Babiniec Cafe Strona Główna

Poprzedni temat «» Następny temat
mały agresor
Autor Wiadomość
eschiva Wysłany: 2008-09-19, 21:29   

Rodzina głoduje, bo ja netuje


Wiek: 38
Dołączyła: 05 Wrz 2008
Posty: 1284
Skąd: W-wa
positive napisał/a:
Czyli wychodzi na to, że za miękcy jesteśmy - bo nie udaje nam się utrzymać tej powagi i atmosfery potępienia gdy młody w ramach "przeprosin" wtula się

Nie no, jak przeprasza to już git. :D Udawany płacz i wtulanie, że niby tak mu źle nie wzrusza nas wcale. U nas przepraszanie to całowanie, też wtedy odpuszczamy, ale Fran teraz tego nadużywa. Uderza, a potem natychmiast całuje, bo wie, że tym "załatwi" problem. A zaraz wali znowu...





przez świat
 
 
positive Wysłany: 2008-09-20, 08:38   

Starsza Kobieta


Jak do nas trafilas?: stara historia
Dołączył: 01 Wrz 2008
Posty: 6022
Skąd: z widokiem na morze
lady_of_avalon napisał/a:
Coś wcześnie ci się ten bunt dwulatka zaczął... :(


:szok: Nawet mnie nie strasz, że to bunt dwulatka, ja mam nadzieję, że to tylko kryzys ukończenia pierwszego roku i testowanie na co można sobie pozwolić z rodzicami. Tyle się naczytałam o buncie dwulatka, że boję się go jak diabeł wody święconej.

eschiva napisał/a:
Nie no, jak przeprasza to już git. :D

tylko w trakcie tego "przepraszania" zaczyna podgryzać. I mam wrażenie, że to przytulanie to tylko my odbieramy jako przeprosiny, on bardziej, jako formę powetowania sobie tego, że czegoś mu zabroniliśmy i jest z tego powodu nieszczęśliwy.

Dobra, wynika mi z tego, że powinniśmy jednak się odsuwać i delikatnie ignorować. Mieliśmy plan z podsuwaniem innych zabawek i atrakcji, ale po pierwsze, on się wściekał dalej i zabawki leciały w kąt, a po drugie to chyba działało jak wynagradzanie za złe zachowanie - lecimy do niego obydwoje i produkujemy się co sił.


Jeżeli to faktycznie bunt dwulatka, to będę często zaglądać do wątku ;)




 
 
panna_van_gogh Wysłany: 2008-09-20, 11:31   
Net włączony- gar z zupą spalony


Wiek: 37
Dołączyła: 03 Wrz 2008
Posty: 690
A za perfidne rzucanie przedmiotem o podłoge tez byscie wynosily do pokoju i mowily, ze to za to?
czy na rzucanie jest inny sposob?
 
 
Nezi Wysłany: 2008-09-20, 11:38   

Poważnie uzależniona


Dołączyła: 03 Wrz 2008
Posty: 3476
Skąd: z domu
ja jak Lena rzuca czymś o podłogę, mówię jej że mi się to nie podoba, że to niegrzecznie, każę jej podnieść bo jeśli nie to ... i tu jest coś co może być karą.
Ostatnio rzuciła niekapkiem o podłogę, siedziała na kanapie i oglądała bajkę. Powiedziałam, że to bardzo brzydko i ma natychmiast podnieść kubeczek. Patrzyła na mnie i słuchała. Powtórzyłam, że ma natychmiast podnieść kubeczek bo wyłączę bajkę. Popatrzyła na mnie, zeszła z kanapy, podniosła kubeczek i mi go podała. Gdyby tego nie zrobiła, bajka byłaby wyłączona. A tak, weszła na kanapę i oglądała dalej.

Ja jak Lena ma napady złości i mnie szczypie lub bije, biorę ją za rączki, odsuwam od siebie i mówię "nie wolno, to boli". Jeślii powtórzy to i ja powtarzam mówiąc "nie wolno, to boli. Jeśli jeszcze raz uderzysz mamę to ...coś tam (np. mama wyjdzie z Twojego pokoju i będziesz bawiła się sama). Lena już nie próbuje trzeci raz, bo wie że ja naprawdę wyjdę z pokoju.
Na razie moje sposoby działają na Lenę.




