Babiniec Cafe Strona Główna

Poprzedni temat «» Następny temat
Problemy ze snem i generalnie z odpoczynkiem...
Autor Wiadomość
Zmora Wysłany: 2016-03-15, 11:20   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 11 Wrz 2008
Posty: 5304
Trochę OT:
Alix napisał/a:
Na NFZ zrobią Ci mleko IgE i na tym się skończy, a zupełnie nie o to chodzi ;) Większość osób z Hashi ma nietolerancję laktozy i kazeiny

Skoro nie IgE na mleko, to co, aby uwiarygodnić nietol. laktozy i kazeiny?
 
 
Alix Wysłany: 2016-03-15, 11:28   

Starsza Kobieta
stara schizara...


Dołączyła: 22 Sie 2008
Posty: 5113
Skąd: z antykwariatu...
IgG i IgA jak się da - na kazeinę i inne białka mleka (można taki test zrobić na jeden alergen, ale raczej tylko IgG, można też w zestawie i wg mnie jest to znaczenie bardziej opłacalne, bo sprawdzasz też białka innych produktów, które mogą bruździć porównywalnie). Laktozę np. wodorowym testem oddechowym z laktozą. IgE to jeszcze inny mechanizm - reakcja natychmiastowa, nam chodzi o znalezienie reakcji opóźnionej na dane białko.




Każdy plan można zmienić, lecz wolę życie bez planu - jak tylko odkurzę mieszkanie, zdobędę mury Libanu...
 
 
zaraza Wysłany: 2016-03-15, 11:52   

On znów gotuje bo ja wciąż netuje


Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 1808
Skąd: z epidemii
Nabla napisał/a:
zaraza napisał/a:
Sama miałam pracę, gdzie siedziałam 10-12h i po powrocie do domu dwie godziny dochodziłam do siebie. I dziś z perspektywy widzę, jakie spustoszenie ówczesny tryb życia uczynił w moim organizmie. I mimo, ze była to praca marzeń (i byłam w niej absolutnie szczęśliwa siedząc te 12h w dzień w dzień i dumając, czy nie rozłożyć sobie śpiworka pod biurkiem), rzucenie jej było jedną z najlepszych decyzji w moim życiu.

Ja zrobilam inaczej. Jak urodzil sie moj syn, to poszlam z szefem na rozmowe. Powiedzialam, ze nie ma bata, ja nie moge byc w pracy od 8ej do 20-tej czy 22giej i w weekendy, jak do tej pory, bo to juz nie ta rzeczywistosc. I ze rozumiem, ze on moze miec takie wymagania i oczekiwania, bo to nie jego odpowiedzilnosc ponosic konsekwencje moich wyborow zyciowych. Uslyszalam, ze bardziej sie mu oplaca miec mnie w zespole 9-17:30 niz nie miec wcale :oczami: Roznie bywa...

Wiesz....w Polsce często w takich wypadkach słowo-klucz to "zadaniowy czas pracy". ;)

Są firmy z których można tylko uciec, a są i takie gdzie można próbować rozmawiać (nie wiem w jakiej akurat znajduje się ziel_lena).
Inna sprawa, że czasem lepiej zrobić radykalne cięcie - kiedy nie ma się dzieci, lub innej rzeczy, która wywraca nam życie do góry nogami - stopniowe odzwyczajanie się od pracoholizmu może mieć małe prawdopodobieństwo sukcesu ;) No i dochodzi presja otoczenia - przy depresji jest to rzecz, której nie można pominąć.
 
 
Nabla Wysłany: 2016-03-15, 12:22   

Starsza Kobieta
Every man must dine


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 8751
Skąd: z bagien Hibernii
zaraza napisał/a:
Wiesz....w Polsce często w takich wypadkach słowo-klucz to "zadaniowy czas pracy"

zaraza, mysle, ze to najbardziej zalezy od bezposredniego przelozonego, nie od kraju czy nawet firmy. Ja mam teoretycznie w kontrakcie 9-17:30 i w piatki 9-16:30 i 30minut dziennie przerwy na obiad. Praktycznie, to w pierwszym tygodniu pracy uslyszalam, ze jak akurat skoncze wczesniej, czyli kolo 19-20, to reszte dnia mam przeznaczyc na samoksztalcenie ;) Norma byly zamawianie chinszczyzny do wieczornej hodowli w okolicach 21szej czy wywalanie przez ochrone, bo budynek sie zamyka w weekendy o 22:30. Klasyk post-doca.

