Babiniec Cafe Strona Główna

Poprzedni temat «» Następny temat
Mała złośnica...
Autor Wiadomość
Jadeit Wysłany: 2013-03-15, 14:33   

Temat po temacie, a bałagan w chacie


Wiek: 35
Dołączyła: 10 Wrz 2008
Posty: 171
Skąd: Siemianowice
U mnie właśnie to samo. Pomyślałam, że poszukam pomocy u was i trochę się pocieszyłam, że nie tylko mój taki jest. Niestety ja cierpliwości wcale nie mam i czasem krzyczę wtedy on (2,5) jeszcze bardziej krzyczy i protestuje, jest płacz (sztuczny), wynoszę go do pokoju, mówię, że jak się uspokoi to może przyjść do mnie, albo ja przyjdę żeby porozmawiać. Zawsze mnie wyrzuca potem, mówi, że jestem głupia i mnie nie lubi i nie będzie ze mną gadał. I nagle jak ręką odjął przychodzi i coś chce i tak jakby, to wcale przed chwilą miejsca nie miało. Wtedy mogę sobie tłumaczyć ile wlezie, a jemu lewym uchem wpada i prawym wypada.
Często jest też tak, że w czasie gdy ja mam z nim jakąś akcje wtrąca się mój mąż w kontrą dla mnie i vice versa. Wiem, że nie powinniśmy pokazywać tej niezgodności w wychowaniu dzieciakom. masakra. Mimo, że teoretycznie wiemy co należy zrobić to sytuacje są tak różne, że najczęściej spontanicznie reagujemy niewłaściwie.
A mam pytanie: Mam drugiego synka ma roczek i widzi te wszystkie akcje, boje się, że on też zaraz zacznie biorąc przykład z brata wtedy chyba się powieszę albo ucieknę do pracy.




Mój blog o tortach i wypiekach
http://ubabeczka.blogspot.com/
https://www.facebook.com/Babeczka.tort
 
 
ania_ Wysłany: 2013-03-18, 21:31   

Net włączony- gar z zupą spalony
z krainy Muminków


Jak do nas trafilas?: gimbla
Dołączyła: 19 Sty 2009
Posty: 698
Skąd: W-wa
Jadeit napisał/a:
I nagle jak ręką odjął przychodzi i coś chce i tak jakby, to wcale przed chwilą miejsca nie miało.


O, dzieci chyba maja takie zmienne nastroje, my musimy po brewerii ochlonac przez godzine, a one z minuty na minute inny nastroj - takie odnosze wrazenie.

Czy nikt nie ma takich akcji na schodach, tak jak my? Liczylam na jakies podpowiedzi, bo :przestraszony: :przestraszony:
 
 
poleczka11 Wysłany: 2013-03-18, 22:12   

Net włączony- gar z zupą spalony


Jak do nas trafilas?: z wyszukiwarki ;)
Dołączyła: 27 Maj 2011
Posty: 920
ania a ile lat ma Twoja Mała? Ja miałam podobnie ze swoją gwiazdą - tylko że ona po wyjściu z windy nie chciała iść do domu. Darła się w niebogłosy ale ja ją pod pachę i nie ma zmiłuj. Na Twoim miejscu próbowałabym odwrócić uwagę skoro ustalanie nie skutkuje. Szukajcie mrówki którą zapewne widziałaś kiedyś na schodach :) albo liczcie schody. Może też da się czymś rozśmieszyć? Ja na to łapałam swoją córę, że szłyśmy i wygłupiałyśmy się. Nie zauważała kiedy dochodziła do domu. Nie martw się, że chciałabyś tak "pedagogicznie" a to nie działa. Minie jej to kiedyś :) gwarantuje:)
Możesz też nagradzać po udanym wyjściu punktem - jak uzbiera parę to nagroda.
Ja czasem wkładałam coś dobrego do buzi :) :)




I got nothing to prove
For it's you that I'd die to defend...
 
