Babiniec Cafe Strona Główna

Poprzedni temat «» Następny temat
Kiedy powiedzieć "dość"?
Autor Wiadomość
Licho Wysłany: 2013-10-01, 15:41   Kiedy powiedzieć "dość"?

Forumowy wyjadacz


Dołączyła: 10 Wrz 2008
Posty: 2240
Skąd: z maliniaka
Żeby nie rozwlekać:

Burka ma raka. Chłoniak złośliwy tkanek miękkich, w lipcu już były przerzuty. Na trzy miejsca z których była pobierana biopsja były trzy "trafienia". Na pewno jest guz w brzuchu (uciskający na ostatni odcinek układu pokarmowo-wydalniczego - nie pamiętam jak sie nazywa, ale to co powinno być proste pod wpływem guza jest zagięte w kolanko) , na pewno jest zajęty węzeł chłonny podudzia i na pewno jest zajęty staw kolanowy.

Od sierpnia jest na sterydach. Dla niewtajemniczonych - jest to "leczenie" paliatywne. Czyli dające psu ulgę, nie leczące choroby. Po prostu, żeby mniej cierpiał dopóki jest... Z tego co zrozumiałam, sterydy dobrze działają przez jakieś dwa miesiące. Podobno czasem daje się na sterydach "przeciągnąć" psa do pół roku. Wetka miała nawet przypadek, że pies żył rok...

Ale właśnie mijają te dwa miesiące... I widać, że się pogarsza. Wczoraj burka awanturowała się, żebym jej coś ugotowała, jak dostała, to mlasnęła dwa razy i się położyła. Widać jak zmniejszają się jej mięśnie (sterydy też robią swoje), jak staje się całkiem innym psem... Jak głównie leży, co najwyżej przekłada się z dworu do domu i odwrotnie. Jak czasem zaczyna być słychać jej oddech... Przypuszczam, że może się coś rozwijać w płucach. Coś jej się rozwija na podniebieniu tuż za zębami - teraz wyglądem przypomina dużego kleszcza...

Jeszcze trochę je. Jeszcze pije. Jeszcze się załatwia.

To zajebiście boli, ale wiem, że niedługo trzeba będzie podjąć decyzję, żeby umożliwić jej odejście. Pytanie kiedy. Nie pocieszają mnie teksty "będziecie wiedzieli". Boję się, że chcąc ją jak najdłużej zatrzymać nie zauważę tego momentu. Tego kiedy. Że narażę ją na niepotrzebne cierpienia. Ale powiedzenie "dość" jest dla mnie jak wydanie wyroku.

Do tej pory w życiu nie musiałam podejmować tej decyzji. Jakoś tak się złożyło. Więc skąd mam wiedzieć kiedy powiedzieć "dość". Zwłaszcza w przypadku psa, który nie pokazuje, że cierpi?




:police:
 
 
MarMaja Wysłany: 2013-10-01, 16:00   

Starsza Kobieta


Dołączył: 01 Wrz 2008
Posty: 3796
Bardzo mi przykro :tulam: Przeżyłam uśpienie swojego psa.

Licho napisał/a:
Pytanie kiedy. Nie pocieszają mnie teksty "będziecie wiedzieli".

ale to jest akurat prawda. Po prostu wie się, że nadszedł TEN moment. Będziesz to widzieć po psie. W pewnym momencie wszelkie medyczne zabiegi nie przynoszą już właściwie żadnych efektów i już nie czeka się.

Nie wiem czy ktokolwiek podejmie się przez net wskazać właściwy moment. To może dostrzec jedynie właściciel i lekarz psa.




KOMU KSIĄŻKĘ? KOMU? :D Fruziaki :love:
Przyszłość należy do tych, którzy wierzą w marzenia! :cwaniak:
 
 
Alma_ Wysłany: 2013-10-01, 16:32   

Starsza Kobieta


Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 4490
Licho, współczuję bardzo :tulam:

Też przeżyłam taką sytuację, wiem jak to boli. Nie umiem Ci powiedzieć, kiedy. Zawsze będzie się wydawało, że może jeszcze nie teraz... :(




 
 
Brzoza Wysłany: 2013-10-01, 17:45   

Net włączony- gar z zupą spalony


Dołączyła: 23 Wrz 2008
Posty: 848
Skąd: Podlasie
Licho, strasznie ciężko określić ten moment... Przeżyłam coś takiego w szkole średniej z naszą suczką... :( Nie będę się wdawała w szczegóły, przez jakiś czas jeździliśmy z nią na kroplówki, wydawało się, że jest trochę lepiej, ale nadszedł moment, kiedy po prostu widzieliśmy, że bardzo cierpi... :( Patrzenie na nią, jak się męczy było b. bolesne... Nie zastanawialiśmy się długo, nie chcieliśmy, żeby dłużej cierpiała.... jej pełne bólu oczy mówiły wszystko... Baaardzo ciężka decyzja... współczuję...
 
