Babiniec Cafe Strona Główna

Poprzedni temat «» Następny temat
Karanie dzieci...
Autor Wiadomość
Aga1
[Usunięty]
Wysłany: 2008-11-26, 18:59   Karanie dzieci...


W wątku o biciu dzieci przewinął się temat bicia jako kary za złe zachowanie. A ja bym się chciała dowiedzieć jak to jest z karami w ogóle? Karzecie swoje dzieci? W jaki sposób?
Czytam sobie teraz "Wyzwoleni rodzice, wyzwolone dzieci" oraz "Jak mówić żeby dzieci nas słuchały i jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły" i tam jest napisane, ze kary typu za to że się znów spóźniłeś odbieram Ci kieszonkowe na 3 miesiące są bez sensu i nie wnoszą nic pożytecznego w wychowywanie dziecka. Raczej powodują u dziecka chęć odwetu, itp niż zmuszają je do przemyślenia swojego postępowania. Autorki twierdzą, ze należy położyć nacisk na rozwiązanie problemu a nie na ukaranie dziecka.
Jak jest u Was?
A może da się podzielić kary na te, które coś wnoszą w wychowywanie dziecka i na te, które są bez sensu?
 
 
upta Wysłany: 2008-11-26, 19:46   

On znów gotuje bo ja wciąż netuje


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 2140
IMO kara rozciągnięta na 3 miesiące to trochę przegięcie - kto za 3 miesiące będzie pamiętał za co ta kara?
Mi sprawdza się doskonale system: tłumacznie( długo przed zaistniałą sytuacją, profilaktycznie), ostrzeżenie ( gdy rozrabia), kara (gdy rozróba się powtarza mimo ostrzeżenia).
Swoję karzę tu i teraz ze skutkiem natychmiastowym, ale krótkotrwałym, tj. jak przeproszą to kara jest odwoływana. Jedynym wyjątkiem powodującym wydłużenie kary na "do jutra" jest powtórka z rozrywki czyli zachowanie identyczne jak to, za które przed chwilą dostał/a karę.
I tak np. kiedy się leją o zabawkę - zabawka zostaje zabrana do momentu, aż przeproszą i ustalą zasady wspólnej zabawy.

Ale ja to mam hipergrzeczne dzieci. Nawet jak co nabroją to nie zdążę kar porozdzielac, a juz wołają "pseplasam" i "posie"

Nigdy nie stosowałam "karnego jeżyka", ale zdarzyło się kilka razy odesłac zaryczanego Franca do pokoju. Z prikazem, że może do nas wrócic jak się uspokoi. Ale to raczej o histeriach temat, a nie o braku subordynacji.




 
 
Matylda Wysłany: 2008-11-26, 20:35   

Starsza Kobieta


Wiek: 33
Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 15406
Skąd: Warszawa
upta napisał/a:
IMO kara rozciągnięta na 3 miesiące to trochę przegięcie - kto za 3 miesiące będzie pamiętał za co ta kara?
To chyba mocno od wieku dziecka zależy, bo wiadomo, że małe dziecko takiej kary nie dostanie raczej, a nastolatek który zrobił coś na prawdę karygodnego to dla niego kara może być dłuższa, myślę, że zapamięta. Tyle, że nastolatki chyba buntują się przeciwko jakimkolwiek karom, więc tu zupełnie nie mam pomysłu jakie kary byłyby skuteczne.





FotoStwory
 
 
Madeleine Wysłany: 2008-11-26, 20:35   

Starsza Kobieta


Dołączył: 01 Wrz 2008
Posty: 8789
Matylda napisał/a:
Tyle, że nastolatki chyba buntują się przeciwko jakimkolwiek karom
a skąd ten pomysł?
 
 
Matylda Wysłany: 2008-11-26, 20:44   

Starsza Kobieta


Wiek: 33
Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 15406
Skąd: Warszawa
Madeleine napisał/a:
Matylda napisał/a:
Tyle, że nastolatki chyba buntują się przeciwko jakimkolwiek karom
a skąd ten pomysł?

Tylko z doświadczenia :zawstydzony:





FotoStwory
 
 
upta Wysłany: 2008-11-26, 20:56   

On znów gotuje bo ja wciąż netuje


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 2140
Matylda napisał/a:
Tyle, że nastolatki chyba buntują się przeciwko jakimkolwiek karom, więc tu zupełnie nie mam pomysłu jakie kary byłyby skuteczne.


