doprowadzało ją do płaczu :(

Szczerze, to zupełnie nie byłam na tego typu pytania gotowa i trochę jestem zła na siebie, ale z drugiej strony gdyby rozmowa odbyła się na spokojnie pewnie łatwiej by poszło.
Muszę sobie tę kwestię przemyśleć.

A jak Wy? Jesteście już 'po' tej rozmowie?




Babeczki z rodzynkiem

 
 
Ardabil Wysłany: 2009-11-21, 20:20   

Net włączony- gar z zupą spalony


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 631
Skąd: nie pamietam
przerabiałam to z Wojtkeim jakś miesiąc temu. Niestety też nie za bardzo wiedziałam jak się do tego zabrać i chyba przedobrzyłam, bo Wojtek pytał czy my - rodzice nie umrzemy. POwiedziałam, że nie :zawstydzony:
A potem widziałam jakiś wywiad z Dorotą Zawadzką w którym mówiła jak sobie poradzić z tym tematem. Radziła, żeby powiedzieć jak jest, czyli że wszyscy kiedyś umrą, bo tak jest skonstruowany świat, ale jako rodzic obiecujesz zrobić wszystko, żeby to nastąpiło za bardzo wiele wiele lat. Nie wiem jak na taką odpowiedż Wojtek by zareagował. Przy następneym nawiązaniu do tematu sprawdzę.

Póki co wczoraj wracając z przedszkola omawialiśmy fazy księżyca i co jest "na Wenusie", więc było nieco łatwiej ;)




:police:

 
 
Evvie Wysłany: 2009-12-24, 08:45   

Poważnie uzależniona


Dołączyła: 16 Lis 2009
Posty: 3289
A u nas pojawił się inny temat.

Przerabialiśmy właśnie z synkiem, że dziecko zanim się urodzi jest w brzuszku u mamusi.
U nas dodatkowo trochę drażliwy temat, bo syn adoptowany, córka urodzona.
Przygotowywałam się więc na ten temat psychicznie jak wyjaśnić, że córkę urodziłam ja, a synka inna mamusia. Przez ten wątek przeszliśmy gładko ale dalej było gorzej ....

Latorośl zdecydowanie jest z tych dociekliwych....
Przebrnęłam dzielnie przez pytania w stylu czy dzidziusiowi jest ciemno, smutno, ciasno ale zacięłam się przy pytaniu
"Ale jak dziecko wychodzi z brzuszka?"

Mętnie plątałam się, że mamusia jedzie do szpitala i pan doktor wyjmuje dziecko, ale modzież chciała wiedzieć technicznie jak i którędy.
Przyznam szczerze, że zmieniłam temat, bo puuuustka w głowie totalna.

Macie pomysły?
A może są jakieś książki na ten temat?




Aleksander 2006 Alicja 2008
 
 
Blutka Wysłany: 2009-12-24, 08:55   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 01 Wrz 2008
Posty: 12039
Evvie, a nie mogłaś powiedzieć prawdy? Że mamusia ma specjalną dziurkę tam, gdzie siusia i ta dziurka się powiększa i dzidziuś wychodzi?
 
 
naturella Wysłany: 2009-12-24, 08:57   

Rodzina głoduje, bo ja netuje


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 1634
U mnie była sprawa prosta. Pan doktor wziął skalpel, zrobił "ciach" i wyciągnął. Maks przez długie tygodnie w każdej kąpieli chciał oglądać bliznę po cc, jak temat był na tapecie:)

Proponuję pokazać bajkę "Krecik i poród", jest nawet na Youtube.




 
 
Evvie Wysłany: 2009-12-24, 10:07   

Poważnie uzależniona


Dołączyła: 16 Lis 2009
Posty: 3289
Blutka napisał/a:
Evvie, a nie mogłaś powiedzieć prawdy? Że mamusia ma specjalną dziurkę tam, gdzie siusia i ta dziurka się powiększa i dzidziuś wychodzi?


qurczaki, no niby to takie proste ale mnie po prostu zatkało.
Chyba rzeczywiście nie ma co kombinować.


naturella dzięki za oświecienie... ja mam nawet tę książeczkę o kreciku. Tam jest poród dokładnie opisany. :padam:




Aleksander 2006 Alicja 2008
 
 
HoneyGirl Wysłany: 2010-06-25, 17:23   
Net włączony- gar z zupą spalony


Jak do nas trafilas?: Gimbla
Dołączyła: 13 Wrz 2008
Posty: 1022
Skąd: Warszawa
wyciagam

rozmawiałam dziś z Dawidem o tym iż odszedł pies rodziców
nie mówiłam wprost , że umarł i że został zakopany , tylko , że anioły go zabrały do psiego nieba
że siedzi sobie teraz na chmurkach , zjada kość lub biega po trawie
tak samo tłumaczymy mu o jego prababci , że siedzi na chmurkach na niebie i na niego patrzy
strasznie się popłakał , mówił , że chce go zobaczyć


nie mam problemów z trudnymi tematami ( nawet ciąża i poród była fajnym tematem )
nie sądziła jednak , że tak go to zaboli ( a musiałam powiedzieć bo jutro jedzie do babci nocować )
 
 
justa Wysłany: 2010-06-25, 19:30   
Forumowy wyjadacz


Wiek: 36
Dołączyła: 05 Wrz 2008
Posty: 2607
Skąd: eNeS
o śmierci z Antkiem rozmawialismy juz dawno
i dziecko wie, że umarła / usnęła na zawsze prababcia, ciałko leży w grobie na cmentarzu a serduszko jest w niebie - na razie Młodemu to wystarczy, jakoś jeszcze nie wpadł na pomysł zapytać czy inni np my też umrzemy

mimo że poród miałam naturalny, dziecku opowiadając jak sie urodził mówię , że Pan doktor wyciągnął go z mojego brzucha - narazie nie pyta skąd się w brzuchu wziął , ale jak zapyta to mam już przygotowaną "historyjke"




