Babiniec Cafe Strona Główna

Poprzedni temat «» Następny temat
Problemy ze snem i generalnie z odpoczynkiem...
Autor Wiadomość
darkbulka Wysłany: 2016-03-11, 13:37   
Starsza Kobieta


Dołączyła: 08 Wrz 2008
Posty: 7425
Nabla napisał/a:
ale zwiazku z cyklem menstruacyjnym (ktory ma zblizona dlugosc) juz nie. Poziom hormonow ma spory wplyw na samopoczucie i sen.

hehhehe byc moze wypada w tym samym czasie co pelnia ;) pisze byc moze, bo od kilku lat nie mam krwawien okolomenstruacyjnych z racji Mireny i trudno mi zaobserowac faze cyklu u siebie :masakra:

edit:
dodam od siebie, ze mi przeszkadza w spaniu duzo emocji i pracy/nauki. Tzn odkad mieszkam w DE i mam sporo sie ucze jezyka, mam problemy z ciaglym przespaniem calej nocy. Nawet sny mam po niemiecku :masakra: niemniej jednak, wiec ze to okres przejsciowy i niebawem bedzie ok.
Takze Ziel, moze i u Ciebie jest poprostu przeciazenie organizmu wlasnie?
 
 
ziel_lena Wysłany: 2016-03-14, 17:48   

Poważnie uzależniona


Jak do nas trafilas?: z G.
Wiek: 31
Dołączyła: 08 Wrz 2008
Posty: 2971
Skąd: Dirty Danzig
Madeleine napisał/a:
Zanim zaczniesz szukać poważniejszych przyczyn - moze po prostu to przesilenie wiosenne i ogolne zmeczenie?


Przesilenie raczej nie, zmęczenie prędzej...

Zdałam sobie dziś sprawę, ze od stycznia 2012 nie byłam na zwolnieniu lekarskim, a licząc od któregoś miesiąca 2011 do teraz byłam tylko raz 2 tyg na urlopie, raz 1 tydz, a reszta to pojedyncze dni wolne, kiedy musiałam coś załatwić. Przy czym nie wybrałam tymi pojedynczymi dniami całego urlopu, bo na przestrzeni styczeń 2012 - czerwiec 2013 w ogole go nie miałam (umowa zlecenia, średnio 45-50 godz/tyg), za niewykorzystany urlop w okresie od czerwca 2013 do września 2014r. dostałam ekwiwalent, jak sie zwalniałam, a z 2015r. przeszedł mi na 2016r. No i za milion nadgodzin w 2015r. nie dostałam ani kasy, ani dni wolnych :/ Czuję się trochę frajerem...

Chętnie bym teraz poszła na urlop, ale dopóki nie będziemy "u siebie", urlop w domu to dla mnie czas stracony. Inna sprawa, że w pracy nie miałby mnie kto zastąpić, a pójśccie na urlop z myślą, że zostawiłam po sobie syf skończyłby się przyjściem do pracy w trakcie wolnego i kończeniem spraw....
Poza tym trzymam wolne na czas budowy, czyli de facto na "za chwilę", bo czekamy, az wiosna sie rozbuja i ruszamy z fundamentami! :przestraszony:

darkbulka napisał/a:
jakis czas temu czytlam, ze 90% boli glowy spowodowana jest odwodnieniem. Odkad pilnuje ilosci wypitej wody w ciagu dnia, moje ble glowy poszly w niepamiec, a zdazaly sie naprawde koszmarne.


To nie pasuje do teorii kawowej, bo kawa odwadnia ;-) jestem niskociśnieniowcem i czasem jak ciśnienie mi leci w dół, to boli mnie głowa - po prostu. Stąd bóle głowy, jak nie wypiję drugiej kawy. Tzn tak mi się wydaje...

W pracy piję dużo płynów i noszę sobie np. sałatki, owoce, pomidory itp, wiec to raczej nie to.

darkbulka napisał/a:
Takze Ziel, moze i u Ciebie jest poprostu przeciazenie organizmu wlasnie?


Prawdopodobnie, aczkolwiek bardziej nie w kwestii przetrenowania, tylko właśnie emocji i pracy. Jak kiedyś trenowałam codziennie, miałam paradoksalnie więcej energii... może kwestia dotlenienia organizmu?