Zmienilo mi sie w zyciu i liczylam sie z tym, ze nie przedluza ze mna wspolpracy na innych warunkach. Bo niby czemu, skoro moga miec kogos innego na moje miejsce z pelnym zaangazowaniem czasowym? Ale sie udalo, warto probowac zamiast od razu skladac wypowiedzenie...




"Ruszaj się, Bruno! Idziemy na piwo!"
"Jadźka! Chodu! Bierz kożuch! Ojce idą!"
 
 
Madeleine Wysłany: 2016-03-15, 12:25   

Starsza Kobieta


Dołączył: 01 Wrz 2008
Posty: 8789
Nabla napisał/a:

Zmienilo mi sie w zyciu i liczylam sie z tym, ze nie przedluza ze mna wspolpracy na innych warunkach. Bo niby czemu, skoro moga miec kogos innego na moje miejsce z pelnym zaangazowaniem czasowym? Ale sie udalo, warto probowac zamiast od razu skladac wypowiedzenie...
zalezy, na jakim jestes stanowisku, tj. jak rzadkim.
Ale - jesli sie sami nie szanujemy, nikt nas szanowal nie bedzie. I tyle.

Tym niemniej - jestem na 100% pewna, ze ludzie na starosc nie zaluja braku nadgodzin ;)
 
 
Zmora Wysłany: 2016-03-15, 12:49   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 11 Wrz 2008
Posty: 5304
Madeleine napisał/a:
Ale - jesli sie sami nie szanujemy, nikt nas szanowal nie bedzie. I tyle.

Też tak myślę.

Inna sprawa, jak ma zareagować przełożony, gdy pracownik na etacie 5x8h przychodzi i mówi, że od dzisiaj będzie wychodził z biura 8,5 h po rannym odbiciu karty (te pół godziny sobie dolicza, bo przyznaje się, że je obiad)? Choćby w obawie przed PIP, przytaknie. Obserwowałam to w korpo i, o ile nikt nie szykanował tych wychodzących punktualnie, to jednak dość szybko osoby siedzące "po godzinach" zaczęły być promowane na wyższe stanowiska i do ciekawszych zadań (nadgodziny oczywiście nie istniały i niby trzeba było sobie je odbierać w naturze, ale jednak czasem przełożony robił rozliczenia kart wejścia-wyjścia, z uśmiechem ganił tych pracoholików, po czym ich awansował). I tu jest kwestia priorytetów: wolę grzać niższe stanowisko (swoją umowę na czas nieokreślony oraz własne poletko, na którym się znam, już wypracowałam), ale nie dać się zajeżdżać, czy w sumie nic mnie poza biurem nie kręci, więc mogę siedzieć dłużej ku chwale firmy i perspektywie lepszych zarobków.

Madeleine napisał/a:
ludzie na starosc nie zaluja braku nadgodzin

Może niektórzy nauczyciele tak, ale o tej profesji to już kiedyś gadałyśmy na forum i wyszło, że "oni mają inaczej" ;)
 
 
Caska Wysłany: 2016-03-15, 13:04   

Forumowy wyjadacz


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 2214
Skąd: Gliwice
Ze Zmora się zgodzę, ale to właśnie kwestia ustalenia swoich priorytetów.
W poprzedniej pracy byłam jedyną matką w biurze. Na codzień nikt nie robił problemów z tego, że wychodzę wcześniej, żeby odebrać córkę z przedszkola, albo co jakiś czas pracuję zdalnie, bo Mała choruje. Aż przyszedł taki moment, że po kilku latach pracy przyszłam rozmawiać o podwyżce. Spotkałam się ze szczerym zaskoczeniem, że jak to, przecież ja się teraz skupiam na rodzinie, bo jak był cięższy okres to pracowałam "tylko" po 12 godzin. I oczywiście, oni widzą, że pracuję często z domu po nocach jak dziecko śpi, ale w ostatecznym rozrachunku pracowałam mniej niż cała reszta i to się liczyło.




