Babiniec Cafe Strona Główna

Poprzedni temat «» Następny temat
zerwane więzadło przednie ACL w kolanie
Autor Wiadomość
Famke Wysłany: 2017-06-22, 19:06   zerwane więzadło przednie ACL w kolanie
Rodzina głoduje, bo ja netuje


Wiek: 43
Dołączył: 18 Paź 2008
Posty: 1393
witajcie - tydzień temu strzeliło mi więzadło w kolanie. Teraz czeka mnie artroskopia i rekonstrukcja więzadła, potem rehabilitacja - czy ktoś miał coś takiego i czy po rehabilitacji wrócił w pełni do aktywności fizycznej takiej jak przed kontuzją? Bardzo się martwię, że nie będę mogła już tak samo ćwiczyć






pichcenie
 
 
Nabla Wysłany: 2017-06-22, 19:39   

Starsza Kobieta
Every man must dine


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 8751
Skąd: z bagien Hibernii
Famke, współczuję - zerwane ACL się wprawdzie nieźle leczy, ale to jest rehabilitacyjny koszmar :/ (ja jestem parę miesięcy po szyciu łąkotki - podobna droga do sprawności - najpierw dwie kule, potem jedna, 6 tygodni w ortezie i do tej pory jest ujowo). Nie zamierzam Cię straszyć - ale nasłuchałam się jak to artroskopia jest mało inwazyjnym "zabiegiem" i zupełnie nie byłam psychicznie przygotowana ani na pełną narkozę ani na totalną niepełnosprawność po.

Więzadło krzyżowe często strzela sportowcom i wracają do grania na wysokim poziomie w następnym sezonie - więc jak nie masz pecha, to wszystko będzie ok, tylko to niefajny proces jest, niestety.




"Ruszaj się, Bruno! Idziemy na piwo!"
"Jadźka! Chodu! Bierz kożuch! Ojce idą!"
 
 
justa Wysłany: 2017-06-23, 05:28   
Forumowy wyjadacz


Wiek: 36
Dołączyła: 05 Wrz 2008
Posty: 2607
Skąd: eNeS
Pocieszę Cię, szybciej dochodzi się do pełnej sprawności po rekonstrukcji niż np po urazie który nie wymagał położenia się na stole operacyjnym


Ja w styczniu wywróciłam się na nartach i " tylko " naciągnęłam wiązadło, 4 tygodnie chodziłam w ortezie, rzuciłabym ją szybciej, ale była zima, i bałam się, że się gdzieś poślizgnę i się doprawię (niespełna dwa tygodnie po wypadku na nartach w łazience się poślizgnęłam i nogi mi się rozjechały i już miałam wizję stołu operacyjnego, a z bólu zaczęłam wyć ) chodziłam na rehabilitację i zabiegi, dalej jeździłam na nartach ( w ortezie ) oczywiście tylko rekreacyjnie, bardziej ślizgając się, niestety na siłownię przestałam chodzić ( chodziłam głównie na tzw zajęcia obwodowe ) ale ćwiczę nogę w domu a do sprawności mi daleko, nie jestem w stanie do dzisiaj usiąść tyłkiem na stopach mam wtedy uczucie ciągnięcia, co więcej nie jestem w stanie pościerać podłogi klęcząc , do tego zaczęło mi strzelać w kolanie, czasem mam problem z wyprostowaniem nogi, boję się jeździć na rowerze - czekam na tomograf i zaczynam panikować




 
 
irish Wysłany: 2017-06-23, 07:18   

Wałeczki na głowie, a ja netuje sobie


Jak do nas trafilas?: za gimblówkami ;-)
Dołączył: 08 Wrz 2008
Posty: 517
Skąd: Wrocław
Ja miałam zerwane (i rekonstruowane) więzadło ACL, dawno, 14 lat temu. Zrehabilitowało się ładnie, ruchomość nogi udało się doprowadzić do takiej jak przed zabiegiem (chodzi głównie o zginanie, tu zwykle jest problem), niestabilność kolana nie jest większa niż w zdrowej nodze. Podstawą była intensywna rehabilitacja od 7-8 doby po zabiegu, jakieś 2-3 godziny dziennie + ćwiczenia izometryczne w domu. Plus sanatorium z ZUSu, jak tylko rehabilitant pozwolił mi na odstawienie kul.

