Babiniec Cafe Strona Główna

Poprzedni temat «» Następny temat
Czy wolałybyście być w domu z dzieckiem?
Autor Wiadomość
late Wysłany: 2013-02-09, 22:22   

Rodzina głoduje, bo ja netuje


Dołączyła: 11 Paź 2008
Posty: 1383
Skąd: Anglia
Mi nie chodzi zupelnie o zmeczenie, ale o jakosc czasu spedzonego z T.

Widze, jak przy mnie duzo sie uczy i zadna opiekunka Mu tego nie da. Szkola owszem, ale potem chcialabym nadal miec czas, aby zabierac Go do teatru, muzeum, na basen itp. Dochodzi do tego jeszcze jego dwujezycznosc i tutaj nie da sie nic przeskoczyc - z angielska, nawet najlepsza, niania polskiego sie nie nauczy.
 
 
Nabla Wysłany: 2013-02-09, 22:38   

Starsza Kobieta
Every man must dine


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 8751
Skąd: z bagien Hibernii
awangarda w stylu retro napisał/a:
Nabla napisał/a:
i za kilka miesiecy faktycznie da sie cos zrobic z maluchem pod opieka?
za dwa lata.

Mówisz? :masakra: Po cichu liczę, że on przestanie się wywalać jednak trochę wcześniej :rotfl: :rotfl: :rotfl: (dzisiaj mój mąż i mąż iwonek siedzieli 10cm od Bruna, a i tak zdołał przywalić potylicą w podłogę).
late napisał/a:
Widze, jak przy mnie duzo sie uczy i zadna opiekunka Mu tego nie da.


No to u mnie jest odwrotnie chwilowo - widzę, jak wiele Bruno zyskuje dzięki niani. Ja nie znam tych wszystkich piosenek i zabaw, nie mam pojęcia co lubią dzieci w tym wieku, a kobieta ma za sobą studia pedagogiczne i parę lat praktyki w żłobku. Na dodatek, jak wracam po południu, to mi się chce - po całym dniu w domu, to jest raczej odwrotnie ;)




"Ruszaj się, Bruno! Idziemy na piwo!"
"Jadźka! Chodu! Bierz kożuch! Ojce idą!"
 
 
late Wysłany: 2013-02-09, 23:03   

Rodzina głoduje, bo ja netuje


Dołączyła: 11 Paź 2008
Posty: 1383
Skąd: Anglia
Nabla,

No to ja jestem wlasnie taka niania ;) ze studiami, z praktyka i znam piosenki ;)
 
 
misiepolarne Wysłany: 2013-02-09, 23:21   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 4896
Skąd: ze stolnicy
awangarda w stylu retro napisał/a:
Nabla napisał/a:
i za kilka miesiecy faktycznie da sie cos zrobic z maluchem pod opieka?
za dwa lata.

:lol: zależy od modelu 8)
 
 
gustawa Wysłany: 2013-02-10, 10:48   

Net włączony- gar z zupą spalony


Dołączyła: 08 Wrz 2008
Posty: 1014
Skąd: z nad morza
Ja nie wiem co bym wolała...

Gdy urodziłam dziecko byłam przekonana, że będę na urlopie jakieś pół roku i wracam do pracy. Nie wróciłam i to była najpiękniejsza rzecz jaka mi się w życiu przydarzyła i jestem przeszczęśliwa, że mogłam tyle z Hanką pobyć.
Spędziłam w domu niemal 3,5 roku od 4 miesięcy pracuję.

I dobrze mi pracując, swoją pracę uwiebiam i mimo, że mam baaaardzo normalne godziny pracy to mam poczucie że i czasu i sił dla Hani mi brak. Że ciągle ją nogą odpycham i mam wieczny niedoczas.

Zawsze mówiłam, że moje marzenie o karierze to pół etatu i coraz bardziej w tym się umacniam.




Ptysiowo
 
 
awangarda w stylu retro Wysłany: 2013-02-10, 10:49   

Starsza Kobieta


Wiek: 40
Dołączyła: 06 Wrz 2008
Posty: 3513
Madeleine napisał/a:
wszystko zorganizowane i na prawie wszystko czas.
Mad, jak to Ci sie udaje?




"Nie ocalimy wszystkiego, co byśmy pragnęli. Ale uratujemy o wiele więcej, niż mogłoby ocaleć, gdybyśmy w ogóle nie podjęli naszych starań" Sir Peter Scott
 
 
Anirrak Wysłany: 2013-02-10, 12:40   

Net włączony- gar z zupą spalony


Wiek: 40
Dołączyła: 04 Wrz 2008
Posty: 1052
Skąd: z gabinetu :)
awangarda w stylu retro napisał/a:
Madeleine napisał/a:
wszystko zorganizowane i na prawie wszystko czas.
Mad, jak to Ci sie udaje?