Lena i Iwo
Słodziakowe przygody
Fotograficznie
 
 
 
Pucia Wysłany: 2008-09-20, 13:56   
Starsza Kobieta


Jak do nas trafilas?: G.
Dołączyła: 05 Wrz 2008
Posty: 3694
Skąd: Warszawa
Ja się podpisuję pod tymi postami i pod sposobem Nezi. Też tak robię z Jackiem, który od paru dni znowu nawraca z buntem. Nie jest to straszne, ale upierdliwe nieco, bo teraz znalazł dwa sposoby - rzucanie przedmiotami (albo strącanie tego, co na stole) albo ostentacyjne siadanie / kładzenie się na czym popadnie. Nie mam problemu w domu, ale na spacerze, jak się kładzie na brzuchu w błocie to mam problem i staram się mimo wszystko uniknąć skąpania w błocie, więc go przytrzymuję siłą i staram się stanowczo mówić, ale spokojnie.

Co do tłumaczenia - mówię, że to złość, że to takie uczucie, które mama i tata też odczuwają, ale nigdy nie rzucamy niczym. Widziałeś, żeby mama czymś rzucała, jak jestem zła, jak słyszysz nie? On patrzy, mówi nie. No widzisz, tak właśnie jest. Wszyscy się denerwują, przeżywają trudne chwile, ale nie wolno się tak zachowywać. Czasem kuma, czasem jest tak zły, że nie. Wtedy go zostawiam i mówię, że jak mu przejdzie to niech do mnie przyjdzie. Jeśli coś zrzuca to każę podnieść, a jeśli nie robi tego - to tak jak u Nezi, wyłączam bajkę, wychodzę, zostawiam samego. Zwykle działa.




SPRZEDAM CZARNĄ VESPĘ GTS 250

Syn
Córa


...No matter how long it rains, the sun will come shining one day....
 
 
Monika Wysłany: 2008-09-20, 20:26   

Net włączony- gar z zupą spalony


Dołączył: 04 Wrz 2008
Posty: 612
Skąd: BB
Ja niestety też mam w domu małego złoczyńcę :(
Gryzie, ciągnie za włosy, bije, szczypie, "robi awantury" i aż wierzyć się nie chce, że to maleństwo ma zaledwie 15 m-cy!!!
Też tak jak pati mam nadzieję, że to taki okres sprawdzania moich granic wytrzymałości (bo zazwyczaj te ataki kierowane są głównie pod moim adresem) i że to minie, ale słowo daję, zaczyna mi już brakować cierpliwości...

Czyli generalnie dopisuję sie do wątku :masakra:
 
 
Pucia Wysłany: 2008-09-20, 20:29   
Starsza Kobieta


Jak do nas trafilas?: G.
Dołączyła: 05 Wrz 2008
Posty: 3694
Skąd: Warszawa
Monika napisał/a:
słowo daję, zaczyna mi już brakować cierpliwości...


Ja sobie wtedy powtarzam na głos, jak takie w myślach nie zdaje egzaminu, że "on nie robi tego specjalnie". Jak się powie parę razy to mi przechodzi.
Generalnie jest kochany, ale czasem.... ech.




SPRZEDAM CZARNĄ VESPĘ GTS 250

Syn
Córa


...No matter how long it rains, the sun will come shining one day....
 
 
Monika Wysłany: 2008-09-20, 20:58   

Net włączony- gar z zupą spalony


Dołączył: 04 Wrz 2008
Posty: 612
Skąd: BB
Pucia napisał/a:
Generalnie jest kochany, ale czasem.... ech.

No mój też jest kochany i czasami aż ryczeć mi się chce jak widzę co wyrabia.