Trwało to długo, ponad pół roku chodziłam w ortezie. Do pełnej sprawności nie wróciłam, na rolkach, łyżwach, nartach nie daję rady, bieganie też nie za bardzo - ale to ze względu na fakt, że wdała mi się chondromalacja, i to w obu kolanach (= niewłaściwe wydzielanie maziówki) + jeszcze trochę innych kwiatków, niekoniecznie związanych z samym wypadkiem i operacją.

Natomiast chyba wszyscy moi znajomi, którzy przeszli zabieg rekonstrukcji, funkcjonują tak jak dawniej, zrehabilitowali się i działają, najwyżej do nart albo kosza zakładają ortezę. A jest ich tylu, że zaczęliśmy zerwane ACL traktować w kategorii "o, kolejny z kolanem".
Będzie dobrze Famke :) Tylko rzeczywiście daj sobie czas, bo, jak Nabla napisała, rehabilitacja to ciężki kawałek chleba.
A-ha, ja akurat narkozę i operację wspominam bez traumy, po operacji również było w porządku. Jedyne co, to strasznie dużo spałam przez pierwsze tygodnie. Ćwiczyłam i spałam.

P.S. Justa, rower akurat to ok rzecz. Pracuje się w odciążeniu + trenuje mięsień dwugłowy uda, bardzo ważny dla zginania stawu kolanowego. Chyba, że boisz się gwałtownego hamowania, zeskoczenia z roweru, przegięcie kolana i trzaśnięcia więzadła - bo to już inna kwestia :niepewny:




Trafiony. Zatopiony.
 
 
Nabla Wysłany: 2017-06-23, 07:36   

Starsza Kobieta
Every man must dine


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 8751
Skąd: z bagien Hibernii
irish napisał/a:
ponad pół roku chodziłam w ortezie

:szok: Ale mówimy o tym samym:

?

Ja w tym dziadostwie miałam nawet spać, ale odpuściłam po kilku tygodniach, bo nie dawałam rady, do tej pory mam ograniczoną ruchomość w biodrze, bo coś mi się poprzestawiało od tego cholerstwa. A to było 1.5 miesiąca, nie pół roku... (i jeżdżenia na nartach z tym na nodze to sobie nie wyobrażam, ze sportów to max samochód z automatem dawałam radę prowadzić :mur: )




"Ruszaj się, Bruno! Idziemy na piwo!"
"Jadźka! Chodu! Bierz kożuch! Ojce idą!"
 
 
justa Wysłany: 2017-06-23, 07:38   
Forumowy wyjadacz


Wiek: 36
Dołączyła: 05 Wrz 2008
Posty: 2607
Skąd: eNeS
irish napisał/a:
P.S. Justa, rower akurat to ok rzecz. Pracuje się w odciążeniu + trenuje mięsień dwugłowy uda, bardzo ważny dla zginania stawu kolanowego. Chyba, że boisz się gwałtownego hamowania, zeskoczenia z roweru, przegięcie kolana i trzaśnięcia więzadła - bo to już inna kwestia :niepewny:


w trakcie jazdy na rowerze strasznie strzela mi kolano, po jeździe kolano boli kilka dni - nie chcę ryzykować więc nie jeżdżę, czekam na tomograf aby zobaczyć czy nic mi się nie ściera w środku i czy nie brakuje mi tej mazi kolanowej - ja się panicznie boję, że mi się kolano zablokuje i nogi nie wyprostuje

EDIT:
Ja ortezę miałam taką


nosiłam przez tydzień cały czas, nawet w niej spałam ale luzowałam zapięcie, nosiłam bo mnie paraliżowało wspomnienie, jak się pozbierałam z tego stoku i próbowałam dojść do ławki i nagle kolano mi uciekło do środka

w drugim tygodniu już ściągałam do spania, czasem w domu też ściągałam, ale miałam blokadę w głowie i chodziłam wtedy na sztywnej nodze

w trzecim i czwartym tygodniu gdy już zakres ruchów w ortezie mogłam zwiększyć, nosiłam ją tylko jak z domu wychodziłam, ale to była zima i ślisko było, gdyby nie to to bym ortezę po dwóch tygodniach porzuciła, zwłaszcza, że wszystko dobrze się goiło, woda się nie zbierała, opuchlizna schodziła a ja już blokady w głowie nie miałam i kolano zginałam




 
 
amst Wysłany: 2017-06-23, 11:29   

On znów gotuje bo ja wciąż netuje
Czytam z ruchu traw...


