Babiniec Cafe Strona Główna

Poprzedni temat «» Następny temat
Bicie dzieci
Autor Wiadomość
positive Wysłany: 2008-11-26, 12:11   

Starsza Kobieta


Jak do nas trafilas?: stara historia
Dołączył: 01 Wrz 2008
Posty: 6022
Skąd: z widokiem na morze
A mnie się wydaje, że problem polega na tym, iż wałkując opisaną sytuację na ulicy, nie mamy pojęcia jak wyglądało wychowanie tego dziecka na co dzień.
Bo to że mama nie biła do tej pory - fajnie. Ale czy potrafiła konsekwencją wypracować sobie taki autorytet u dziecka, żeby jej słuchało? Pewnie nie do końca.

Jak dla mnie mama "nie odrobiła pracy domowej" - nie wałkowała tematu tak długo i na różne sposoby, że gdy doszło do sytuacji kryzysowej, jedyne wyjście jakie w nerwach zobaczyła, to danie w tyłek.

Pamiętam, jeszcze na g. posta którejś forumki, o tym, że w domu była bita pasem, i (chyba) po wyprowadzce rodziców, sprzątając dom, znalazła ten pas. I spaliła go, ale wspomnienia wróciły. Pamiętam, jak ryczałam czytając to.




 
 
patt Wysłany: 2008-11-26, 12:12   

Poważnie uzależniona


Dołączył: 02 Wrz 2008
Posty: 3161
Skąd: z choinki
monique7 napisał/a:
Po prostu uważam, że dziecko nie może "wejść na głowę" i wiedzieć, że NIE to NIE.
I pisząc to, nie myślałam o u karach cielesnych...

Ale tak jak piszesz niżej, można to osiągnąć bez bicia, więc po co bić?

monique7 napisał/a:
Myślę, że bezsadane bicie jest niemądre

A uznajszesz coś takiego jak "bicie zasadne". Ja nie pytam, żeby być złośliwą, z ciekawości pytam.

monique7 napisał/a:
Mam wrażenie, że obecny kierunek wychowywania dzieci u wielu matek poszedł w drugą skrajność - znam takie osobiście.

Myślę, że piszesz o tzw. wychowaniu bezstresowym, prawda? Co, dla mnie, jest skrajnością i obrazem przelenistwa rodziców. Już dawno udowodniono, że wychowanie bezstresowe to bzdura i nawet w takim sposobie wychowania muszą być granice.

Poza tym, nie wydaje mi się, żeby którakolwiek z dziewczyn piszących w wątku, miała plan właśnie tak wychować dziecko.
 
 
patt Wysłany: 2008-11-26, 12:14   

Poważnie uzależniona


Dołączył: 02 Wrz 2008
Posty: 3161
Skąd: z choinki
positive napisał/a:
A mnie się wydaje, że problem polega na tym, iż wałkując opisaną sytuację na ulicy, nie mamy pojęcia jak wyglądało wychowanie tego dziecka na co dzień.

Myślę, że za mocno trzymamy się tego przykładu w naszej dyskusji. Chyba mamy za mało danych ;)
 
 
Matylda Wysłany: 2008-11-26, 12:14   

Starsza Kobieta


Wiek: 33
Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 15406
Skąd: Warszawa
shiadhal, a moim zdaniem klaps to też jest upokorzenie, szczególnie dawany publicznie.

Nie wiem o jakim rzucaniu poduszką mówisz, ale mi to się bardziej kolaży z takim "no przestań już" i w tej formie to ja np. napadam na Franka i go łaskoczę, i to jest taka "kara" z przymrużeniem oka.





FotoStwory
 
 
adriana Wysłany: 2008-11-26, 12:20   

Starsza Kobieta


Dołączył: 02 Wrz 2008
Posty: 5985
monique7 napisał/a:
Po prostu uważam, że dziecko nie może "wejść na głowę" i wiedzieć, że NIE to NIE.

Co ma piernik do wiatraka?!? To, że ktoś nie bije dziecka oznacza od razu, ze to mu wchodzi na głowę? Nikt nie pisał, że kary same w sobie są złe. Jedynie kary cielesne są złe!! Zawsze!

monique7 napisał/a:
Myślę, że bezsadane bicie

Ja uważam, że każde bicie jest bezzasadne!

monique7 napisał/a:
Dlatego tęsknię czasem za latami 70-tymi i 80-tymi, kiedy dostało się linijką po łapie od nauczyciela lub klęczało w kącie. Musi być jakiś "straszak".

