Babiniec Cafe Strona Główna

Poprzedni temat «» Następny temat
Czym słodzicie?
Autor Wiadomość
darkbulka Wysłany: 2016-06-30, 11:32   
Starsza Kobieta


Dołączyła: 08 Wrz 2008
Posty: 7425
Madeleine napisał/a:
esoes napisał/a:
Wolalabym pol kawalka normalnego sernika. Mysle ze byloby tez wowczas mniej kalorycznie ;)
no nie? :rotfl:

wszystko zalezy po co cos sie je ;) jesli li i jedynie dla zaspokojenia potrzeby slodkiego smaku, to ok. ale jesli po to aby dostarczyc przy okazji innych makroskladnikow, to juz nie.

owszem pieke normalny sernik, zreszta mega dobry :cool2: ale robie to bardzo rzadko, przy jakiejs okazji, bo on jest tylko jako zachcianka.

za to desery z tofu, fasola czy inne cuda wianki, sa np super przekaska po treningowa-dla mnie, dla dzieci dostarczaja porcje bialka i makroelementow. My np nie jadamy prawie w ogole wedlin-chyba tylko w PL, kiedy moja mama domowa zrobi, mieso jadamy rownie rzadko. Dlatego kilka razy w tyg jadamy straczki pod rozna postacia, stad te pomysly.

no i nie kupie niczego, co ma w skladzie syrop glu-fruk. dzieci nauczone rowniez
 
 
esoes Wysłany: 2016-06-30, 11:46   
Net włączony- gar z zupą spalony


Dołączył: 02 Maj 2015
Posty: 737
Ciastka tylko dla rozkoszy podniebienia.
Absolutnie i wyłącznie.
Kategoria desery u nas w domu nie wystepuje. Chyba zeby podciągnąc tu owoce i marchewkę.
Na mysl o deserze z fasoli mam dreszcze na plecach. Podobnie jak na mysl o soku z pietruszki czy brokula ;) .
Fasole mogę tonami jesc ugotowaną. Uwielbiam. Brokula blanszowanego tez, ale bez dodatkow.
 
 
Blutka Wysłany: 2016-06-30, 12:06   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 01 Wrz 2008
Posty: 12039
esoes napisał/a:
Kategoria desery u nas w domu nie wystepuje.


Umarłabym ze smutku. :rotfl:
Nie lubię batoników, czekolada mi od lat nie smakuje (mam wrażenie, że ciężko kupić dobrą), ale domowe ciasta piekę dwa razy w tygodniu. Na cukrze. :cwaniak:
 
 
Nabla Wysłany: 2016-06-30, 12:20   

Starsza Kobieta
Every man must dine


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 8751
Skąd: z bagien Hibernii
Blutka napisał/a:
czekolada mi od lat nie smakuje (mam wrażenie, że ciężko kupić dobrą),

Cięzko, od jakiegoś czasu trzymam się tej:


Znalezienie dziecku wielkanocnych jajek z gorzkiej czekoaldy to był niezły rajd po sklepach :oczami:




"Ruszaj się, Bruno! Idziemy na piwo!"
"Jadźka! Chodu! Bierz kożuch! Ojce idą!"
 
 
Madeleine Wysłany: 2016-06-30, 12:30   

Starsza Kobieta


Dołączył: 01 Wrz 2008
Posty: 8789
darkbulka napisał/a:
ale jesli po to aby dostarczyc przy okazji innych makroskladnikow, to juz nie.
:oczami: A musi to byc slodkie?

My slodkiego jemy malo, ale jesli juz pieke ciasto, to normalne i nie swiruje pt. "jak zamaskowac smak karobu czy innej stewii" :oczami: Matko, wszystko jest dla ludzi.
Za czekolada ogolnie nie przepadam, ale jak jem - to klasyczna, slodka i z orzechami :P
 
 
darkbulka Wysłany: 2016-06-30, 13:18   
Starsza Kobieta


Dołączyła: 08 Wrz 2008
Posty: 7425
Madeleine napisał/a:
:oczami: A musi to byc slodkie?

oczywiscie, ze nie musi. nie robie tego codziennie :D
ale np taki deser z mega delikatnego tofu z mlekiem owsianym czy innym roslinnym, kakao i daktylami smakuje wybornie :cool2:

za czekolada nie przepadam, Leon tez nie. Jadamy mega rzadko. Maz i Helka zjedza kazda, bez wyjatku

ja jesli kupuje to weganska-Vivani, albo surowa Surovital-rodzynki w ichniej czekoladzie sa moja miloscia ;)

esoes napisał/a:
Ciastka

kupuje tylko Neo/oreo do spodu do sernika. Zadne inne kupne ciastka z utwardzonym olejem palmowym. Mam ochote, pieke sama.