Dołączyła: 03 Wrz 2008
Posty: 1729
Skąd: by-Tom
Jestem 6 tygodni po rekonstrukcji ACL, kontuzję wspominam fatalnie :rozpacz: :masakra: po 3 dniach pojechałam na rezonans - dobrze mieć go zrobiony juz na pierwszej wizycie u ortopedy.
Potem ortopeda - nie szybko niestety bo jakieś 12 dni po urazie. W tym czasie poruszłam się wyłącznie o kulach.
Ortopeda zapisał ortezę - refundacja daje 90% zniżki więc cena robi sie fajna. Orteze mam do dziś - używałam jej w sumie ze 2 tygodnie.
Polecam możliwie szybko zacząć rehabilitację. Ważne aby wzmacniać mięsień 4ro głowy ura i dwugłowy. Wzmacniać mięśnie stabilizujące kolano.
Najważniejsze WALCZYĆ o termin rekonstrukcji. Idzie koniec roku (wiem że to abstrakcyjnie brzmi ale kontrakty tak wyglądają) - ja trafiłam prywatnie do ortopedy w Luxmedzie, który operuje z NFZtu w państowej placówce - więc operacja już była za free.
Operacja - ważna rzecz - zależnie od metody daje różne efekty - i miejsce pobrania przeszczepu jest ważne i sposób rekonstrukcji.
Operację miałam 9 maja i już wróciłam do pracy - po 6ciu tygodniach.
Niezwykle mi pomogła rehabilitacja przed operacją - nawet nie wyobrażam sobie życia bez tego co wtedy wypracowałam.
Ortezę zrzuciłam przed operacją po miesiącu a teraz po operacji - po 3 tygodniach, bo miałam przy okazji szyte obie łąkotki i musiałam trochę ją ponosić.
Dziś już prowadzę auto, chodzę bez kul, chociaż ciągnie nie do końca płynnie.

Idź do kilku ortopedów, szukaj gdzie szybsze terminy operacji - każdy ma inną kolejkę. Np. termin na PIERWSZĄ wizytę państową mam ustalony na lipiec 2018 roku a już jestem dawno po operacji.
Jeden ortopeda powiedział że operacja we wrzesniu 2020 a drugi miał termin na maj, w trzecim miejscu usłuyszałam ze za 17tyś za dwa tygodnie mi zrobią. :przestraszony:




Matylda vs.Emilka vs.Zocha
 
 
Wanderer Wysłany: 2017-06-24, 18:31   

Wałeczki na głowie, a ja netuje sobie


Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 597
Ja miałam bardzo poważny wypadek na nartach. Opis uszkodzeń w obrębie stawu kolanowego po RM miał 1,5 strony. Było tam wszystko. Odłamania kłykcia, przerotowane tylne więzadło krzyżowe, zerwane przednie, pozrywane boczne. Pęknięta łąkotka, pozrywane troczki rzepki, poza tym masywne stłuczenia. Byłam załamana, ale wiedziałam, że łatwo się nie poddam, bo na nartach uwielbiam jeździć i już na wstępie nie dopuszczałam myśli, że z tego zrezygnuję. Najpierw 6 tygodni spędziłam w ortezie leżąc w łóżku i czekając aż wchłoną się krwiaki i zrosną pozrywane więzadła boczne. Robiłam tylko ćwiczenia izometryczne na mięsień czterogłowy.
Po tych 6 tygodniach mogłam zacząć chodzić i okazało się, że może mam 5 stopni zgięcia w kolanie. Codziennie doginałam kolano, żeby przywrócić sprawność. Doszłam sama do 90 stopni, resztę uczyniła rehabilitacja i codzienne ćwiczenia. Artroskopię miałam 4 miesiące po wypadku, nie miałam całkowitej narkozy. Miałam rekonstrukcję ACL z allograftu, resztę albo usunęli albo naprawili. Potem kilka tygodni w ortezie i o kulach z ćwiczeniami na specjalnej maszynie do zginania kolana. Po 5 tygodniach rozpoczęła się prawdziwa rehabilitacja, Po kolejnych trzech miesiącach mogłam zacząć pracę na siłowni nad odbudową mieśni (obwód uda zminiejszył mi się o 5cm). Chwilę potem wsiadłam na rower i jeździłam bardzo dużo. Prawidłowy mechanizm chodu wrócił mi po ok 4-5 miesiącach od operacji. Cały kolejny rok pracowałam na siłowni i przejechałam na rowerze ok 6000 km w ramach rehabilitacji. Dwa lata po wypadku pojechałam na narty. Jeździłam oczywiście w krótkiej ortezie dla bezpieczeństwa. W życiu mi się tak dobrze nie jeździło na nartach :rotfl: Choć zawsze przed nartami chodziłam z 3 miesiące na siłownię w ramach suchej zaprawy to nigdy nie zrobiłam tak solidnego planu treningowego :hyhy: Po 7 godzinach na nartach codziennie przez tydzień nie miałam kompletnie żadnych problemów z kolanem. Nie mam ich szczęśliwie do dzisiaj. Ważne jest, żeby po takiej operacji utrzymywać mieśnie w mobilizacji, bo to one trzymają i odciążają staw kolanowy. Zresztą rehabilitant od razu mi powiedział, że jak nie będę ćwiczyć to za kilka lat spotkamy się na operacji wstawienia endoprotezy :przestraszony: Ja tam widziałam same dobre strony tej długiej rehabilitacji...w życiu nie miałam tak świetnej kondycji jak wtedy :zdziwko: Po względem aktywności to dziś robię wszystko to, co robiłam przed wypadkiem.
 