 
 
zaraza Wysłany: 2016-03-15, 16:38   

On znów gotuje bo ja wciąż netuje


Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 1808
Skąd: z epidemii
Nabla napisał/a:
zaraza, mysle, ze to najbardziej zalezy od bezposredniego przelozonego, nie od kraju czy nawet firmy.

Nie zawsze :) I z żalem też muszę przyznać, że moje kompetencje nie były tak specjalistyczne jak Twoje :)

Gdybym jednak stwierdziła, że dziś pracuję tylko 9 - 17.30 (meldować się nawet z tym nikomu nie musiałam) to po prostu nie ogarnęłabym całości obowiązków (bo było ich dla dwóch osób, a nie jednej), nie ogarnęłabym ludzi, którzy dla mnie coś tam robili - sumarycznie nie zrobiłabym wyniku i nie dostała premii (50% wynagrodzenia). No ale to kwestia priorytetów.
Tyle tylko, że wynagrodzenie mojego szefa zależało od wyników działu (mały był)- dostałby odpowiednio mniej wypłaty. Wynagrodzenie szefa mojego szefa w jakimś procencie też zależało od mojego wyniku (bo zależało od wyniku całego dużego już działu) - tez dostałby odpowiednio kasy mniej. Dochodzimy do dyrektora, który też był wynagradzany od wyniku już całego ogromnego działu i tu w dobrym okresie być może na pasku wypłat nie byłoby znaku, że nie osiągnęłam wyznaczonych mi celów. Jednak w złym kwartale, być może "nadwyżki" zrobionej przez innych nie wystarczyłby, aby pokryć moją "stratę". A teraz zagadka: jak myślicie po ilu kwartałach buntu dostałabym wypowiedzenie? ;)

Można tak skonstruować siatkę płac, strukturę firmy (i to nawet nie w dziale sprzedaży), że ludzie się sami napędzają. I przyznaję się zupełnie szczerze, że tam gdzie moje wynagrodzenie zależało od pracy innych osób, to patrzyłam im na ręce ;)

No ale to takie tam opowieści starej zarazy przy kielichu wina ;)
 
 
Nabla Wysłany: 2016-03-15, 17:02   

Starsza Kobieta
Every man must dine


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 8751
Skąd: z bagien Hibernii
No tak, jak się o kasę rozbija to jest pewnie inna rozmowa. Betonowa płacowo budżetówka to inna para kaloszy ;)




"Ruszaj się, Bruno! Idziemy na piwo!"
"Jadźka! Chodu! Bierz kożuch! Ojce idą!"
 
 
zaraza Wysłany: 2016-03-15, 17:08   

On znów gotuje bo ja wciąż netuje


Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 1808
Skąd: z epidemii
Ano :) Takie cudo w firmie nazywa się struktura macierzowa i jest diablo skuteczne :mad:
 
 
ziel_lena Wysłany: 2016-03-15, 17:24   

Poważnie uzależniona


Jak do nas trafilas?: z G.
Wiek: 31
Dołączyła: 08 Wrz 2008
Posty: 2971
Skąd: Dirty Danzig
Nabla napisał/a:

Ziel, przeczytaj ten swój wątek od początku. Mi wychodzi tak"Zasuwam na wysokich obrotach od kilku lat, mało śpię i mam trochę problemów zdrowotnych. W efekcie jestem zmęczona. Internecie, co robić, żeby poczucić się lepiej bez zmiany trybu życia?" :rotfl: Nie wiem, namiary na dilera z amfą chcesz? ;)


wiem, jak to brzmi ;-) jednakże pytanie wyjściowe było o problemy ze snem, do zmęczenia doszłyśmy kolejnymi postami. Do zmęczenia się w pewien sposób przyzwyczaiłam, ale jak doszły te problemy ze snem, zaczęłam się martwić i sumie stąd ten wątek.

