Babiniec Cafe Strona Główna

Poprzedni temat «» Następny temat
Co robi tata?
Autor Wiadomość
Justyna Wysłany: 2009-05-08, 19:06   

Rodzina głoduje, bo ja netuje
Forever Young


Wiek: 35
Dołączyła: 04 Wrz 2008
Posty: 1588
Skąd: z Puszczy
Klusia napisał/a:
Jedyne i najważniejsze co mogę mu zarzucić to to,że często chce zwiewać do komputera i muszę godopionu sprowadzać

Dokładnie ta sama sytuacja jest u nas.

Przewinie, nawet kupę, niechętnie,ale cóż..
Nakarmi łyżeczka, czy butlą.

Zna,ale nie ma to jak mama. ;)
Sam zostanie, jesli poinstruuje wczesniej co i jak i kiedy.

Czy sam tydzien by sobie poradził... nie mam pewności,ale myślę że chyba tak.

Dużo więcej jak nie wszytsko, prócz karmienia piersią robił jak Wiktor się urodził. Później jakby przygasało to co robił. W zasadzie może być. Chociac to i owo bym jeszcze poprawiła, np. ten nieszczęsny skok w bok do komputera... za duzo cennego dla nas czasu, to pudło mu zabiera :zalamany:




3x7=My
 
 
Paula Wysłany: 2009-05-08, 19:08   

Rodzina głoduje, bo ja netuje


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 1226
Anirrak napisał/a:
czy jest tatą od zabawy, czy także od "mokrej roboty"?

Od narodzin Koralika jej tata jest i od zabawy i od mokrej roboty.

Czy zostaje sam z dzieckiem?

Tak, wielokrotnie zostawał i zostaje sam.

Czy je zna?

Tak :)

Czy rozumie?

Sądzę, że tak.

Czy umie obsłuzyć (w sensie jedzenie, mycie, ubranie)?

Tak, od początku bardzo dobrze sobie radzi :)

Czy gdybyście zachoworwały i na tydzień trafiły do szpitala, to poradziłby sobie sam z dzieciakiem?

Jestem pewna, że tak. A chrzest bojowy przeszedł, gdy wyjechałam na miesiąc do Irlandii, a Koralik miała zaledwie 7 miesięcy.






 
 
m. Wysłany: 2009-05-08, 19:14   

Rodzina głoduje, bo ja netuje


Dołączyła: 01 Wrz 2008
Posty: 1466
Skąd: Wawa
ewerla, skrzacik, upta, dzięki Wam za te posty :]




Babeczki z rodzynkiem

 
 
naturella Wysłany: 2009-05-08, 19:16   

Rodzina głoduje, bo ja netuje


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 1634
Mój mąż miał szkołę przetrwania, jak w 29 tygodniu ciąży z Olą pojechaliśmy całą rodziną do moich rodziców, a tam się okazało, że zagraża mi poród przedwczesny i muszę tydzień leżeć w szpitalu. Mój mąż wrócił z Maksem do Warszawy (miał 1,9 mcy) i przez tydzień, bez żadnego przygotowania byli zupełnie sami. Nie było zrobionych zakupów, przygotowanych obiadów itp, wszystko musiał ogarnąć zupełnie sam, a przy tym szukać niani, bo wiadomo było, że jak wrócę, to do końca ciąży mam leżeć. I udało się, i przeżyć z dzieckiem, i nianię znaleźć, a jak wróciłam, to było wysprzątane mieszkanie, ugotowany obiad i pełna lodówka :hyhy:




 
 
Laura Wysłany: 2009-05-08, 19:49   Re: Co robi tata?

On znów gotuje bo ja wciąż netuje


Dołączył: 04 Wrz 2008
Posty: 1759
Skąd: Wawa
Anirrak napisał/a:

Ale co w związku z tym: czy jest tatą od zabawy, czy także od "mokrej roboty"?
Jest od wszystkiego. I bawi się z małym, i na spacer zabierze, i pieluchę zmieni (czasem tylko przewijak upaćka :] ).