 
Nabla Wysłany: 2013-10-01, 19:47   

Starsza Kobieta
Every man must dine


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 8751
Skąd: z bagien Hibernii
Licho, przykro mi bardzo :( Nasz pies miał uszkodzone nerki i w pewnym omencie trzeba też było podjąć taką decyzję, bo już zapadał w śpiączkę mocznicową.

Zwierzęta nie widzą sensu w cierpieniu - jeśli będziesz widziała, że ja boli, że jej trudno - nie przedłużaj.




"Ruszaj się, Bruno! Idziemy na piwo!"
"Jadźka! Chodu! Bierz kożuch! Ojce idą!"
 
 
dilbi Wysłany: 2013-10-01, 19:50   

Forumowy wyjadacz


Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 2367
Skąd: z poddasza
Nabla napisał/a:

Zwierzęta nie widzą sensu w cierpieniu - jeśli będziesz widziała, że ja boli, że jej trudno - nie przedłużaj.


Dokładnie tak samo pomyślałam. Współczuje :(




Maleńka .
Jeżeli powiedzenie ‘co nas nie zabije to nas wzmocni’ jest prawdziwe, to ja qrw.. już jestem nieśmiertelna!!
 
 
irish Wysłany: 2013-10-01, 20:06   

Wałeczki na głowie, a ja netuje sobie


Jak do nas trafilas?: za gimblówkami ;-)
Dołączył: 08 Wrz 2008
Posty: 517
Skąd: Wrocław
Nabla napisał/a:

Zwierzęta nie widzą sensu w cierpieniu (...)

I to widać...W oczach widać, w tuleniu się zwierza do człowieka, w każdym coraz ostrożniejszym ruchu...
Licho, net Ci w wyborze momentu nie pomoże :(
Możemy tylko przytulić mocno i próbować wesprzeć jakoś chociaż trochę...Współczuję bardzo :(




Trafiony. Zatopiony.
 
 
nata Wysłany: 2013-10-01, 20:24   

Poważnie uzależniona


Dołączyła: 05 Wrz 2008
Posty: 3212
Skąd: ...
Współczuję :( Nam decyzję pomogła podjąć lekarka. Wytłumaczyła, że dalsze utrzymywanie psa przy życiu będzie tylko jego cierpieniem i poradziła rozważyć opcję natychmiastowego uśpienia (pies był już w bardzo złym stanie). Oczywiście przedstawiła opcję dalszego "ratowania" go, bo było to możliwe, ale delikatnie dała do zrozumienia, że byłby to z naszej strony egoizm. Dobrze, że trafiliśmy na kogoś takiego, bo sami pewnie nie potrafilibyśmy podjąć tej decyzji...




:clover: :clover:
 
 
Licho Wysłany: 2013-10-01, 20:51   

Forumowy wyjadacz


Dołączyła: 10 Wrz 2008
Posty: 2240
Skąd: z maliniaka
Nabla napisał/a:
jeśli będziesz widziała, że ja boli, że jej trudno - nie przedłużaj.

To, że ją boli - jest raczej oczywiste, bo od trzech miesięcy unika używania łapy, jedzenie (po krótkim okresie poprawy posterydowej) też zaczyna ograniczać. Porcję, która normalnie by jej wystarczyła na raz, teraz je drugi dzień :(

Dobrze, że jeszcze parówki i jajka wchodzą bez ograniczeń (nie muszę jej męczyć wrzucaniem pastylek do gardła)

Z drugiej strony do listonosza jeszcze biegnie (na trzech łapach) i obszczekuje go zawzięcie, kurier dzisiaj stał 15 minut przed furtką to usiadła (widocznie stanie już było zbyt trudne) i też szczekała cały czas, przed chwilą zareagowała na hałas przelatującego nisko samolotu wojskowego (co będzie bydle po jej niebie latać), więc zażądała wypuszczenia na dwór i sprawdzała, czy nic niepokojącego się nie dzieje...

Także widać wyraźnie, że źle się czuje, że jest słabsza, że zmieniają jej się kształty (np głowy - pojawiają sie wystające kości) - ale wydaje mi się, że nadal ma wolę życia. Nie odpuści wyjścia na spacer ("spacer" - 20 metrów za furtkę), wyjścia ze mną do ogródka (też wyjdzie i się położy i tak będzie asystować przy pracach ogrodowych), jasno pokazuje kiedy ma ochotę pobyć na dworze i grzać w słońcu a kiedy wrócić do domu. No a wizyta kuriera/piekarza/listonosza itepe jest zawsze główną atrakcją dnia.

