Babiniec Cafe Strona Główna

Poprzedni temat «» Następny temat
Komunia mimo braku wiary i inne dylematy religijne
Autor Wiadomość
amst Wysłany: 2017-04-27, 10:05   

On znów gotuje bo ja wciąż netuje
Czytam z ruchu traw...


Dołączyła: 03 Wrz 2008
Posty: 1729
Skąd: by-Tom
Alfa napisał/a:
. Człowiek potrzebuje Boga, który w podejściu KK jest samą miłością. Ktoś z nas nie potrzebuje czy nie lubi poczucia bycia kochanym... wiec jak wobec tego sie buntować i świadomie odrzucać ?


ad. 1 zadanie - ja nie, do treści po przecinku się nie odniosę.

ad. 2 mnie wystarczy miłość ludzi, męża, dzieci nie potrzebuję poczucia miłości od istoty czy siły w którą nie wierzę - podobnie jak nie potrzebuję uczuć ze strony morsa podtrzymującego świat będący dyskiem, Sziwy i Ganeszy i innych takich.

Uważam że nie ma żadnej mody na ateizm, można być zwyczajnie głęboko niezaangażowanym religijnie - pomimo i naprzekór statystykom, podstawom nauczania, tendencjom politycznym, poglądom pani z kiosku i woli rodziny.




Matylda vs.Emilka vs.Zocha
 
 
Caska Wysłany: 2017-04-27, 10:13   

Forumowy wyjadacz


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 2214
Skąd: Gliwice
Nabla napisał/a:
Blutka, ale z drugiej strony - z punktu widzenia wyznawcy danej wiary - czy kazda droga na krzewienie jej nie jest dobra? Moze kogos uda sie zachecic w ten sposob, po czym wejdzie w temat glebiej?


Uczestnictwo w obrzędach, religii - ok.
Ale sakramenty to inna rzecz - spowiedź jest ważna tylko wtedy, kiedy jest szczera, a bez ważnej spowiedzi nie można przyjąć komunii.
Jeśli dziecko chodząc na religię się przekona i będzie wierzyło, to ok. Natomiast jeśli ma to być zabawa to już podpada pod świętokradztwo...




 
 
Zmora Wysłany: 2017-04-27, 11:02   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 11 Wrz 2008
Posty: 5297
Nabla napisał/a:
z punktu widzenia wyznawcy danej wiary - czy kazda droga na krzewienie jej nie jest dobra? Moze kogos uda sie zachecic w ten sposob, po czym wejdzie w temat glebiej?

Pewnie ograniczamy rozważania do sposobów nieszkodliwych (pokojowych), wtedy też tak to widzę, chociaż jest druga strona medalu: jeśli powszechne jest posyłanie dzieci na religię i chodzenie co niedzielę do kościoła, to nie ma żadnych wyzwań przed duszpasterzami. Wkrada się bylejakość i rutyna, które mogą być przyczyną odejścia od praktyk religijnych - czy to po I Komunii, po bierzmowaniu, po maturze, czy po ślubie itd. Może gdyby ludzie byli szczerzy z księżmi chodzącymi po kolędzie czy katechetami ich dzieci, komuś zaświtałoby, że w wielu rodzinach sprawy religijne wcale nie mają się dobrze i można by coś ludziom zaproponować. A tak jest pusta statystyka i poklepywanie się po ramionach, że w PL i tak jest lepiej niż we Francji. Czasem mam wrażenie, że ludzie przyklejają sobie uśmiech przed proboszczem właściwie tylko po to, żeby nie ryzykować, że będzie problem z jakimś pogrzebem w rodzinie.
 
 
Madeleine Wysłany: 2017-04-27, 11:49   

Starsza Kobieta


Dołączył: 01 Wrz 2008
Posty: 8789
Caska napisał/a:
Natomiast jeśli ma to być zabawa to już podpada pod świętokradztwo...
jeśli ktoś jest niewierzący, to jego czyn może być odbierany jako świętokradztwo jedynie przez wierzących, przez niego samego nie.
 
 
Oleta Wysłany: 2017-04-27, 14:34   

Forumowy wyjadacz


Jak do nas trafilas?: z forum na G!
Dołączyła: 01 Wrz 2008
Posty: 2666
Skąd: Sopot
Alfa napisał/a:


Ja znów mam wrażenie, ze to wygoda i moda na niewierzenie. Polak lubi sie buntować. Kiedyś zabronione była wiara i kosciol to ludzie choćby po kryjomu, ale sakramenty przyjmowali. Dzis jest na wyciągnięcie ręki to reakcja odwrotna.