Czy zostaje sam z dzieckiem?
Zostaje czasem z Marcelem w ciągu dnia (rzadziej wieczorem) ale sam to zapropnował może z 10 razy.

Czy je zna?
Zna choć na pewno nie tak jak ja. Niestety ostatnio dużo więcej pracuje i widzę, że Marcel trochę się od niego oddalił :( .

Czy rozumie?
Raczej tak, choć nie zawsze.

Czy umie obsłuzyć (w sensie jedzenie, mycie, ubranie)?
To wszystko bardzo dobrze potrafi.

Czy gdybyście zachoworwały i na tydzień trafiły do szpitala, to poradziłby sobie sam z dzieciakiem?
Na pewno by sobie poradził. Choć padałby na twarz bo mamy wymagające dziecko.


Mój mąż doskonale radzi sobie z Marcelem ale co tu dużo gadać: często gęsto mu się nie chce. Jak synek był młodszy to sporo więcej mi pomagał, do tego stopnia, że naprawdę byłam zakoczona jego chęcią przewijania, ubierania, kąpania :wow: . Teraz chęci jest mniej :kwasny: . Jasne, pracuje dużo ale nie zmienia to faktu, że mógłby robić więcej przy dziecku.




Starszy
Młodszy
 
 
Kaja Wysłany: 2009-05-08, 19:53   

Poważnie uzależniona


Wiek: 36
Dołączyła: 04 Wrz 2008
Posty: 3308
Skąd: Wrocław
Anirrak napisał/a:
Ale co w związku z tym: czy jest tatą od zabawy, czy także od "mokrej roboty"?

i do zabawy i do mokrej roboty.
Cytat:
Czy zostaje sam z dzieckiem?

Tak, i lubią to. Mąż woli zostać z małym, niż np. iść ze mną na zakupy.
Cytat:
Czy je zna? Czy rozumie?

Zna, ale nie zawsze rozumie.
Cytat:
Czy umie obsłuzyć (w sensie jedzenie, mycie, ubranie)?

Dawid ma 2 lata, a ja kąpałam go z 10 razy. Mąż jest od tego.
Potrafi ubrać, choć wydaje mi się, że za grubo ubiera go na spacery.
Natomiast nigdy nie obcina paznokci, nie gotuje obiadków, nie pamięta o szczepieniach, o tym,że pieluchy się kończą i nie lubi karmić, zazwyczaj daje butlę z kaszką i problem ma z głowy.
Cytat:
Czy gdybyście zachoworwały i na tydzień trafiły do szpitala, to poradziłby sobie sam z dzieciakiem?

Sądzę, że tak, choć pewnie nie miałby szans na przekonanie się o tym, bo moja mama zaraz ruszyłaby z pomocą.




 
 
 
ihasia Wysłany: 2009-05-08, 20:02   

Temat po temacie, a bałagan w chacie
Stara malenka


Jak do nas trafilas?: po omacku
Wiek: 39
Dołączyła: 12 Cze 2008
Posty: 232
Skąd: furtka w waldzie.
Moj maz potrafi i zajmuje sie w miare mozliwosci( praca) dziecmi rownie dobrze jak ja.
Od urodzenia je kapal, ubieral, przewijal, karmil, podawal leki. jakis czas temu bylam chora i nie moglam wstac do dzieci, zrobil wszystko, wyczarowal wypasiony obiad do pomocy zatrudnil dzieciaki (7 i prawie 4 lata wiec spore) one mialy frajde i on tez, zajal sie dziecmi, ubral je, przypilnowal by zjadly, umyly sie i ubraly. bawil sie z nimi, zrobil pranie, wywiesil, pojechali na zakupy.. a ja moglam odpoczywac i wracac ze spokojna glowa do zdrowia.
Mysle ze kazdy potrafi.. ale nie kazdemu sie chce, nie koniecznie z lenistwa- sa tacy co bardzo ciezko pracuja i jesli maja chwile i musieli by- to tez spokojnie dali by sobie rade.
Niezapomne jak bylam w szpitalu przed urodzeniem drugiego dziecka. Cora sie opiekowal, nawet ladnie ja ubieral i czesal.. mloda byla przeszczesliwa bo tatus byl tylko jej.