Musze ogarnąć to, o czym pisała Alix, czyli zbadać kortyzol. Pytanie, co się z tym robi dalej? Gadałam dziś z koleżanka, która ma podobny tryb życia, podobne dolegliwości - i w badaniach wyszedł jej podwyższony poziom. Lekarz jednak nie kazał robić nic innego, jak zmienić tryb życia, co zarówno w moim, jak i jej przypadku jest chwilowo niemożliwe... :niepewny:

Alix, masz może wiedzę, co lepiej zrobić - dobowy test sikany czy badanie z krwi?




Makulatura - to, co na 100% wyniesiesz ze studiowania. ;-)
 
 
Madeleine Wysłany: 2016-03-14, 18:07   

Starsza Kobieta


Dołączył: 01 Wrz 2008
Posty: 8789
ziel_lena napisał/a:
Lekarz jednak nie kazał robić nic innego, jak zmienić tryb życia, co zarówno w moim, jak i jej przypadku jest chwilowo niemożliwe...
wszystko jest możliwe. Jakbyś nagle złamała nogę albo miała inny wypadek, to by było możliwe.
Wiesz, gdzie leżą niezastąpieni ludzie ;)

Weź sobie tydzień wolnego, ot tak. Powiedz, że masz pogrzeb w rodzinie/ whatever - żeby CIę nie niepokoili. Zobaczysz, że odpoczniesz.
 
 
Zmora Wysłany: 2016-03-14, 18:07   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 11 Wrz 2008
Posty: 5305
ziel_lena napisał/a:
jak zmienić tryb życia, co zarówno w moim, jak i jej przypadku jest chwilowo niemożliwe

A mały krok w postaci wcześniejszego kładzenia się spać? Spisz na kartce, co "masz do roboty wieczorem".
ziel_lena napisał/a:
Chodzę spać niestety późno, bo z reguły między północą, a pierwszą - zawsze mam coś do roboty wieczorem i nie umiem się szybciej ogarnąć.

Jeśli to są sprawy zawodowe, to sorry, ale coś z organizacją pracy jest mocno nie tak. Jeśli sprzątasz mieszkanie, to pomyśl, czy nie mógłby zrobić tego mąż (lub zewnętrzna firma, np. oddawanie ubrań do prasowania) oraz czy nie byłoby mniej roboty, gdybyście coś zmienili w nawykach (np. mycie po sobie talerzy od razu po posiłku, sprytne sortowanie brudnych ubrań). Itd. Czy weekendy też masz zawalone od 6 rano do północy?
edit:
Madeleine napisał/a:
Weź sobie tydzień wolnego, ot tak. Powiedz, że masz pogrzeb w rodzinie/ whatever - żeby CIę nie niepokoili. Zobaczysz, że odpoczniesz.

Ja w to nie wierzę. Szczególnie, że ziel_lena pisze, że siedziałaby w domu. Po urlopie wróci do pracy i do swojego szaleńczego rytmu, jeszcze może ją dopaść poczucie, że musi nadgonić.
 
 
ziel_lena Wysłany: 2016-03-14, 18:41   

Poważnie uzależniona


Jak do nas trafilas?: z G.
Wiek: 31
Dołączyła: 08 Wrz 2008
Posty: 2971
Skąd: Dirty Danzig
Zmora napisał/a:
Jeśli to są sprawy zawodowe, to sorry, ale coś z organizacją pracy jest mocno nie tak.


Powiedziałabym, że raczej z ilością... aczkolwiek to przekłada się raczej na późniejsze wychodzenie z pracy - bo postanowiłam sobie nie nosić papierów do domu, wole zostać dłużej, a to z kolei wpływa na opóźnienie wszystkiego, co robię po pracy. Biorąc pod uwagę fakt, że obłożenie pracą wzrosło u nas o jakieś 300% w stosunku do roku ubiegłego (a juz wtedy było o 100% więcej, niż 2 lata temu), a pracowników jest tylu, ilu było, nie da sie wyjść z pracy po 8 godzinach, z głową wolną od myśli o tym, że jestem w czarnej dupie...