Ja tam wolę, żeby nauczyciel był dla dziecka autorytetem, a nie straszakiem. I biada temu kto by spróbował podnieść rękę na moje dziecko.





mama domowa
ArtAda
 
 
 
upta Wysłany: 2008-11-26, 12:22   

On znów gotuje bo ja wciąż netuje


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 2140
monique7 napisał/a:
Dlatego tęsknię czasem za latami 70-tymi i 80-tymi, kiedy dostało się linijką po łapie od nauczyciela lub klęczało w kącie. Musi być jakiś "straszak".


to zupełnie inaczej niż ja :kwasny: Pewno dlatego, że sama kilka razy dostałam linijką po łapach. Prócz upokorzenia jaki czułam, nauczyło mnie to skrzetniej ukrywac pewne zachowania przed nauczycielami.
Ja tęsknię za szkołą motywującą - dla moich dzieci. Za szkołą, w której słabo napisana klasówka czy niegrzeczne zachowanie nie będzie szyderczo omawiane na forum klasy. Gdzie każdy, nawet mały sukces, będzie podkreślany. To tak OT.

A co do w/w klapsa.
Rozumiem matkę. Zdenerwowała się niemiłosiernie, krew ją zalała. Rozumiem, ale nie usprawiedliwiam.
Sama byłam w sytuacji, gdy rozmowa/tłumaczenie/odwracanie uwagi skutkowało jedynie coraz większą niesubordynacją dziecka i szczytowym poziomem agresji u mnie. I przywaliłam klapsa. Niesubordynacja się skończyła natychmiast. Czy to znaczy, że dobrze zrobiłam
No, nie... Postąpiłam fatalnie. Nie zdarzyło się ponownie.

Powiem też co ja bym zrobiła na miejscu w/w wspomnianej matki. Po pierwszym wyrwaniu i ucieczce na ulicę - tłumaczenie, ze nie wolno, ze samochody... Po drugiej - za rękę/ pod pachę i do domu. Karą za nie słuchanie się mamy na spacerze jest siedzenie w domu.
Tłumaczeniem po 100 razy tego samego w tej samej sytuacji i w tym samym czasie doprowadziłabym się do szału w przeciągu 5 minut.


Natomiast zgadzam się z Shiad, że bic dzieci można też słowami. I chyba jest to o wiele groźniejsze niż przysłowiowy klaps.
I widzę mamy, które są przeciwne klapsom, ale potrafią swojemu dziecku strzelic litanię, jakie to ono jest beznadziejne, głupie i jak natychmiast nie uklei z piasku ładnej babki to na spacer więcej nie pójdzie :zalamany: :masakra:




 
 
adriana Wysłany: 2008-11-26, 12:27   

Starsza Kobieta


Dołączył: 02 Wrz 2008
Posty: 5985
upta napisał/a:
I widzę mamy, które są przeciwne klapsom, ale potrafią swojemu dziecku strzelic litanię, jakie to ono jest beznadziejne, głupie i jak natychmiast nie uklei z piasku ładnej babki to na spacer więcej nie pójdzie :zalamany: :masakra:

Straszne :( i smutne :(





mama domowa
ArtAda
 
 
 
carol Wysłany: 2008-11-26, 12:51   

Starsza Kobieta


Dołączył: 19 Maj 2008
Posty: 5266
Skąd: babiniec
adriana napisał/a:
Nikt nie pisał, że kary same w sobie są złe.

a ktora kara jest kara motywujaca/wychowujaca, a ktora juz znecaniem psychicznym nad dzieckiem?
upta napisał/a:
ama byłam w sytuacji, gdy rozmowa/tłumaczenie/odwracanie uwagi skutkowało jedynie coraz większą niesubordynacją dziecka i szczytowym poziomem agresji u mnie. I przywaliłam klapsa.

Ty zalujesz, dziecko byc moze nauczylo sie, ze kiedys i gdzies i Twoj spokoj ma granice... byc moze nastepnym razem szybciej poslucha?

nie mam jeszcze dzieci, min dlatego ze jestem bardzo nerwowa... (patrz: 3 telefony rozwalone wraz z uszkodzeniem sciany, w wieku nastu lat trzasniecie tak drzwiami, ze zlamalam ogon suni ((chciala uciec z domu gdzie byly krzyki i wrzaski - nie zauwazylam i oberwala rykoszetem)) itp itd). i mimo ze chcialabym powiedziec NIGDY nie uderze - nie wiem czy w ktoryms momencie nerw mi nie pusci.
I jeszcze jedno - klaps klapsowi nie rowny - czasami wiecej huku niz bolu
 
 
sosna Wysłany: 2008-11-26, 12:58   

Poważnie uzależniona
Kangurzyca ;)


Dołączył: 02 Wrz 2008
Posty: 3154
Ale to chyba wcale nie o ból klapsa chodzi, Carol - a o upokorzenie oraz fakt, że klaps nie uczy niczego poza strachem przed kolejnym klapsem... Fakt, że uderzyłam dziecko, stanowi moją porażkę - nie ma znaczenia, czy go lekko trzepnęłam, czy przysoliłam, aż ręka zapiekła.
Teksty w stylu "dupa nie szklanka" krew mi burzą, szczerze mówiąc :zdegustowany: Podobnie jak teksty o klęczeniu w szkole czy waleniu linijką - nie wyobrażam sobie, że mogłabym się tak zachować w stosunku do jakiegolwiek dziecka. A szacunek u moich uczniów jakoś udało mi się wypracować bez uciekania się do przemocy.
Nie chcę nawet myśleć, co bym zrobiła, gdyby ktoś odważył się podnieść rękę na moje dziecko.