Ja nie Mad, ale wydaje mi się, że może być to kwestia:
1/ korzystania z pomocy z zewnątrz (pani do sprzątania, babcia/niania, jedzenia z dowozem/w knajpach),
2/ współpracy ze strony taty dziecka (im bardziej zaangazowany, tym mamie lżej),
3/ ustawienia sobie priorytetów (typu zabawa z dzieckiem przed robieniem prania ;) )
4/ odpowiedniego pijaru :cwaniak:

Suma sumarum: liczy sie organizacja. :hyhy:
Tzn. trzeba sobie zycie zorganizowac tak, żeby było mozliwie najwygodniej i najłatwiej :rotfl:
Ja przynajmniej takie zasady starałam się wdrażać - i dzieki nim na jakies wielkie problemy w temacie godzenia pracy i macierzyństwa nie było mi dane trafić (i to mimo wyjatkowej chorowitości Zosi) :hyhy:
 
 
late Wysłany: 2013-02-10, 13:20   

Rodzina głoduje, bo ja netuje


Dołączyła: 11 Paź 2008
Posty: 1383
Skąd: Anglia
Mi chyba najbardziej przeszkadza w tym podejsciu to "pogodzenie" wlasnie :niepewny:

Nie lubie miec dnia zorganizowanego pod kokarde, nie lubie sie z rzeczami "wyrabiac", bo wtedy czuje sie uwiazana i wiem, ze jak jedna rzecz sie zawali, to reszta tez poleci.

Jeszcze raz powtarzam, ze jakbym miala super kariere, do ktorej moglabym wrocic, to pewnie inaczej bym na to patrzyla, ale samo chodzenie do pracy, nie jawi mi sie juz tak atrakcyjnie, jak wytedy, kiedy do pracy nie chodzilam.

Moje priorytety zmienily sie diametralnie i teraz chce byc, jak Cherry Menlove ;)
 
 
Madeleine Wysłany: 2013-02-10, 14:10   

Starsza Kobieta


Dołączył: 01 Wrz 2008
Posty: 8789
late napisał/a:


Nie lubie miec dnia zorganizowanego pod kokarde, nie lubie sie z rzeczami "wyrabiac", bo wtedy czuje sie uwiazana i wiem, ze jak jedna rzecz sie zawali, to reszta tez poleci.
no i to jest chyba sedno, bo o moim życiu da się dużo powiedzieć, tylko nie to, że jest spontaniczne.

Awa, u mnie jest kilka czynników:
1. bardzo dobre zorganizowanie
2. nadpobudliwość
3. pani do sprzątania
4. duża lodówka

Jakiś czas temu pewne miłe ;) osoby podśmiewały się ze mnie, że jak robię obiad, to od razu hurtem, no i nie jest to mistrzostwo sztuki kulinarnej. No i tak jest - nie robię pustych przebiegów, zawsze planuję 3 kroki do przodu i nie siedzę bezczynnie. Pani do sprzątania załatwia mi grube porządki - mam zbyt duży dom, abym sama ogarniała go, zresztą nie widzę powodu. To spora oszczędność czasu.
Rano w ciągu niecałej godziny od pobudki jestem w pracy (kolejna korzyść) - dzięki temu wychodzę wcześnie i popołudnie nie ucieka.
Niestety pracę mam z cyklu raczej 60 niż 40 godzin tygodniowo, mojego męża też często nie ma, do tego oboje mamy jeszcze w weekendy zjazdy - no i dlatego np. zimą uprawianie sportu praktycznie nie istnieje (aczkolwiek nic tu nie robię w kierunku zmiany :masakra: ), bo wieczorem po położeniu dzieci to raczej siadam do komputera niż zbieram się na basen.

W każdym razie absolutnie nie czuję, że to, co robię, jest jakoś tam wyjątkowe - spytaj Darkbulki, ona jest w ten grafiku ma (albo kiedyś miała) masę fitnessu.
Ale to kwestia preferencji, ja lubię nicnierobienie mniej więcej przez 5 godzin raz na miesiąc.
 
 
darkbulka Wysłany: 2013-02-10, 18:42   
Starsza Kobieta


Dołączyła: 08 Wrz 2008
Posty: 7425
late napisał/a:
Nie lubie miec dnia zorganizowanego pod kokarde, nie lubie sie z rzeczami "wyrabiac", bo wtedy czuje sie uwiazana i wiem, ze jak jedna rzecz sie zawali, to reszta tez poleci.