Oj mopsik malusi, skoro szczeka na slonia- jak silny byc musi!
 
 
Nezi Wysłany: 2009-05-08, 20:06   Re: Co robi tata?

Poważnie uzależniona


Dołączyła: 03 Wrz 2008
Posty: 3476
Skąd: z domu
Czy jest tatą od zabawy, czy także od "mokrej roboty"?

Od zabawy

Czy zostaje sam z dzieckiem?
Z dwójką został kilka razy. Zawsze moje wyjście kończyło się telefonami pt. "kiedy wrócisz?" Jak była tylko Lena dawał radę, z dwójką jest gorzej. Wiem jednak, że jak Iwo będzie w wieku Leny będzie mu łatwiej.

Czy je zna?
Zna, choć ja znam lepiej z racji przebywania 24 godziny na dobę z maluchami

Czy rozumie?
Rozumie. Świetnie dogaduje sie z Leną i ma czasem dużo więcej cierpliwości niż ja. Choć ja cały czas pracuję nad sobą ;)
Iwo to "proste" w obsłudze dziecko więc nie trudno je rozumieć. Nie mniej jednak jak któregoś pięknego dnia musiałam wyjść z domu na kilka godzin zostawiłam Iwo z pełną instrukcją "o 11:00 daj mu do zjedzenia 1 słoiczek warzyw i 1 słoiczek owoców. Jeden to za mało bo będzie głodny". Wyjęłam z szafki i zostawiłam na blacie kuchennym.
Wracam do domu o 13:30. Słyszę wyjące dziecko już na dole klatki schodowej. Włażę do mieszkania, Iwo wyje a mój mąż wściekły bo mu dziecko wyje i gdzie ja byłam i wogóle. Biedy dzieciak w histerii z głodu. Nakarmiłam cycem i pytam czy o 11:00 dał synowi 2 słoiczki jedzenia tak jak prosiłam. Nie, dał 1 słoiczek owoców, warzyw nie dał bo opornie mu szło jedzenie. No i dziwił się, że dziecko wyło z głodu? Wiem, że to dla mego meża nauczka i będzie już wiedział, że dziecko może ryczeć z głodu. Ale jak sobie przypomnę tę sytuację to nie mogę się nadziwić jak można być aż tak ... niemyślącym.


Czy umie obsłuzyć (w sensie jedzenie, mycie, ubranie)?

Nakarmi - tylko muszę wszystko przygotować i powiedzieć o której co podać,
Umyje - choć przez to, że ostatnio dużo wyjeżdża i ciągle go w domu nie ma, to ja przejęłam obowiązek mycia. Teraz nawet jak jest w domu to często się zdarza, że ja kąpię dzieci. Rozumiem, że może być zmęczony.
Ubierze - jak naszykuję dzieci będą ubrane ok, jeśli nie naszykuję też nie będzie tragicznie
Przewinie - bez entuzjazmu ale bez problemu

Czy gdybyście zachoworwały i na tydzień trafiły do szpitala, to poradziłby sobie sam z dzieciakiem?
Jestem przekonana, że tak. Ale z własnej wygody poprosiłby o pomoc moją mamę.


Ogólnie uważam go za świetnego tatę. I nawet jeśli nie skacze z radości kiedy wyciągam go na spacer w niedzielne przedpołudznie z dziećmi, jeśli nie czyta bajek na dobranoc, jeśli męczy go granie w piłkę w parku dłużej niż 15 minut, uważam że ma świetny kontakt z dzieciakiami, że kocha je nad życie i że ja sama chciałabym mieć właśnie takiego tatę :D




Lena i Iwo
Słodziakowe przygody
Fotograficznie
 
 
 
Olaja Wysłany: 2009-05-08, 20:19   

Starsza Kobieta


Dołączył: 04 Wrz 2008
Posty: 6014
Skąd: centrum miasta
Czy jest tatą od zabawy, czy także od "mokrej roboty"?

