Babiniec Cafe Strona Główna

Poprzedni temat «» Następny temat
czy krzyczycie na dzieci?
Autor Wiadomość
Gatka Wysłany: 2009-03-26, 09:59   czy krzyczycie na dzieci?

Rodzina głoduje, bo ja netuje


Jak do nas trafilas?: Gimbla :)
Wiek: 41
Dołączyła: 04 Wrz 2008
Posty: 1366
Skąd: z Gdyni ;)
Alek ma 3 lata i 9 miesięcy. Przyznaję się bez bicia, że na niego krzyczę, nie starcza mi cierpliwości kiedy dłużej się ubiera, albo zrobi coś nie tak. Czasem bez powodu, bo chciał dobrze, ale wyszło mu źle. Czasem mówię jak do ściany i jak krzyknę to się "budzi". Wiem że nie powinnam i często wstyd mi że się tak irytuję, ale ... no właśnie - czy komukolwiek na co dzień z kilkulatkiem lub starszym dzieckiem starcza cierpliwości? Czy krzyczenie na dziecko krzywdzi go tak bardzo, że dzieciństwo będzie wspominał jako nieszczęśliwe? Czy jeśli na niego krzyczę to on mnie nie kocha? Czy jeśli będę miała dwoje dzieci i będę na nie krzyczeć to unieszczęśliwię dwie istoty?
Dodam, że nie jest to krzyk non stop. Moje dziecko nie jest zastraszone, jest wrażliwe ale odważne i ma swoje zdanie, jest asertywny. I przez rodzinę i znajomych jest uznany za dobrze wychowanego (póki co ;) )




Pomóż TASI
A,E,M,K.

 
 
 
Kary Wysłany: 2009-03-26, 10:11   

Starsza Kobieta


Dołączył: 02 Wrz 2008
Posty: 7429
Skąd: z lasu
Mnie się zdarza. Ale na to się składa kilka przyczyn. Brak mojej cierpliwości. Brak cierpliwości Maksa. Upór ogromny zarówno mój, jak i Maksa.. no często się ścieramy :cool2:

Maks niestety ma tak, że wszystko musi być już, teraz, zaraz, najlepiej sam. Do tego ma swoje zdanie i uparty jest jak kozioł w kapuście.

A ja? Ja mam tak samo :hyhy:

Trafiła kosa na kamień.

Często niestety tłumaczenie nie zdaje egzaminu, bo tylko bardziej go nakręca na to, co w jego zamyśle ma być zrobione już i tylko tak, jak on to widzi, a nie inaczej (typu to mama ma mu dać soczek nie tata. nieważne, że mama karmi Juniora, a tata ma czas :] ).




Łobuz Maksymalny
Miko
 
 
Gatka Wysłany: 2009-03-26, 10:23   

Rodzina głoduje, bo ja netuje


Jak do nas trafilas?: Gimbla :)
Wiek: 41
Dołączyła: 04 Wrz 2008
Posty: 1366
Skąd: z Gdyni ;)
Kary, dzięki że odpisałaś.
A czy masz może tak że krzyczysz bo nie zawinił, a po prostu nie masz cierpliwości?
Czy to się nasiliło w związku z pojawieniem się 2. dziecka?




Pomóż TASI
A,E,M,K.

 
 
 
Kary Wysłany: 2009-03-26, 10:34   

Starsza Kobieta


Dołączył: 02 Wrz 2008
Posty: 7429
Skąd: z lasu
Gatka napisał/a:
A czy masz może tak że krzyczysz bo nie zawinił, a po prostu nie masz cierpliwości?


Hmm, rzadko to jest tak, że krzyczę bez powodu. Czasem tylko ten powód mało istotny jest, ale występują np. inne czynniki typu pośpiech, brak czasu, zmęczenie.

Gatka napisał/a:
Czy to się nasiliło w związku z pojawieniem się 2. dziecka?


Ja już w ciąży zrobiłam się bardziej niecierpliwa niestety. Teraz staram się mimo wszystko powstrzymać, ale w niektórych sytuacjach się nie da (typu Maks depczący celowo po bracie leżącym na podłodze :] ).

Czy się nasililo? Pewnie trochę tak. Przybyło na pewno sytuacji, w których Maks nas ćwiczy.

Mimo wszystko staram się do niego dotrzeć tłumaczeniem. Ale niestety nie zawsze się da (tzn. brakuje mi ewidentnie cierpliwości :zawstydzony: ).