W tym także leży problem z wzięciem urlopu. Ludzie się nie zastępują, bo nie mają możliwości ogarnąć swoich obowiązków, a co dopiero czyichś. Mogłabym napisać więcej, ale nie wiem, czy powinnam - niby nigdzie nie pisałam, gdzie pracuję, ale jednak internet rządzi się swoimi prawami...

No i przyznaję się bez bicia - nie potrafię przeskoczyć jednej rzeczy - nie umiem zająć się domowymi obowiązkami od razu po przyjściu do domu. Potrzebuję godziny-półtora, żeby posiedzieć "na luzie" np. przy kompie i coś poczytać albo pooglądać. Wyjątek to obiad, ale staram się robić na dwa dni, wtedy jest większa szansa, że będę miała szansę posiedzieć i się trochę poopieprzać. Generalnie zaraz po przyjściu do domu mam spadek energii i nie mam ani siły, ani chęci na wskoczenie w kolejną robotę. Niestety, dostaję kopa energii koło 21-22 i np. potrafię o tej godzinie wyszorować łazienkę :masakra:

Zmora napisał/a:
eśli sprzątasz mieszkanie, to pomyśl, czy nie mógłby zrobić tego mąż


Chciałabym, żeby on o tym sam pomyślał :masakra: niestety, jest w tym temacie niereformowalny, rozmowy nie pomagają, traktuję ten fakt jako swoją osobistą porażkę :kwasny: . Na szczęście z uwagi na prace zmianowa, ma możliwość załatwiania większości papierologii związanej z budową i prawie nic nie musze przy tym robić, co mnie bardzo cieszy i za co jestem wdzięczna.

Co masz na myśli pisząc o sprytnym sortowaniu ubrań?

Zmora napisał/a:
Czy weekendy też masz zawalone od 6 rano do północy?


Ostatnio bardzo często nie ma mnie w domu w weekend. Jeżeli jestem, staram się wyspać do oporu i zrobić coś dla siebie.




Makulatura - to, co na 100% wyniesiesz ze studiowania. ;-)
 
 
Nabla Wysłany: 2016-03-14, 18:48   

Starsza Kobieta
Every man must dine


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 8751
Skąd: z bagien Hibernii
ziel_lena napisał/a:
To nie pasuje do teorii kawowej, bo kawa odwadnia ;-)

Taaaak... urban legend, Ziel, kawa nie odwadnia ;) Podana na sucho kofeina w dużych dawkach ma lekkie działanie moczopędne, ale to tyle, podana w formie napoju już nie ma mierzalnego wpływu na gospodarkę wodną organizmu.




"Ruszaj się, Bruno! Idziemy na piwo!"
"Jadźka! Chodu! Bierz kożuch! Ojce idą!"
 
 
Madeleine Wysłany: 2016-03-14, 18:54   

Starsza Kobieta


Dołączył: 01 Wrz 2008
Posty: 8789
Ziel, nie chcę, żeby to głupio zabrzmiało, ale faktem jest, że nie masz dzieci - więc i obowiązków po pracy dużo mniej. Co takiego robisz?
Rozumiem dom i budowę - bo to przygotowania teoretyczne i one dają w kość, ale przy dwóch osobach ani tego sprzątania, ani gotowania tyle nie ma... Jeśli wolontariat, hobby i inne - może warto się temu przyjrzeć. Rozumiem, że pracy zmieniać nie chcesz.
Może powinnaś trochę zwolnić ze znajomymi? wiem, że CIę to nakręca, ale jednak i męczy na pewno.
Chroniczne zmęczenie może być objawem np. problemów z tarczycą, ale zanim zaczniesz diagnostykę - zacznij od podstaw, tj, przede wszystkim snu 8h na dobę.
 
 
Alix Wysłany: 2016-03-14, 19:44   

Starsza Kobieta
stara schizara...


Dołączyła: 22 Sie 2008
Posty: 5113
Skąd: z antykwariatu...
ziel_lena napisał/a:
Musze ogarnąć to, o czym pisała Alix, czyli zbadać kortyzol. Pytanie, co się z tym robi dalej? Gadałam dziś z koleżanka, która ma podobny tryb życia, podobne dolegliwości - i w badaniach wyszedł jej podwyższony poziom. Lekarz jednak nie kazał robić nic innego, jak zmienić tryb życia, co zarówno w moim, jak i jej przypadku jest chwilowo niemożliwe...