 
ania_ Wysłany: 2013-03-26, 23:10   

Net włączony- gar z zupą spalony
z krainy Muminków


Jak do nas trafilas?: gimbla
Dołączyła: 19 Sty 2009
Posty: 698
Skąd: W-wa
Poleczka, mała ma 3 latka. Czasami próbuję ją złapać na 'dogonienie sąsiada', schody też liczymy, hmm, będę próbować wymyślać jakieś odwracające uwagę rzeczy, aby czymś ją zająć, dać zadanie, etc. Każde 'normalne' wejście bardzo chwalę, ale może zacznę jakieś naklejki stosować dla lepszej motywacji, dzięki :)
 
 
ania_ Wysłany: 2013-04-16, 20:15   

Net włączony- gar z zupą spalony
z krainy Muminków


Jak do nas trafilas?: gimbla
Dołączyła: 19 Sty 2009
Posty: 698
Skąd: W-wa
Od paru tygodni obserwuję wzmożone rozdrażnienie, i to o byle co, jest krzyk i nerwy. Nie wiem czy 3-latki tak mają i to minie, czy dopiero się rozkręca?
 
 
Tuci Wysłany: 2013-04-18, 09:54   

Poważnie uzależniona


Dołączył: 10 Wrz 2008
Posty: 3198
A ja myślałam, że bliżej 3 urodzin będzie coraz lepiej ;) Szym też jest typem indywidualisty. Nie cierpię chodzić z nim bez wózka jak trzeba dojść w konkretnym celu, bo ciągle się zatrzymuje, podnosi z ziemi różne rzeczy, ogląda auta itp itd. Jak mam czas to luz, gorzej jak się spieszymy. Moim sposobem jest albo ściganie się (skutkuje), albo po prostu wzięcie na ręce, bo nie chce mi się przepychać.
misiepolarne napisał/a:
Generalnie zawsze jest w opozycji, zawsze ma własną koncepcję na wszystko, którą usiłuje wprowadzić w życie. Jak się nie udaje to jest złość - wrzaski, rzucanie się (już sporadyczne ), próby uderzenia kogoś, rzucania przedmiotami. Głucha jest na wszelkie argumenty, propozycje, wyjaśnienia.

Szym jest podobny, ale chyba jednak ciut delikatniej to u nas wygląda.Najlepsze jest to, że w jednej chwili jest taki jak napisałaś wyżej, a za minutę jest uśmiechnięty, kochany i normalnie można z nim pogadać.

Generalnie jest nam ciężko, szczególnie mężowi, bo Szym go gryzie, drapie, uderza, szczypie. A M. niestety traci nerwy. W jednej chwili wydaje się, że nas rozumie i możemy sie dogadac, a w drugiej wpada w wielka histerie z glupiego powodu. Teraz mamy problem, bo M. ma nogę w gipsie i staramy się tłumaczyć, żeby nie skakał po tacie itp. Niestety skutkuje tylko na chwilę.

Ja teoretycznie dużo czytam, staram się, mam wiedzę teoretyczna ;) Staram się rozmawiać, tłumaczyć, słuchać, ale niestety często nerwy puszczają i po prostu drę si bo w danej chwili nie daję rady.




Szymon

Filip
 
 
 
Alix Wysłany: 2013-05-05, 18:36   

Starsza Kobieta
stara schizara...


Dołączyła: 22 Sie 2008
Posty: 5113
Skąd: z antykwariatu...
misiepolarne napisał/a:
Takich nie. Od malutkiego uczę dziewczyny, że są miejsca gdzie się nie hałasuje. Zazwyczaj wystarczy przypomnienie, że w danym miejscu się nie krzyczy/wali w coś itp.