Łobuz Maksymalny
Miko
 
 
Gatka Wysłany: 2009-03-26, 10:39   

Rodzina głoduje, bo ja netuje


Jak do nas trafilas?: Gimbla :)
Wiek: 41
Dołączyła: 04 Wrz 2008
Posty: 1366
Skąd: z Gdyni ;)
Z tym brakiem powodu źle się wyraziłam - zawsze rzeczywiście coś jest - zmęczenie, pośpiech ... mój mąż bardzo się boi że krzykiem krzywdzę dziecko nieodwracalnie. Stąd ten wątek.




Pomóż TASI
A,E,M,K.

 
 
 
Blutka Wysłany: 2009-03-26, 10:41   

Starsza Kobieta


Dołączyła: 01 Wrz 2008
Posty: 12039
Tak, czasem krzyknę.
Pomijając sytuacje pt. młody sięga po kubek pełen herbaty i krzyknięcie, żeby go zatrzymać, to zdarza mi się, jak coś zrobi celowo, czego mu nie wolno po raz setny, a ja już mam nerwy tego dnia zszargane.
Co ciekawe - ja mam wrażenie, że on w ogóle to olewa, że ja czasem krzyczę. Zero reakcji po prostu.

Zdarza mi się też krzyknąć w sytuacjach, o jakich pisze Kary - młody coś koniecznie chce NAŁ, a ja nie mogę mu tego dać, jęczy, wisi u nogi, etc.. Wtedy, jak mam dobry dzień, odstawiam go od siebie (wtedy rzut na podłogę, ryk, etc.), a jak mam zły, to krzyknę (wtedy zero reakcji ;) ).
 
 
Madeleine Wysłany: 2009-03-26, 11:05   

Starsza Kobieta


Dołączył: 01 Wrz 2008
Posty: 8789
Bardzo rzadko.

Po pierwsze - mam niesamowite pokłady cierpliwości do mojego dziecka (najwyraźniej kumulowałam je przez 30 lat, bo normalnie jestem maksymalnym cholerykiem i nie znoszę błędów, wpadek itp.).

Po drugie - mam grzeczne dziecko :] Nie jest złośliwy ani bardzo niegrzeczny. Jedyna wada - histeryk potworny. A że testuje mnie - jego prawo. Że wolno się ubiera i nieporadnie - musi się nauczyć. Że nie chce sprzątnąć zabawek - pogadamy za pół godziny, metoda zdartej płyty jest naprawdę niezła.

Po trzecie - krzyk niczego nie uczy, poza krzykiem. Raz na pół roku krzyknąć - i dziecko będzie reagowało. Raz na trzy dni - przyzwyczai się błyskawicznie i znieczuli. I co potem? ...
A że mam histeryka, to nie jestem w stanie mu wytłumaczyć, że ma nie krzyczeć, skoro sama to robię.

Aha, w tych wyjątkach, kiedy nerwy mnie ponoszą - to ja jestem winna sytuacji: zmęczona, zajęta, znudzona itp., nie mały.

Aha, moje dzieciństwo było właśnie pod hasłem krzyku. Nie notorycznego, ale właśnie - jak się matka zdenerwowała. Nie wspominam tego dobrze, łagodnie mówiąc.
 
 
adriana Wysłany: 2009-03-26, 11:14   

Starsza Kobieta


Dołączył: 02 Wrz 2008
Posty: 5985
Zdarza mi się krzyknąć i powiem szczerze, że mam o to do siebie pretensje. Czasem krzyk jest konieczny (ostrzec, zatrzymać itd) ale czasem to po prostu wynik braku cierpliwości albo ogólnego zirytowania.

Sama nie cierpię krzyku i chciałabym nie krzyczeć na dzieci, ale to chyba naprawdę trzeba mieć anielskie usposobienie ;) mi niestety spoooro brakuje :masakra:





mama domowa
ArtAda
 
 
 
be Wysłany: 2009-03-26, 11:37   

Rozrywka w eterze -głupawka mnie bierze


Dołączył: 13 Wrz 2008
Posty: 64
Raczej ;) nie krzyczę. Nie potrafię za bardzo i już. Na nikogo ani do nikogo. Mało co jest w stanie wyprowadzić mnie z równowagi :cool2: Córki w miarę grzeczne a jak zdarzy się niegrzeczny dzień to jest moja upierdliwa długa pogadanka ale decybele na normalnym poziomie ;)
Zdarzyło mi się podnieść głos w sytuacjach gdy naprawdę kiepsko słychać moje komunikaty... np. wzajemnego szarpania za włosy połączonego z wyciem niemożliwym moich dwóch kochanych dziewczynek :hyhy:
 