Ostatnio zrobił mi scenę w hipermarkecie, kiedy zabroniłam mu zrzucać z półek puszki z karmą dla kotów. Wrzeszczał tak, że aż miałam ochotę złapać go i z całych sił tak nim potrzepać. I niech tylko któraś życzliwa baba śmiała by krzywo na ten mój akt desperacji popatrzyć :zly:
 
 
adriana Wysłany: 2008-09-22, 06:29   

Starsza Kobieta


Dołączył: 02 Wrz 2008
Posty: 5985
Nezi napisał/a:
ja jak Lena rzuca czymś o podłogę, mówię jej że mi się to nie podoba, że to niegrzecznie, każę jej podnieść bo jeśli nie to ... i tu jest coś co może być karą.
Nezi napisał/a:
Ja jak Lena ma napady złości i mnie szczypie lub bije, biorę ją za rączki, odsuwam od siebie i mówię "nie wolno, to boli". Jeślii powtórzy to i ja powtarzam mówiąc "nie wolno, to boli. Jeśli jeszcze raz uderzysz mamę to ...coś tam (np. mama wyjdzie z Twojego pokoju i będziesz bawiła się sama).

Robię identycznie jak Nezi.





mama domowa
ArtAda
 
 
 
Pucia Wysłany: 2008-09-24, 14:28   
Starsza Kobieta


Jak do nas trafilas?: G.
Dołączyła: 05 Wrz 2008
Posty: 3694
Skąd: Warszawa
No dobra, to teraz mi doradźcie co robić. Synkowi włączył się bunt co nie co, nie jest tragicznie, ale mam wrażenie, że chwilami narasta i wolę zareagować zawczasu a nie mieć walącego głową agresora.
Jest tak - wszystko na nie, powoli kładzie się na brzuch i koniec, nie chce i już. Nie chce: iść się przewinąć, zjeść w foteliku, założyć kurtki, wyjść na spacer... nic. Jak mówię, że skoro np. nie chce zjeść w foteliku to obiadu nie będzie to słyszę ostre nieee i siada na podłodze. I czeka. Tak samo przy wychodzeniu - dziś wyjście z nianią trwało 30 minut gdzieś, nigdy tak nie było.
Co robić? Ile czasu mu dać na podjęcie decyzji i przyjście, bo przecież w nieskończoność czekać nie będę? Ile to jest wystarczająco długo? Po jakim czasie powinien reagować? I czy np. stosować karę taką na "uspokojenie" typu - idź do pokoju, przemyśl, potem przyjdziesz i mnie przeprosisz, mama przytuli. Bo jak się złości i krzyczy to zawsze mówię, że to jest brzydko, że mi się nie podoba, nikt z nas tak nie robi, jak się uspokoi to czekam w drugim pokoju. Gorzej jest, gdy jestem ubrana a on właśnie zrezygnował z wychodzenia, bo zainteresował się czymkolwiek innym... ja się zgrzewam, termin na wyjście mija... i co?

co robić, żeby nie zgasić dziecka, za dużo nie wymagać, ale też nie doprowadzić do tego, by się to nasilało? Ja wiem, że to nie jest szczyt, ale wiecie, wolę zawczasu uważać.




SPRZEDAM CZARNĄ VESPĘ GTS 250

Syn
Córa


...No matter how long it rains, the sun will come shining one day....
 
 
julitta Wysłany: 2008-09-24, 22:40   
Wałeczki na głowie, a ja netuje sobie


Jak do nas trafilas?: z G.
Wiek: 37
Dołączyła: 22 Wrz 2008
Posty: 418
Skąd: Siemianowice Śląskie
Ja mam bardzo malo wojowniczego starszego syna. Dla przypomnienia ma skonczone 3 lata. Nie przezywalismy buntu 2 latka ;) Powiedzialabym ze on natomiast bardzo wrazliwy jest.
Ale jesli byly jakies sytuacje podbramkowe to zawsze posylalam go do jego pokoju. Mowilam mu ze za chwile przyjde, jak sie uspokoi. Za 3 minutki wchodzilam, pytalam czemu tak sie zachowal. Jak nie chcial rozmawiac, wychodzilam i ponownie za chwile wracalam. I tak w kolko az do skutku: przeproszenia.