U nas też. Do niedawna. Teraz jest (niepotrzebne skreślić): hałasuje się/ja chcę hałasować/chcę, żebyś ty chciała, żebym hałasował/będę hałasował/to ja będę cicho na niby :oczami:

Zaczęły się dyskusje i twarde stawianie na swoim, czasami już wszystko mi opada. Ostatnio zaczął nas bić. Czasem zapowiada: teraz będę cię bić, a ciebie ma boleć. Widać, że celowo robi coś, czego mu nie wolno, czego my nie akceptujemy...: w przedszkolu nie biję nikogo, tylko was :zdziwko: Zaczęły się też wrzaski o wygrywanie i o ustawianie świata po swojej myśli. Każda przegrana kończy się histerią.

Generalnie jest posłuszny, zawsze był, ale ja ostatnio mam wrażenie, że jeszcze jedna awantura o kopanie dołka wielką łopatą w środku trawnika i się potnę chyba :masakra:

Nie wiem, wszystko szło dobrze, a tu nagle trach... nie wiem, co robię/zrobiłam źle... a może to normalne...? :niepewny: Zawsze sobie radziłam, a tu nagle zabrakło mi wiedzy, siły i pomysłów :masakra:




Każdy plan można zmienić, lecz wolę życie bez planu - jak tylko odkurzę mieszkanie, zdobędę mury Libanu...
 
 
mpk Wysłany: 2013-05-05, 18:46   

Poważnie uzależniona


Dołączył: 08 Wrz 2008
Posty: 3106
Alix u nas podobnie :masakra: u nas dodatkowo na kłada się końcówka mojej ciąży :mur:




Pietruszka i Pietruszek

Podzieciowe gadżety
 
 
Alix Wysłany: 2013-05-05, 19:04   

Starsza Kobieta
stara schizara...


Dołączyła: 22 Sie 2008
Posty: 5113
Skąd: z antykwariatu...
mpk, współczuję, zaraz dojdzie pewnie jeszcze zazdrość :(

A taki był kochany teraz wieczorem, tulił się, jeju, aż miałam wyrzuty sumienia i zastanawiałam się, czy to na pewno o tym samym dziecku pisałam ;) Porafi być super-hiper grzeczny, posłuszny, przytulas, a czasem z minuty na minutę coś potrafi zmienić jego nastrój o 180 stopni... Ja bym chciała mieć energię, żeby jakoś pedagogicznie reagować, żeby on nie miał traumy i żebym ja nie miała kaca, ale czesem brakuje mi koncepcji... i chyba wiary w siebie :masakra:




Każdy plan można zmienić, lecz wolę życie bez planu - jak tylko odkurzę mieszkanie, zdobędę mury Libanu...
 
 
nata Wysłany: 2013-05-05, 19:35   

Poważnie uzależniona


Dołączyła: 05 Wrz 2008
Posty: 3212
Skąd: ...
Alix napisał/a:
Nie wiem, wszystko szło dobrze, a tu nagle trach... nie wiem, co robię/zrobiłam źle... a może to normalne...?

Ekspertem nie jestem, ale wydaje mi się, że to normalne, że każde dziecko musi przejść ten etap walki z rodzicem. U nas zaczął się bardzo wcześnie i był bardzo burzliwy - wrzaski o wszystko, o najmniejszą głupotę :masakra: Chciał, żeby wszystko było jak on zarządzi, bo jak nie, to awantura, że pół ulicy słyszało. Okropne, że to napiszę, ale czasami wstyd było gdziekolwiek iść, bo bałam się, że on będzie robił sceny, a ja będę postrzegana jako matka, która nie potrafi poradzić sobie z własnym dzieckiem :masakra: Nie działało żadne przytulanie i spokokjne tłumaczenie - to go tylko nakręcało jeszcze bardziej. U nas poskutkowały krótkie komunikaty "ręce przy sobie", jeśli nimi machał, a jeśli po prostu wrzeszczał, to totalny ignor. Nie raz musiałam wyglądać na wyrodną matkę, bo dziecko siedziało na podłodze/ziemi, darło się w niebogłosy, a ja spokojnie robiłam swoje, albo po prostu stałam obok. Czasami wynosiłam go do jego pokoju i mówiłam, że tu może krzyczeć jak tylko głośno i długo chce, a jak skończy, to niech przyjdzie się przytulić i będziemy się bawić. Kiedy zrozumiał, że krzykiem nic nie osiągnie, to awantury zaczynały być coraz krótsze i mniej burzliwe.
Owszem, bywa, że i dzisiaj próbuje walczyć o swoje, ale ja już wiem jak z nim postępować (choć nie raz w takich chwilach mam ochotę wystawić go na allegro, z dopłatą ;) ), a on nie robi tego w tak spektakularny sposób.