Alix, masz może wiedzę, co lepiej zrobić - dobowy test sikany czy badanie z krwi?


Najlepszy jest ze śliny teoretycznie, potem dobowa zbiórka moczu, ale ona nie pokaże Ci rytmu, z krwi można zrobić rytm, warto razem z DHEA wtedy (bez S ;) ), ale to najmniej dokładny test, bo już samo wbicie igły może zrobić problem. I na wejście na pewno bez dexametazonu.

Bez zmiany trybu życia może być trudno, ale co nieco da się zrobić, nadnercza bezpośrednio łączą się z tarczycą, w sensie oba te organy obrywają równo i w tym samym czasie najczęściej, do tego stany depresyjne, a to wszystko wychodzi z jelit. To się wszystko łączy i możesz już dużo zrobić zmianą diety i suplementacją. Idę o zakład, że masz nisko D3 (chyba, że suplementujesz), omega 3 w niedoborze, plus sporo innych pewnie... zryta flora bakteryjna na bank i nietolerancje pokarmowe zapewne. Uroki autoimmunologii.

Zespół chronicznego zmęczenia jest bardzo niespecyficzny, ale ZAWSZE informuje, że nie jest dobrze. Trzeba drążyć, zwł. że masz autoimmuno, a one przechodzą jedna w drugą.

Jak chcesz odezwij się na pw :)




Każdy plan można zmienić, lecz wolę życie bez planu - jak tylko odkurzę mieszkanie, zdobędę mury Libanu...
 
 
ziel_lena Wysłany: 2016-03-14, 22:37   

Poważnie uzależniona


Jak do nas trafilas?: z G.
Wiek: 31
Dołączyła: 08 Wrz 2008
Posty: 2971
Skąd: Dirty Danzig
Madeleine napisał/a:
Ziel, nie chcę, żeby to głupio zabrzmiało, ale faktem jest, że nie masz dzieci - więc i obowiązków po pracy dużo mniej. Co takiego robisz?


Nie brzmi to głupio - przyznam, że sama się nad tym zastanawiałam i podziwiam ludzi, którzy mają dzieci, że maja na tak dużo rzeczy czas i siły.

Wychodzi to mniej więcej tak - godzina rano na łazienkę, makijaż itp, praca łącznie z przejazdem i faktem, ze nigdy nie wyjdę z pracy o czasie - powiedzmy, że średnio 10 godzin (wychodzi rożnie, raz więcej, raz mniej, w zależności od korków, ilości obowiązków, czy po drodze jadę do sklepu itp), trening łącznie z przejazdem, prysznicem itp - 2 godziny (jeden dzień w tyg zamiast tego mam terapię, weekendów nie liczę, bo z nimi jest różnie, jak pisałam wyżej), obiad - też w zależności od tego, co to jest - srednio niech będzie godzina na przygotowanie i zjedzenie. Zostaje 10 godzin - niby jest jeszcze sporo czasu, ale nie wliczyłam tu żadnych rzeczy dodatkowych typu np. większe zakupy, spotkanie z kimś, porządki, a w każdym dniu/tygodniu coś się dzieje. Wiem, ze moim problemem jest na pewno ten czas po pracy, kiedy po prostu nie mam siły. Przychodzę do domu i jestem dętka przez jakieś 1-1,5 godziny, nie jestem w stanie zmusić się np. do odkurzania. Wiem, że gdybym zrobiła to wtedy, mogłabym o ten czas pójść szybciej spać. Jak mam spadek energii mniej więcej do godz 18-18:30, tak wieczorem dostaję kopa i czuję, że mogę jeszcze wiele zrobić, że jeszcze nie chcę spać... jeżeli są dni, kiedy nie mam żadnych "zajęć dodatkowych", to i tak ciężko mi się zmusić, żebym o tej 22-22:30 zaczęła sie ogarniac do spania, zawsze sobie znajde jakieś zajęcie. Drugim moim problemem jest fakt, że treningi przypadają na wieczór, co nie pozwala się wyciszyć. Gdybym jednak chciała ćwiczyć wcześniej, musiałabym zrezygnować z obiadu... i tak zamiast położyć się o 23, położę się po północy, bo muszę jeszcze powiesić pranie, przygotować ciuchy na jutro i ogarnąć się do spania :/ no i bo weszłam tu, żeby odpisać.