Skoro już porównujesz jak było kiedyś, gdy ludzie po kryjomu przystępowali do sakramentów, a jak dziś, to przyszła mi do głowy taka smutna refleksja.

Kiedyś, za mojego dzieciństwa, czyli w czasach PRL-u, Kościół Katolicki w Polsce stał po stronie uciśnionych i prześladowanych przez władzę. Przy parafiach w stanie wojennym działały centra pomocy rodzinom internowanych, w kościołach organizowane były koncerty wolnościowych bardów itp. Księża nie zważali niejednokrotnie na to, że narażają się na szykanowanie stając po stronie słabszych.
Dziś niestety jest inaczej. Mamy znaną z historii niejednokrotnie sytuację zwaną "przymierze tronu i ołtarza". Kościół jako instytucja ciągnie z popierania rządu całkiem konkretne korzyści i niestety nieraz staje przeciw prześladowanym i słabszym... :(
Sama słyszałam niedawno, jak pewien ksiądz tłumaczył, że decyzja pani premier, zabraniająca władzom mojego miasta na zaproszenie kilku sierot z Syrii jest na pewno słuszna - ksiądz co prawda nie potrafił wyjaśnić dlaczego, ale przekonywał, że skoro pani premier tak zdecydowała, to z pewnością ma rację... :masakra:
Dla mnie jako praktykującej katoliczki jest to bardzo bolesne i przykre. Może doczekam jeszcze jakiejś zmiany w podejściu zinstytucjonalizowanego Kościoła do władzy, do polityki, do stawania po stronie słabszych...? Inaczej "moda na niewierzenie" będzie się dalej rozprzestrzeniać i to na własne życzenie tych, którzy powinni zadbać o "modę na wierzenie"...




Ludzie, którzy traktują samych siebie zbyt poważnie, mają smutne życie!
 
 
Zmora Wysłany: 2017-04-27, 15:02   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 11 Wrz 2008
Posty: 5297
Ja również mam wrażenie, że Kościół w Polsce zbyt często milczy na tematy społeczne lub posługuje się pokrętną dialektyką, żeby nie powiedzieć, że stoi po złej stronie. Zarzucam to i biskupom, i publicystom katolickim, i księżom parafialnym.

Ty trafiłaś na wypowiedź księdza, który nie chciał przyjmować sierot z Syrii tudzież chciał się przypodobać politycznie. Weź jednak pod uwagę, że w PRLu też byli księża donosiciele lub konformiści. Uczciwie przyznajmy, że pomimo wszelkich politycznych zabarwień sprawy uchodźców z Syrii, Caritas bardzo mocno reklamuje swój program pomocy - sama jestem w szoku, że tak się z tym afiszują, bo nierzadko słyszę komentarze, że najpierw powinni pomagać polskim biednym. A jednak w poprzednią niedzielę był list Episkopatu z treścią m.in.
Cytat:
(...) działalność charytatywną Kościoła w Polsce podejmuje ponad 800 instytucji, które realizują 5000 różnego rodzaju dzieł. Dzięki temu pomoc dociera do ponad 3 milionów potrzebujących. (...)
Wszyscy jesteśmy wstrząśnięci dramatem trwającej od ponad 6 lat wojny w Syrii. (...) Już teraz pragniemy podziękować wszystkim, którzy zechcą wesprzeć ofiarą zbieraną dziś do puszek w całej Polsce osoby dotknięte wojną w Syrii, szczególnie w zrujnowanym Aleppo.

I widziałam mnóstwo ludzi wrzucających banknoty do puszki.

Od wielu lat widzę też zakonnice i księży, którzy pomagają ludziom: materialnie, organizacyjnie, duchowo.

Nie jest idealnie, są sprawy gorszące, są zaniedbania. Z tego powodu trudno mi piać z zachwytu nad działalnością dobroczynną KK, ale też nie będę twierdzić, że Kościół nic nie robi
 
 
Oleta Wysłany: 2017-04-27, 15:11   

Forumowy wyjadacz


Jak do nas trafilas?: z forum na G!
Dołączyła: 01 Wrz 2008
Posty: 2666
Skąd: Sopot
Jasne, ja też znam księży, o których złego słowa nie powiem i widzę różne naprawdę fajne akcje charytatywne. Chodziło mi jednak bardziej o linię oficjalną KK jako instytucji.
Jakoś mam wrażenie, że żandemu kościołowi wchodzenie w bliskie stosunki w władzą nie robi dobrze... Co innego "mieszanie się do polityki" polegające na pomocy więźniom politycznym, a co innego układy z rządzącymi partiami.