 
Famke Wysłany: 2017-06-24, 22:05   
Rodzina głoduje, bo ja netuje


Wiek: 43
Dołączył: 18 Paź 2008
Posty: 1393
Bardzo Wam dziękuję za odpowiedzi. Pociesza mnie to co piszecie - że funkcjonujecie w normie po wszystkim. Wiem, że czeka mnie długa droga niestety. Teraz kuśtykam o kulach w ortezie - rezonans miałam. Zabieg wyzbaczony na 11 lipca (znieczulenie lędźwiowe). Boję się tego bardzo i bólu po samym zabiegu. Szczęśłiwie po zerwaniu płynu zebrało się w kolanie niewiele - nie było konieczności odciągania - prawdopodobnie już przed zerwaniem było naderwane wg lekarzy. Dość mocno i intensywnie ćwiczyłam. Mam plan po rehabilitacji ćwiczyć dla bezpieczeństwa z trenerem personalnym. Trzymajcie kciuki!






pichcenie
 
 
amst Wysłany: 2017-06-25, 21:39   

On znów gotuje bo ja wciąż netuje
Czytam z ruchu traw...


Dołączyła: 03 Wrz 2008
Posty: 1729
Skąd: by-Tom
Powodzenia - fajnie że operacja na już. Jeśli mogę doradzić - jedz lekkostrawnie kilka dni przed operacją, kwestie wizyt w wc z ortezą moga być kłopotliwe a to jakie mięśnie biora udział w parciu - okazuje się dopiero jak jesteś po operacji.

Z jakiego miejsca będziesz mieć pobierany przeszczep? czy może internal bracing?
Polecam okłady żelowe pomrozić przed operacją na zmianę - kilka na zapas.

Szybkiego zdrowienia.




Matylda vs.Emilka vs.Zocha
 
 
Nabla Wysłany: 2017-06-25, 22:45   

Starsza Kobieta
Every man must dine


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 8751
Skąd: z bagien Hibernii
Famke, a jak reagujesz na inne operacje/zabiegi/urazy? Od tego sporo zależy jak będziesz się zbierać i tym razem. Upomnij się o dobre zabezpieczenie przeciwbólowe i bierz jak przepisano, nawet jak wydaje Ci się, że nie boli (bólowi łatwiej zapobiegać nim się pojawi, niż zwalczać już istniejący). Poza tym jest kilka różnych leków do wyboru - jeśli masz wcześniejsze doświadczenie to poproś o ten najlepiej przez Ciebie tolerowany (mnie po morfinie mdli, ketonal nie pomaga a diclofenac działa cuda).

Po operacji noga powinna być powyżej poziomu serca, żeby zeszła opuchlizna, ale nie podkładaj nic pod kolano, tylko pod kostkę - żeby od początku wyrobić pełen wyprost. Jeśli Ci nie dadzą tubigripu, to też się sama zaopatrz, na wszelki przeciwzakrzepowy wypadek. Ciążowa długa poducha się przydaje do spania, w ogóle obłożenie się poduszkami o różnych rozmiarach i kształtach.

(ja czekam na opis kolejnego rezonansu i decyzję o resekcji ciał tłuszczowych w drugim kolanie - a najbardziej mnie wkurza to, że ludzie po ciężkich urazach się zbierają pięknie, jak Wanderer, a ja się nawet nie potknęłam a są dni, że nie mogę nawet chodzić :/ )




"Ruszaj się, Bruno! Idziemy na piwo!"
"Jadźka! Chodu! Bierz kożuch! Ojce idą!"
 