Dlatego tak trudno ocenić ten moment...

Brzoza napisał/a:
przez jakiś czas jeździliśmy z nią na kroplówki, wydawało się, że jest trochę lepiej, ale nadszedł moment, kiedy po prostu widzieliśmy, że bardzo cierpi...

Tutaj jest sytuacja jasna. Wiadomo co jest i jakie są rokowania.
Decyzję o tym jak leczymy podejmowaliśmy dwa miesiące temu. I wtedy też lekarze (bo był i prowadzący i jego żona i dwaj lekarze, którzy robili biopsję) dość jasno naświetlili nam co będzie dalej. Bo oczywiście powiedzieli, że możemy próbować wchodzić w chemię, ale... jak to określił jeden z nich: gdyby był jeden węzeł zaatakowany, to by się go wycięło i on sam by nas namawiał na chemię. Ale podając sterydy zdecydowaliśmy się na leczenie paliatywne. Także pytanie nie jest czy, ale do kiedy.

Dzięki za wyrazy wsparcia, zajebiście trudno mi teraz jest.




:police:
 
 
MarMaja Wysłany: 2013-10-01, 21:17   

Starsza Kobieta


Dołączył: 01 Wrz 2008
Posty: 3796
Licho napisał/a:
Także widać wyraźnie, że źle się czuje, że jest słabsza, że zmieniają jej się kształty (np głowy - pojawiają sie wystające kości) - ale wydaje mi się, że nadal ma wolę życia. Nie odpuści wyjścia na spacer ("spacer" - 20 metrów za furtkę), wyjścia ze mną do ogródka (też wyjdzie i się położy i tak będzie asystować przy pracach ogrodowych), jasno pokazuje kiedy ma ochotę pobyć na dworze i grzać w słońcu a kiedy wrócić do domu. No a wizyta kuriera/piekarza/listonosza itepe jest zawsze główną atrakcją dnia.

bo ją ma i wyraźnie ją okazuje. To zdecydowanie nie jest jeszcze ten moment.
Pies naprawdę pokaże Ci wyraźnie, kiedy będzie jej już źle. I wtedy poprosi Cię o ostatnią przysługę.

Teraz nie zajmuj się nadmiernie tym dylematem tylko ciesz razem z psem, że nadal możecie być razem.




KOMU KSIĄŻKĘ? KOMU? :D Fruziaki :love:
Przyszłość należy do tych, którzy wierzą w marzenia! :cwaniak:
 
 
Licho Wysłany: 2013-10-16, 17:11   

Forumowy wyjadacz


Dołączyła: 10 Wrz 2008
Posty: 2240
Skąd: z maliniaka
Przedwczoraj pożegnaliśmy się z burką.

I nie jestem ani troszkę mądrzejsza.

Pozostała pustka i dwa pytania:
- czy nie za wcześnie
- czy nie za późno...




:police:
 
 
irish Wysłany: 2013-10-16, 18:13   

Wałeczki na głowie, a ja netuje sobie


Jak do nas trafilas?: za gimblówkami ;-)
Dołączył: 08 Wrz 2008
Posty: 517
Skąd: Wrocław
Licho, pół miesiąca...Wątpliwości pozostaną na zawsze, ale myślę, że ... wiedziałaś :tulam:
Wyrazy współczucia :tulam: I dobrej krainy wiecznych łowów dla burki :tulam:




Trafiony. Zatopiony.
 
 
ancymonka Wysłany: 2013-10-16, 19:39   

Net włączony- gar z zupą spalony


Dołączyła: 05 Wrz 2008
Posty: 668
Licho, trzymaj się, z pewnością zrobiłaś wszystko najlepiej jak umiałaś :tulam:




Dzieci odzwierciedlają to, co otrzymują. Hunt
 
 
kasiuchna_86 Wysłany: 2013-10-16, 19:40   

Net włączony- gar z zupą spalony


Dołączyła: 07 Sty 2009
Posty: 913
Skąd: W-wa
Licho, bardzo, bardzo mi przykro :zalamany:




"Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna" Cz. Miłosz


Oliwka <3
Chłopcy [*]
Chustova
 
 
dilbi Wysłany: 2013-10-16, 19:47   

Forumowy wyjadacz


Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 2367
Skąd: z poddasza
Licho, tak mi przykro..




Maleńka .
Jeżeli powiedzenie ‘co nas nie zabije to nas wzmocni’ jest prawdziwe, to ja qrw.. już jestem nieśmiertelna!!
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



forumla.pl - fora internetowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group