Ludzie, którzy traktują samych siebie zbyt poważnie, mają smutne życie!
 
 
Nabla Wysłany: 2017-04-27, 15:12   

Starsza Kobieta
Every man must dine


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 8751
Skąd: z bagien Hibernii
Cytat:
Wszyscy jesteśmy wstrząśnięci dramatem trwającej od ponad 6 lat wojny w Syrii. (...) Już teraz pragniemy podziękować wszystkim, którzy zechcą wesprzeć ofiarą zbieraną dziś do puszek w całej Polsce osoby dotknięte wojną w Syrii, szczególnie w zrujnowanym Aleppo.


Zmora, ale to jest przeciez czysta hipokryzja i uspokajanie swojego sumienia za 5pln :niepewny:

Papiez apeluje o to, by kazda parafia przyjela jedna rodzine uchodzcow, polski Episkopat twierdzi, ze jest az tak przejety, ze pozbiera pieniadze od ludzi i wmawia tym ludziom, ze to wystarczy...




"Ruszaj się, Bruno! Idziemy na piwo!"
"Jadźka! Chodu! Bierz kożuch! Ojce idą!"
 
 
mokato Wysłany: 2017-04-27, 15:32   
Net włączony- gar z zupą spalony


Dołączyła: 13 Wrz 2008
Posty: 615
My nie chodzimy do Kościoła. Moja córka nie jest zapisana na lekcje religii ale chodzi razem z klasą, bo nie chce sama siedzieć w świetlicy. Lubi chodzić ze względu na śpiewanie piosenek itp. Nie modli się, tylko stoi podczas gdy inni to robią. Ksiądz wyraził zgodę. Do Komunii nie pójdzie. Nie uważam, że to coś złego i dlatego może chodzić. Musi tylko stosować się do narzuconych przez nas zasad. No i staram się jej przybliżyć inne wyznania, żeby nie miała poczucia, że tylko katolicy są na świecie.





 
 
Kirka Wysłany: 2017-04-27, 15:44   

Starsza Kobieta


Dołączył: 01 Wrz 2008
Posty: 3999
Caska napisał/a:
a bez ważnej spowiedzi nie można przyjąć komunii.

nie jest to prawda. jesli nie popelnilo sie zadnego z ciezkich grzechow, to mozna wyrazic zal za grzechy (oczywiscie szczery) w spowiedzi powrzechnej.
spowiedz w konfesjonale nie jest zupelnie potrzebna, do przyjmowania komunii.

Nabla napisał/a:
Papiez apeluje o to, by kazda parafia przyjela jedna rodzine uchodzcow, polski Episkopat twierdzi, ze jest az tak przejety, ze pozbiera pieniadze od ludzi i wmawia tym ludziom, ze to wystarczy...


Wielu ksiezy rozmija sie z tym co mowi Papierz, mam wrazenie, ze szczegolnie w Polsce episkopat przyjal postawe, na przeczekanie, kamienia, po ktorym to splywa...




:police:
 
 
Alfa Wysłany: 2017-04-27, 22:04   
On znów gotuje bo ja wciąż netuje


Dołączył: 08 Wrz 2008
Posty: 1873
Kirka napisał/a:

Wielu ksiezy rozmija sie z tym co mowi Papierz, mam wrazenie, ze szczegolnie w Polsce episkopat przyjal postawe, na przeczek


Niestety, muszę sie zgodzić. Na szczęście Papież jest zwierzchnikiem. Dobrze mieć takiego ziemskiego szefa. Najważniejsze jednak to Kosciol traktować jako drogę do celu a nie punkt docelowy- co juz pisałam. Przecież nie rezygnujecie z książek tylko dlatego, ze polonistka w szkole byla niskich lotów i małej wiedzy.

Niestety z siebie daje bardzo niewiele w kościele, Takze czepiać sie go nie mam prawa. Bo tez przekładając to na przykład - jeśli nie sprzątam w domu, to jakim prawem skarze sie na bałagan i szukam winy w innych.

I na koniec to co ostatnio przeczytałam " takich mamy księży, jakich sobie wymodlimy". Daje do myślenia ...

Do wiary nikt nie zmusi, nikt nie zachęci. Tego trzeba chcieć. Chcieć poszukać, posłuchać, poczytać, wymodlić...

