Babiniec Cafe Strona Główna

Poprzedni temat «» Następny temat
Problemy z jedzeniem
Autor Wiadomość
Antka Wysłany: 2014-01-30, 10:48   

Forumowy wyjadacz


Dołączył: 17 Wrz 2008
Posty: 2436
Skąd: Dusseldorf
Madziara*x napisał/a:
każdy posiłek to jest walka moja żeby nie wybuchnąć, i Kuby, żeby nie jeść

Moze to tez ma jakies znaczenie... Doswiadczenia na wlasnej skorze w temacie nie mam, ale kiedys gdzies tam przewinal sie program na taki wlasnie temat, gdzie sygnalizowano ze przyczyna niejedzenia jest poszukiwanie przez dziecko uwagi rodzica, cos w stylu 'jak nie jem to jestem w centrum zainteresowania, mama nade mna skacze i stara sie mnie uszczesliwic ze wszystkich sil, fajne to'. Nie wiem czy juz probowalas po prostu dac mu wolna reke kiedy i co je (cos w stylu szwedzkiego stolu otwartego non stop) - tam chyba to bylo podpowiedziane. Plus nie zwracac uwagi na to kiedy je albo nie, nie chwalic, nie ganic, po prostu traktowac to jak cos zupelnie normalnego. Nie wiem, moze to strzal kula w plot, ale moze jeszcze tej opcji nie rozwazalas?
 
 
skrzacik Wysłany: 2014-01-30, 10:55   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 3685
Skąd: Warszawa
Madziara*x, Antka ma dużo racji.

Jeżeli nie ma faktycznych medycznych powodów do niepokoju, bo waga i wzrost są w porządku, to ja bym mocno wyluzowała.

A już na pewno nie podtykałabym pod nos dziecku co chwila czegoś innego, żeby tylko zjadło. Nie je, zabierasz bez słowa i informujesz, że następny posiłek jest np. za trzy godziny. I dopiero za te trzy godziny dać kolejne jedzenie. Oczywiście nie mówię, żeby nie gotować przysmaków, ale nie skakać wokół syna jak służąca.

No i tak jak radzi Antka, nie robiłabym wielkiego halo z tego, że coś zjadł lub nie. Stwierdzenie - "cieszę się, że smakowało" lub "widzę, że już się najadłeś"" wystarczy.




 
 
agnetta Wysłany: 2014-01-30, 11:16   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 05 Wrz 2008
Posty: 6238
Skąd: Sielskie Mazowsze ;)
Ja też bym szła za radą Antki. Mam też "niejadka", który stopniowo zaczął ograniczać swoje jedzenie do paru jadalnych potraw i absolutnie niechęć do próbowania nowych smaków. W pewnym momencie daliśmy się zagonić w to jego niejedzenie i gotowanie pod niego. I to był błąd, z którego wychodzimy. Ale do tego jego choroba i lęk, że jak nie zje obiadu to się odbije źle na nim itp itd.
Zazwyczaj tak jest, że dzieci wybierają sobie taki obszar kontroli nad rodzicem ;) Widać, tutaj wypadło na jedzenie. Najbardziej pomogło nam stawianie przed dzieckiem takich posiłków jaki my sami jedliśmy, oczywiście na talerzu pojawiały się też jego ulubione dania, ale w sąsiedztwie innych (kiedyś nie tknął talerza jeśli leżało tam jedzenie, którego nie akceptował). W ten sposób oswoił się, że na talerzu pojawiają się też inne rzeczy. Jeśli nie zjadł, to czekał niestety do następnego posiłku. Dziecko powinno poczuć uczucie głodu.
Gdzieś jeszcze czytałam, że dzieci powinno się rozliczać z jedzenia tygodniowo ( w sensie wartości składników pokarmowych), a nie dziennie. To mnie też uspokoiło.
Jest teraz lepiej. Jeremi częściej decyduje się skosztować czegoś nowego, choć nie zawsze mu to odpowiada. Jego menu się stopniowo powiększa a my się mniej spinamy.




G & J & B
 
 
late Wysłany: 2014-01-30, 11:16   

Rodzina głoduje, bo ja netuje


Dołączyła: 11 Paź 2008
Posty: 1383
Skąd: Anglia
Antka napisał/a:
'jak nie jem to jestem w centrum zainteresowania, mama nade mna skacze i stara sie mnie uszczesliwic ze wszystkich sil, fajne to'.


Tez mi to przeszlo przez mysl, szczegolnie po przeczytaniu tego:

Madziara*x napisał/a:
Na 3 posiłki główne, czasem robię po 3-4 potrawy, i w zasadzie żadna nie jest zjedzona.


Moim zdaniem synek przyzwyczail sie, ze zalezy ci na jedzeniu, ze jest to dla Ciebie wazne I wlasnie taki sposob na zwrocenie na siebie uwagi, bo wie, ze jak nie to, to tamto, a moze jeszcze cos innego.