Alix napisał/a:
mpk, współczuję, zaraz dojdzie pewnie jeszcze zazdrość

Niekoniecznie :) U nas po pojawieniu się siostry, Filip zmienił się bardzo na plus :)




:clover: :clover:
 
 
Ulisek Wysłany: 2013-05-09, 22:55   

Net włączony- gar z zupą spalony


Wiek: 34
Dołączyła: 19 Sty 2009
Posty: 865
O, wątek dla nas :)
Bartek w lipcu skończy 3 lata, jest strasznym indywidualistą i kompletnie mnie nie słucha :/
Czasem jest kochany i potulny jak baranek, a czasem wstępuje w niego taki diabeł, że wychodzę z siebie..
Te drugie zazwyczaj jak mamy się ubierać, ucieka wtedy pod łóżko i bardzo go to śmieszy, proszę łagodnie, czekam cierpliwie, proszę drugi, trzeci, dziesiąty raz.. czasem wlezie na łóżko z drugiej strony i ucieka po tym łożku rozwalając oczywiście całe..
Kończy się zazwyczaj tym, że łapię go i ubieram na siłe. Czerwona jestem jak burak, gotuje się we mnie jak u wkurzonego bohatera kreskówek, spocona cała jestem i umordowana jakbym nie wiem co robiła..

W wózku jest spoko, czasem jednak wyjdzie z wózka, lub wychodzimy bez niego i wtedy jest masakra. Ucieka,biegnie zazwyczaj w przeciwnym kierunku niż ja, znika w szybkim tempie za zakrętami, samochodami na parkingu a ja blednę ze strachu, że się zgubi.
Tłumaczę, że nie wolno, że samochody jeżdżą, że niebezpiecznie, że trzeba przy mamie, za rączkę.. ogarnie temat na chwilę i znów to samo... :masakra: Staram się omijać niebepieczne miejsca ale bywa, że i w parku nagle powera dostanie i biegnie w siną dal w stronę jakiejś ulicy..
Ludzie się później mnie pytają skąd ja taką fajną figurę mam... no właśnie stąd.. dużo biegam :masakra:

Sytuacja z dziś.. pojechaliśmy po kwiaty na balkon.. kolorowo, fajnie, nowy teren, chodź sobie dziecko i obserwuj.. a gdzie tam! Zaczęło się bieganie, uciekanie pomiędzy krzaczkami, wyłażenie na ulicę, krzyk, ryk..

W domu bywa miły, kulturalny.. a gdy na ulicy kogoś spotkam parska, pluje, albo natychmiast udaje, że śpi zaglądając jednym okiem ;)

Help! :rotfl:




 
 