Niestety znów, ale tez my-ja katolik poszukujący, ale katolik nie jesteśmy/jestem dobrą reklamą tej wiary. Tak zeby wg ewangelii żyć i kochać jak Jezus nauczał. Nie ma w większości katolików tego wypełnienia słów " by poznali żeście Moi"... Nie ma tego we mnie.

Ale jednak uparcie mam przekonanie, ze nie ma innej drogi, nie ma mądrzejszej Księgi niz Nowy Testament, by być i żyć godnie i nadać życiu sens. Bo wg mnie nie miało by sensu tak krótkie życie na ziemi i cyk- koniec. " Człowiek jako forma białka, najdoskonalszefo ale jednak tylko białka". A co jak jednak tam cos jest? Jeśli te wszystkie śmierci kliniczne - życie po życiu objawienia i cuda to prawda? Tak pytam przewrotnie i retorycznie dla mnie.

Nie miejsce i czas, ale pewne wydarzenia dały mi tę pewność, ze wiem i mam pełne przekonanie co do wiary. No, generalnie polecam taki stan. Nie potrafiłabym a nawet nie chciałabym przeżyć jednego dnia bez tej pewności w Boga.
 
 
Caska Wysłany: 2017-04-28, 05:18   

Forumowy wyjadacz


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 2214
Skąd: Gliwice
esoes, odniosłaś się do mojego cytatu, więc odpowiem - w opisanej przez Ciebie sytuacji nie widzę nic złego. Jeśli syn faktycznie wierzy, to brak wiary rodziców nie powinien być przeszkodą do sakramentów i fajnie, że go w tym wspieracie.

Kirka napisał/a:
nie jest to prawda. jesli nie popelnilo sie zadnego z ciezkich grzechow, to mozna wyrazic zal za grzechy (oczywiscie szczery) w spowiedzi powrzechnej.
spowiedz w konfesjonale nie jest zupelnie potrzebna, do przyjmowania komunii.

Masz rację, zastosowałam skrót myślowy - myślalam o przystąpieniu do pierwszej komunii, którą jednak powinna poprzedzić szczera spowiedź i odpowiednie przygotowanie.




 
 
Nabla Wysłany: 2017-04-28, 08:10   

Starsza Kobieta
Every man must dine


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 8751
Skąd: z bagien Hibernii
Alfa napisał/a:
No, generalnie polecam taki stan. Nie potrafiłabym a nawet nie chciałabym przeżyć jednego dnia bez tej pewności w Boga.

Ale tego nikt nie kwestionuje, ze wiara i religia sa wartoscia dodana i ulatwiaja zycie. Bez wiary trzeba sie samemu mierzyc ze smiertelnoscia i bezcelowoscia istnienia. Religia nadaje rytm zyciu, dostarcza obrzedow i gotowych odpowiedzi i schematow, umozliwia zycie we wspolnoscie.

W sytuacji, gdy sie nie nalezy do zadnej wpolnoty religijnej i nie wierzy w wyzsze istoty, czlowiek zostaje sam, bez ulgi w nieszczesciu, ze to jakis boski plan o wyzszym celu, bez odnajdywania sensu w cierpieniu, bez mozliwosci ufania, ze ukochani zmarli gdzies tam czuwaja. Na kazde pytanie trzeba sobie odpowiedziec samemu, kazda decyzje przemyslec, zamiast robic tak, jak robili rodzice i jak tlumaczy kaplan, bez zaplecza osob, ktore mysla tak samo i robia tak samo. Upraszczajac - trzeba samemu ganiac po nocy z latarka po krzakach, zamiast w cieplym domu po prostu pomodlic sie o znalezienie kluczy do sw. Antoniego.

Tyle tylko, ze to wszystko sa mechanizmy psychologiczne radzenia sobie z samotnoscia i smiertelnoscia - a nie argumenty za prawdziwoscia obiektu kultu i wymaganie egzystencjalne. Kazda religia daje te same benefity i kazda sie opiera na prostym "nie rob drugiemu, co tobie niemile" - czyli jedynej zasadzie umozliwajacej funkcjonowanie spoleczne. Reszta to detale historyczno-kulturowo-etniczne.




"Ruszaj się, Bruno! Idziemy na piwo!"
"Jadźka! Chodu! Bierz kożuch! Ojce idą!"
 
 
cattalina Wysłany: 2017-04-28, 09:55   

Net włączony- gar z zupą spalony


Dołączyła: 04 Wrz 2008
Posty: 755
Alfa napisał/a:
cattalina, kwestia wychowania i tego jak w domu podchodzi sie do kwestii duchowych. Dziewięciolatki juz potrafią rozróżnić doskonale te dwie sprawy. I tak, pamietam doskonale swoją komunie. Pamietam kazanie, pamietam gdzie siedziałam. Pamietam moment przyjęcia Boga. Pamietam gości, ze w domu było uroczyście. Nie pamietam prezentów w ogóle. A w sumie powinnam, bo porównując to dzis jednak dzieciaki więcej dostają i częściej.