A ja wlasnie lubie miec wszystko zaplanowane :hyhy:
Tak wiec do pracy jezdze na 6, o 14 koncze, a o 14.30 jestem w domu. Odbieram dzieci, jakis spacer czy cus.
Codziennie dzieci cwicza korekcyjna, logopedie, odrabiaja lekcje. To robie ja lub maz.
Na fitness, jak wpsomniala Mad, chodze 2 razy w tyg, raz na zumbe i na basen co drugi week (sobota i niedziela). Co drugi week mam zjazdy.
I co mnie najbardziej obecnie meczy to moja podyplomowka wlasnie. Bo o ile jest mega ciekawa, to niestety, zeby pozaliczac wszystko, nauczyc sie, musze poswiecic mnostwo godzin uczac sie w domu. Na wykladach jest tylko jakis zaryz, w domu praca wlasna z oprogramowaniem. Dzisiaj na ten przyklad wrocilam tak zmeczona psychicznie (mialam kolo z funkcji rastrowych), ze doslownie az mnie mdlilo. Rodzina to zrozumiala i wyszla z domu, dajac mi spokoj w chacie :hyhy: Dodam, ze to pomysl najmlodszej :oczami:
Obiady raczej robie codziennie/co drugi dzien, nawet czasem jakies wyszukane :hyhy:
Pani do sprzatania niestety nie mam, nad czym ubolewam, zbieram sie do tematu poki co. Ale u nas dzieci sprzataja po sobie wiec tragedii nie ma.
Pomoc z zewnatrz baaaardzo okazjonalna.
Podsumowujac, dobra organizacja czasu, motorek w tylku i robienie kilku rzeczy na raz i sie kreci :hyhy:
 
 
Caska Wysłany: 2013-02-11, 09:36   

Forumowy wyjadacz


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 2214
Skąd: Gliwice
darkbulka, o której wieczorem się kładziesz? Ja już kilka razy zbierałam się do jeżdżenia wcześniej do pracy żeby mieć dłuższe popołudnie, ale nie potrafię się zmobilizować, żeby kłaść się przed 23.00 - 23.30 (tym bardziej, że Młoda często jeszcze do 21.00 albo i dłużej szuka pretekstu, żeby nas ściągnąć do swojego pokoju ;) ) i potem wstawanie codziennie przed szóstą powoduje, że pod koniec tygodnia zasypiam na stojąco...




 
 
darkbulka Wysłany: 2013-02-11, 09:45   
Starsza Kobieta


Dołączyła: 08 Wrz 2008
Posty: 7425
Caska, ja klade sie miedzy 21-22. wstaje przed 5. Moje dzieci sa w lozkach o 19. Nie potrzebuja nas do zasypiania :hyhy: takze mam jeszcze te chwile dla siebie ;)
 
 
Caska Wysłany: 2013-02-11, 10:41   

Forumowy wyjadacz


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 2214
Skąd: Gliwice
Wiesz, moja też zasypia sama po przeczytaniu bajki, ale ciągle próbuje: czy może przyjść "tylko na chwilę", że chce pić, że chce innego pluszaka, że jej zabawka za łóżeczko wpadła, żeby ją przykryć... więc czas tego ciągłego nawoływania jest takim średnim odpoczynkiem ;)
Ale właśnie sobie pomyślałam, że w mój czas poranny wliczone jest wyszykowanie jej do żłobka, więc jakby to szykowanie przejął S., to żeby być w pracy godzinę wcześniej, musiałabym przestawić budzik tylko o pół godziny... muszę nad tym pomyśleć :luka:




 
 
Leteecia Wysłany: 2013-02-21, 12:07   

Poważnie uzależniona
cyborg


Wiek: 35
Dołączyła: 08 Wrz 2008
Posty: 3124
Skąd: Silesia
Madeleine napisał/a:
pracę mam z cyklu raczej 60 niż 40 godzin tygodniowo, mojego męża też często nie ma, do tego oboje mamy jeszcze w weekendy zjazdy

Bez urazy, ale jak dzieci sobie radzą w takim układzie, zwłaszcza młodsze? Mnie wychodzi mniej-więcej tyle samo czasu poza domem (praca raczej 45h, ale dowożenie młodej trochę zajmuje) i daje mi to jakieś 2-3h z dzieckiem na dzień. Jedzenie też mam hurtowo przygotowane, sprzątamy w weekendy w ramach zabawy. Gdyby nie owe weekendy, młoda by nie pamiętała jak wyglądam. I proszę nie sprzedawać złotych rad o jakości spędzanego czasu, bo z perspektywy czasu uważam je za wymysł psycholożek, które uspokajają własne sumienie. Jak RAZ poszłam do roboty w sobotę, to całą niedzielę Pieszczetta na mnie wisiała. I nie chciała nic robić, nic czytać, nic bawić, tylko wisieć i trzymać mamę za rękę.
 
 
Madeleine Wysłany: 2013-02-21, 21:12   

Starsza Kobieta


Dołączył: 01 Wrz 2008
Posty: 8789
Ale co mam Ci napisać? :oczami: Ty masz 2-3h dziennie z dzieckiem, ja 4-5. Ale na dwoje, więc i tak dolina, nie? No nie, nie uważam tak.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



forumla.pl - fora internetowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group