Ze swojego doświadczenia to powiem, ze buntowałam się tylko przeciwko głupim karom, tj. nieadekwatnym do zawinienia. Dostac szlaban na wyjścia przez 2 miesiące za 10 minut spóźnienia to chyba przeginka ;) Ale np. zakaz wyjścia do kina wcześniej umówionego ze znajomkami, miałby w moich oczach sens.




 
 
lady_of_avalon Wysłany: 2008-11-26, 21:00   

Net włączony- gar z zupą spalony


Dołączyła: 05 Wrz 2008
Posty: 763
Skąd: Warszawa
Ja jeszcze moje dziecka nie miałam okazji karać i pewnie prędko to nie nastąpi. IMHO w przypadku małych dzieci trudno mówic o jakiejś złej woli i tzw "złe zachowania" bardzo często są rezultatem postępowania rodziców i niezrozumienia psychiki małego dziecka.

Natomiast co ze starszymi ....jeśli już karać, to ja karę rozumiałabym raczej jako poniesienie konsekwencji swoich czynów, a nie jako coś specjalnie wymyślonego, na zasadzie "oko za oko". Dobry przykład i nagradzanie pożądanych zachowań na pewno działa lepiej niż jakiekolwiek kary...




 
 
Matylda Wysłany: 2008-11-26, 21:06   

Starsza Kobieta


Wiek: 33
Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 15406
Skąd: Warszawa
upta napisał/a:
Ale np. zakaz wyjścia do kina wcześniej umówionego ze znajomkami, miałby w moich oczach sens.

Właśnie niestety z tego co pamiętam to u mnie nie miało sensu, dopiero teraz widzę jak głupio się zachowywałam, ale chyba żadne kary w moim wypadku nie skutkowały, i teraz zupełnie nie wiem jak za te kilkanaście lat mam postępować z synami, przeraża mnie to.





FotoStwory
 
 
upta Wysłany: 2008-11-26, 21:21   

On znów gotuje bo ja wciąż netuje


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 2140
lady_of_avalon napisał/a:
karę rozumiałabym raczej jako poniesienie konsekwencji swoich czynów


No się czepnę tego spóźniania.
Matka odchodzi od zmysłów, bo się dziecię nie pojawiło w domu o umówionej, wieczornej godzinie. Dziecię pojawia się ewidentnie po czasie rozanielone, uhahane. Ma w duszy nerwy rodziców i ich wizje wypadkowo-szpitalno-rabunkowe.
Jaka kara za takie zachowanie byłaby ponoszeniem konsekwencji?A może to nie jest sytuacja, w której należałoby dziecię karac? Bo naprawdę nie wiem.

lady_of_avalon napisał/a:
w przypadku małych dzieci trudno mówic o jakiejś złej woli

A jaki przedział wiekowy obejmuje małe dzieci?
Mój nieomal 4 letni łobuz doskonale odróżnia co dobe a co złe. Co mu wolno, a co nie. A jednak czasem zdarza mu się z ewidentną premedytacją zachowac się niewłaściwie.




 
 
Aga1
[Usunięty]
Wysłany: 2008-11-26, 21:23   


Jasnym jest, ze kara musi być adekwatna do przewinienia. Ale czy karanie w ogóle jest potrzebne? Czy może istnieje jakiś inny sposób uświadomienia dziecku, ze postępuje źle i zmiany jego zachowania?
 
 
Aga1
[Usunięty]
Wysłany: 2008-11-26, 21:29   


upta napisał/a:
No się czepnę tego spóźniania.
Matka odchodzi od zmysłów, bo się dziecię nie pojawiło w domu o umówionej, wieczornej godzinie. Dziecię pojawia się ewidentnie po czasie rozanielone, uhahane. Ma w duszy nerwy rodziców i ich wizje wypadkowo-szpitalno-rabunkowe.
Jaka kara za takie zachowanie byłaby ponoszeniem konsekwencji?A może to nie jest sytuacja, w której należałoby dziecię karac? Bo naprawdę nie wiem.

A co w sytuacjach gdy spóźnianie się jest nagminne?
Pomijam fakt możliwej dezorganizacji życia rodzinnego, ale może ono również prowadzić do uśpienia czujności rodziców. "Nie wrócił o tej godzinie = coś się stało = trzeba zacząć go szukać" nie zadziała i może się okazać, że nie udzielimy dziecku pomocy na czas.
Co robić w sytuacjach kiedy kary nie przynoszą skutku, a niewłaściwe zachowanie powtarza się w nieskończoność?
 
 
adriana Wysłany: 2008-11-26, 21:55   

Starsza Kobieta


Dołączył: 02 Wrz 2008
Posty: 5985
Aga1 napisał/a:
Ale czy karanie w ogóle jest potrzebne? Czy może istnieje jakiś inny sposób uświadomienia dziecku, ze postępuje źle i zmiany jego zachowania?