Uwazam, ze pomysl z wyznaczonymi godzinami posilkow jest najfajniejszy, bo dziecko zdazy zglodniec I/lub nauczy sie, ze posilek po prostu jest I koniec. Jezeli naprawde sie boisz, ze nic nie zje, to najlpeiej jest proponowac w stylu "jest x I y - na co masz ochote?", a nie ze dziecko samo sobie wybiera potrawe od podstaw.

U nas byl zblizony problem, ale w zwiazku z miejscem jedzenia. przez remont jedlismy przez 6 miesiacy w salonie, gdzie byl I tv I jadlo sie na kolanach, kanapie itp. a od jakiegos miesiaca T. moze jesc tylko przy stole w jadalni lub w kuchni I na poczatku jadl bardzo malo lub nic - bo mu sie nudzilo I spieszyl sie do zabawy/ogladania itp., a teraz pomarudzi, pomarudzi, ale zje.

powodzenia!
 
 
Karo Wysłany: 2014-01-30, 12:21   

Poważnie uzależniona


Dołączyła: 08 Wrz 2008
Posty: 3484
Skąd: prawie Wa-wa
Na jednym z forów które bardzo lubię wiele dziewczyn (mam) poleca ksiażkę "Moje dziecko nie chce jeść"
http://www.mamania.pl/ksi...ie-chce-jesc,42
Spróbuj, może znajdziesz podpowiedzi dla siebie i uda się wyluzować w temacie, bo to jeden z częstszych problemów. Wiadomo, zaburzenia zdarzają się wszędzie, ale w większości przypadków "problem" jest bardziej po stronie rodzica niż dziecka... Moja Asia być może byłaby dzis niejadkiem, gdybym nie ogarneła tematu jakiś czas temu. Moj prawie dwulatek żyje głównie mlekiem i suchym makaronem, żyje i rozwija się dobrze. Jak zgłodnieje i ma lepszy czas, wciąga cały obiad. Także temat nie jest mi zupełnie obcy.
 
 
Madziara*x Wysłany: 2014-01-30, 16:38   

Forumowy wyjadacz
Dream's for sale ...


Jak do nas trafilas?: G.
Wiek: 33
Dołączyła: 13 Wrz 2008
Posty: 2374
Skąd: Ze wsi :)
Dziewczyny, wielkie dzięki ze wszystkie rady.
Macie dużo racji, na pewno.
Książkę zanabędę ;)

Ale...

Teraz akurat jest chory, więc bierze leki. Więc musi (chyba?) jeść, no bo te leki.
Stąd 3-4 różne rzeczy na stole.

Ale na co dzień, "bezchorobowo" tak nie ma. Robię np. spagetti dla wszystkich. I to ma zjeść (podobno lubi na tyle ile
można polubić jedząc kilka łyżek). Tak samo z innymi rzeczami.
Dziś np. placki z jabłkami. Zjadł jednego... ale siedział nad nim 30 min. :niepewny:

skrzacik napisał/a:
Nie je, zabierasz bez słowa i informujesz, że następny posiłek jest np. za trzy godziny.
Próbowałam, i za te 2-3 h. dostawał jeść, nadal nie chciał.
Kiedyś ja się zawzięłam (przyjmę lincz jak coś :cool2: ) i nie jadł 2 i pół dnia, pił tylko wodę.
Bo przy każdym pytaniu "Kuba, zaraz robię śniadanie, chcesz placki czy musli?" "Nie chcę nic" "Ok. To nie".
I wytrzymał 2 i pół dnia, o wodzie...
I ja nie wytrzymałą, bo to zdrowe nie jest.

skrzacik napisał/a:
medycznych powodów do niepokoju, bo waga i wzrost są w porządku
Tak, i badanie wszelkie też.

late napisał/a:
Jezeli naprawde sie boisz, ze nic nie zje, to najlpeiej jest proponowac w stylu "jest x I y - na co masz ochote?", a nie ze dziecko samo sobie wybiera potrawe od podstaw.

Tak jest codziennie. Proponuję np. obiad: kotleciki z frytkami czy placki z jabłkami ? Chciał placki, zrobiłam to wyszło j.w.

I on ma czasem (2-3 dni w mies.), że rzeczywiście coś je (choć jak widzę ile dzieciaki w szkole jedzą, to i tak mało, ale absolutnie nie porównuję, nie komentuję- widać on potrzebuje mniej). I wtedy widzę, że nawet chętnie próbuje, i smakuje mu: spagetti, zapiekanka makaronowa, pizza, kotleciki różne, zrazy, sosy z ryżem.

Więc widzę, że to nie jest tak, że on czegoś nie lubi, bo nie.
On nie chce jeść.
I ja zawsze też z nim siadam w jadalni, jem. Jak skończę, to zostaję z herbatą, coś zagaduję.
Bo jak nie, to Kuba by tam chyba zasnął przy tym stole.

A może to ja już wariuję ? Ale powiedzcie mi czy to co zjadł dziś, do dużo ?
Miseczkę płatków, pół muffinki, placka z jabłkiem, wyciskanego Bakusia i zapewne na kolację parówkę.
 