esoes napisał/a:
Na mysl o deserze z fasoli mam dreszcze na plecach

ten kto probowal moich bajaderek, nie byl w stanie odgadnac skladu :cwaniak: ale wiadomo, kazdy lubi inne rzeczy

ja poporstu mam bzika na punkcie skladow kupowanych rzeczy, tego co daje dzieciom do jedzenia. Gdzies z tylu glowy mi ciagle miga lampka, ze do tej 18-20 mamy wplyw na kosciec (chociaz kosci do 30r.z maja maksymalna mineralizacje), a potem to juz d.pa blada.
Wiec generalnie za slodycze sluza nam poprostu owoce
 
 
esoes Wysłany: 2016-06-30, 13:21   
Net włączony- gar z zupą spalony


Dołączył: 02 Maj 2015
Posty: 737
Tez nie lubię czekolady (raz na 100 lat mleczną z orzechami z okienkiem lub ritter sport rum/trauben/nuss :) ). Ciasta bym piekla chetnie bo piec lubię, i 2 razy w tygodniu ale zbytu w domu nie ma. Musialabym sama, takze wolę malenki kawalek czegos zajefajnego w cukierni jak mnie napadnie ochota.
Deser kojarzy mi sie z jakims musem, budyniem, czy inną paćką. Nie jadamy paciek. Chyba ze zmiksowane zamrozone owoce w formie loda.
Ale ze 2 razy w miesiacu jemy nalesniki lub gofry z powidlami lub owocami, albo inne placki. To w zasadzie tez slodycz.
Ten watek zmobilizowal mnie do zastanowienia się nad naszym jadlospisem ;)

Drakbulka, nasze smaki są na przeciwleglych biegunach. Oreo to najgorszy produkt jaki kiedykolwiek jadlam. Z ciasteczek tylko biszkopciki SAN ;) , a do ciast nie dodaję nigdy innych ciastek, rozpuszczonych cukierkow itp. Takie twory to nie moja bajka
Ostatnio zmieniony przez esoes 2016-06-30, 13:27, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Blutka Wysłany: 2016-06-30, 13:23   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 01 Wrz 2008
Posty: 12039
My prawie codziennie jemy coś słodkiego, ale zwykle jest to kawałek domowego ciasta. Po kawałku na łebka, raz dziennie, wychodzi mi, że nikt od tego nie umrze, ani mu się kości nie pogną. Nikt też nie ma nadwagi. Na składy zwracam uwagę bardzo, ale jak nie mam czasu i zjemy na mieście fast food raz na jakiś czas, to nie rozpamiętuję. ;)

A latem jemy czasem lody. Haagen Dazs, bo jesteśmy burżuje i tylko te nam smakują. A one są na śmietanie i cukrze. :P

Chyba jestem w mniejszości. :rotfl:
 
 
esoes Wysłany: 2016-06-30, 13:31   
Net włączony- gar z zupą spalony


Dołączył: 02 Maj 2015
Posty: 737
Blutka napisał/a:
My prawie codziennie jemy coś słodkiego, ale zwykle jest to kawałek domowego ciasta. Po kawałku na łebka, raz dziennie, wychodzi mi, że nikt od tego nie umrze, ani mu się kości nie pogną. Nikt też nie ma nadwagi. Na składy zwracam uwagę bardzo, ale jak nie mam czasu i zjemy na mieście fast food raz na jakiś czas, to nie rozpamiętuję. ;)

A latem jemy czasem lody. Haagen Dazs, bo jesteśmy burżuje i tylko te nam smakują. A one są na śmietanie i cukrze. :P

Chyba jestem w mniejszości. :rotfl:

Oj taaak, Haagez dazs mega slodkie.
Nie przepadam za lodami ale smietankowe grycanki bardzo lubię. Kilka innych grycankowych smakow też. Ale 3 galek nie zjem za nic. Sorbetow nie znoszę.
 
 
Nabla Wysłany: 2016-06-30, 13:37   

Starsza Kobieta
Every man must dine


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 8751
Skąd: z bagien Hibernii
Blutka napisał/a:
Chyba jestem w mniejszości.

Nie sądzę, to raczej normalne rozsądne podejście. U mnie na codzień jest kasza i warzywa, ale jak idziemy na lody to idziemy na lody :oczami: Piekę jakieś pełnoziarniste buły czy robię budyń z ksylitolem dziecku na podwieczorki, ale na święta to jest mazurek na maśle ociekający lukrem.

Mleczna czekolada jest dla mnie za mdła, białej nie przełknę zupełnie, gorzką lubię i często jemy - po kostce po kolacji.