 
adriana Wysłany: 2009-03-26, 11:46   

Starsza Kobieta


Dołączył: 02 Wrz 2008
Posty: 5985
OT

becja, ale masz fantastyczna fotkę w awatarze!! Pokażesz więcej? :D





mama domowa
ArtAda
 
 
 
zojka Wysłany: 2009-03-26, 11:57   

Temat po temacie, a bałagan w chacie


Wiek: 40
Dołączyła: 09 Wrz 2008
Posty: 230
Skąd: już nie z Zielonki
cierpliwość nie jest moją najsłabszą stroną, ale odkąd Karolina zaczęła coraz częściej kwitować nasze uwagi tekstem "I co z z tego?" nieraz krzyknęłam na nią. Jest to dosłownie odruch. Oczywiście potem tłumaczę, tłumaczę i jeszcze raz tłumaczę.
Chyba nastolatka w domu to gorzej niż przysłowiowy bunt dwulatka....momo że to dopiero jedenastolatka ;)
 
 
be Wysłany: 2009-03-26, 12:13   

Rozrywka w eterze -głupawka mnie bierze


Dołączył: 13 Wrz 2008
Posty: 64
Dzięki adriana!
Dobra, może jutro ;)
 
 
adriana Wysłany: 2009-03-26, 12:17   

Starsza Kobieta


Dołączył: 02 Wrz 2008
Posty: 5985
becja napisał/a:
Dobra, może jutro ;)

Trzymam za słowo! 8)

P.S. Nie mogę uwierzyć, że Twoje dziewczyny już takie duże :zdziwko:





mama domowa
ArtAda
 
 
 
niczka Wysłany: 2009-03-26, 12:36   

Starsza Kobieta


Jak do nas trafilas?: Za stadem
Dołączyła: 08 Wrz 2008
Posty: 4244
Skąd: inąd
Ja staram się jak mogę nie krzyczeć, ale nie zawsze mi się to udaje...
Kiedy mnie poniesie mam do siebie ogromne pretensje bo uważam, że krzyk może być tak samo raniący jak klaps, nie chce uczyc Heli, że jest to sposób na wyrażani swoich złych emocji, nie chcę, żeby pozwalała w przyszłości by na nią krzyczano.

Poza sytuacjami, kiedy mój krzyk ma powstrzymać Helkę przed niebezpieczeństwem, krzyczę z reguły gdy jestem sfrustrowana, zmęczona i ogólnie na skraju wytrzymałości.
Nie reaguję krzykiem gdy się ociąga czy namaluje coś na ścianie, ale kiedy np. zaczyna szarpać kota (nagminne) drażnić się z psem czyli ogólnie męczyć zwierzęta. Zauważyłam też, że o wiele częściej kończy mi się cierpliwość przy moim mężu bo chciałabym, żeby on się bardziej włączył, zareagował, odciążył mnie. Wkurzam się na Niego a w efekcie Ona obrywa.

Generalnie uważam, że krzyk jest absolutnie nieskuteczny, o wiele szybciej osiągam efekt (np. nakłaniam Helkę do współpracy) gdy stosuję inne środki. Niestety czasem zanim pomyślę już drę japę...




Ty masz pewnie więcej spokoju, ja mam dzieci...
Podpisz petycję TIRY NA TORY
"Dziewczyna która opanowała mechaniczną skrzynię biegów poradzi sobie w życiu" :cwaniak:
 
 
 
Gatka Wysłany: 2009-03-26, 12:44   

Rodzina głoduje, bo ja netuje


Jak do nas trafilas?: Gimbla :)
Wiek: 41
Dołączyła: 04 Wrz 2008
Posty: 1366
Skąd: z Gdyni ;)
niczka napisał/a:
Zauważyłam też, że o wiele częściej kończy mi się cierpliwość przy moim mężu bo chciałabym, żeby on się bardziej włączył, zareagował, odciążył mnie. Wkurzam się na Niego a w efekcie Ona obrywa.

A to też zauważyłam ale nie myślałam nad tym dlaczego jestem rozdrażniona bardziej przy mężu i np. mamie. Może wychodzę na krzykaczkę bo większość krzyku wychodzi przy mężu? Jak jestem z Alkiem sama to jakoś mi łatwiej ...




Pomóż TASI
A,E,M,K.

 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



forumla.pl - fora internetowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group