pokochaj Laurę
Ostatnio zmieniony przez sosna 2008-11-26, 13:04, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Kary Wysłany: 2008-11-26, 13:01   

Starsza Kobieta


Dołączył: 02 Wrz 2008
Posty: 7429
Skąd: z lasu
Cytat:
Ale to chyba wcale nie o ból klapsa chodzi, Carol - a o upokorzenie oraz fakt, że klaps nie uczy niczego poza strachem przed kolejnym klapsem...


I przyzwoleniem na bicie w ogóle. Choć tak naprawdę to nie wiem, skąd Maks nauczył się podnosić na nas rękę :/

Poza tym, jeśli ja uderzę, pokażę dziecku, że bić wolno. A ono to na bank wykorzysta.




Łobuz Maksymalny
Miko
 
 
algaj Wysłany: 2008-11-26, 13:03   

On znów gotuje bo ja wciąż netuje


Dołączyła: 06 Wrz 2008
Posty: 2027
Kary napisał/a:
Choć tak naprawdę to nie wiem, skąd Maks nauczył się podnosić na nas rękę :/

oo wlasnie, skąd to sie bierze? u dziecka, ktore nie chodzi do żłobka, wychowywane jest praktycznie tylko przez mnie, telewizji nie ogląda? Kuba też ostatnio wali nas na oślep :(




Kubik
Antik
 
 
Blutka Wysłany: 2008-11-26, 13:10   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 01 Wrz 2008
Posty: 12039
algaj napisał/a:
Kary napisał/a:
Choć tak naprawdę to nie wiem, skąd Maks nauczył się podnosić na nas rękę :/

oo wlasnie, skąd to sie bierze? u dziecka, ktore nie chodzi do żłobka, wychowywane jest praktycznie tylko przez mnie, telewizji nie ogląda? Kuba też ostatnio wali nas na oślep :(


Też mnie to zastanawia. :niepewny:
 
 
Matylda Wysłany: 2008-11-26, 13:22   

Starsza Kobieta


Wiek: 33
Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 15406
Skąd: Warszawa
algaj napisał/a:
oo wlasnie, skąd to sie bierze? u dziecka, ktore nie chodzi do żłobka, wychowywane jest praktycznie tylko przez mnie, telewizji nie ogląda? Kuba też ostatnio wali nas na oślep :(

Franek też miał tak przez chwilę, ale on różne rzeczy robił, wydaje mi się, że eksperymentował, sprawdzał jaka będzie reakcja. Jak babcię uderzył, to ta zaczynała śmiesznie machać rękami i piszczeć, więc fajnie. W domu tłumaczyłam Frankowi, że tak się nie robi i przeszło.
Wydaje mi się, że dzieciom może nie o samo bicie chodzi, ale o sprawdzanie jaki efekt może wywołać jakieś zachowanie. Tak samo Franek testował rzucanie się na kogoś,łaskotanie, zabieranie okularów, ciągnięcie za włosy i inne.
 
 
Kary Wysłany: 2008-11-26, 13:27   

Starsza Kobieta


Dołączył: 02 Wrz 2008
Posty: 7429
Skąd: z lasu
Matylda napisał/a:
W domu tłumaczyłam Frankowi, że tak się nie robi i przeszło.
Wydaje mi się, że dzieciom może nie o samo bicie chodzi, ale o sprawdzanie jaki efekt może wywołać jakieś zachowanie.


No u nas nie do końca to jest tak. Bo my Maksowi też tłumaczymy, że nie wolno. Że to boli. Że jego nigdy nikt nie bije. I on rozumie - w danym momencie. Przeprasza, przytula się sam z siebie.

I co z tego? Jak przy następnej akcji robi dokładnie to samo.. i to nie jest jakieś tam testowanie :/ Jak mu się nie spodoba, że ktoś się dołącza i śpiewa razem z nim piosenkę, to podbiega i uderza.. Tak jakby w jakiś sposób chciał dać do zrozumienia, że on sobie czegoś nie życzy/nie chce.. tylko sposób średni wybrał.




Łobuz Maksymalny
Miko
 
 
Matylda Wysłany: 2008-11-26, 13:51   

Starsza Kobieta


Wiek: 33
Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 15406
Skąd: Warszawa
Kary, a zamiast tłumaczenia olewanie tego zachowania by nie poskutkowało?
Franek to właśnie tak bez powodu uderzał, a Maks w złości, dobrze rozumiem?
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



forumla.pl - fora internetowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group