Zmora napisał/a:
Mieszkałam w różnych mieszkaniach: od kawalerki do wielkiego, nigdy nie mieszkałam w domku, ale mam wrażenie, że skoro ogarnianie pracy i kawalerki tak Cię wykańcza, to z domem będzie jeszcze gorzej - będziesz musiała odpuścić jakieś wymagania.


Myślę, że nie do końca się rozumiemy - tu nie chodzi o to, że w tej kawalerce jest tyle pracy, tu chodzi o to, że przychodzę do domu i po prostu zdycham, przez pierwsze ok. półtorej godziny nie robię nic z tych rzeczy, którą mogłabym zrobić właśnie wtedy, a nie wieczorem. Mam wrażenie, ze już na "dzień dobry jestem zmęczona i z dnia na dzień to się nakręca, dlatego jest coraz trudniej. W efekcie jednego dnia robię pranie, drugiego poodkurzam, innego ogarnę kuchnię. Rzadko kiedy mam sensownie posprzątane wszystko, bo jak jedno ogarnę, inne się nabałagani. Poza tym kawalerka ma jedna zasadnicza wadę - jest mała - i przy dwóch osobach wystarczy położyć coś byle gdzie, żeby był syf... Jak mieszkałam w większym mieszkaniu, było łatwiej, bo można było sensowniej rozplanować, co gdzie leży, latwiej odkurzyć, bo przestrzenie były bardziej odsłonięte itp.

Co do pracy, gdyby nie fakt, że ta praca jest ciekawa, że lubię swoje obowiązki - to pewnie bym zmieniła. To jest moja czwarta praca i poszukiwania pracy, zmiany pracodawcy itp wspominam jako koszmar. Poza tym każda zmiana pracy pokazała mi, że można wpaść z deszczu pod rynnę. Wydaje mi się, że kolejna zmiana pracy to byłby tylko dodatkowy stres, kolejne poczucie destabilizacji... no i mam nadzieję, ze w końcu się coś wyprostuje, rozładuje, że dostaniemy nowe etaty itp. Przynajmniej tak nam obiecują...

Alix napisał/a:
Żelazo bym odradzała suplementować.


o, no patrz - a mi endo kazała...
Kurcze, chciałabym trafić do kogoś, kto by mnie przebadał od a do z. W Trójmieście jest jedna taka lekarka, ale nowych pacjentów nie przyjmuje. :(




Makulatura - to, co na 100% wyniesiesz ze studiowania. ;-)
 
 
Zmora Wysłany: 2016-03-15, 18:41   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 11 Wrz 2008
Posty: 5304
ziel_lena napisał/a:
Myślę, że nie do końca się rozumiemy

I tak, i nie. Bo ja uważam, że Twoje problemy ze snem są związane z tym, że jest za krótki. Ok, być może byłby dłuższy, gdybyś po zdjęciu butów leciała do odkurzacza, ale nie masz wtedy na to siły i trudno z tym dyskutować. Ja ci jednak proponuję poddać się temu zmęczeniu i po prostu odpuścić sprzątanie w tygodniu. Tak, będziesz miała syf. Ale, o ile nie jesteście uczuleni na kurz i jednak pleśni hodować nie będziecie, to przeżyjecie - wręcz, moim zdaniem, twoje samopoczucie może się poprawić. Tylko naprawdę trzeba się położyć tak, żeby sobie te ok. 8h snu zapewnić
 
 
Aguś Wysłany: 2016-03-15, 19:27   

Poważnie uzależniona


Dołączył: 04 Wrz 2008
Posty: 2821
Skąd: W-wa
ziel_lena, a jest możliwość żebyś ten czas spadku energii po przyjściu do domu przespała? Może to choć w niewielkim stopniu pozwoliłoby Ci bardziej wypocząć




 
 
 
ziel_lena Wysłany: 2016-03-15, 20:27   

Poważnie uzależniona


Jak do nas trafilas?: z G.
Wiek: 31
Dołączyła: 08 Wrz 2008
Posty: 2971
Skąd: Dirty Danzig
Aguś napisał/a:
ziel_lena, a jest możliwość żebyś ten czas spadku energii po przyjściu do domu przespała? Może to choć w niewielkim stopniu pozwoliłoby Ci bardziej wypocząć