 
Madeleine Wysłany: 2014-01-30, 17:51   

Starsza Kobieta


Dołączył: 01 Wrz 2008
Posty: 8789
Madziara*x napisał/a:

Miseczkę płatków, pół muffinki, placka z jabłkiem, wyciskanego Bakusia i zapewne na kolację parówkę.
może nie dużo, ale i nie jakoś szczególnie mało. Jakby nie było, to jest małe dziecko, które nie waży 50 czy 60kg jak dorosły.
Wyluzuj, z doświadczenia mówię - jak były mega-niejadek i matka niejadka. Dziecko przy pełnej lodówce z głodu nie umrze.
Mój syn sam z siebie zaczął po prostu akceptować nowości - większości chętnie nie zje, ale niektóre tak, czasem nawet wchodzą na stałe do repertuaru. I żadnej w tym mojej zasługi, generalnie do tego dzieci dorastają - mało jest w końcu dorosłych, których menu ogranicza się do parówek i frytek ;)
 
 
Teslime83 Wysłany: 2014-01-30, 22:13   

Wałeczki na głowie, a ja netuje sobie
mama zastępcza


Wiek: 34
Dołączyła: 08 Paź 2008
Posty: 519
Moja Jula jest 9 dni młodsza od Twojego synka, waży 14 kg i ma nieco ponad 100cm. Gdy miała około2,5 roku zaczęły sie problemyz jedzeniem, ma swoje smaki, lubi próbować nowe rzeczy ale ja mało.
Dzisiaj zjadła garśc płatków z mlekiem, w przedszkolu makaron bez rosołu, prawdopodobnie drugie danie, ale pewnie nie całe, jogurt, 2 kopytka i troszkę ciasta.I to duzo jak na nią.Gdy je więcej ma wzdęcia i boli ja brzuch.
Jeśli synek ma problemy z konsystencją to bym odwiedziła dobrego neurologopedę a później terapeutę Si, a może to problemy z wchłanianiem pokarmu ale to by sie musiał wypowiedzieć gastroenterolog.Albo jak pisza dziewczyny masz niejadka w domu.
Ja bym najpierw wykluczyła medyczne rzeczy i to co możesz sprawdzić, jeśli nic nie wykażą to może tak jego uroda.

Julka jest u nas odkąd skończyła 2 lata, gdybym nie wiedział, jak wygladają jej rodzice to bym się pewnie bardziej drążyła a tak wiem, że raczej drobinka z niej będzie, choćbym nie wiem co robiła.




Ludzie, którzy twierdzą, że czegoś nie da się zrobić, nie powinni przeszkadzać tym, którzy właśnie to robią.
 
 
malutka1308 Wysłany: 2014-01-31, 13:47   
On znów gotuje bo ja wciąż netuje


Dołączył: 21 Sty 2011
Posty: 1824
"Jeżeli oprócz problemów z jedzeniem nie występują inne problemy wychowawcze np. to odpuść mu. Jeść je. Rozwija się dobrze. Zobaczysz że za kilka lat będziesz się z tego śmiać





 
 
Królik Wysłany: 2014-01-31, 15:30   

Wałeczki na głowie, a ja netuje sobie


Dołączyła: 01 Wrz 2008
Posty: 514
Ja, tak jak elek, NIC nie jadłam. Pamietam te koszmary, które rozgrywały się nad moją głową, gdy siedziałam nad talerzem zupy / ziemniaków z sosem i mięsem (!) / zupy mlecznej / wszystkiego, co miałam zjeść. Czasem trwało to godzinami.
I fakt, chuda byłam.
Był to etap, kiedy działy się ogromne zmiany w moim (i mojej mamy) życiu. Niekoniecznie przyjemne (ktoś odszedł, nie wdawając się w szczegóły).

Filip miał przez kilka lat identycznie. Rano kulki Nesquik, na obiad parówka, ale najchętniej kulki Nesquik. I ja go rozumiałam. Nie reagowałam. W jego życiu również ktoś odszedł. Teraz dość znacznie poprawił się standard jego (i mojego) życia (na plus, nie mówię o pieniądzach), zaczął wręcz tyć w oczach. I je znacznie więcej.

Nie mówię, może w Twoim przypadku jest to inna kwestia, i nie twierdzę, że w naszym przypadku miały znaczenie zmiany, o których piszę, jednak wydaje mi się, iż mogę potwierdzić słowa Antki.




Będzie dobrze,
Bo jesteś.
 
 
agatawojt Wysłany: 2016-10-30, 11:42   
Pampersa mi dali i nowym nazwali


Dołączył: 21 Paź 2016
Posty: 7
Regulamin. Kary
Ostatnio zmieniony przez Kary 2016-11-02, 07:45, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Nemezisss Wysłany: 2016-11-01, 17:27   
Pampersa mi dali i nowym nazwali
Mr


Wiek: 28
Dołączył: 01 Lis 2016
Posty: 3
Regulamin. Kary
Ostatnio zmieniony przez Kary 2016-11-02, 07:45, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



forumla.pl - fora internetowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group