Zdaję sobie sprawe, że z tego czasu, który mi zostaje, dałoby się trochę wykroić, na pewno można by zorganizować lepiej ten czas po pracy - ale wtedy przypada moje największe zmęczenie i nie potrafię tego przeskoczyć, bo po prostu nie mam siły. Wydaje mi się jednak, że patrząc nie na pojedynczy dzień, a na problem na przestrzeni dłuższego czasu, braki w odpoczynku itp mam prawo odczuwać takie zmęczenie i czuć się zagubiona w tym, że nie potrafię odpocząć...

Pociesza mnie jedna myśl, a mianowicie, że u nas w pracy większość ludzi ma problem ze zmęczeniem i też po pracy nie są w stanie kiwnąć palcem, innymi słowy - że nie jestem odosobniona.

Madeleine napisał/a:
Chroniczne zmęczenie może być objawem np. problemów z tarczycą, ale zanim zaczniesz diagnostykę - zacznij od podstaw,


O Hashi pisałam na poprzedniej stronie - wiem, że mam, wiem, że może wpływać na odczuwanie zmęczenia.

Alix napisał/a:
Bez zmiany trybu życia może być trudno, ale co nieco da się zrobić, nadnercza bezpośrednio łączą się z tarczycą, w sensie oba te organy obrywają równo i w tym samym czasie najczęściej, do tego stany depresyjne, a to wszystko wychodzi z jelit. To się wszystko łączy i możesz już dużo zrobić zmianą diety i suplementacją. Idę o zakład, że masz nisko D3 (chyba, że suplementujesz), omega 3 w niedoborze, plus sporo innych pewnie... zryta flora bakteryjna na bank i nietolerancje pokarmowe zapewne. Uroki autoimmunologii.


D3 suplementuję, staram się 2x 1000 j.m dziennie, ale czasem zapominam :( Celowo stawiam sobie przy komputerze albo w kuchni, żeby mieć fiolkę w zasięgu wzroku. Wiem, że powinnam suplementować żelazo, bo ferrytyna bez rewelacji, ale niestety mój układ pokarmowy to odrzuca :( Codziennie staram się jeść jogurt naturalny, czasami pomagam sobie probiotykiem. Co do nietolerancji pokarmowych, podejrzewam, że coś jest na rzeczy i ze to "jelito drażliwe" to tylko mydlenie oczu... chce poprosić lekarza o skierowanie na testy. Na Pw odezwę się jutro, bo dziś już późno :)

Dzięki dziewczyny jeszcze raz, każdy komentarz jest dla mnie istotny. :)

Nabla napisał/a:
Podana na sucho kofeina w dużych dawkach ma lekkie działanie moczopędne, ale to tyle, podana w formie napoju już nie ma mierzalnego wpływu na gospodarkę wodną organizmu.


serio? wydawało mi się zawsze, że to działanie moczopędne jest duże, po kawie latam jak dzika do wc ;-)




Makulatura - to, co na 100% wyniesiesz ze studiowania. ;-)
 
 
Nabla Wysłany: 2016-03-15, 08:16   

Starsza Kobieta
Every man must dine


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 8751
Skąd: z bagien Hibernii
ziel_lena napisał/a:
serio? wydawało mi się zawsze, że to działanie moczopędne jest duże, po kawie latam jak dzika do wc ;-)

Jest różnica miedzy częstotliwością oddawania moczu a jego ilością ;) Na niektórych kawa tak działa, że czują potrzebę opróżniania pęcherza częściej, ale wtedy po prostu moczu jest mniej.


Ziel, przeczytaj ten swój wątek od początku. Mi wychodzi tak"Zasuwam na wysokich obrotach od kilku lat, mało śpię i mam trochę problemów zdrowotnych. W efekcie jestem zmęczona. Internecie, co robić, żeby poczucić się lepiej bez zmiany trybu życia?" :rotfl: Nie wiem, namiary na dilera z amfą chcesz? ;)




"Ruszaj się, Bruno! Idziemy na piwo!"
"Jadźka! Chodu! Bierz kożuch! Ojce idą!"
 