Myślałam o tym, ale jeżeli mam coś zaplanowanego wieczorem, to boję sie, że zaśpię... a nawet, jeżeli nie zaśpię, to jestem totalnie rozbita po takiej drzemce. Czasem po takiej drzemce mam też problemy z zaśnięciem wieczorem.
Aczkolwiek dzisiaj skorzystałam z tej opcji i z 45 minut sobie poleżałam, bo i planów żadnych nie było. No i jestem już po prysznicu. Być może położę się szybciej. :)




Makulatura - to, co na 100% wyniesiesz ze studiowania. ;-)
 
 
behemot Wysłany: 2016-03-15, 21:20   

Rodzina głoduje, bo ja netuje


Dołączyła: 16 Sie 2008
Posty: 1504
ziel_lena napisał/a:
Aguś napisał/a:
ziel_lena, a jest możliwość żebyś ten czas spadku energii po przyjściu do domu przespała? Może to choć w niewielkim stopniu pozwoliłoby Ci bardziej wypocząć


Myślałam o tym, ale jeżeli mam coś zaplanowanego wieczorem, to boję sie, że zaśpię...

ziel_lena czytam o Tobie, a jakbym czytała o sobie (odczuwam permanentne zmęczenie, brak siły i energii, żeby cokolwiek zrobić po powrocie z pracy, brak motywacji, żeby czymkolwiek się zająć) - dopiero od niedawna robię tak, jak radzą dziewczyny - po powrocie z pracy robię tylko to, czego naprawdę wymaga dana chwila - czyli często ogranicza się to tylko do zjedzenia obiadu i ew. nastawiania prania (przeważnie pranie wiesza mój mąż, bo ja padam wcześniej). Sprzątanie? Jak mówią dziewczyny - grzyb nie rośnie, karaluchy nie biegają, naczynia w zlewie ogarniamy na bieżąco i nieraz to wszystko - w sobotę i niedzielę się wysypiam i mam wtedy energię, żeby ogarnąć resztę (i podobnie jak Ty, nie mam dzieci, a to chroniczne zmęczenie wg mnie to właśnie praca i moja psychika; pewnie, że chciałabym co weekend wychodzić na miasto, czy spotykać się ze znajomymi, ale ostatnio ustaliłam sobie, że skoro w tygodniu jestem zmęczona, to weekendowe wyjścia i spotkania ze znajomymi raczej mi tej energii i siły nie dodadzą, więc ograniczam je i pozwalam sobie na to co drugi-trzeci weekend).

Codzienny obiad - staram się gotować w domu i tak przeważnie jest, jeśli wykrzeszę z siebie wystarczająco dużo energii, to gotuję na 2 dni, tak jak Ty; jeśli nie - trudno, kupię coś w miarę zdrowego, ale gotowego. Albo po prostu zrobię mrożony szpinak z sadzonym jajkiem albo makaron z sosem (w lecie robię sosy i wekuję).
Nie mam takich ambicji, że akurat codziennie musi być trzydaniowy obiad i kompot.

Odkąd przestałam sobie zarzucać, że nie jestem perfekcyjną panią domu i że nigdy pewnie nie będę, to jakoś łatwiej mi się zebrać w sobie i to zmęczenie z tygodnia na tydzień robi się mniej... męczące.

A odnosząc się jeszcze do "boję sie, że zaśpię" - zaśpisz i co się stanie? Nie nastawisz prania? Na pewno znajdziesz coś innego do ubrania na kolejny dzień.
Nie zrobisz obiadu? Są różne opcje "gotowców", które nie są wcale takie najgorsze i najdroższe.
Nie umyjesz naczyń/nie odkurzysz? Spokojnie, od tego nikt jeszcze nie umarł, serio - mówię to z pełną stanowczością ;) , chociaż sama wcześniej też miałam ciśnienie, że nie zrobię miliona SUPER WAŻNYCH RZECZY przed snem.
Okazuje się, że nie są aż tak super...




A&R
blogowo
:police:
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



forumla.pl - fora internetowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group