iga Wysłany: 2013-05-10, 12:18   

Forumowy wyjadacz


Dołączyła: 01 Wrz 2008
Posty: 2460
Skąd: z granicy
Też mam 3 latka i wiem o czym piszesz.
Ulisek napisał/a:
Te drugie zazwyczaj jak mamy się ubierać, ucieka wtedy pod łóżko i bardzo go to śmieszy, proszę łagodnie, czekam cierpliwie, proszę drugi, trzeci, dziesiąty raz.. czasem wlezie na łóżko z drugiej strony i ucieka po tym łożku rozwalając oczywiście całe..
Kończy się zazwyczaj tym, że łapię go i ubieram na siłe. Czerwona jestem jak burak, gotuje się we mnie jak u wkurzonego bohatera kreskówek, spocona cała jestem i umordowana jakbym nie wiem co robiła..
Spróbuj go zaangażować w wyciąganie ubrań z szafki/ komody. Zanim sie ubierzecie trzeba zdjąć piżamę (bo u nas uciekanie już na tym etapie sie zaczynało) więc od razu pytam czy najpierw zdejmuje spodnie czy koszulkę (zajmuję mu myśli więc nie zwiewa - noooo chyba że ma psotny dzień to zwiewa i tak ).
Jak mi nadal zwiewa podczas ubierania i angażowanie go w czynności nie działa to po prostu mówię, że ja wychodzę z pokoju i go nie ubieram (to jak mam rezerwę czasu). Mówię, że w związku z tym nie może iść na spacer (albo czymś tam nie może sie bawić/ dostać ulubionego śniadania itd) bo jest w piżamie/ albo golaskiem ;) Mówię też, ze mogę przyjść go ubrać jak zobaczę, że sam zacznie się ubierać (wtedy słychać "aaaaaaaale ja niee umieeeeeem ;) ). Zazwyczaj działa - wie, że wrócę dopiero jak usiądzie przy ubraniach i zacznie się rozbierać/ ubierać sam. Generalnie - staram sie go zagadać, żeby mu te wygłupy nie przyszły do głowy już na początku.Najgorzej jest jak ja sie bardzo spieszę, a on ma zły humor/ jest na nie itp - wtedy bywa, że ubieram na siłę :zawstydzony: no ale to naprawdę sporadycznie.

Cytat:
Ucieka,biegnie zazwyczaj w przeciwnym kierunku niż ja, znika w szybkim tempie za zakrętami, samochodami na parkingu a ja blednę ze strachu, że się zgubi.

Ulisek, ja jestem mocno przewrażliwiona na tym punkcie i luzem Piotrek biega tylko na placu zabaw/ koło domu/ bloku. Wie, że koło ulicy TYLKO za rękę, nie ma zmiłuj po tym jak prawie wbiegł na jezdnię. Jak się zdarzy, że gdzieś ucieknie to potem koniec zabawy b mówię, że skoro mnie nie słucha to muszę go prowadzić za rękę (albo po prostu odcinam grubą krechą - nie słuchasz mnie to idziemy do domu). Aha, przed wyjściem z domu czasem robimy krótkie przypomnienie - gdzie można biegać samemu itp.
No a jeśli macie nadal wózek, to cóż, przynajmniej tymczasowo wybierałabym wózek w niektórych sytuacjach.
Ulisek napisał/a:
W domu bywa miły, kulturalny.. a gdy na ulicy kogoś spotkam parska, pluje, albo natychmiast udaje, że śpi zaglądając jednym okiem
Piotrek ma teraz etap wstydu przed osobami, ktore widzi rzadko. Wiidząc, że ja sie z kimś witam, wtula sie maksymalnie we mnie i robi wszytstko, zebysie nie przywitac. Parskanie i plucie to już poważniejsza sprawa, chyba spróbowałabym to na spokojnie przegadać z nim - już bez świadków. Moze jakąś bajkę wymyślić, w której miś nie chciał sie witać z innymi? I zwrócić uwagę na to jak się czuły te osoby(zwierzatka). I zapytać go dlaczego miś nie chce się witać. To tak na szybko.

A tak w ogóle to trzylatki to taka bomba, że szok :rotfl:




Pietruszek doczekał się brata
 
 
Ulisek Wysłany: 2013-05-10, 20:07   

Net włączony- gar z zupą spalony


Wiek: 34
Dołączyła: 19 Sty 2009
Posty: 865
Dzięki Iga. Wózek mamy głównie dlatego, że to właśnie najlepsza metoda by go usidlić. I idealna na zakupy, on siedzi, zakupy wrzucę pod wózek i luz. Nie wyobrażam sobie iść z nim za rękę i nieść zakupów. Muszę być wolna i gotowa gdy czasem nagle zacznie zwiewać.