 
Famke Wysłany: 2017-06-26, 18:14   
Rodzina głoduje, bo ja netuje


Wiek: 43
Dołączył: 18 Paź 2008
Posty: 1393
amst napisał/a:
Z jakiego miejsca będziesz mieć pobierany przeszczep? czy może internal bracing?


Lekarz tłumaczył, że z uda (o ile dobrze zrozumiałam) - pojutrze idę do niego na jeszcze jedną wizytę i zapytam dokładnie. Internal bracing rozważam - właśnie dziś koresponduję z innym lekarzem, który taki zabieg wykonuje - wysłałam mu moje badanie rezonansem i ma mi odpisać czy się kwalifikuję. Mam zgryz...

Nabla napisał/a:
Famke, a jak reagujesz na inne operacje/zabiegi/urazy?


Zasadniczo poza porodami nie miałam do czynienia ze szpitalem. Wydaje mi się, że mam dość wysoki próg bólu biorąc pod uwagę porody.

Bardzo Wam dziękuję, za wszystkie rady - zapytam lekarza jakie przeciwbólowe środki stosują.
Jem lekkie posiłki teraz cały czas bo boję się znowu przytyć przy braku ruchu.






pichcenie
 
 
Wanderer Wysłany: 2017-06-26, 20:45   

Wałeczki na głowie, a ja netuje sobie


Dołączyła: 01 Lis 2008
Posty: 597
Famke napisał/a:
Internal bracing rozważam - właśnie dziś koresponduję z innym lekarzem, który taki zabieg wykonuje - wysłałam mu moje badanie rezonansem i ma mi odpisać czy się kwalifikuję. Mam zgryz...


Zawsze jest ponoć lepiej zastosować metodę, która nie wykorzystuje własnych przeszczepów. Lepiej i szybciej się goi, mniej inwazyjny zabieg, ból jest mniejszy i szybciej się wraca do sprawności. Jest jeszcze LARS, który to też ma swoje ograniczenia niestety, no i są allografty, te wg niektórych doniesień częściej potrafią się zrywać niż autografty. Mój po 8 latach ma się chyba dobrze (tfu, tfu...)...choć jak podczas operacji wyjęli na stół kawałek kości z więzadłem i zaczęli to na moich oczach preparować...to wyglądało to mało zachęcająco :masakra:

Ból to największy miałam pleców... po znieczuleniu...myślałam ,że oszaleję, bo nie mogłam leżeć na plecach, w kolanie miałam cewnik, więc to mocno ograniczało manipulowanie celem znalezienia możliwej pozycji. Chyba z 4 dni mi to dawało w kość.

Kolano mnie nie bolało, tylko bolało mnie miejsce doczepu dolnymi śrubami, zresztą po operacji przez kilka miesięcy miałam wyłączone czucie w tym miejscu. Kompletnie nie czułam dotyku...przedziwne uczucie. Potem oczywiście wszystkie zakończenia nerwowe się zregenerowały.

Oczywiście zimne okłady na kolano to podstawa, dla mnie podstawą były też zastrzyki z heparyny przez te pierwsze tygodnie unieruchomienia.

Trzymam kciuki za powodzenie operacji i szybki powrót do sprawności!
 
 
Famke Wysłany: 2017-06-27, 13:23   
Rodzina głoduje, bo ja netuje


Wiek: 43
Dołączył: 18 Paź 2008
Posty: 1393
dziś rozmawiałam z poleconym rehabilitantem - będę się do niego umawiała jeszcze przed zabiegiem na rehabilitację - ma mi zamiast ortezy okleić kolano jakimiś specjalnymi plastrami - nie wiem jeszcze jak to wygląda - mówi, że to lepiej wpływa na mięśnie i jest wygodniejsze






pichcenie
 
 
irish Wysłany: 2017-06-27, 13:37   

Wałeczki na głowie, a ja netuje sobie


Jak do nas trafilas?: za gimblówkami ;-)
Dołączył: 08 Wrz 2008
Posty: 517
Skąd: Wrocław
Famke, coś takiego :)


Nabla, ortezę miałam mniejszą, podobną do tej wklejonej przez justę. Ale i tak w lecie było w niej pieruńsko gorąco :mad:




Trafiony. Zatopiony.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



forumla.pl - fora internetowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group