 
Zmora Wysłany: 2016-03-15, 08:18   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 11 Wrz 2008
Posty: 5305
ziel_lena, napiszę zupełnie poważnie: nie będziesz osobą niedbałą, jeśli po przyjściu do domu nie posprzątasz i położysz się przed 21. Latem będzie trudniej zasnąć, bo jest długo widno. Część sprawunków domowych przerzuca się na weekend.

Mieszkałam w różnych mieszkaniach: od kawalerki do wielkiego, nigdy nie mieszkałam w domku, ale mam wrażenie, że skoro ogarnianie pracy i kawalerki tak Cię wykańcza, to z domem będzie jeszcze gorzej - będziesz musiała odpuścić jakieś wymagania.

Z sortowaniem prania mam na myśli np., żeby od razu dzielić na takie, które można prać razem. Wręcz mieć zaplanowane, że następne pranie to będzie czarna bielizna, a potem jasne koszule. Wbrew pozorom dużo czasu można zaoszczędzić, korzystając z opóźnionego włączenia, np. jednego dnia sortujesz, idziesz spać, a pralka włącza się następnego, gdy jesteś w pracy. Nie masz wtedy przymusu czekania, aż pralka skończy działać. Jeśli Twoja pralka nie ma opóźnionego startu, to można podłączyć timer między gniazdkiem a kablem od pralki. No chyba, że totalnie nie masz do tej pralki zaufania i nie chcesz, aby pracowała pod Twoją nieobecność.
 
 
zaraza Wysłany: 2016-03-15, 08:39   

On znów gotuje bo ja wciąż netuje


Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 1808
Skąd: z epidemii
ziel_lena, - masz wyczerpującą, ponad siły pracę, w której siedzisz minimum 10h dziennie. Nie bierzesz urlopów, nie idziesz na zwolnienia jak jesteś chora. Plus dodatkowo istniejące już problemy zdrowotne.

Szczerze - zmień pracę. Tak wiem, właśnie pomyślałaś, że urwała się naiwna zaraza z choinki i stanęło CI przed oczami milion powodów, dla których nie możesz tego zrobić. Choć sama wiesz, ze powinnaś, bo nie tak powinno wyglądać życie.

Sama miałam pracę, gdzie siedziałam 10-12h i po powrocie do domu dwie godziny dochodziłam do siebie. I dziś z perspektywy widzę, jakie spustoszenie ówczesny tryb życia uczynił w moim organizmie. I mimo, ze była to praca marzeń (i byłam w niej absolutnie szczęśliwa siedząc te 12h w dzień w dzień i dumając, czy nie rozłożyć sobie śpiworka pod biurkiem), rzucenie jej było jedną z najlepszych decyzji w moim życiu.

Jak dla mnie (patrząc częściowo na moją historię) Twoje samopoczucie to najprawdopodobniej rozpaczliwe sos wysyłane przez nadmiernie eksploatowany organizm. Możesz to zlekceważyć, ratować się lekami i suplementami i za jakieś pięć lat skończyć z zawałem. Bo jak zaczniesz budowę będzie dużo, dużo gorzej.
 
 
Zmora Wysłany: 2016-03-15, 09:29   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 11 Wrz 2008
Posty: 5305
Ja też mam swoje doświadczenie z odchodzeniem z pracy, która była zbyt eksploatująca, ale przyznam, że po latach, robiąc rachunek zysków i strat, nie jestem przekonana, czy to było najlepsze rozwiązanie. Teraz bym zaczęła od chłodnego ustalenia priorytetów i obcinania punktów, które mnie wtedy fiksowały oraz zrobienia listy absolutnego minimum, które muszę zrobić po powrocie do pracy. Życiowe zmiany, nawet mające w dalszej perspektywie przynieść oddech, też są pewnym obciążeniem.
 