Moim zdaniem jest potrzebna. Najbardziej przemawiają do mnie kary, które są niejako konsekwencją przewinienia - dziecko rzuca zabawką, rodzic zabiera zabawkę (po uprzednim ostrzeżeniu oczywiście). Złe zachowanie na spacerze - powrót do domu, itd.

Generalnie stosuję zasadę taką jak upta:
upta napisał/a:
Mi sprawdza się doskonale system: tłumacznie (długo przed zaistniałą sytuacją, profilaktycznie), ostrzeżenie (gdy rozrabia), kara (gdy rozróba się powtarza mimo ostrzeżenia).


Poza wspomnianymi karami jest w użyciu karny jeżyk, a dokładniej dywanik łazienkowy ;) I Wojtek bardzo dobrze rozumie o co z tą karą chodzi. Zawsze go po pierwsze ostrzegam, a jak już go karzę to tłumaczę za co.


No ale staram się kary stosować jak najrzadziej się da, czyli nie karać go za pierdoły. Wtedy tylko zwracam uwagę, że tak nie wolno i tłumaczę co jest złego w zachowaniu. Karzę, gdy wszystko inne zawodzi.


No i ja jestem do bólu konsekwentna i nigdy nie okłamuję dzieci. Wojtek wie, że jak coś powiem to tak będzie i nie ma dyskusji ;) Dlatego w większości przypadków wystarczą ostrzeżenia.





mama domowa
ArtAda
 
 
 
Matylda Wysłany: 2008-11-26, 22:09   

Starsza Kobieta


Wiek: 33
Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 15406
Skąd: Warszawa
adriana napisał/a:
No i ja jestem do bólu konsekwentna i nigdy nie okłamuję dzieci. Wojtek wie, że jak coś powiem to tak będzie i nie ma dyskusji ;) Dlatego w większości przypadków wystarczą ostrzeżenia.

U mnie to też chyba zadziałało, bo z całym Frankowym temperamentem to jest on nadzwyczaj posłuszny.





FotoStwory
 
 
Truskawka Wysłany: 2008-11-27, 07:25   

Net włączony- gar z zupą spalony


Wiek: 40
Dołączyła: 10 Wrz 2008
Posty: 1087
A o co chodzi z karnym jeżykiem? Bo ja zielona jestem w temacie.
Krzyś oczywiście za mały na jakiekolwiek karanie i jeszcze jakiś czas tak będzie, ale doświadczenia innych są dla mnie bardzo cenne.





(') 20.11.2010
 
 
adriana Wysłany: 2008-11-27, 07:59   

Starsza Kobieta


Dołączył: 02 Wrz 2008
Posty: 5985
Truskawka napisał/a:
A o co chodzi z karnym jeżykiem?

Ogólnie to chodzi o jakieś ustalone miejsce na kary. Taki sposób pokazywała superniania w swoich programach i u niej to była po prostu poduszka 'jeżyk' na której dziecko odbywało karę i stąd się wzięła nazwa.

Zasada polega na tym, że mówisz dziecko, że czegoś nie wolno, np. bić mamy. Dziecko nie reaguje, więc powtarzasz, że jak jeszcze raz uderzy mamę, to będzie miał karę. Jeśli dziecko znów bije odprowadzasz go na 'karnego jeżyka' i tłumaczysz, że źle się zachował i teraz musi tu posiedzieć (dziecko musi dokładnie wiedzieć za co jest kara). No i powinno siedzieć tam tyle minut ile ma lat. Jak wstaje/odchodzi, należy go bez słowa posadzić z powrotem (czasem to może być kilkanaście razy albo więcej). Po ustalonym czasie powtarza się dziecku co źle zrobiło i że powinno przeprosić.

Czasami jednak dziecko wpada w furię i złość - wtedy trzeba dać mu czas na ochłoniecie i zostawić go na jeżu tak długo aż dojdzie do siebie i dojrzeje do przeprosin. W tym czasie trzeba dziecko pytać, czy chce już przeprosić itd - pokazać mu swoją gotowość na przytulenie.

Ważne, żeby kara była za konkretne zachowanie, a nie na zasadzie 'bo byłeś niegrzeczny'.





mama domowa
ArtAda
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



forumla.pl - fora internetowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group