Z ubieraniem robię podobnie jak Ty, rzeczywiście czasem skutkuje.

Przypomniało mi się, uciekanie bywa też w sklepie. Na początku sadzam go w dużym wózku sklepowym i grzecznie rozgląda się, ja zagaduję, pokazuję, opowiadam i staram się go zainteresować. Starcza to jednak na 5 minut po czym pojawiają się jęki, stęki, prężenie i wyłazi i potrafi tak się wygramolić, że wyjdzie, albo ja go wyjmę bo inaczej by wypadł buzią na ziemię. I bieganie gwarantowane, a pomiędzy regałami i ludźmi to ani bezpieczne ani fajne.
Uganianie się za nim i mój nerw go śmieszy i bawi. Nie słucha, staram się później na spokojnie wytłumaczyć ale odnoszę wrażenie, że nie ogarnia :/
Póki co zaprzestałam robienia większych zakupów w towarzystwie syna.

Na ulicy oczywiście tłumaczę, że tylko za rękę, że z mamą, że są samochody, ale obawa ciągle jest zwłaszcza, że nie wiem kiedy chęć biegu mu się pojawi.




 
 
iga Wysłany: 2013-05-10, 20:19   

Forumowy wyjadacz


Dołączyła: 01 Wrz 2008
Posty: 2460
Skąd: z granicy
Ulisek napisał/a:
Póki co zaprzestałam robienia większych zakupów w towarzystwie syna.
i to chyba na chwilę obecną najlepsze rozwiązanie, może za chwilę przejdzie mu faza na uciekanie i bedzie dużo lepiej. Ja zawsze tłumaczę P. że w sklepie musi być przy mnie, bo jest dużo ludzi i może się zgubić, bo jak wejdzie między regały to ja go nie zobaczę i nie usłyszę. Zazwyczaj skutkuje, ale nie ukrywam - w sklepie najchętniej trzymam go w wózku (tym sklepowym). Wyciągam w naprawdę wyjątkowych sytuacjach (jak już nie może usiedzieć - i wtedy jest warunek, że jest przy mnie, inaczej wróci do wózka).
Ulisek napisał/a:
ale obawa ciągle jest zwłaszcza, że nie wiem kiedy chęć biegu mu się pojawi.
cóż, potrzeba ruchu w tym wieku jest przeogromna, a rozumek wciąż mały ;)




Pietruszek doczekał się brata
 
 
Puuu Wysłany: 2013-05-13, 09:21   

On znów gotuje bo ja wciąż netuje


Wiek: 32
Dołączyła: 05 Lis 2012
Posty: 1866
Jestem załamana. Madzia ma 19 mies i mam wrażenie, ze jej największą ambicją jest wysłanie swojej matki do szpitala zamkniętego.
M. jęczy o wszystko. Naprawdę o wszytko-nie pasuję kubek, z którego pije ale nie pokaże, że chce pić z innego tylko jęczy i dopiero jak matka wpadnie na pomysł, że chodzi o kubek i zmieni to przestaje jęczeć. Ale 5 min później matka nie pozwoli wyjść na balkon bez kapci w samym pampersie więc znowu jęczy. Jęczy o to, że walizka jest zamknięta i o to, że jest otwarta. o to, że w łazience jest ciemno i o to, że jest włączone światło. Jeśli coś jej nie pasuję i wyjątkowo nie jęczy to kładzie się krzyżem na podłodze i zaczyna wyć :masakra:
trwa to od niedawna ale powoli doprowadza mnie do szału. Już nie wiem jak reagować. Zastanawiam się czy to zachowanie wynika z moich błędów czy tak po prostu jest i trzeba to przetrwać.
Pierwszy raz odkąd M. się urodziła mam serdecznie dość
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



forumla.pl - fora internetowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group