I nie o konsultacje z RODZICAMI chodzi, tylko o roszczeniową postawę rodzica dotycząca prezentów, która te spirale nakręca niewspółmiernie.


Nie znam ani jednego rodzica, który ma roszczeniową postawe wobec prezentów, a jesli są tacy, to znaczy, że wyniesli to z dzieciństwa, czyli tych jakże wspanaiłych czasów, gdzie materializm nie była wartością (hehehe). Taki kompleks. znam jednego pana, który synowi kupuje wszystko, a gdy zapytałam, dlaczego, odpowiedział: bo ja nie miałem.
Zatem uwierzcie: siedzenie z nosem w laptopie, telefonie, kupowanie roczniakom tabletów i nakręcanie fascynacji prezentami komunijnymi nie wynika z dzieci a z ich rodziców.
Żeby tego nie było, najpeirw rodzice musieliby być bardzo konsekwentni i ANI JEDEN rodzic nie mógłby podjarać się że komunia=prezent. Bo twedy działa pscyhologia tłumu i jest to naturalne.
Śmieszą mnie troche dyskusje ąę na forum na temat materializmu i jakie to oczekiwanie dzieci na prezenty jest be, a obok radośnie toczy się wątek, jaką torebkę o buty sobie kupiłam i czasem jak czytam, owteiram oczy ze zdumienia, bo tyle rzeczy ile niektóre forumki kupują w sezonie, to ja nie kupiłam sobie w ciągu 10 lat.

Ja ze swojej komunii pamiętam wianek, sukienkę, przyjęcie, podniosły nastrój w kościele i 5 dolarów które dostalam w prezencie, a zegarek mam do dziś (nieczynny). A i jeszcze jak latalismy z dzieciakami po placu zabaw.

Rozwalają mnie dyskusje, które zaczynają się od: jak ja mialam komunię......30 lat temu.....itd
Ludzie, to były INNE czasy.
Teraz jest wolność, większa świadomość, itd.
Religia jest potrzebna, głównie w celach psychologicznych - Nabla to rewelacyjnie napisała.
Wiecie dlaczego w piątki jest post? z czego dokładnie się to wywodzi? Dlaczego księży obowiązuje celibat?
Wiele obostrzeń kościoła wynika albo z warunków zycia kiedyś tam, albo z manipulacji - aby miec kontrolę nad ludem.
Nie bez kozery religia jest w wieku 9-10 lat, co dla mnie jest porażka totalną. Człowiek w tym wieku jest najbardziej chłonny i najbardzie podatny na manipulacje - dlaczego do komunii nie przystepuja ludzie bardziej dojrzali, którzy wiedzą co robią? Bo byłoby ich znacznie, znacznie mniej. W ten spośób tworzy się rzesza katolików, którzy potem już bezmyślnie i bezwarunkowo kontynuują życie religijne, a Kościół jest potęgą i ma wpływ na wiele. Tak to działa.
Odowiednie piosenki, wzruszające, podniosły nastrój, wnętrza, obrządki - to wszystko działa. na dziecko na maksa.
Nawet sposób mówienia, ton głosu księży - zauważacie, jak oni mówią - to wszystko ma działać na człowieka, budzić pewien "strach", podnisłośc, itd.
widze jak moje dziecko jest podjarane tymi pisoenkami, jak naśladuje księdza, zna mszę na wyrywki.
Nie akceptuję tego, że Kosćiół chce wszędzie mieć swoje zdanie i decyzyjność.
Moje dziecko chodzi na religię, ale nie podoba mi się opowiadanie np o piekle - co to kurcze jest? serio dorosła świadoma osoba, która uczy dzieci, wierzy w piekło w postaci ognia i tak dalej? Aaaaaaa
Świat idzie do przodu i się rozwija, rośnie wiedza, świadomość, szersze horyzonty - i jest to naturalne.




Myślisz i masz.
szczęście
 
 
esoes Wysłany: 2017-04-28, 11:12   
Net włączony- gar z zupą spalony


Dołączył: 02 Maj 2015
Posty: 737
cattalina,
Pozwolę sobie się zgodzic z Twoja wypowiedzia ;)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



forumla.pl - fora internetowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group