Od zabawy i od mokrej roboty zdecydowanie

Czy zostaje sam z dzieckiem?
Bez problemy. Tylko muszę przypomnieć o karmieniu jeśli w między czasie wypadnie :)

Czy je zna?
czasem mam wrażenie, że lepiej ode mnie :zdegustowany:

Czy rozumie?
jw.

Czy umie obsłuzyć (w sensie jedzenie, mycie, ubranie)?
jedzenie-jeśli poinstruuje co, o której to bez problemu sobie poradzi.
mycie- bez problemu
ubranie-bez problemu, czasem tylko młodego ubierze w coś brudnego co leżało pod ręką :rotfl:

Czy gdybyście zachoworwały i na tydzień trafiły do szpitala, to poradziłby sobie sam z dzieciakiem?
na pewno tak i duma by mu nie pozwoliła poprosić mamy o pomoc. No chyba, że tylko w kwestii chwilowego popilnowania. I na pewno zastałabym po powrocie niezły sajgon w domu






"Są tylko dwie rzeczy, które powinniśmy dać swoim dzieciom: korzenie i skrzydła"
 
 
Madeleine Wysłany: 2009-05-08, 20:20   

Starsza Kobieta


Dołączył: 01 Wrz 2008
Posty: 8789
Na wszystkie pytania Anirrak - tak. Z tym, że jak u Aleksy - mojego męża bardzo często w domu nie ma, a jak jest, wraca późno. A zatem nadrabiają w weekendy.

OK, mój mąż nie przewija dziecka z radością (jak zresztą chyba nikt :hyhy: ), ale wszystko zrobi. Z budzeniem nocnym też, jak u Aleksy, ale to jest umiejętność nabyta - przez pierwszy rok się budził.
 
 
MaryJane Wysłany: 2009-05-08, 20:26   Re: Co robi tata?

On znów gotuje bo ja wciąż netuje


Jak do nas trafilas?: z G...
Dołączyła: 09 Wrz 2008
Posty: 2039
Skąd: Wawa
:) Nasz tata też się sprawdza :D ale jak i u wielu z Was czasem muszę dodatkowo walczyć z jego ucieczkami do komputera :hyhy: Jeżeli jednak chodzi o opiekę nad dzieckiem, to też staram się jednak pilnować, by się angażował i by miał trochę czasu dla dziecka właśnie :]


Cytat:
czy jest tatą od zabawy, czy także od "mokrej roboty"?

i od tego i od tego
A nawet w kryzysowych sytuacjach (np. napadach histerii, wyjątkowych trudnościach w uśpieniu) zdarza się, że jest skuteczniejszy od mamy :zawstydzony: I o dziwo ma więcej cierpliwości ode mnie :]

Cytat:
Czy zostaje sam z dzieckiem?

jak jest potrzeba - tak, choć na większą część dnia (3 karmienia) to narazie może zdarzyło się raz
Dodatkowo raz w weekend wysyłam również tatę na spacer sam na sam z Tyśką :)

Cytat:

Czy je zna?
Czy rozumie?

hm? trudno mi na to odpowiedzieć... :| Ale chyba jednak nie do końca zna rytm dnia naszej córy... No ale jak ma poznać, jak całymi dniami to ja z nią siedzę :D Jeżeli jednak ma zostać sam z dzieckiem to dostaje ode mnie informacje jak mniej więcej wygląda jej dzień .. i też jest ok.

Cytat:
Czy umie obsłuzyć (w sensie jedzenie, mycie, ubranie)?

oczywiście! :) A nawet więcej - ja jeszcze nie umiem karmić butelką a on już tak :) No i obowiązkowo wieczorna kąpiel i zabawa na ręczniku przed nią należy do taty właśnie :cool2:

Cytat:
Czy gdybyście zachoworwały i na tydzień trafiły do szpitala, to poradziłby sobie sam z dzieciakiem?

o to jestem spokojna, że tak :D Musiałabym tylko zapewnić stosowny zapas mleczka... :]






http://martynka.wordpress.com
 
 
runaway bride Wysłany: 2009-05-08, 20:48   

Temat po temacie, a bałagan w chacie


Jak do nas trafilas?: z G.
Dołączyła: 06 Paź 2008
Posty: 349
Skąd: Warszawa
Wszystko potrafi przy Zosi zrobić i robi, o ile Zośka mu pozwala, bo czasem ma fazę mama i nikt inny nie może jej obsługiwać.
Zostawał z nią sam na kilka dni, dał radę bez problemu. Oczywiście nie spełnia wszystkich moich standardów, jak to któraś z Was napisała ale się tego nie czepiam, bo to naprawdę drobiazgi.