"Ruszaj się, Bruno! Idziemy na piwo!"
"Jadźka! Chodu! Bierz kożuch! Ojce idą!"
 
 
darkbulka Wysłany: 2016-06-30, 15:24   
Starsza Kobieta


Dołączyła: 08 Wrz 2008
Posty: 7425
HD kocham ale tylko sernikowe ;) potrafię zjeść całe duże opakowanie :masakra:
Leon jada tylko sorbety truskawkowe. Uwielbia moje lody z kasza jaglana :cwaniak:
Oreo jak wspomniałam spod do sernika z moich wypieków. Samych nie tknę.

Generalnie widzę że to działa. Leon ma alergię na kurz i sierść. Od lat nie choruje, leków na alergię nie dostaje, chyba że do babci jedziemy a tam kot.
Ja nie chudnę ale opona minimalna sama z siebie. (Jak chudnę to tracę i tak nikłe piersi).

I otyłość to sprawa drugorzędna. Można być szczuplym otluszczonym a to już poważne zagrożenie.
 
 
esoes Wysłany: 2016-06-30, 16:20   
Net włączony- gar z zupą spalony


Dołączył: 02 Maj 2015
Posty: 737
Ale co dziala? Odstawienie cukru ns alergie na kurz i siersc?
Dziala minimalizacja alergenu i stopniowo podwyzszana jego podaż.
Dziala na zasadzie szczepionki, ale skoro musicie podawac lek u babci to raczej o dzialaniu nie moze byc mowy.
 
 
darkbulka Wysłany: 2016-06-30, 16:40   
Starsza Kobieta


Dołączyła: 08 Wrz 2008
Posty: 7425
esoes, otoz nie. poprzez zdrowe i racjonalne zywienie podnosi sie odpornosc rowniez. dodam, ze wczesniej Leon musial brac leki stale. U babci dostaje tylko krople do nosa, wiec minimalnie. Tyle, ze to nie tylko jedzenie, wiadomo. To tez sport.
Nasza alergolog jest baaaardzo zdziwiona, ze omijaja nas przeziebienia/oskrzela itp itd. Owszem, wiek dziala na jego korzysc, licze na to, ze moze bedzie tym szczesliwcem, ktory wyrosnie z alergii. Ale jestem zdania, ze trzeba temu pomoc i nie obciazac ukladu imm. nieodpowiednim zarciem.

ale wracajac do tematu. nie wyrywam sobie wlosow kiedy zjemy cos slodkiego, nie mam tez poczucia winy, ze truje swoje dzieci :cool2: tyle, ze jest to sporadycznie. Sama tez nie placze po nocach, kiedy zjem sernik ;)

a co do umiaru, to nie lubie tego slowa, bo dla kazdego znaczy co innego. Dla jednego jedna kostka czekolady dziennie, dla innego jedna kostka w tygodniu, a jeszcze innego, w miesiacu.

jak juz napisalam wczesniej, dla nas slodycze to przede wszystkim owoce. a koktajli w ogole nie dosladzam.
 
 
esoes Wysłany: 2016-06-30, 17:05   
Net włączony- gar z zupą spalony


Dołączył: 02 Maj 2015
Posty: 737
Mam alergika i astmatyka. Siersc kurz i pylki traw. Nie cudujemy z jedzeniem, a z kazdym rokiem jest coraz lepiej. W miare dojrzewania dojrzewa tez uklad odpornosciowy. Ot, cala filozofia. Moj astmatyk ma 8 lat. Astmę jako nastepstwo alergii stwierdzono w wieku lat 4. W tym roku szkolnym nie opuscil ani jednego dnia. Ani razu nie zagoraczkowal. W okresie silnego pylenia mial zap. spojowek i delikatny kaszel. W tym roku szkolnym bez zadnych lekow. W ubieglym kilka wziewow sterydowych. Wczesniej oprocz astmy place egzemowe na skorze. Wraz z dorastaniem organizm sie dostosowuje. Diet zadnych nie stosujemy. Tak, jak jedlismy zawsze tak jemy i teraz.
Alergikowi przeszlo w okresie dojrzewania. Podobny panel.
Nasza alergolog zdziwiona nie jest. Uwaza ze to jest norma. U zdecydowanej wiekszosci dxieci wraz z dorastaniem dojrzewa uklad odpornosciowy :)
 
 
darkbulka Wysłany: 2016-06-30, 17:25   
Starsza Kobieta


Dołączyła: 08 Wrz 2008
Posty: 7425
esoes, nie wiem jakie sa statystyki,ale niestety nie wszystkie dzieci wyrastaja z alergii.

co do diety, to my tez jakiejs nie stosujemy, oprocz jadania malej ilosci cukru rafinowanego, jedzenia duzej ilosci warzyw/owocow/produktow nieprzetworzonych. ot cala filozofia
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



forumla.pl - fora internetowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group