 
Nabla Wysłany: 2016-03-15, 09:42   

Starsza Kobieta
Every man must dine


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 8751
Skąd: z bagien Hibernii
zaraza napisał/a:
Sama miałam pracę, gdzie siedziałam 10-12h i po powrocie do domu dwie godziny dochodziłam do siebie. I dziś z perspektywy widzę, jakie spustoszenie ówczesny tryb życia uczynił w moim organizmie. I mimo, ze była to praca marzeń (i byłam w niej absolutnie szczęśliwa siedząc te 12h w dzień w dzień i dumając, czy nie rozłożyć sobie śpiworka pod biurkiem), rzucenie jej było jedną z najlepszych decyzji w moim życiu.

Ja zrobilam inaczej. Jak urodzil sie moj syn, to poszlam z szefem na rozmowe. Powiedzialam, ze nie ma bata, ja nie moge byc w pracy od 8ej do 20-tej czy 22giej i w weekendy, jak do tej pory, bo to juz nie ta rzeczywistosc. I ze rozumiem, ze on moze miec takie wymagania i oczekiwania, bo to nie jego odpowiedzilnosc ponosic konsekwencje moich wyborow zyciowych. Uslyszalam, ze bardziej sie mu oplaca miec mnie w zespole 9-17:30 niz nie miec wcale :oczami: Roznie bywa...




"Ruszaj się, Bruno! Idziemy na piwo!"
"Jadźka! Chodu! Bierz kożuch! Ojce idą!"
 
 
Alix Wysłany: 2016-03-15, 09:53   

Starsza Kobieta
stara schizara...


Dołączyła: 22 Sie 2008
Posty: 5113
Skąd: z antykwariatu...
zaraza napisał/a:
Twoje samopoczucie to najprawdopodobniej rozpaczliwe sos wysyłane przez nadmiernie eksploatowany organizm. Możesz to zlekceważyć, ratować się lekami i suplementami i za jakieś pięć lat skończyć z zawałem. Bo jak zaczniesz budowę będzie dużo, dużo gorzej.


Dokładnie. Suplami się podratujesz, ale prawda jest taka, że bez zmiany stylu życia nie na dłuższą metę. Ja też mam doświadczenie zmiany pracy. Też pozytywne :)

ziel_lena napisał/a:
D3 suplementuję, staram się 2x 1000 j.m dziennie, ale czasem zapominam Celowo stawiam sobie przy komputerze albo w kuchni, żeby mieć fiolkę w zasięgu wzroku. Wiem, że powinnam suplementować żelazo, bo ferrytyna bez rewelacji, ale niestety mój układ pokarmowy to odrzuca Codziennie staram się jeść jogurt naturalny, czasami pomagam sobie probiotykiem. Co do nietolerancji pokarmowych, podejrzewam, że coś jest na rzeczy i ze to "jelito drażliwe" to tylko mydlenie oczu... chce poprosić lekarza o skierowanie na testy.


Nie licz na skierowanie ;) Na NFZ zrobią Ci mleko IgE i na tym się skończy, a zupełnie nie o to chodzi ;) Większość osób z Hashi ma nietolerancję laktozy i kazeiny, także jest duża szansa, że się tym codziennym jogurtem silnie dobijasz. Jeśli jesz go po to, żeby uzupełniać florę bakteryjną to zapomnij ;) W Hashi dobry probiotyk dożywotnio, wyjściowo nie jeden. Jelito drażliwe może mieć dużo przyczyn, jedną z nich jest dysbioza, może być też przerost bakteryjny i sporo innych, bardzo rzadko jelito drażliwe zostaje bez rozwiązania. Trzeba szukać, bo lepiej nie będzie.

Żelazo bym odradzała suplementować. Nie uderzasz w przyczynę, z resztą suplementacja żelaza ma milion minusów. Zacznij laktoferrynę jeśli już, ale najlepiej spojrzeć na to od strony przyczyny (żołądek, jelita) i ustalić co jeszcze warto uzupełnić. D3 pytanie jaki masz poziom, bo jak masz 20 to 1000 IU sobie możesz ;) No ale jak masz 50 to spokojnie. I staraj się z tłuszczem.




Każdy plan można zmienić, lecz wolę życie bez planu - jak tylko odkurzę mieszkanie, zdobędę mury Libanu...
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



forumla.pl - fora internetowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group