Dużo lepszy jest natomiast ode mnie w zabawie, takiej ruchowej, na dworze. Kilka godzin potrafi się z Zosią bawić, ganiać, wspinać i ma z tego frajdę. Mi się tak nie chce :zawstydzony:
Potwierdza to teorię, że mężczyźni nigdy nie dorastają ;) Podziwiam go za to, że jak się bawi z Zosią to wyłącza się ze wszystkich innych spraw, nie rozmyśla "z tyłu głowy" nad problemami w pracy czy o tym co będzie robił później, nie martwi się bałaganem, który robią, nie kombinuje jakby tu uciec na ławkę albo do domu - jest z nią w 100 %
I od tego chyba właśnie jest tata.





 
 
Ardabil Wysłany: 2009-05-08, 22:37   

Net włączony- gar z zupą spalony


Dołączyła: 02 Wrz 2008
Posty: 631
Skąd: nie pamietam
Kate napisał/a:
Jest tylko jedna sprawa, w której moim zdaniem ja się sprawdzam zdecydowanie lepiej- szybciej orientuję się, że Zosia jest chora, bardziej sensownie podejmuje decyzję o pójściu do lekarza lub podaniu odpowiednich leków- mąż dłużej czeka aż Zosi samo minie- i to mnie stresuje jak sami zostają.


pod tym moge się podpisać. Mój mąż absolutnie bagatelizuje wszelkie oznaki przeziębienia, zaropiałe oczy, uczulenia. Znajduje milion wytłumaczeń np. dlaczego Wojtek rano nie może otworzyć oczu.

No i jeszcze z ubieraniem nie jest tak do końca różowo. Tzn ubiera, tyle że zdarza się że musze przebierać, bo wygląda jak ostatnie dziecko stróża. A jak byłam na zwolnieniu i wstawałam po ich wyjściu to często miałam potrzebę tłumaczenia się paniom w przedszkolu jak odbierałam Wojtka, dlaczego moje dziecko ma dziurawe spodnie albo takie do pół łydki, albo koszulkę jak z młodszego brata.




:police:

 
 
AGA_R
[Usunięty]
Wysłany: 2009-05-15, 11:24   Re: Co robi tata?


Anirrak napisał/a:
Oczywiście, że natchnął mnie partyjny wątek (przepraszam - ale mimo zakazu uczestnictwa czasami podczytuję) i po jego lekturze po prostu mnie ciekawi, jak postrzegacie rolę ojca w wychowaniu dzieci?

Że tata kocha dziecię - to jasne :cool2:
Ale co w związku z tym: czy jest tatą od zabawy, czy także od "mokrej roboty"?
Czy zostaje sam z dzieckiem?
Czy je zna?
Czy rozumie?
Czy umie obsłuzyć (w sensie jedzenie, mycie, ubranie)?
Czy gdybyście zachoworwały i na tydzień trafiły do szpitala, to poradziłby sobie sam z dzieciakiem?


na wszystko moge odpowiedziec twierdząco :)
 
 
Sun Wysłany: 2009-05-19, 12:46   
Net włączony- gar z zupą spalony


Dołączyła: 26 Wrz 2008
Posty: 716
Skąd: Wwa
U nas trochę nietypowo, bo mąż w domu. I dlatego trudno porówynywać. On jest ojcem i matką ;) Wiele rzeczy robił przy Emmie zanim ja się przemogłam. Został z nią sam na 2 tygodnie jak leżałam w szpitalu z zagrożoną ciążą. Potem leżałam w domu. Dla Emmy jest tym ważniejszym rodzicem. Jedyne co robię tylko ja, to mycie butli. On tego nie lubi ;)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



forumla.pl - fora internetowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group