Mnie dziecko nigdy w sklepie nie rzucalo sie na podloge ani podobne sceny wiec nie mam doswiadczenia. Ale prawdopodobnie albo bym go zostawila takiego rzucajacego sie i czekala az sie uspokoi albo wyszla z nim pod pacha przed sklep i tam bym szczelila pogadanke...

W sytuacji gdy trzeba wyjsc a dziecko protestuje, biore go pod pache i wychodze. Jak sie drze na cala klatke schodowa, niech sie drze. Ja nie dam sie terroryzowac. Sadzam do wozka i jade a on sie drze. To sie tyczy tego mlodszego - 13 miesiecy ma. W koncu nauczy sie ze takie wymuszanie nic mu nie da!!!!
 
 
Tolka Wysłany: 2008-09-25, 06:14   

Starsza Kobieta


Jak do nas trafilas?: Z G., której już nie ma
Dołączyła: 03 Wrz 2008
Posty: 3695
Skąd: W&W
Pucia, a może spróbuj dawać mu wybór? Zjesz w foteliku czy na kolanach? Założysz tę kurtkę czy tamtą?
Ja zauważyłam, ze jak pytam Oliśkę o coś co jej dotyczy, kiedy daję jej wybór, pozwalam o sobie (w pewnym zakresie) decydować, to ona strasznie się cieszy. I jest jakas taka dumna. Bywa, że daję jej do wyboru dwie bluzki, a ona chce inną, ale wtedy tłumacze, że jest za zimno na bluzkę z którkim rękawem, itd. Jak do tej pory to działa.






 
 
marta15 Wysłany: 2008-09-25, 07:15   

On znów gotuje bo ja wciąż netuje


Dołączyła: 03 Wrz 2008
Posty: 1868
Pucia, ja póki co nie mam doswiadczenia ale moja koleżanka robi właśnie tak jak Tolka. Nie pyta syna czy chce czy nie tylko pyta czy chce to czy to. Mały nie ma możliwości odpowiedzenia nie. Koleżanka twierdzi że to się super sprawdza. Przy czy już 3 rzeczy do wyboru (lub więcej) nie sprawdzają sie :)




 
 
Pucia Wysłany: 2008-09-25, 09:29   
Starsza Kobieta


Jak do nas trafilas?: G.
Dołączyła: 05 Wrz 2008
Posty: 3694
Skąd: Warszawa
Tolka napisał/a:
Pucia, a może spróbuj dawać mu wybór? Zjesz w foteliku czy na kolanach? Założysz tę kurtkę czy tamtą?
Ja zauważyłam, ze jak pytam Oliśkę o coś co jej dotyczy, kiedy daję jej wybór, pozwalam o sobie (w pewnym zakresie) decydować, to ona strasznie się cieszy. I jest jakas taka dumna. Bywa, że daję jej do wyboru dwie bluzki, a ona chce inną, ale wtedy tłumacze, że jest za zimno na bluzkę z którkim rękawem, itd. Jak do tej pory to działa.


Niestety to działało, ale jakoś przestało. Teraz na pytanie "chcesz tę kurtkę czy inną?" młody odpowiada "nieee" i ucieka. :cool2:




SPRZEDAM CZARNĄ VESPĘ GTS 250

Syn
Córa


...No matter how long it rains, the sun will come shining one day....
 
 
Madeleine Wysłany: 2008-09-25, 09:57   

Starsza Kobieta


Dołączył: 01 Wrz 2008
Posty: 8789
Pucia, pocieszyc Cię? To miiiiinie :D Od wakacji (dobre dziecko to moje) słyszę teraz na prawie wszystko "tak". Bardzo rzadko nie - a jeśli czegoś mały nie chce, trzeba go przekonac/ przekupic (jak zwał, tak zwał). Jeśli np. nie chce wyjśc z kąpieli - pytamy, czy nie chce się przytulic do żyrafki, albo nakleic naklejek, albo poczytac, i tak dalej do skutku. Kiedy Piotruś czuje, że jest to jego decyzja, od razu idzie łatwiej.

Aha, polecam też "Kamyczek mówi nie".
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



forumla.pl - fora internetowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group