 
 
nawiedzona Wysłany: 2010-06-25, 19:35   

Poważnie uzależniona


Dołączyła: 04 Wrz 2008
Posty: 3154
Jula się mnie przed wczoraj wieczorem, przed usypianiem zapytała: Mamusiu-co to jest sex? :cwaniak: Taaaaaa-jakoś wybrnęłam ale raczej nie na długo :mur:




Szczęście niejedno ma imię, czyli Jula, Marysia i Tomuś
 
 
justa Wysłany: 2010-06-25, 19:51   
Forumowy wyjadacz


Wiek: 36
Dołączyła: 05 Wrz 2008
Posty: 2607
Skąd: eNeS
a w ramach trudnych pytan

zastanawiam się jak ugryżć temat pieniędzy a wlaściwie ich braku
jakoś nie umiem sie zabrać za wytłumaczenie dziecku , że nie zawsze
może wszytsko dostać bo np nie ma pieniązków i nie chodzi mi faktycznie o brak kasy na jakąs pierdółkę, ale chcialabym nauczyć dziecko, że czasem nie ma kasy na wszystko, że czasem trzeba dokonać wyboru co chce się kupić - narazie nie poruszam tego tematu bo nie wiem jak a nie chciałabym aby Młody mnie źle zrozumiał i np nie pomyślał , że nie mamy pieniędzy na nic

już raz był przykład

Młody chciał na śniadanie drożdzówkę i chcial isc do piekarni - na co M powiedział, ale Antosiu nie mam pieniązków przy sobie na co dziecko się rozpłakalo , że nie zje drożdzówki bo tata nie ma pieniędzy

narazie Antek, nie ma jakiś wymagań wielkich, nie " żąda" na zakupach więc nie musze podejmowac tego temau, ale myśle sobie , że powinnam , niech dziecko wie, że czasem sie zdarza , że kasy na wszystko nie ma - tylko jak rozmawiac , żeby syn nie poczuł się gorszy :niepewny:




 
 
cattalina Wysłany: 2010-06-25, 20:55   

Net włączony- gar z zupą spalony


Dołączyła: 04 Wrz 2008
Posty: 755
justa napisał/a:
ale jak zapyta to mam już przygotowaną "historyjke

Zdradzisz jaką?

Bo u nas było już to pytanie. Mały poznał moją koleżankę z wielkim brzuchem (jest w ciąży), powiedziałam mu, że ona ma w środku dzidziusia i on też kiedyś był w moim brzuchu.
Na co zapytał: A jak tam wszedłem?




Myślisz i masz.
szczęście
 
 
adriana Wysłany: 2010-07-06, 14:11   

Starsza Kobieta


Dołączył: 02 Wrz 2008
Posty: 5985
justa napisał/a:
zastanawiam się jak ugryżć temat pieniędzy a wlaściwie ich braku

Ja po prostu mówię dzieciom, że nie zawsze na wszystko są pieniądze i że nie można kupić wszystkiego. Mówię o tym jak o czymś naturalnym i chyba dlatego dzieci nie odbierają tego w kategoriach 'gorsze', po prostu tak jest i już ;)





mama domowa
ArtAda
 
 
 
Caska Wysłany: 2012-07-10, 10:36   

Forumowy wyjadacz


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 2214
Skąd: Gliwice
Wyciągam.
U moich rodziców ostatnimi czasy czarna seria - najpierw zmarła papużka, teraz trzeba było uśpić kotkę :zalamany:
I mam problem, jak do tematu podejść z Młodą. Przede wszystkim - czy w ogóle temat poruszać, czy czekać na pytanie z jej strony? Nie była z tymi zwierzętami szczególnie zżyta - karmiła je czasem razem z babcią, ale poza tym kotka była raczej z tych "dzikich". Przyznam, że kusi mnie, żeby liczyć po cichu, że nie zauważy braku klatki i jednego kota mniej :masakra: ale z drugiej strony nie wiem, czy nie lepiej będzie, jeśli temat wyjdzie ode mnie...




 
 
iga Wysłany: 2012-07-10, 20:25   

Forumowy wyjadacz


Dołączyła: 01 Wrz 2008
Posty: 2460
Skąd: z granicy
Caska, jakiś czas temu zaginął (na amen) kot u dziadków Piotrusia. Nie informowaliśmy go jakoś specjalnie o tym, ale i tak usłyszał, albo zauważył. Na pytania o kotka, mowiliśmy, że już nie ma, poszedl na spacer i nie wrócił. Czasami mu sie przypomina, szczegolnie jak oglądamy zdjęcia, ale tragedii nie ma.




Pietruszek doczekał się brata
 
 
Caska Wysłany: 2012-07-11, 06:13   

Forumowy wyjadacz


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 2214
Skąd: Gliwice
Dzięki, czyli sama tematu nie będę zaczynać, ale postaram się być przygotowana, jeśli zapyta.




 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



forumla.pl - fora internetowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group